O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
 Oceń wpis
   

On One Inbred manOn One Inbred man Idzie wiosna, krew burzy się w żyłach -- także posłom.

Oto wścibscy rowerowcy wyciągnęli posłowi Maciejowi Mroczkowi (Ruch Palikota) głupotę, która może i byłaby śmieszna, gdyby nie uznać jej za przedwczesny prima aprilisowy dowcip (i gdyby takie głupoty nie powstawały za pieniądze nas: łożycieli, ciężko tyrających na wygłupy naszych deputowanych; nb. patrzcie na datę urodzenia posła Mroczka -- ten facet musi mieć mnóstwo fajnych konceptów w zanadrzu!).

Sęk w tym, że poseł Mroczek miał miesiąc popełnić do ministra transportu interpelację w sprawie uczestnictwa w ruchu drogowym rowerzystów (tu znów dobre miejsce na złośliwą dygresję: poseł Mroczek to ma timing -- zebrało mu się na żarty dokładnie jeden dzień przed katastrofą kolejową pod Szczekocinami, zupełnie jakby wiedział kiedy ministrowi Nowakowi zawracać głowę). 
A w niej następujące kwiatki (cytuję na chybił-trafił, by udowodnić, że mam predyspozycje do objęcia mandatu poselskiego):

  • "poruszanie się po drogach publicznych niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw";
  • przeto skoro kierowcy aut mają pewne obowiązki, niechaj mają je i cykliści: chyba warto wprowadzić obowiązkowe kaski i kamizelki odblaskowe;
  • mało tego -- można zadać pytanie "dlaczego do tej pory rowerzyści (...) nie mają obowiązku posiadania (...) odblasków oraz odpowiednich i przystosowanych do różnych warunków atmosferycznych świateł?" 
  • i dlaczego, u licha, posiadacze rowerów nie mają obowiązku przeprowadzenia dorocznego przeglądu technicznego swojego wielocypeda -- tak jak mają to robić właściciele samochodów?

Nie od dziś wiadomo, że posłem może być każdy, kto ukończył 21 lat, nie jest pozbawiony praw publicznych i został wybrany w 5-przymiotnikowym głosowaniu. Niestety, tu art. 99 ust. 1 konstytucji się urywa -- nie ma nic a nic o posłach, którzy ani nie mają pojęcia o rzeczach, o których się wypowiadają, ani o prawie, które chcą zmieniać.

Tymczasem prawda jest przykra: poseł Mroczek bladego pojęcia o sprawach, którymi zawraca głowę ministrowi transportu, nie ma. Przepisy o różnych światełkach rowerowych są -- przypomnijmy: stałe białe lub żółte z przodu, stałe lub mrygające czerwone z tyłu, czerwony odblask z tyłu -- a wszystko widoczne z odległości przynajmniej 150 metrów. Owszem, kaski czy żółte pelerynki nie są obowiązkowe, ale u licha -- dlaczego mieliby się tak przebierać wyłącznie dwukołowi użytkownicy dróg? Czy pieszy, któremu grozi potrącenie przez auto, także nie powinien chodzić w hełmie i odblaskowym pajacyku? (BTW w "Polska na Rowery" piszą, że urazy głowy to sprawa 26% pieszych, 24% kierowców pojazdów mechanicznych -- i ledwie 17% rowerzystów...)

Podobnie interesująco brzmi postulat wprowadzenia obowiązkowych przeglądów technicznych bicyklów -- pomijając absurdalność samą w sobie konceptu, dołóżmy do tego konieczność: wprowadzenia tablic rejestracyjnych i dowodów rejestracyjnych, bo przecież jakoś trzeba by te rowery rozróżnić...

