Kto? Komu? Czemu?
 Oceń wpis
   
Być ekspertem w jakiejś dziedzinie prawa to nie lada problem. Pół biedy jeśli komuś brak samokrytycyzmu albo nominował się znawcą jakiejś egzotycznej problematyki. W pierwszym przypadku można zawsze iść dalej z podniesioną głową (albowiem prawda krytyki się nie boi), w drugim zaś trzeba liczyć na to, że nie będzie śmiałka, który spróbuje podważać opinie na temat pozycji ustrojowej króla górskiego ludu Tarabanga.

Najgorzej mają wypowiadający się o sprawach budzących powszechne emocje. W zgiełku awantur o zaostrzanie/luzowanie doli przestępców, wpływ podatków na przedsiębiorczość, czy też - temat ostatnio coraz gorętszy - zakres ochrony prawnoautorskiej "utworów elektronicznych" (celowo posługuję się dużym uproszczeniem) nietrudno zarobić łatkę fałszywego proroka.
Powiedzmy sobie szczerze: jakość polskiego prawa jest wprost proporcjonalna do jakości naszych parlamentarzystów, o nich zaś mam nieco inne zdanie niż Wielce Czcigodna Posłanka Łyżwińska o swoim Wielce Czcigodnym Małżonku. Mieć jednoznaczne zdanie na taki temat to jak pojawić się z posłem Misztalem w towarzystwie.

Modelowym przykładem może być konstrukcja dozwolonego użytku chronionych utworów, którego zakres podmiotowy ograniczony jest do korzystania z "pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego".
Sprawa była prosta do 1 maja 2004 r. kiedy przepis niewątpliwie zezwalał na podzielenie się kopią płyty z rodziną bądź przyjacielem. Jednak po wejściu do Unii Europejskiej dodano doń feralne w mojej ocenie słowa o "pojedynczych egzemplarzach".

Mam z taką konstrukcją normy (ki diabeł te pojedyncze egzemplarze?) mnóstwo problemu. Ludzie zadają proste pytania: można zatem przekonwertować film z DVD na format Xvid i podrzucić koledze? - i oczekują prostej odpowiedzi. A prostej odpowiedzi nie ma, bo nie ma orzecznictwa, bo jedyny komentarz do ustawy wydaje się podchodzić do sprawy jakby pamiętając o przedunijnym stanie prawnym.
A przecież po coś te pojedyncze egzemplarze się w ustawie pojawiły, nie może być w tym przypadku (mój profesor na studiach mawiał "ustawodawca jest racjonalny, przynajmniej możemy to zakładać") jeśli nie jesteśmy w stanie zrozumieć o co chodziło ustawodawcy to pozostaje posłużyć się wykładnią językową... ale jak tu mądrze wyłożyć sobie ten dziwoląg językowy?

Taka jakość naszego prawa zmusza do stawiania najgłupszych pytań - kto za tym stoi? komu to służy? czemu to służy? A może jest jakieś lobby, któremu odpowiadają niejasne przepisy, może właśnie dzięki temu można strzępić język po próżnicy omawiając rzeczy, które prostymi być powinny?
Ze swojej strony obiecuję jeszcze troszkę języka postrzępić, oczu Drogich Czytelników ponadwyrężać.
Komentarze (5)
John Dillinger XXI wieku Wolność słowa vs. ochrona...
3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]