Authalia.com -- czyli kup pan patent na utwór
 Oceń wpis
   

logo Authalia.comKilka dni temu Czytelnik podrzucił mi temat projektu Authalia.com -- "Globalne Biuro Rejestracji utworów i praw autorskich". Nie zwróciłbym na serwis uwagi -- pomijając może zjadliwy felieton -- gdyby nie użyte na stronie określenia.

To, że Biuro ma być Globalne, to jedno, ciekawie brzmi także zapewnienie, iż "Uzyskanie certyfikatu jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na wyłączne korzystanie z utworu w 164 krajach Świata" (w innej wersji: "Legalne uzyskanie Certyfikatu Autorstwa jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na wyłączne korzystanie z utworu, z ochroną w 164 krajach Świata (Art.17 uopapp)"), a także o Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA, która ma być -- a jakże -- partnerem projektu Authalia.
(W ramach projektu jest jeszcze Stowarzyszenie Authalia.org -- ponoć posiadające status organizacji zbiorowego zarządzania (o tym więcej poniżej) -- oraz czasopismo Authalia.net, w którym dokonywane są publikacje utworów chronionych przez Stowarzyszenie (jakby nie liczyć -- stówa za numer).

Jak napisano na stronie: "Od 90 lat Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A stanowi element bezpieczeństwa państwa i obywateli. Jest spółką akcyjną, w której sto procent udziałów należy do Skarbu Państwa. To tu drukowane są banknoty, dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy i dowody rejestracyjne. (...) PWPW S.A. jako partner projektu Authalia, jest odpowiedzialna za poświadczanie Certyfikatów datą pewną, przechowywanie ich w Bezpiecznym Archiwum* (od chwili zapisania) oraz przetwarzanie danych osobowych w nich zawartych."
Zaciekawiło mnie: dlaczegóż to PWPW wchodzi w tak dziwny obszar działalności?

Zobaczcie zresztą sami:

Authalia.com

Tym razem postanowiłem zadziałać wbrew swej zasadzie shoot first, ask later -- i wysłałem listele z zestawem pytań zarówno do PWPW SA, jak i do Authalii (ściśle: do Stowarzyszenia Authalia.org, a to dlatego, że wskazówki dla prasy zawarte na stronie Authalia.com nieco mnie przytłoczyły. Moje ulubione teksty to: "Przy umieszczaniu logo Authalia.com na stronie internetowej lub innym nośniku wirtualnym należy zachować minimalny odstęp 25 pikseli od innych elementów tekstowych lub graficznych. Logo należy umieszczać na białym tle, które obejmuje również minimalny odstęp 25 pikseli." oraz "Nie wolno: używać logo lub jakiegokolwiek elementu identyfikacji wizualnej Authalia.com w sposób, który mógłby implikować fałszywy lub niekorzystny wizerunek marki lub też łączyć go z inną marką".)Authalia

W ogólności moje pytania dotyczyły następujących spraw: w jakim celu należałoby "certyfikować" utwory, skoro zgodnie z ustawą o prawie autorskim każdy utwór podlega ochronie od chwili ustalenia, zaś ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Zainteresował mnie także "patent na wyłączne korzystanie z utworu" oraz oczywiście patronat PWPW SA.
Mówiąc najprościej -- jeśli już uda się mi stworzyć jakiś utwór, to nie muszę w żaden sposób potwierdzać swojego autorstwa, rejestrować się w jakimkolwiek spisie twórców, etc. etc.

Jako pierwszy odpowiedział rzecznik prasowy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. No i owszem, Authalia.com sp. z o.o. kupiła zestaw Sigillum oraz możliwość bezpiecznej archiwizacji plików -- ale mowy o "patronacie", rzecz jasna, nie było. Authalia to po prostu jeden z wielu klientów PWPW SA.

