Czas kończyć awanturę, panowie!
 Oceń wpis
   

O komunizmie czasem się mawia, że założenia były dobre, tylko ten Stalin wszystko zepsuł... Podobnie mawia się o dzisiejszym sporze premiera i prezydenta o prymat w prowadzeniu polityki zagranicznej: konstytucja, może i niedość precyzyjna, nie pozostawia wątpliwości, kto jest za nią odpowiedzialny. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten Kaczyński...

Mimo całej mojej nieskrywanej niechęci do obecnie urzędującego prezydenta -- którego uważam za gorszego od jego poprzednika, ten zaś był znacznie gorszy od Wałęsy, który także daleki był od moich oczekiwań -- nie mogę się niepowstrzymać przed dopingowaniem go w sporze z Donaldem Tuskiem. Rzecz nawet nie w przepisach konstytucji, które są tak nieprecyzyjne, że aż strach; ale mówienie o sporze premiera i prezydenta w kontekście trójpodziału władz w kontekście rozdźwięku dwóch filarów egzekutywy jest kompletnym nieporozumieniem.

O tym, że postanowienia konstytucji z 1997 r. odnoszące się do kwestii polityki zagranicznej są dalekie od doskonałości przekonywałem już rok temu. Pozwolę sobie zatem zacytować sam siebie:
- z jednej strony to Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej (art. 126 ust. 1)
- to jemu przysługuje prawo ratyfikowania i wypowiadania umów międzynarodowych, wysyłania i przyjmowania ambasadorów (art. 133 ust. 1),
- ale jednak w tym zakresie ma obowiązek współdziałania z Prezesem Rady Ministrów oraz Ministrem Spraw Zagranicznych (art. 133 ust. 3),
- co ciekawe, politykę zagraniczną prowadzi Rada Ministrów, w tym sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami oraz zawiera umowy międzynarodowe (art. 146 ust. 1)

Podobnie niewczesnym żartem jest powoływanie się na rzekomy zwyczaj konstytucyjny panujący w Rzeczypospolitej. Sęk w tym, że Rzeczpospolita w obecnej odsłonie jest ledwie pełnoletnia -- acz przez ten okres mieliśmy już 3 konstytucje (przemianowaną w 1989 r. Konstytucję PRL, nakładającą się na nią od 1992 r. 'Małą Konstytucję', oraz obecną -- nazwijmy ją konstytutką), z czego ostatniej ledwie cyknęło jedenaście lat -- przeto trudno mówić o jakimkolwiek zwyczaju. Zwyczaj prawny to coś, co się utarło przez jednolitą, wieloletnią praktykę, która nie jest podważana, tymczasem jeśli popatrzymy na współzależność premiera i prezydenta w kontekście prowadzenia polityki zagranicznej i reprezentowania kraju na zewnątrz to nie mamy ani jednego, ani drugiego.

Zakończony (?) właśnie spór o kolejne sympozjum EuroBiurokratów, w którym udział chciał wziąć zarówno Pierwszy Obywatel jak i Prezes Rady Ministrów wskazuje, że zwyczaju nie ma. Mógł on się kluć, ale się nie wykluł. I wcale nie jest tak, że konstytucja jest dobra, ale zły jest Kaczyński (i dobry jest Tusk). Każda ze stron ma swoje słuszne racje...

O innych punktach zapalnych między prezydentem a premierem można poczytać w tekstach: Prezydent powołuje premiera oraz Traktat Lizboński -- bitwa o ratyfikację.

... które powinny być rozstrzygnięte w jedyny sensowny sposób: skoro żaden organ (np. Trybunał Konstytucyjny bądź Sąd Najwyższy) nie może dokonywać wiążącej wykładni abstrakcyjnej konstytucji, zaś na rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego trudno liczyć, pozostaje wyłącznie zmiana treści ustawy zasadniczej. Mimo bowiem (nielicznych) plusów, zawiera ona tyle niedorzeczności (por. 10 lat Konstytucji RP), że znacznie prościej i sensowniej będzie zacząć od nowa.

Oczywiście, aby ułatwić swój znój, ustrojodawca może sięgnąć -- zachęcam go do tego ze szczerego serca -- do mojego wstępnego projektu założeń ustrojowych, który przedstawiłem w elaboracie o znamiennym tytule Konstytucja VI RP.
Może przypomnę: silny prezydent na wzór amerykański (likwidacja stanowiska premiera znacznie uprościłaby strukturę władzy) oraz Sejm składający się z 99 posłów, 17 senatorów (obowiązkowo wybieranych w jednomandatowych okręgach, w głosowaniu większościowym) powinno zakończyć większość jałowych sporów.

Komentarze (9)
Dochodzenie przedawnionych roszczeń Za kraty za WinRAR. I za Total...
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]
2017-01-04 11:53
oszukali dziadka:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Dzięki za informacje, bo właśnie 30 grudnia 2016 mój dziadek został oszukany - Joy Energia z[...]