Smaczku sprawie dodaje, że tydzień po babolu posła Mroczka do klubu palikotowców przeskoczył poseł Gibała -- nb. ojciec jakże sensownej "prorowerowej" nowelizacji PoRD, która weszła w życie rok temu -- mówiąc, że w Platformie Obywatelskiej przeszkadza mu "za mało wolności". No i zbiegiem okoliczności wkrótce szef MSW zapowiedział zniesienie kary pudła dla pijanych cyklistów (a nie mówiłem??), zaś wujo posła Gibały zaczął mówić deregulacji zasad wykonywania niektórych zawodów -- postulaty jakby na to nie patrzeć dość liberalne (zwłaszcza jak na PO i cały nasz dzisiejszy parlament) -- więc chyba możemy oczekiwać kolejnych zabawnych ciekawostek :-) 


PS na fotografii kawałek najnowszej zabaweczki Redaktora Naczelnego ;-) łoj byndzie się działo! 

Komentarze (22)
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
 Oceń wpis
   

podwyższenie wieku emerytalnegoMam wrażenie, że jeśli chodzi o kwestię podniesienia (do 67 lat) i zrównania wieku emerytalnego (kobiet i mężczyzn) większość komentatorów (i decydentów) za bardzo skupia się na politycznym wymiarze sprawy: czy Polskie Stronnictwo Ludowe się ugnie, a może jednak koalicja się rozpadnie i skończy się to skróceniem kadencji Sejmu?

(Niektórzy mówią coś jeszcze o pieniądzach, ale im więcej mówi się o kasie, tym bardziej mam wrażenie, że oszustwem chce się wybrnąć z kolejnego oszustwa: bo jakże to jest, że z odkładania miało starczyć dla każdego, a teraz wychodzi na to, że może starczy, a może nie?)

Zapomina się tymczasem o jeszcze jednej zależności: mowa jest o dość poważnej operacji prawnej, poważniejszej chyba nawet, niż nie tak dawny przecież skok na OFE. A skoro mówi się o zmianie prawa, to przecież nowa ustawa emerytalna musi być zgodna nie tyle z samą sobą, ile z ustawą zasadniczą. Więc co będzie -- jeśli nie będzie?

Przypomnijmy zatem, że ledwie wysechł inkaust pod podpisami sędziów Trybunału Konstytucyjnego pod wyrokiem z 15 lipca 2010 roku (K 63/07), w którym stwierdzono, że 

"Art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim przewiduje, że ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn, jest zgodny z art. 32 i art. 33 konstytucji".

Oznacza to, że zdaniem TK odnoszącego się do wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, który zarzucał obecnemu prawu niedopuszczalną dyskryminację kobiet -- które przechodząc wcześniej na emeryturę nie są w stanie uskładać sobie na lepsze świadczenie -- prawo do wcześniejszej emerytury to przywilej, nie ciężar, zwłaszcza dopóty, dopóki zróżnicowanie to wynika z różnic społecznych i biologicznych.

Moim zdaniem oznacza to, że jeśli teraz parlament zdecyduje się na zmianę prawa: klops murowany. Wystarczy powołać się w skardze czy wniosku na niedawne orzeczenie -- i Trybunał, poważnie traktując to, co wypowiedział wcześniej, będzie musiał znów się odnieść do tematu.

Bardzo możliwe jednak, że -- przewidując ową uzasadnioną konieczność -- w informacji prasowej po rozprawie dotyczącej sprawy K 63/07 specjalnie podkreślono, że skoro planowane lub nawet realizowane są reformy polegające na zrównaniu wieku emerytalnego w niektórych państwach europejskich, to wskazane będzie zasygnalizowanie posłom celowości podjęcia działań ustawodawczych zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. 

I teraz muszę się przyznać, że jest to ten (niepierwszy i zapewne nieostatni) przypadek, kiedy mądrość sędziów Trybunału przekracza granice mojej percepcji. Skoro bowiem 2 lata nierówność ustawowego wieku emerytalnego nie była dyskryminacją ze względu na płeć, to z jakiej paczki właściwie dziś miałaby się ona stać z ustawą zasadniczą zgodna? 
Czy naprawdę ów "przywilej" przestanie już być czymś sympatycznym dla uprzywilejowanych osób? 

Komentarze (11)
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
 Oceń wpis
   

producent kac wawa zapowiedział pozew o krytykę filmu przeciwko Tomaszowi Raczkowi Uwaga, przerywamy milczenie, aby nadać komunikat.

