Naiwność i pazerność
 Oceń wpis
   

jakaś buziaDostałem ostatnio namiary na dwa dość ciekawe, dość podobne i chyba znaczące tematy. Znaczące, bo mówią trochę o naiwności i pazerności ludzkiej. I o naiwności "skrzywdzonych", którzy chyba za bardzo wierzą, że stempel mecenasa zwykle działa na "internetowych chuliganów" jak widok dzielnicowego na zwykłych łobuzów.

Temat pierwszy: naruszenie praw do wizerunku osoby poprzez bezprawne rozpowszechnienie w internecie jej wizerunku. Pani mecenas pisze, imieniem swej mandantki, w sprawie fotki kobiety o zdjęciu. Zdjęcie jakieś 150x120 pikseli, przedstawia siedzącą osobę, patrzącą przez ramię do tyłu. Widać może 1/3 twarzy, bo reszta skryta pod szopą długich włosów; do tego -- to też chyba ważne -- wskutek skali cała głowa tej osoby to kwadracik może 30x30 pikseli. Tułów dość skutecznie zasłonięty, m.in. laptopem leżącym przed tą osobą (użyto szerokokątnego obiektywu, co dodatkowo skrzywiło proporcje).
W sumie coś takiego jak na obrazku powyżej (dla zobrazowania zagadnienia pozwoliłem sobie wyciąć te 30x31 pikseli; ale to nie jest to samo zdjęcie -- nie chcę mieć u siebie podobnych problemów ;-)

art. 81 prawa autorskiego
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Szanse na rozpoznanie sportretowanej osoby więcej niż mizerne, ale roszczenia niebagatelne. Zaczyna się od tego, że oczywiście modelka nigdy nie udzieliła zgody na rozpowszechnienie tego potajemnie wykonanego zdjęcia (to ciekawe, bo z materiałów wynika, że doszła do niego przez wyszukiwarkę -- na frazę "imię i nazwisko" autora fotogramu). Ciekawe o tyle, że zdjęcie wygląda na ewidentnie pozowane (no i skąd zna nazwisko autora?). Nie wzięła też za pozowanie złamanego grosza, nie jest osobą powszechnie znaną, ujęcie nie jest także zwykłym sztafażem.
Spełnienie którejkolwiek przesłanki sprawiłoby, że sprawa byłaby stuprocentowo czysta w świetle art. 81 pr.aut. Owszem, można próbować domniemywać istnienie zgody na podstawie choćby tego, że fotografia jest ewidentnie pozowana, że modelka znała nazwisko autora pracy -- ale pewność byłaby tylko wówczas, gdyby udało się zestawić zdarzenie z brzmieniem przepisu.

Jest jednak w sprawie pewien feler, o którym albo pokrzywdzona, albo jej pełnomocniczka zapominają. Przepis mówi o ochronie wizerunku, nie zaś o wyobrażeniu naszego wizerunku -- wizerunku, czyli rozpoznawalnej podobizny jakiejś osoby. To, że ktoś umie się rozpoznać na takim ujęciu (przy pewnej dozie wyobraźni ja potrafię rozpoznać siebie na powyższym obrazeczku -- a przyznacie, że jest to znacznie prostsze, jeśli się wie, że było się w takiej sytuacji) nie oznacza jeszcze, że doszło do naruszenia praw do jego wizerunku.

Osobną i wcale zabawną sprawą jest zakres żądania: oprócz przeprosin pani mecenas zażądała... 30 tys. złotych tytułem -- no właśnie: w petitum pisma tytułem zadośćuczynienia za naruszenie praw do wizerunku, zaś w uzasadnieniu tytułem wynagrodzenia za pozowanie. I to chyba mówi wszystko o sprawie: przypomnijmy, że 30 tys. sąd zasądził na rzecz Patrycji Koteckiej, ale za zdjęcie prezentujące ją z odkrytym biustem i na rozkładówce.
Imaginujecie sobie: niewinne zdjęcie, na którym cała głowa modelki zajmuje mniejszą powierzchnię, niż odcisk mojego palca -- i półnagie zdjęcie kobiety rozpowszechnione na jedynce "Super Ekspressu"!