Bardzo wyczerpującą odpowiedź otrzymałem od Wojciecha Tomaszewskiego, doradcy zarządu Stowarzyszenia Authalia.org. Niestety: im dłużej czytałem jego deklaracje, tym bardziej nabierałem przekonania, że za cholerę mi to nie gra.
Konstrukcja certyfikatu Authalia.com opiera się na prostym założeniu -- zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym wystawiony przez kwalifikowane centrum i oznakowany czasem e-podpis ma skutek daty pewnej w rozumieniu kodeksu cywilnego. Natomiast zgodnie z art. 81 par. 2 kc data pewna jest jedną z form czynności prawnych, stosowaną w przypadkach, kiedy ustawa uzależnia ważność albo określone skutki czynności prawnej od urzędowego poświadczenia daty (par. 2 wskazuje inne przypadki uzyskania daty pewnej).

Problem w tym, że żaden z przepisów prawa autorskiego nie uzależnia jakichkolwiek skutków w sferze ochrony twórczości od poświadczenia takiej daty. Teoretycznie oznaczenie pliku będącego przejawem twórczości może w jakimś tam stopniu coś uprawdopodabniać... ale właśnie -- uprawdopodabniać: ale co? Zastanówmy się: dowodem na co będzie oznakowanie czasem jakiegoś pliku, nawet jeśli inna osoba nie będzie posiadała takiego certyfikatu -- skoro z takimi zabiegami trudno jest, na gruncie ustawy, łączyć jakiekolwiek skutki?

Z tego też względu uważam porównanie usługi za 5 złotych do kosztu wizyty u notariusza ("100 stron ok. 150 EUR"), a może nawet konieczności uprzedniego wydania utworu plus wytworzenia strony internetowej (za 1000 euro!) za mocno wprowadzające w błąd! Rozumiem, że takie zestawienie może wyglądać bardzo nęcąco i obiecująco, jednak powiedzmy sobie szczerze: tak jak rejent może potwierdzić, że coś widział, a znakowanie czasem e-podpisu będzie świadczyło, że w danym czasie dany dokument istniał, w żadnym przypadku czynności te nie zagwarantują autorowi poszanowania jego praw.

Na osobny akapit zasługują zdecydowanie przesadzone deklaracje o możliwości uzyskania patentu na zarejestrowany utwór, a to poprzez -- jeszcze raz powtórzę, bo zdanie to jest w pewnym sensie majstersztykiem -- "Uzyskanie Certyfikatu Autorstwa jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na korzystanie z Twojego utworu na wyłączność w 164 krajach Świata" (tym razem cytat zaczerpnąłem stąd).
Rzecz w tym, że skoro litera prawa nie zna instytucji -- urzędowego czy prywatnego -- "potwierdzenia autorstwa" utworu w rozumieniu prawa autorskiego ("niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności" -- art. 1 ust. 4 pr.aut.), to nie ma najmniejszej potrzeby wypełniania tej "luki" treścią. Zwłaszcza, że można z całkiem dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że działanie to będzie całkowicie bezskuteczne.

Natomiast i owszem, całkowicie inaczej wygląda procedura uzyskania patentu, znaku towarowego, wzoru użytkowego, bądź innej formy przewidzianej ustawą o własności przemysłowej -- ale niech Was ręka boska broni iść na skróty i wyobrażać sobie, że jakiekolwiek prywatne certyfikaty -- nawet jeśli zostaną oparte o e-podpis Sigillum -- mogą zastąpić ustawowe mechanizmy.

W odpowiedzi na to pytanie przedstawiciel Authalii oparł się na pojęciu "równoważności" ("w świetle obowiązujacych przepisów my nie widzimy różnicy pomiedzy patentem a korzystaniem z praw autorskich w stosunku do większości utworów" -- muszę przyznać, że to zdanie powinno też pójść na stronę Authalia.com, może wówczas użytkownicy pomyśleliby, że skoro ktoś tego nie rozróżnia to coś tu jest nie tak...) oraz m.in. ... art. 6, 8, 12 i 14 traktatu WIPO o prawie autorskim z 1996 r. (wraz z jego deklaracją do art. 12, zgodnie z którą Rzeczpospolita Polska przystąpiła do jego treści...)
Podstawowe pytanie: czy widzicie tam coś o certyfikowaniu utworów? Nie? Ja też nie.
Dlatego lepiej byłoby wyjść od art. 353(1) kc.