Zadzwonił dziś do mnie dziennikarz z pytaniem: co ja w ogóle myślę o tym, że producent filmu "Kac Wawa" zapowiedział złożenie pozwu przeciwko Tomaszowi Raczkowi za to, że ten -- jako krytyk działając na prawie krytyki -- raczył zrąbać najnowszą polską komedię. I czy człowiek, który wyłożył grubą kasę na film, może pozwać p. Raczka za głośną już opinię:

Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów... Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na Kac Wawa do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną -- może to nauczyłoby czegoś producentów. Wstyd! 

które to słowa miały spowodować niepowetowaną stratę, a to w ten sposób, że wielu widzów nie poszło do kina na ten film, co spowodowało wielomilionowe straty.

Dziennikarzowi odpowiedziałem (upraszam redakcje prasowe o to, by do telefonowania do mnie z prośbą o opinię typowano osoby o ponadprzeciętnym poczuciu humoru), że odpowiedź brzmi podobnie do tej, jakiej zwykłem udzielać na pytanie: czy można łamać prawo? -- bo i owszem, jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Jasne, Jacek Samojłowicz może pozwać Tomasza Raczka, podobnie jak P.T. Czytelnicy mogą pozwać mnie, że piszę za dużo lub za mało. Podejmując jednak jakieś działanie każdy z nas musi brać pod uwagę możliwe konsekwencje -- i tak p. Samojłowicz musiałby wziąć pod uwagę nie tylko konsekwencje przegranej sprawy, ale i reakcje środowiska (częścią środowiska jest przecież także krytyka) na takie numery.

Podchodząc do zagadnienia poważnie: powód będzie musiał wykazać, że realnie mógł liczyć na owe wielomilionowe przychody ze sprzedaży biletów (sam fakt, że ludzie nie poszli do kas to za mało!), a także, że jeśli nawet mógł o tym marzyć -- frekwencja jest słaba właśnie przez Raczkową recenzję (bo może na odbiór dzieła pt. "Kac Wawa" złożyli się także inni recenzenci?). Po drugie będzie trzeba sobie jakoś poradzić z kwestią (bez)prawności działania recenzenta: jak świat światem krytyk filmowy jest nie tylko od tego, by film chwalić, ale raczej od tego, by pisać prawdę, jeśli trzeba (zdanie to dedykuję tym, którzy rok temu nie napisali wprost, że "Jeż Jerzy" to denna, żenująca szmira, a także tym, którzy przedstawiali "Habemus Papam" jako po prostu komedię).

Moim zdaniem -- przerwałem milczenie m.in. po to, by właśnie napisać owo sakramentalne "moim zdaniem" -- wszyscy słuchamy Tomasza Raczka właśnie dlatego, by wiedzieć na co warto skoczyć do kina (i co warto omijać szerokim łukiem). Co ciekawe do tego nie trzeba się nawet z krytykiem zgadzać (ja tak mam np. z pisaniem Jacka Żakowskiego: w 4/5 przypadków wiem, że jeśli Żakowskiemu coś się nie podoba, to rzecz jest warta uwagi -- a jeśli Żakowski chwali, to szerokim łukiem obchodź!).
Więc Samojłowicz powinien liczyć na tych widzów, którzy zdanie Raczka za nic mają -- i właśnie na film pójdą, bo Raczkowi się nie spodobał...

(A jeśli jest inaczej, to może czas podpowiedzieć innym krytykom: piszesz dobrze o filmie? ludzie walą drzwiami i oknami na gniota? To może czas zwrócić się do dystrybutora z sugestią: "robisz pan lepszą kasę, odstąp mi 5%!"?) 

W tym miejscu dodam, że dziennikarz chciał koniecznie ode mnie usłyszeć, że żaden prawnik Samojłowiczowi takiego pozwu nie napisze, ale -- nie ma głupich: grunt żeby nie kłamał. Jak uczciwie wyjaśni pokrzywdzonemu producentowi, że topienie kasy w beznadziejny pozew jest równie durne, jak topienie kasy w beznadziejny (ponoć) film, to może nawet robić z gęby cholewę.