Druga sprawa dotyczy tematu: odpowiedzialność usługodawcy prowadzącego forum internetowe za wpisy tam poczynione przez użyszkodników.
Było tak, że na jakimś forum, w dwóch różnych (czasowo odległych) wątkach pojawiło się kilka wpisów średnio pochlebnych dla spółki, nazwijmy ją IMBC sp. z o.o. (firma jak najbardziej fikcyjna). Przedsiębiorca ten prowadzi działalność w segmencie pośrednictwo/doradztwo finansowe ale -- jak piszą niezadowoleni internauci -- "kury im szczać prowadzać, a nie doradzać jak inwestować". Odezwali się też byli pracownicy IMBC, których zdaniem pracuje się tam niefajnie, paru niezadowolonych ex-klientów... w sumie norma.

Czytałem te wątki, jest całkiem spokojnie -- nie ma nawet dwudziestej części tego, co ekipa mBanku czyta o sobie na forum.mBank.pl, nie ma żadnych bluzgów; ot taki klasyczny acz dość lekki rant.

Niestety, dla zarządu IMBC to kamień obrazy, który wymaga zmazania krwią winnych. Wiem, że w pierwszym rzędzie były pisane różne rzeczy do usługodawcy (żeby skasował posty i ujawnił dane użytkowników), ale usługodawca rzecz jasna odmówił. Dodam, że te rzeczy raczej nie odpowiadały dyspozycji art. 14 ust. 1 UoŚUDE, a to dlatego, że nie było tam wiarygodnych informacji o bezprawnym charakterze treści.
Odmówił bo -- nie każda krytyka, nawet ostra krytyka, oznacza, że doszło do naruszenia jakichkolwiek dóbr osobistych krytykowanego. Odmówił, bo -- krytyka podmiotów działających na rynku (a także osób za nimi stojących) nie może być utożsamiana z działaniem bezprawnym.

Póki świat światem niezadowolony klient czy pracownik może podzielić się ze światem swoją opinią na temat jakości obsługi czy klimatu panującego w pracy -- narzekanie jest także prawem chronionym konstytucyjnie -- i dopóki nie przekroczy pewnej granicy (która wcale nie jest jakaś szczególnie krucha), włos mu z głowy za to spaść nie może.
A skoro tak, to i administrator forum jest kryty: brak bezprawności zgromadzonych w serwisie danych sprawia, że usługodawca nie ma obowiązku niczego usuwać, choćby niezadowolony prosił go i groził mu.

No i oto kolejny mecenas wysłał do admina forum wezwanie, w którym żąda: (i) usunięcia tych wpisów z forum, (ii) przeproszenia w mediach za brak moderacji forum, (iii) zapłaty 30 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za wyrządzone spółce i zarządowi krzywdy. Ot takie zwykłe groźby, które -- pamiętajcie -- powinny zwykle trafiać do kosza.

Tak to jest jak ktoś uważa, że o dobrą opinię łatwiej zadbać usuwając nieprzychylne komentarze z internetu i ścigając ich autorów (a jak się autorów nie da -- to podmiot, który administruje forum), niż starając się zadowolić klientów.

A mnie nurtuje jedno pytanie: skąd i dlaczego znów pojawia się 30 tys. złotych, kwota tak niewyobrażalnie nieziemsko -- w kontekście bzdetności spraw -- nieżyciowa?
Czy to jest tak, że klienci wyobrażają sobie, że wystarczy jedno takie "potknięcie" przypadkowego ciemiężcy/ofiary, a można równocześnie wyrwać troszkę kasy i może przystroić się w szatki tego, co umie zamknąć gęby krzykaczom (ściśle: nie tyle zamknąć gęby, ile sprawić, że inni będą tłumić krzyk w zarodku)?

A może to państwo mecenasostwo -- w obu sprawach występują ludzie znacznie młodsi ode mnie -- chcą się popisać przed klientem "panie, tak mu napiszemy, że nawet jak nie zapłacą, to im rura zmięknie?"

I ostatnie pytanie: kto tu jest naiwny, a kto pazerny bardziej?

Komentarze (10)
Czas na restaurację Google Analytics verboten!
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]
2017-02-05 06:32
Mr Richard:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy potrzebujesz kredytu? Jeśli tak, e-mail: (richardcosmos5@gmail.com) po więcej szczegółów.[...]
2017-01-20 23:33
Mikel Clarrisa:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Jak mam Bóg wysłał pożyczkodawcy po udaremnione przez chuliganów tutaj w internecie Witam[...]
2017-01-04 11:53
oszukali dziadka:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Dzięki za informacje, bo właśnie 30 grudnia 2016 mój dziadek został oszukany - Joy Energia z[...]