Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT
 Oceń wpis
   

Poproszono mnie niedawno o ocenę ustawy z dnia 4 września 2008 r. o zmianie ustaw w celu ujednolicenia terminologii informatycznej (Dz.U. nr 171 poz. 1056). Wypowiedź miała mieć charakter głęboko merytoryczny -- nie takie pitu-pitu jak na łamach owego parszywego lubczasopisma -- przyłożyłem się zatem do lektury jak rzadko.

(Nadmienić w tym miejscu muszę, że onegdaj, w zamierzchłych czasach, kiedy odwoływano Pana Jana, a studenci prawa wysiadywali w "Chmielu" czy "Smaku", miast kisić gałki oczne w promieniowaniu emitowanym przez jakieś nonglare, i kiedy nie śniły się im nawet ustawy o ochronie baz danych, nie mówiąc o innych nowomyślnych wynalazkach -- no więc chciałem powiedzieć, że w tamtych czasach znacznie częściej zdarzało mi się czytać akty prawne od deski do deski; a to z prostej przyczyny: były one krótsze i napisane znacznie prostszym językiem.
Dziś prawie każda ustawa to wielostronicowy elaborat, typowy przejaw dyktatury aktów prawnych. Dołóżmy jeszcze do tego produkcję EU oraz rozporządzenia, o których rzadko można powiedzieć coś sensownego... -- Memling w grobie się przewraca...
Moje ulubione porównanie to ustawa o partiach politycznych: porównajcie sobie ustawę z lipca 1990 roku z aktem uchwalonym 7 lat później... zimny pot mnie oblewa na samą myśl jak dziś legislatura napisałaby ten akt...)

No dobra, dość dygresji i przysrywania sejmokraturom, które uważają, że ten lepszy i bardziej pracowity jest, kto więcej ustaw uchwali.
Wracajmy do ustawy o ujednolicaniu.

Ustawa jak ustawa, niby bardzo ważna i w ogóle. Jej podstawowy cel wyłożono w art. 1, który dumnie głosi, iż

Ustawa wprowadza określenie: "informatyczny nośnik danych", "dokument elektroniczny", "system teleinformatyczny" oraz "środki komunikacji elektronicznej" wymienione w art. 3 pkt 1-4 ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz. U. Nr 64, poz. 565, z 2006 r. Nr 12, poz. 65 i Nr 73, poz. 501 oraz z 2008 r. Nr 127, poz. 817) do innych ustaw.

Złośliwie można powiedzieć: doskonały prezent dla tych (prawników i nieprawników), którzy zapomnieli, że na kłopoty interpretacyjne najlepsza jest wykładnia i analogia, a nie mędrca szkiełko i oko (ups, znów nawiązuję do nieszczęsnego art. 267 par. 2 kk, gdzie jest mowa o "systemie informatycznym", podczas gdy mądre ustawy o informatyzacji -- w tym ustawa o ujednoliceniu terminologii, która zmienia słowa także w kodeksie karnym -- stale mówią o "systemie teleinformatycznym"... i gdzie to ujednolicenie??), więc przynajmniej w odniesieniu do 33 ustaw błędy i wypaczenia uległy naprawie.

Ale: pośród mojej polityki miłości znalazłem parę łyżek dziegciu (wiedzą o tym ci z Wielce Czcigodnych Czytelników, którzy doczytali do tego miejsca w oczekiwaniu "komu ten Rudak dziś dowali?" -- przecież clue tekstu to moje pretensje, marudzenie i utyskiwania).

Jak mówi sama definicja, ustawa o ujednolicaniu to jakby "wdrożenie" ustawy z 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Hmm wdrożenie po 3,5 roku funkcjonowania przepisów -- nieźle, nieźle.
Nic to -- powiedział Pan Wołodyjowski -- i wskazał na art. 30-34 ustawy o ujednolicaniu, które poprawiają, wdrażają, przystosowują, implementują (jak zwał tak zwał) następujące akty prawne:

- ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi,
- ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych,
- ustawę z dnia 9 czerwca 2006 r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym,
- ustawę z dnia 18 października 2006 r. o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych,
- ustawę z dnia 29 czerwca 2007 r. o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich.

Śmiesznostka niby, ale dużo mówi o dbałości naszych deputowanych dla czystości prawa, języka aktów normatywnych, jednolitości pojęć, etc. -- każda z wyliczonych powyżej ustaw nosi datę późniejszą, niż ustawa o informatyzacji, która miała na celu zdefiniowanie takich pojęć jak "informatyczny nośnik danych", "dokument elektroniczny", "system teleinformatyczny" oraz "środki komunikacji elektronicznej" -- co jednak nie przeszkodziło nadal tworzyć przepisów, które posługiwały się inną terminologią.
Słowem: przez wiele miesięcy produkowano akty prawne, które później trzeba było -- jeszcze jedną, szumną ustawą -- ujednolicić.

 

PS powyżej reprodukcja centralnego panelu "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga. Mogę jumać, bo Memling od dawna nie tworzy, prawa autorskie do jego twórczości zatem wygasły. Jakże ja bym chciał, żeby przyszedł ten facet z koncerzem i zrobił naszym prawotwórcom z czterech liter jesień średniowiecza.

Komentarze (14)
Znaczenie słowa "sporządza" w... Bombaj: policja edukacyjna uczy...
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]