Kultura przymiotnikowa
 Oceń wpis
   
Uwielbiam takie imprezki. Wrocławska konferencja Kultura 2.0 - część festiwalu Prix Visionica - utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam dobry gust. Z tym się po prostu trzeba urodzić.

Zacznę od sprawy, która wzbudziła najwięcej kontrowersji - skoro pisze o tym Wojtek Orliński, to rzecz musi być kontrowersyjna, nawet gdyby taka nie była. Panel prowadzony przez WO, w którym udział wzięli Fisz (lubię) oraz Alexander Bard, szwedzki bard, znawca i producent muzyczki pop (nie znam i pewnie nie poznam - za popikiem nie przepadam).

Kontrowersja - chciałbym dodać cudzysłów, ale podaruję to sobie - polega na tym, że Bard, widząc, że publika nieco przysypia, postanowił ją nieco rozruszać, rzucił przeto kilka bon motów o tym jak to katolicyzm i Jan Paweł II przeszkadzają Polakom w byciu sexy - i opanowaniu przez to międzynarodowej sceny muzycznej. Cuda, cuda, ale weźmy poprawkę na to, że - skądinąd dowcipnego chyba człowieka - może cechować protestanckie podejście do papizmu (na marginesie: warto pamiętać, że Królestwie Szwecji katolicyzm jeszcze niedawno był karany śmiercią), podlane jego umiłowaniem do gejowskiej sceny popmuzycznej.

Wojtek Orliński wpada w zachwyt - pomijając całkowicie to, co miał do powiedzenia Fisz - a moim zdaniem właśnie jego słowa były o wiele ciekawsze i bardziej obrazoburcze. Sęk w tym, że buntownik Bard jest tak naprawdę przedstawicielem popkulturowego mainstreamu (mainstream lubi swoje smaczki), tymczasem to właśnie Waglewski ma coś do powiedzenia o przyszłości kultury.
Fisz mówi prosto: niezależne wytwórnie są bardziej elastyczne bo opierają się na pomyśle, nie na kosztownym fokusowaniu targetu (nawet Brathanki i Ich Troje działają poza "wielką czwórką"), a zanim wielkie labele wyczują rytm - muzyka goni dalej.
Mnie się to podoba, ponieważ w tym sporze Dawida z Goliatem kibicuję wyłącznie Dawidowi.

Alexander Bard - wspominam z reporterskiego nawyku - ograniczył się w swojej wypowiedzi do kilku haseł, które można ładnie rozwinąć w esejach. Raz, że "user generated content" to marketingowy szum wymyślony przez telekomunikacyjne korporacje, które w ten sposób chcą opchnąć abonentowi szerokopasmowy dostęp do internetu. Zapytałbym zatem trawestując Lenina - YouTube jako opium dla ludu?

Dwa, że "television is dead" bo wszystko jest w sieci. No tak, telewizja miała zabić kino - nie zabiła, a od gdybania czy internet zatłucze stary model informacji na tacy bolą mnie zęby. Wiąże się to, zdaniem szwedzkiego gościa, z upadkiem dobrego gustu. Skoro w internecie każdy jest twórcą, to oczywiście musi to prowadzić do obniżenia poziomu przekazu.

Trzy, że zdaniem Barda - wprost nie deklarującego się jako przeciwnika koncepcji Web 2.0, ale chyba był blisko - nie można mówić o wolnej/darmowej informacji i kulturze. Jego zdaniem przekaz należy do tego, kto go tworzy: przecież za newsami stoją wielkie redakcje, zaś dobra muzyka wymaga drogiego studia, sesji u najlepszych fotografów i całej tej oprawy, która po prostu kosztuje. (Tu dla kontrastu Fisz, który wspomniał, że jego skądinąd ciekawe teledyski kosztują grosze, ponieważ hobbystycznie robią mu je jego przyjaciele, którzy chcą się w ten sposób zrealizować artystycznie.)

Tyle o najciekawszej IMHO części imprezy, którą jej moderator - w swojej notce - sprowadził do politycznej połajanki szwedzkiego protestanta pod adresem polskiej "dzieciatej, katolickiej underclass".

A poza tym w konferencji udział wzięli: Derrick de Kerckhove (interesujący acz dość akademicki wykład, w którym najfajniej zabrzmiało zestawienie "point-of-view" starej kultury odtwórczej z "point-of-being" kultury, w której odbiorca jest twórcą i uczestnikiem); Grażyna Torbicka i Krzysztof Zanussi (czułem się troszkę jak inż. Mamoń tłumaczący dlaczego tak bardzo szanuje polskie filmy) oraz parę innych osób, które miały sporo do powiedzenia o zjawiskach ogólnie zwanych Kulturą 2.0.

Szkoda, że sama w sobie imprezka ostro pachiała kulturą 0.99. Barokowe wnętrze Auli Leopoldyńskiej na takie okazje jest OK, ale brak dźwięku w filmie puszczanym przez
de Kerckhove jest niewybaczalny.
No i ta plansza mrugająca z boku tymi samymi reklamami imprezy. Brrr...

PS dodam może jeszcze, że na zdjęciu na górze od lewej: Bard, Orliński i Waglewski.
Komentarze (3)
Prawo a sprawiedliwość Bezpłatna reklama (Catholic...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]