I na zakończenie: w żaden pozew, proces, cokolwiek, nie wierzę. Goście specjalnie nakręcili raczej kiepski film (nie widziałem, więc do "Wyjazdu integracyjnego" porównać nie mogę), opowieści o pozywaniu krytyków między bajki -- i rozpaczliwe ratowanie frekwencji -- wkładam. 


PS Załóżmy jednak, że Tomasz Raczek się przestrasza, że pisze o "Kac Wawa" per "geniallissimo! tego by się Antonioni z Mastroianim nie powstydzili!" -- zaś tłumy rozczarowanych widzów zdecydowaliby się na pozew zbiorowy przeciwko krytykowi za oszustwo... To też jest nawet niezły scenariusz.

Komentarze (12)
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
 Oceń wpis
   

29 lutego 2012 roku jest ostatnim dniem, kiedy można zadbać o swoją prywatność w usługach Google. Nowa polityka prywatności oznacza -- Google naprawdę bardzo ładnie o tym informowało -- że historyczne wyniki naszych poszukiwań będą wiązane z innymi usługami, także po to, by zaserwować nam jeszcze lepsze reklamy. 

Z takiego obrotu sprawy nie każdy musi się cieszyć, zatem dla tych, którzy podzielają moją radość pozwoliłem sobie przygotować -- bazując na tekście znalezionym na EFF.org -- krótki poradniczek dla tych, którzy nie zamierzają oddawać Góglowi wszystkiego. 

Aby zapewnić sobie nieco więcej prywatności należy:

jak usunąć historię wyszukwania w Google

 

Zalogować się na swoje konto w Google i kliknąć opcję "Ustawienia konta" (serwis może nas poprosić o podanie hasła do konta).

 

jak usunąć historię google

W ustawieniach konta interesuje nas rubryka "Usługi" (na samym dole strony), a tam "Zobacz, włącz lub wyłącz Historię online". Wybieramy "Przejdź do Historii online".

 

Google historia online jest włączona



Przejdziemy do kolejnego poziomu naszej gry w ciuciubabkę, w której Google uprzejmie nas poinformuje, że Historia online jest włączona
Tutaj nie należy się pomylić: klikamy "Usuń całą Historię online" zamiast "Wstrzymaj"! 

 

Google historia online zostanie wstrzymana

W kolejnym kroku zostaniemy poproszeni o potwierdzenie zamiaru wyczyszczenia i wstrzymania całej historii. Nie wolno się wahać: wybieramy OK.

 

usuniecie historii online Google

Voilà! Cała historia naszej aktywności w wyszukiwarce została usunięta, Google nie będzie także zbierać tych danych w przyszłości -- a więc i tworzyć nowego, jeszcze lepszego profilu reklamowego użytkownika, łączącego całą naszą aktywność w sieci. 

Komentarze (15)
A co będzie jeśli przyjdzie sąd i orzeknie: jednak trolling
 Oceń wpis
   

Już parę lat temu Mądrzy Ludzie przestrzegali: "a co będzie, jeśli przyjdzie sąd i orzeknie, że jednak troll?"

Dziś można powiedzieć: stało się, prawomocnie nieprawomocnie; w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 grudnia 2011 r. (sygn. akt III C 202/09) pada znaczące zdanie, iż:

Mając na uwadze definicję "trolla internetowego", czy definicję "trollowania" przedstawioną w Wikipedii, biorąc pod uwagę aktywność powoda na forach internetowych, należałoby określić je mianem trollingu. Jest to określenie które posiada wydźwięk pejoratywny, jednak tak jak podaje to Sąd Apelacyjny we Wrocławiu (sprawa I ACa 949/09), jest to ocena sposobu wyrażania poglądów przez powoda, a nie jest to ocena samego powoda.

A tak to wygląda w naturze:

wyrok w sprawie trollingu

 

PS zainteresowani tematyką mogą jeszcze chcieć poczytać: Oskarżony: Olgierd RudakOskarżony...EOT II (najpopularniejsza strona www na świecie) oraz Internet z siedzibą w Warszawie.

Komentarze (7)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]