Zdrożna pokusa rwania krytykanckiej hydrze łba w kolebce
 Oceń wpis
   
W mylnym błędzie jest ten miłośnik łebdwazerowego dziennikarstwa, który wierzy naiwnie, że nowe media są przyjemne, pastelowe i nie obciążone nawykami marmurkowo-krawaciarskiego podejścia do człowieka i biznesu.

Najnowsza heca na Valleywagu zaczęła się od pierwszokwietniowego (acz nie primaaprilisowego) wpisu Jordana Golsona, który ponarzekał na zmiany w sposobie obliczania wynagrodzenia dla redaktorów tego poczytnego -- acz kontrowersyjnego -- serwisu, którego wydawcą jest Gawker Media.

Za krytyką nikt nie przepada (prawda?), zatem decyzja wydawcy była prosta: Golson pożegnał z się z robotą, o czym nie omieszkał napisać (nie kryjąc złośliwości) nawet sam Michael Arrington (BTW niezwykle ciekawa jest forma wypowiedzenia -- Owen Thomas, szef Gawker Media, poinformował go o tym telefonicznie, aby następnie dodać parę słów via ichnie gaga-dudu.
Wprawdzie Valleywag twierdzi, że wcale tak nie było, a w dodatku wszystko będzie nawet lepiej niż było wcześniej (uwaga! będą zatrudniać!), ale...

...to nie pierwszy zgrzyt w Valleywag. Historię Nicka Douglasa przykrył już cyfrowy kurz, ale najstarsi internauci pamiętają, że jak wylatywał on z pracy -- zarzucano mu dopieszczanie kumpli (oficjalnie) oraz ryzykowną grę na ostrzu noża, polegającą m.in. na dogryzaniu 'wielkim graczom', i tak np. nazwał MySpace fabryką spamu (ponoć Douglas chciał, aby jego teksty zmusiły opisywane osoby do wszczęcia prawniczych korowodów przeciwko redakcji -- to już nieoficjalnie) to szum też był wcale niemały (i Gawker dobrej prasy na tym nie zyskał -- czego dowodzi dzisiejsza rezerwa wobec wszystkich serwisów sygnowanych przez tego wydawcę).

Widocznie w USA znają nasze stare powiedzonko, iż zły to pies co kąsa rękę co mu żryć daje. W wersji delight: zły to ptak co gniazdo własne kala. Ale jeszcze gorszy ten, co mówić o tym nie pozwala.

Rzecz w tym, moi Wielce Czcigodni Czytelnicy, że ja się z tym nie zgadzam.

Po pierwsze: biznes to biznes, a gazeta to gazeta, więc nawet jeśli gazeta ma być biznesem, ideałem jest odseparowanie redakcji i biznesu jakimś grubszym firewallem. Bo jakie miałoby znaczenie gdyby -- akurat w trakcie pracy Bernsteina i Woodwarda nad sprawą Watergate -- ktoś z działu sprzedaży The Washington Post robił fajny deal z Republikanami? Na przykład na publikację wielostronicowych ogłoszeń wyborczych?

Po drugie nie ma nic bardziej szkodliwego jak próba zamykania komuś gęby za krytykę 'po cichu' -- każde takie słowo wróci kamieniem (pamiętacie sprawę poszukiwania warszawskiego blogera, który śmiał tropić demokratycznie wybrane władze Warszawy? i późniejsze wykręty tychże demokratycznych władz? Jak się niejednokrotnie przekonano: drobna krytyka jest niczym wobec szumu jaki zrobi się wokół prób 'nierozpowszechniania treści nam niemiłych', albo -- co zwykle później następuje -- 'tuszowania wynikających z tego nieporozumień'.
A tego się później marketingowo odkręcić nie da.

Po trzecie -- znów troszkę górnolotności wplączę w moje słowa -- jak ma być wolność słowa, to zacznijmy od siebie. Ja na ten przykład bardzo chętnie opublikowałbym na łamach Lege Artis jakiś autokrytyczny tekst -- cóż, wychodzą mi tylko autokratyczne samopochwały -- ale jeśli ktoś ma jakiś pomysł to zapraszam.


P.S.1: wszelkie podobieństwo do jakichkolwiek osób bądź sytuacji jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Jeśli ktoś chce mnie pozwać za ten tekst -- znaj proporcje, mocium panie!

P.S.2: Żeby nie było, że skupiam się na marginalnych sprawach. Jest inna, nie mniej ciekawa aferka związana z Google Inc. Po przejęciu DoubleClick -- tak pisze Valleywag (ach ten brukowiec!) -- ludzie z DoubleClick dostali od Google propozycje zawarcia umów o zakazie konkurencji, aby po tygodniu... wylecieć z roboty (bo restrukturyzacja). Z zakazem zatrudniania się u konkurencji na karku, ofkorz.
Komentarze (11)
Psystar -- czyli czyj jest ten Mac? London Calling
9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]