Bo ja jestem, proszę państwa, na zakręcie
 Oceń wpis
   
§ 1. Obiecałem sobie dawno temu - po cichu, więc nic o tym moi Mili Państwo nie wiecie - że będę tu unikał tematów politycznych. Jeśli chodzi o politykę mam się gdzie wyżyć, zatem ten blogasek niechaj pozostanie nieskazitelny.
Jednak sprawa utraty mandatów przez samorządowców, którzy nie złożyli stosownych oświadczeń majątkowych rozbawiła mnie na tyle, że muszę parę zdań na ten temat złożyć.

Głęboką zadumę domorosłego socjologa (którym jestem) budzi szczególnie sposób podawania newsów o utracie mandatów przez niektórych samorządowców - oraz reakcje polityków. Najpierw były to wieści na 3-4 stronach dzienników, że polecą głowy kilkudziesięciu osób, co wszyscy traktowali w kategoriach atrakcji przyrodniczej (patrzcie ci nieudacznicy nie potrafią wypełnić paru prostych kwitów). Jednak jak się tylko okazało, że problemy z dopełnieniem ustawowego obowiązku ma prezydentka Warszawy - o sprawie nie omieszkali się wypowiedzieć prezydent, premier i przywódca (hłe hłe) opozycji.
Słowem: dopóki rzecz dotyczyła wójta Górki Dolnej pies z kulawą nogą nie przejmował się losem nieszczęśników. Jak padło na Warszawę to usłyszeliśmy "bo ja jestem, proszę państwa, na zakręcie". Za dużo obowiązków, za duże zaskoczenie: kto by o tym pamiętał.

Nie interesuje mnie dlaczego konkretny samorządowiec nie potrafił wypełnić w terminie obowiązku, który powinien być mu znany. 99 procent wójtów, burmistrzów i prezydentów nie ma z tym problemu - to co, znów mamy szukać wyjścia a la Giertych i wprowadzać amnestię dla opornych?
Jeśli ktoś o złożeniu oświadczenia majątkowego zapomniał, nie sprawdził, albo ma złych asystentów od przypominania o ważnych terminach to może lepiej, żeby się nie zajmował ważnymi sprawami?

Jeśli mamy mieć państwo prawa i jeśli to prawo ma być równe dla wszystkich nie może być tak, że politycy zaczynają kombinować jak ze sprawy wybrnąć: niech się przepisami o utracie mandatu zajmie Trybunał Konstytucyjny, niech to zrobi szybko, niech do czasu rozstrzygnięcia nie wygaśnie żaden mandat - i niech wyrok działa wstecz.
Ja się na te wszystkie niech zgadzam, sądy powinny działać szybciej, bo długotrwały spór (każdy! - nie dotyczy to tylko spraw o posmaku politycznym!) nikomu nie służy, a na pewno niezgodny z konstytucją przepis prawa nie powinien mieć żadnego skutku na sytuację prawną adresatów (to dotyczy także "maturzystów od Giertycha"!) - ale do stu tysięcy kartaczów: tak nie można.

Prawo reguluje nasze życie nie tylko rozgraniczając dobro-zło.
Prawo to także szereg norm indyferentnych moralnie, to także przepisy porządkowe. To ja się wprost zapytam: czy jeśli ja nie złożę deklaracji PIT w terminie to czy poseł albo inny minister się pochyli nad moim losem?

Wolałbym, żeby politycy nie zajmowali się takimi sprawami ad hoc. A jeśli już muszą to niech zaczną od takiej patologii. Bo moim zdaniem starosta wrocławski nie powinien nabyć prawa do odprawy bez względu na to czy rada wybrałaby go ponownie na to stanowisko czy też pozwoliła odejść w niebyt.


§ 2. Ubawiła mnie historia bloga Bogusława Wołoszańskiego, którego mu Telewizja Polska zamknęła za karę... bo był peerelowskim szpiegiem.

Mam swoje zdanie o lustracji, nie powiem. Powiem jednak, że przy wszystkich tych aferach bardzo lekceważy się życie - intymność, prywatność, dobra osobiste - osób postronnych. Dlaczego donosił? - bo go złamali - a jak go złamali? - bo go przyłapali - a na czym go przyłapali? - na... (i tu proszę sobie wstawić jakieś świństewko).

Popatrzmy na sprawę Pawła Jasienicy, o którym najpierw Gomułka rozpowiadał, że poszedł na współpracę z komunistyczną bezpieką, aby następnie być inwigilowanym przez wyznaczoną do tego agentkę UB - która nawet została jego żoną. Z tego małżeństwa jest syn: jak on może się dziś czuć - jako owoc miłości małżonków (Jasienica kochał żonę, bo nie wiedział - czy mimo tego, że nie wiedział?!) czy efekt spisku powstałego w głowie Zenona Kliszki czy innego łobuza?

Inna sprawa - osoby o wątłym sercu upraszam o zamknięcie oczu przy czytaniu tego akapitu - jak się wczytać w Kisiela to można odnieść wrażenie, że Karol Wojtyła był agentem UB. Wszystko zależy od tego jak chce się zrozumieć poszczególne słowa. Jeden zrozumie to jako dykteryjkę opowiadającą o komunistycznych metodach walki z Kościołem, dla innego będzie jednak dowód na niedopuszczalne rozmowy a może i udzielanie informacji.

Pomijam już inne - rodzące się w sposób naturalny - pytania o zakwalifikowanie takich spraw na gruncie (no właśnie: starej-nowej czy nowej-nowej) ustawy lustracyjnej. Czy kolejni wydawcy "Abecadła Kisie;a" powinni obawiać się odpowiedzialności za pomawianie narodu polskiego o popełnianie zbrodni komunistycznych?


§ 3. Na zakończenie - wszakże już środa, czyli coraz bliżej piątku - coś na rozweselenie. Mowa o fenomenalnym reportażu Michała Karnowskiego, który ruszył w pląs za premierem a następie to co widział opisał nam wszystkim. (Uwaga tekst został usunięty ze strony dziennik.pl, obecnie jej kopia jest do obejrzenia tu).

O tym, że gazety nie mogą kłamać i oczerniać, że dziennikarz winien dochować szczególnej staranności opisując jakiekolwiek zjawiska - już wiemy. Pamiętamy też, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie lubi prowokacji dziennikarskich.

Ale jaka jest odpowiedzialność dziennikarza za jawne wazeliniarstwo? Czy czytelnikowi przysługuje - z powołaniem się na art. 31 prawa prasowego - prawo żądania opublikowania przez redaktora naczelnego sprostowania?
Dr Kochanowski nie ma wprawdzie nic przeciwko propagandzie sukcesu, ale biorąc pod uwagę, iż "Dziennikarz ma wręcz moralny obowiązek obrony swego prawa do gromadzenia i rozpowszechniania informacji, gdyż ponosi szczególną odpowiedzialność za słowo. W pełnieniu swej dziennikarskiej misji obowiązany jest za wszelką cenę dążyć do prawdy, pozyskując, gromadząc – w sposób bezstronny i zgodny z prawem – i analizując wszelkie istotne informacje" - można chyba chociaż spróbować?

Przecież rzetelność przekazu powinna tyczyć się nie tylko informacji szkodliwych, nieprawdziwych i godzących w dobra osób zainteresowanych. Dążenie do prawdy powinno obejmować także "przerysowania pozytywne" rzeczywistości.
Komentarze (19)
Nieetyczne SEO - nieuczciwa... Potyczki sądowe
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]