Thunderball
 Oceń wpis
   
Piątek sprzyja raczej lżejszym wpisom - myślałem o czymś z kategorii po godzinach - ale ponieważ w nocy tak wiało, że ledwie zmrużyłem oka (cierpię na syndrom zwany snem zwiadowcy ;-) ) i jestem w mocno średnim humorze, znów będzie całkiem na poważnie.

§ 1. Dwa ciekawe wyroki Sądu Najwyższego odnoszące się do zakresu wolności prasy w relacji z wolnością gospodarczą i wolnością słowa opisuje "Rzepa".

Poszło o anons prasowy, który chciał zamieścić na łamach "Polityki" oraz "Naszego Dziennika" autor kolejnej książki demaskującej antyświatowy spisek powstały w głowach tajnej organizacji, która usadowiła się w Warszawie przy Czerskiej 8/10. Redakcje tych pism uznały treść ogłoszenia za naruszającą dobra Adama Michnika i spółki Agora SA, i odmówiły publikacji ogłoszeń.
Z decyzją nie zgodził się autor książki (internet to skarb, nawet jeśli "Rzepa" nie napisze o kogo chodzi, można zlokalizować osobę w ćwierć minuty) i zdecydował się oddać sprawę do sądu.

Rozpatrując skargi kasacyjne SN stwierdził, iż art. 36 prawa prasowego pozwala redakcji gazety odmówić publikacji płatnego ogłoszenia nie tylko powołując się na ich sprzeczność z prawem lub zasadami współżycia społecznego, ale i ze względu na swobodę działalności gospodarczej. Słowem: nikt nie może zmuszać nikogo do zawarcia umowy, chyba że obowiązek ten został nałożony przepisem ustawy (sygn. akt I CSK 351/06 oraz I CSK 376/06).


§ 2. I bez Stanisława R. Sąd Najwyższy ma ostatnio pełne ręce roboty. Dzięki jego orzecznictwu mamy kolejny nieoczekiwany zwrot w zawiłym sporze o kontrolę nad Polską Telefonią Cyfrową Sp. z o.o., operatorem sieci Era.

Przypomnijmy, że dobre dwa lata temu w spór - nie tylko na sali sądowej, doszło wszakże także do przepychanek w biurowcu Ery - wdał się kontrolowany przez Zygmunta Solorza Elektrim, Francuzi z Vivendi Universal oraz Deutsche Telekom. Wydawało się już, że sprawa jest zamknięta, Elektrim sprzedał swoje (no właśnie, a może wcale nie swoje?) udziały Niemcom, zaczęto już nawet na serio mówić o rebrandingu (trudne słowo) Ery na T-Mobile... a tu taka amba...

Wydaje się, że w sporze ostatniego słowa nie powiedział jeszcze Solorz, który przecież umowę z Deutsche Telekom podpisał niewiele po tym jak zapowiedział, że w życiu jej nie podpisze. Może chodzić o jeszcze większe pieniądze, zwłaszcza w obliczu informacji, że pomimo formalnej sprzedaży 25,1 proc. akcji telewizji Polsat koncernowi Axel Springer, są trudności z jej wykonaniem.

Mój komentarz? Jest piątek a to nie jest sprawa na moją głowę. Tu trzeba wróżki z dobrą szklaną kulą a nie prawnika. Zresztą w sprawach o taką kasę chyba więcej wierzy się ekspertom od czarnej magii niż prawnikom...


§ 3. Hazard on-line. Słowo-klucz i magnes dla tych, którym śni się łatwa kasa w świecie nowych technologii.

Ciekawy artykuł przynosi Internetstandard. Otóż okazuje się, że Miłościwie nam Panujący Rząd planuje (planował?) nowelizację ustawy o grach losowych w celu zalegalizowania urządzania i brania udziału w hazardzie internetowym. Sprawa jest delikatna, bo łatwo można oberwać jak swego czasu poseł Jaskiernia, zaś punkty ujemne za cichy lobbing trudno później odrobić.

W sprawie jest jednak pewien paradoks: wszyscy wiemy, że hazard on-line jest nielegalny - co więcej przestępstwo z art. 109 kks popełnia także biorący udział w grze losowej prowadzonej wbrew przepisom - ale zarówno polskojęzyczne serwisy (dla bezpieczeństwa osiadłe za granicami naszego pięknego kraju) jak i nasze banki pełne są ofert co najmniej falandyzujących ten zakaz. (Młodszych spośród milionów radiosłuchaczy w sprawie falandyzacji zapraszam do kliknięcia tu.) Ba - przypominam sobie nawet ekstrapromocję w jednym z onlinowych (trudne słowo) banków na onlinowe (trudne słowo) zakłady bukmacherskie.

Dla mnie - żeby nie było, że pustosłowie tylko, że ludzie myśleli, że się na wykład o prawie zapisali a tu takie bzdety - modelowy przykład działania desuetudo. Znaczy się: wszyscy wiemy, że wszyscy łamią prawo, ale my wszyscy zgodnie mamy to gdzieś.


§ 4. Na zakończenie, żeby moje miliony radiosłuchaczy nie mówiły, że nie szanuję piątku, coś na lżej.

Czy wiecie Państwo, że Ernst Stavro Blofeld był... Polakiem?! Na trop pochodzenia tego drania trafiłem po notatce Pawła Tkaczyka.

Od razu sobie wyobraziłem jak mogłyby wyglądać jego negocjacje w sprawie obsady stanowiska prezesa PKN Orlen.
yle="left: 0px ! important; top: 0px ! important;">
Komentarze (3)
Robota czyni wolnym Kaczyński w więzieniu
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]
2017-01-04 11:53
oszukali dziadka:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Dzięki za informacje, bo właśnie 30 grudnia 2016 mój dziadek został oszukany - Joy Energia z[...]