Bzdurą jest także opowiadanie, że "Od dziś każdy Twój utwór, wynalazek czy pomysł autorski będzie z nami bezpieczny nawet przez 100 lat" -- jeśli "nawet 100 lat" to w sumie "70 lat", to mogę się zgodzić, bo taki jest maksymalny okres ochrony prawnoautorskiej utworów. Ale w jaki sposób Authalia może mi załatwić dodatkowe trzy dekady?!

(Wracając na chwilę do PWPW SA: w korespondencji od p. Wojciecha Tomaszewskiego padło zdanie, iż w skład projektu Authalia wchodzi także element w postaci "Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. -- państwowej jednostki organizacyjna -- spółka zaufania publicznego"... Litości, ale jest to najzwyklejsza spółka prawa handlowego, której jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, z tą różnicą, że rada ministrów uznała ją za podmiot o szczególnym znaczeniu dla gospodarki państwa -- co nie zmienia faktu, że od czasu do czasu mówi się nawet o prywatyzacji PWPW SA.)

I na zakończenie czas powrócić na pół zdania do Stowarzyszenia Authalia.org, które jest -- jak dowiadujemy się z jego strony (a mi był uprzejmy napisać Wojciech Tomaszewski) -- organizacją zbiorowego zarządzania. Ma to rzekomo potwierdzać fakt, że w dziale 1 rubryce 8 rejestru stowarzyszeń KRS jest wpisany właśnie minister ds. kultury i dziedzictwa narodowego jako organ nadzoru, a przecież "Minister jest organem nadzoru tylko w stosunku do OZZ" (to nieprawda -- twórcy stowarzyszenia mogą sobie w zasadzie swobodnie wpisać organ nadzoru, zaś MKiDN nadzoruje nie tylko OZZ-ty). Dodatkową ciekawostką ma być, zdaniem przedstawiciela Stowarzyszenia Authalia.org, iż minister nie określił kategorii utworów ani pól eksploatacji, co ma rzekomo oznaczać, iż stowarzyszenie jest właściwe do "wszystkich utworów na wszystkich polach eksploatacji".

Niestety, o nadaniu Stowarzyszeniu Authalia.org statusu OZZ milczy strona MDKiN, milczy także najświeższe -- z marca 2009 r. -- obwieszczenie ministra Zdrojewskiego w sprawie listy organizacji zbiorowego zarządzania, którym udzielono zezwolenia na podjęcie działalności (tu link do odpowiedniego dokumentu z Monitora Polskiego). (Pozwoliłem sobie wysłać jeszcze zapytanie do rzeczniczki prasowej ministra Zdrojewskiego.)

Reasumując: jeśli ktoś ma wolne 5 złotych i uważa, że bez uzyskania e-certyfikatu, wzmianki w czasopiśmie Authalia.net oraz zdjęcia w katalogu utworów (polecam np. ten wyimek) grozi mu niepowetowana strata -- można zaryzykować.
Wszystkim innym gratuluję rozsądku. A twórcom triady Authalia.com-Authalia.org-Authalia.net -- pomysłu na biznes i dobrej prasy.

PS zainteresowanych tematem odsyłam do kolejnych tekstów: Urwali się jak bombka z choinki, Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia, Jak to z tym "partnerstwem" czy "patronatem" było, Stowarzyszenie Authalia.org już bez nadzoru MKiDN, Jaś Majetko, "Wielka beka pod Grunwaldem".

Komentarze (45)
Mapa-załącznik do uchwały gminy... Authalia.com prostuje i zarzuca...
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]