O wolności i różnorodności
 Oceń wpis
   
Dostałem parę listeli od Czytelników, którzy pytają czy żyję, czy istnieję, czy będę coś jeszcze pisał.
Owszem, żyję, istnieję, pisać będę. Jak mi czas pozwoli.

Z konieczności zatem dziś tylko krótki wpis poświęcony wolności i różnorodności. Skłoniła mnie do tego lektura ciekawego tekstu Billa Walkera o New Hampshire, który znalazłem na blogu Liberalis.

Mniejsza z tym czy w tym stanie jest wolność czy jej nie ma. Dla mnie najfajniejsze jest to, że mogą istnieć państwa, gdzie silna i skuteczna centralna władza potrafi współistnieć z rzeczywiście funkcjonującymi organizmami. Przy czym to współistnienie nie polega na nadzorze i kontroli (tak jak u nas gdy wojewoda - namiestnik rządu warszawskiego pilnuje samorządu wojewódzkiego, powiatowego i gminnego), lecz są dziedziny, w których władzy federalnej nic do praw stanowych.

My w Polsce chełpimy się jednością i jednolitością. 99,99% społeczeństwa jest taka sama, zaś pojecie regionalizmu zastrzeżone zostało do takich atrakcji jak gwara, swetry z owczej wełny, oscypek, względnie śliwowica łącka (paskudztwo). Poza tym wszystko jest takie samo, identycznie szare, zbiurokratyzowane i nieuprzejme.

Jakby ktoś pytał to nie zawsze tak było. Źle się kojarzy pisanie o czasach zaborów inaczej niż źle (co nie zmienia faktu, że nikomu nie przeszkadza to, że górę wzięły obyczaje rodem z Kongresówy), ale uważam, iż jeszcze gorszą sprawą było równanie na siłę niektórych przepisów, które zafundowano nam w II Rzeczypospolitej - a nawet jeszcze później.
Pewnie nie wszyscy Czytelnicy zdawali sobie z tego sprawę, ale zunifikowanie polskiego prawa rodzinnego to dopiero efekt dekretów KRN z 1946 r., kiedy to uchylono m.in.:

- resztki kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego z 1825 r.
- parę postanowień Komitetu Urządzającego z l. 60-tych XIX wieku,
- resztki Allgemeines bürgerliches Gesetzbuch z 1811 r.,
- parę dekretów nadwornych CK z lat 1789-1916,
- resztki BGB z 1896 r.,
- oraz to co pozostało po rosyjskim Zwodzie Praw z 1835 r. (którego autorem był Michał Sperański, od którego nasi niedawni reformatorzy wiele mogą się nauczyć).
(Tu się przyznam do mojej słabości, każdy ją ma: zgadzam się z porzekadłem, iż stare prawo do dobre prawo, zatem nie ma nic lepszego od solidnego, kilkuletniego vacatio legis.)

Powiem Państwu rzecz straszną: tak, mnie się coś takiego podoba, podoba mi się stan, kiedy regionalizm to coś więcej niż bunc i zapach nieświeżej ryby. Czy różne prawo rodzinne komuś przeszkadzało? Czy mój Ojciec, który rodził się pod rządami tegoż Zwodu Praw jest przez to w jakikolwiek sposób pokrzywdzony - oprócz tego, że mu przez długi czas pisali w dowodzie "urodzony w Wilnie, ZSRR", chociaż u licha, tam była Polska!?
Czy naprawdę musi być tak, że policjant na plaży w Sopocie zasuwa w tak samo niewygodnym mundurze jak jego kolega z Ustrzyk Górnych?

No i teraz chcę zadać pytanie natury zasadniczej: dlaczego my w tej całej Unii Europejskiej dążymy do tego, żeby wszystko było identyczne, podobne, ujednolicone? Dlaczego podatek na ciuszki, pieluszki i fistaszki ma być taki sam od Płowdiw do Lizbony, dlaczego KE musi mieć coś do powiedzenia o prędkości na niemieckich autostradach, zaś polski rząd nie może konkurować stawkami VAT?

Tyle się mówi o różnorodności, podkreśla, że właśnie ta różnorodność zapewnia koloryt naszemu życiu, że nie ma nic piękniejszego niż melanż (ach, te libańskie dziewczyny...), ale jak przychodzi co do czego to jesteśmy w stanie wydać każde pieniądze, żeby się ostatecznie zglajszlachtować.

Mnie się to - przyznam się bez wstydu - w pale nie mieści, ale mi się chyba dużo rzeczy nie mieści, pewnie jakiś ograniczony jestem.

A niedługo to napiszę dlaczego w Polsce powinien być król i kto nim będzie :-)

(Na obrazkach, od góry: Sperański, obrazek za Wikipedią; okładka niemieckiego BGB, obrazek za Wikipedią; Jarosław Mądry, obrazek za Wikipedią.)

PS a tera coś dla rozrywki, żebyście wiedzieli, że nie zawsze wszystko musi takie być jakie było.

Komentarze (3)
Zaiksowi pod rozwagę Zamknąć gębę... - stanowisko...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]