Znaki przestankowe
 Oceń wpis
   
Na marginesie dyskusji poświęconej logice w przepisach - nikomu nie chcę kadzić, ale zdarza się, że poziom komentarzy przewyższa poziom mojej notki ;-) - przypomniałem sobie głośną swego czasu sprawę art. 156 par. 1 pkt 2 kk.

Zaczęło się od tego, że przepis ten ukazał się w stosownym dzienniku ustaw (nr 88 poz. 553 z 1997 r.) w następującej treści:

Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci (...) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu (...)

jednak dość szybko obwieszczenie Prezesa Rady Ministrów o sprostowaniu błędów (Dz.U. nr 128 poz. 840 z 1997 r.) zmieniło jego treść na następującą:

Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci (...) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu (...)

Jak widać różnica w normie wyrażonej takim czy innym przepisem jest olbrzymia. W pierwszym przypadku penalizacji podlega spowodowanie ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej choroby realnie zagrażąjącej życiu.
W drugim przypadku mowa jest o ciężkiej chorobie nieuleczalnej lub długotwałej, a także o chorobie realnie zagrażającej życiu.

Jeden mały przecinek, a jaka różnica: przed obwieszczeniem do więzienia mogła trafić osoba, której udowodniono spowodowanie długotrwałej choroby realnie zagrażającej w życiu, po sprostowaniu błędów przepis się zaostrza i sankcja grozi także za chorobę, która nie jest długotrwała!

Problem - jak często - wziął się z banalnego błędu człowieka. Okazało się bowiem, że po uchwaleniu ustawy przez parlament, Marszałek Sejmu przekazał Prezydentowi do podpisania ustawę w innej treści, niż uchwalił ustawodawca. W toku prac nad ustawą nie było feralnego przecinka, zatem posłowie widzieli ten przepis jako łagodniejszy dla sprawcy.

Jednak jak ustalono w toku postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym: "Jak wynika z informacji Szefa Kancelarii Sejmu przedstawionych Sądowi Najwyższemu (pismo z 26 października 1999 r. w sprawie o sygn. akt V KKN 137/99 (OSNKW z. 3-4/2000, poz. 31), w tekście ustawy przekazanej Prezydentowi do podpisu, w art. 156 § 1 pkt 2 po słowie "długotrwałej" pojawił się przecinek, co sprawiło, że w świetle zmienionego brzmienia przepisu ciężki uszczerbek na zdrowiu mógł mieć postać m.in. 1) ciężkiej choroby nieuleczalnej, 2) ciężkiej choroby długotrwałej, 3) choroby realnie zagrażającej życiu." (Sprawa, na podstawie której bazuje wpis miała sygnaturę SK 38/01, zaś wyrok jest z 7 lipca 2003 r.)

Dalej było jeszcze śmieszniej. Ktoś w Kancelarii Prezydenta musiał wyłapać błąd, więc na własną rękę (robią się prawie "inne rośliny"!) usunął przecinek, przywracając treść przepisu jak widzieli ją posłowie. Poprawkę prezydenta jako błąd potraktował ktoś od premiera i właśnie obwieszczeniem z 13 października 1997 r. przecinek przywrócono...
A to - jak widać po lekturze obu pomalowanych na niebiesko norm - zmienia postać rzeczy dość radykalnie.

Idąc dalej. Oczywiście są w sądach sprawy, gdzie bada się sprawy, w których sprawcy są oskarżeni zarówno o spowodowanie choroby realnie zagrażającej życiu ludzkiemu jak i o spowodowanie długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu ludzkiemu. Rzecz w tym, że jest tylko jeden przepis - a jeśli pada na ten, który jest bardziej surowy dla sprawcy - to powstaje pytanie czy wszystko jest OK, skoro miało być inaczej.

W jednej z takich spraw oskarżony - skazany na podstawie przepisu "z przecinkiem" - wniósł do Trybunału Konstytucyjnego skargę, ten zaś orzekł, iż zmiana treści przepisu w sposób zgodny z tym co przesłał Marszałek Sejmu do Prezydenta, ale niezgodny z głosowaniem w parlamencie jest niezgodna z konstytucją. Nie można bowiem w drodze obwieszczenia wprowadzać nowych norm prawnych; normą prawną jest przecież to co uchwalił Sejm i Senat, nie zaś to jak przepisuje tekst maszynistka w kancelarii Sejmu. Prawda?

Reasumując: często młodzi prawnicy (i nie tylko) mają w zwyczaju albo czytać przepisy po łebkach, albo przykładać do norm miary czegoś co na własny użytek nazywam "logiką informatyczną". Pierwszy błąd zawsze prowadzi do nieprawidłowych rezultatów, drugi też nie zawsze się sprawdza.
Byłoby prościej, gdyby legislatura takie sprawy wyrzucała do wyliczanki w punktach.
Czego, sobie, i, Państwu, życzę.

W sprawie warto też zapoznać się z uzasadnieniem do wyroku Sądu Najwyższego z 4 lutego 2000 r. (V KKN 137/99, OSNKW 2000/3-4/31) oraz wyrokiem Sądu Najwyższego z 5 maja 2005 r. (V KK 414/04, OSNKW 2005/9/80).
Komentarze (1)
Nielegalny UKE, pirackie radio i... Rocznica
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]