Piraci z YouTube i Coca-Coli
 Oceń wpis
   
§ 1. Zarządzanie wielką korporacją musi kończyć się ciężką nerwicą albo chociaż syndromem oblężonej twierdzy. Przecież ciężko jest żyć z przeświadczeniem, że jest się najlepszym, ale cały świat czyha na każde potknięcie, żeby nas ograbić z tego, co najlepsze - z pomysłu.

Menedżerowie Coca-Coli mają obecnie na głowie problem pani Williams, która ze względu na słabą głowę (w sensie: słabą pamięć) drukowała sobie za dużo dokumentów, co skończyło się oskarżeniem o wykradanie i próbę sprzedaży tajemnic firmy. Wartość receptury szacowana jest na 100000000000 dolarów (od tych zer zakręciło mi się w głowie, nie wiem czy dobrze policzyłem), więc cena 150 tys. czy 1,5 mln zielonych musiała dotyczyć chyba technologii produkcji etykietek, ale zawsze to szpiegostwo przemysłowe.

Zastanawia mnie udział w sprawie Pepsi Co., która po otrzymaniu propozycji zakupu dokumentacji konkurenta żwawo pobiegła na skargę do Coca-Coli. Albo uznali, że informacje są bezwartościowe (po co zatem w sprawie FBI?) albo ważniejszy był sam zamęt i wbicie szpili potentatowi rynkowemu.

I żeby była jasność: nie pochwalam wykradania danych, nawet tak bzdurnych jak receptura napoju, którego nie sposób wziąć do ust.
Przecież każdy wie, że najlepszy napój robi się tak: do starej dębowej beczki...


§ 2. Problemy ma też portal YouTube (należący do Google Inc.), od którego studio filmowe 20th Century Fox (należące do News Corp.) zażądało ujawnienia, kto zamieścił odcinki serialu "24" jeszcze przed ich publiczną emisją w telewizji.

Materiały zostały niewątpliwie raz-dwa usunięte (nie sprawdzam, nie interesuje mnie ten ani żaden inny serial), ale dla Foksa na pewno ważną informacją byłoby - skąd pochodzi przeciek? Bo nie sztuką jest zrippować płytkę DVD, ale już taki film na pewno jest nieźle chroniony.

Jeśli portal ujawni dane osoby, która pozwoliła sobie na taki numer, wezmą się za nią agencji FBI, CIA, NSA, DOA, BATF - bo takie są konsekwencje zadarcia z Digital Millenium Copyright Act - jednak zanim sczeźnie w więzieniu będzie mogła zarobić ładnych parę dolarów na reklamach, które się pod film podepnie. Paradoksalnie: jeśli YouTube zamierza wypłacać honoraria od ilości odwiedzin to przecież jest oczywiste, że największą popularnością cieszyć się będą właśnie "wycieknięte" przeboje filmowe, hardkorowe porno i takie tam grzmoty.

Reasumując - bo czas kończyć tego posta - "cyfryzacja" życia, dóbr kultury itepe (niech będzie, że smak bełta też jest dobrem kultury) będzie oznaczać z jednej strony łatwiejszy do nich dostęp, z drugiej większą pokusę skorzystania z czegoś na lewo, z trzeciej zaś - ciągły wyścig zbrojeń pomiędzy producentami a piratami. Producent wprowadza zabezpieczenia (DRM i inne mechanizmy, przez które cierpią użytkownicy - vide casus iTunes w Norwegii), konsument płaci a pirat się bogaci.
Komentarze (0)
W muszli Zmiany w prawie prasowym
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]