Nielegalny UKE, pirackie radio i najazd na szefa
 Oceń wpis
   
§ 1. Farsy pt. "czy UKE ma prezesa?" ciąg dalszy. Po tym jak NSA zakwestionował legalność powołania Anny Streżyńskiej na p.o. prezesa Urzędu wszyscy zachodzą w głowę: co dalej? Może się bowiem okazać, że strony niezadowolone z rozstrzygnięcia przez "nielegalną" prezeskę będą starały się podważyć jej decyzje.

Temat "nielegalnych" nominacji (i denominacji) to długa historia, zaczęło się chyba od odwołania przez Lecha Wałęsę ze stanowiska przewodniczącego KRRiTV Marka Markiewicza. Sprawa poszła do Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł wówczas, iż wprawdzie odwołanie Markiewicza było niezgodne z ustawą, ale mimo tego odwołanie jest skuteczne (sprawę skwitowano wówczas w ten sposób, iż "prezydent może złamać prawo, ale tylko raz" - uchwała TK z 10 maja 1994 r., sygn. W 7/94, OTK 1994/1/23).

Warto mieć jednak na uwadze, iż cytowane szeroko rozstrzygnięcie NSA zapadło w konkretnej, jednostkowej sprawie, i chociaż może wiele powiedzieć o pozycji prawnej Anny Streżyńskiej (która, jak widać, uległa swego czasu modzie na bloga, ale już jej przeszło ;-), nie może być podstawą do rozstrzygnięć w innych, podobnych sytuacjach.


§ 2. W ramach tropienia innych "nielegalów" - po nielegalnym oprogramowaniu, nielegalnych plikach i prezesach - wytropiłem dzielną policję, która zamkła - za niemanie pozwolenia - pirackie radio.

Radio nadawało na 97,7 MHz i docierało do mieszkańców centrum Opola, i wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że nadawca nie posiadał koncesji na prowadzenie rozgłośni oraz nie odprowadzał tantiem za rozpowszechniane utwory, za co grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności (art. 52 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji).

I tu znów mały zgrzyt - jako prawnik powinienem być zachwycony (jest norma, jest stan faktyczny wyczerpujący dyspozycję zawartą w normie, jest nawet czynnik socjologiczny ubrany w słowa prawa - czyli "sprawiedliwa odpłata" czy też "prewencja ogólna" - a nie jestem.
Znów górę bierze dusza libertarianina: po co ta koncesja? Żeby rząd miał coś do powiedzenia "w temacie" (to aluzja do Lecha Wałęsy), jak będzie rząd A to Radio M. będzie miało trudności z nadawaniem, a jak będzie rząd B to znów ktoś inny powinien się obawiać? Reasumując: czy takie ograniczanie wolności słowa jest naprawdę niezbędne?

Ja bym wolał i tutaj wpuścić troszkę rynku, czyli - świadom, że zasoby częstotliwości nie są z gumy i interferencje mogą napsuć krwi konkurencji - pozostawić decyzję innym nadawcom. Jeśli wejście konkretnej rozgłośni na konkretną częstotliwość powoduje utrudnienia w działaniu stacji, która już tam była - proszę do sądu, żądanie zaprzestania plus odszkodowanie.

Bo jeśli nie to nic nam nie zostanie jak zbudowanie naszej polskiej Sealandii, tyle, że takie radio musiałoby nadawać chyba z bagnisk Rospudy.


§ 3. No i jeszcze jedna sprawa: brytyjscy naukowcy wyliczyli, że 1/3 blogerów pozwala sobie na pisanie na blogaskach niedobrych rzeczy o swoich przełożonych, firmach i kolegach z pracy.

Ja tego w ogóle nie rozumiem. Pracuję w fajnej firmie, mam fajnych kolegów (pal licho kolegów, koleżanki mam fajne), fajne kierownictwo mam, po prostu żyć nie umierać. Miewam chwile zwątpienia - kto ich nie miewa? - ale ogólnie jest cacy. No więc jak oni mogą - tak chlastać bezlitośnie chlebodawcę-dobrodzieja?! Zgroza!

No dobra, żarty na bok. Niektórym się jeszcze ciągle wydaje - nic ich nie nauczy - że internet to takie Dzikie Pola, że tu wolno wszystko. A to nieprawda, nie ma anonimowości w sieci, nawet jeśli się komuś wydaje, że obsobaczenie kogoś pod dziwnym nickiem załatwia sprawę - błąd.
To działa jednak w obie strony, czego dowodzi orzecznictwo sądów (niepolskich), które już opisywałem. A więc uważać i przestrzegać zasad musi zarówno bloger, jak i osoba, która jest przedmiotem refleksji na blogu (chyba warto kupić tę książkę, nie sądzicie?) - a zatem na ten przykład kandydat na prezydenta bądź działacz partii politycznej - osoby przez to jak najbardziej publiczne - muszą cierpliwie znosić nawet najboleśniejsze ukłucia aplikowane przez blogerów.

Pytanie na ile mogłoby to odnosić się do pracodawcy... O takiej sprawie jeszcze nie słyszałem, ale jak tylko coś będzie to na pewno nie omieszkam się podzielić z Wielce Czcigodnymi Czytelnikami garścią informacji oraz mnogością moich opinii.
Czego sobie i Państwu serdecznie życzę.


PS w sprawie par. 2 i interferencji zaraz się odezwą techniczni ;-) no przecież, że coś pomieszałem!
Komentarze (2)
Legitymowanie osób przez... Znaki przestankowe
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]