Jak to z tym "partnerstwem" czy "patronatem" było
 Oceń wpis
   

Temat Authalii już mnie muli, ale ponieważ zostałem dziś poproszony przez rzecznika prasowego PWPW SA o zmianę jednego słowa w tekście, w którym odnosiłem się do jego wypowiedzi -- czuję się w obowiązku wyjaśnić ostatnie niedopowiedzenia (BTW spór o "partnerstwo" czy "patronat" PWPW jest w sprawie maksymalnie nieistotny, acz urósł do rangi sam już nie wiem czego):

  • zacznijmy od nieszczęsnego sformułowania "partner" vel "patron" jakim zamiennie posługiwałem się w tekście. I owszem, na stronie Authalii sformułowanie o "patronacie" się nie pojawia (ale czy ja napisałem, że ktoś używa tego pojęcia??!), natomiast sposób wyeksponowania udziału PWPW SA oraz jego logo nauthalia w googlea stronie projektu może wskazywać, że twórcy programu wiążą z tym faktem szczególne nadzieje (popatrzcie też co wyświetla się w wyszukiwarce Google po wpisaniu frazy "authalia").
    I owszem, patronatu nie ma, tak jak i nikomu nie wkładałem tego słowa w usta (inteligentni Czytelnicy LA pojmą aluzję do poprawki w poprzednim tekście...);
  • o treści pytania jakie wysłałem do marketingu PWPW już pisałem, ale może powtórzę, że zwracałem uwagę na fakt, iż "Na stronie Authalia.com PWPW SA jest określona jako jej partner. W mojej ocenie określenie PWPW SA mianem partnera serwisu Authalia.com jest istotnym czynnikiem marketingowym, dającym mu całkiem wymierną przewagę rynkową."
    Nie jest zatem tak, jakby chcieli tego Państwo z Authalii, iż "Pan Olgierd Rudak tworząc tekst poszedł na łatwiznę i zapytał telefonicznie rzecznika PWPW S.A. czy są oni patronem Authalii. Pan Rudak wykazał się sporymi umiejętnościami manipulacyjnymi, ponieważ aby uzyskać odpowiedź potwierdzającą jego własne stanowisko, zapytał PWPW S.A. o coś (patronat), co oczywiście prawdą nie jest".
    Ani nie pytałem telefonicznie (odpowiedź uzyskałem w ten sposób), ani nie pytałem o patronat, ani też nie można powiedzieć, iżby pytanie mogło kogokolwiek z PWPW zaskoczyć (minęło kilka dni między wysłaniem listela do marketingu a kontaktem od rzecznika prasowego);
  • pisemna wypowiedź rzecznika prasowego PWPW SA jest dość jasna i do mnie przemawia w dość wyraźny sposób:
    "Chciałbym oświadczyć, że Sigillum PCCE - jedna z marek produktowych Polskiej Wytwórni Papierów Wartosciowych SA - jest partnerem technologicznym projektu Authalia.com. Zgodziliśmy się na wykorzystanie logotypu Sigillum PCCE oraz określenie "Parnter technologiczny", bo odpowiada ono naszemu rzeczywistemu zaangażowaniu w projekt. W zakres usług świadczonych przez Sigillum PCCE  na rzecz Authalia.com wchodzi znakowanie czasem oraz przechowywanie utwórów w bezpiecznym e-Archiwum. 
    PWPW nie jest w żadnym wypadku patronem ani udziałowcem tego projektu, tzn. nie odpowiadamy za cele biznesowe, do których wykorzystywane są nasze e-produkty, odpowiadamy jedynie przed Klientem za ich technologiczną sprawność i funkcjonalność."
  • w mojej ocenie (celowo stawiam nową kropkę, by oddzielić moją ocenę od cytatu) oznacza to ni mniej (i ni więcej!) jak tyle, że Authalia.com korzysta z usług (technologii) PWPW, więc PWPW jest partnerem w zakresie technologii. Ale nie całe PWPW, lecz wyłącznie należąca (niewydzielona) marka Sigillum PCE.
    To troszkę jak z Lege Artis, które korzysta z usług takich przedsiębiorstw jak PTK Centertel, Toshiba, Nokia czy P4 sp. z o.o. No dobrze, Authalia.com ma w umowie zezwolenie na wykorzystanie logo Sigillum PCE oraz określenie "partner technologiczny".
    Z ostrożności procesowej moje własne zdanie pokrywa się z cytowaną wypowiedzią;
  • sposób prezentacji logo PWPW SA oraz górnolotna wzmianka o pozycji tego przedsiębiorstwa (plus nazywanie spółki prawa handlowego "państwową jednostką organizacyjną"), w mojej ocenie, ma zbudować w użytkownikach odczucie, iż oto jest między PWPW SA a Authalia.com sp. z o.o. "coś więcej" (to takie dodawanie sobie wiarygodności na podstawie wiarygodności innego podmiotu).
    Tymczasem trzeba to sobie jednoznacznie wyjaśnić: Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych nie wnika w stronę biznesową programu Authalia, nie jest udziałowcem, nie jest patronem przedsięwzięcia. Są kontrahentem w takim zakresie, w jakim jest nim każdy, kto na podstawie jakiejkolwiek umowy dostarcza technologię (informatycy lubią o tym mówić "powered by"; coś takiego jak Lege Artis is powered by kodeks cywilny i ustawę o prawie autorskim i prawach pochodnych).

I to by chyba było na tyle.

Komentarze (9)
Błędy i nieścisłości w modelu... Prowizja za płatność kartą na...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]