O prywatności -- weekendowo
 Oceń wpis
   

Zastanawiam się niekiedy: dlaczego w Polsce tak mało mówimy o prawie do prywatności, o wolności od permanentnej inwigilacji -- czy to władz, czy to usłużnych usługodawców, którzy chętnie nam pomogą, w zamian jednak oczekując udzielenia (czasem nawet nie wprost) kilku informacji o sobie. Temat wraca zwykle w przypadku rażących patologii -- przypomnieć warto casus "zrobię wszystko za 50 złotych" -- jednak wydaje się, że na codzień górę bierze (złudne) poczucie bezpieczeństwa oraz rzekoma wygoda.

Mam tedy wrażenie, że niemożliwy byłby u nas protest podobny do tego, jaki wystosowali użytkownicy Fejsbóka po zapowiedziach zmian w regulaminie serwisu. Przypominam sobie teksty o jakichś nieśmiałych awanturkach użytkowników Naszej Klasy -- jednak wszystko skończyło się zgodnie ze starą zasadą miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino sznur.
Czy w którejkolwiek z polskich aferek udało się uzyskać choćby tak nieoficjalna wypowiedź kierownika zamieszania? Wątpię.

Troszkę inaczej jest za Wielką Wodą. Fejsbók to tylko przykład, czubek góry lodowej. Wprowadziło Gógle podgląd ulic, który umożliwiał podglądanie spraw i sprawek zwykłych osób? Posypały się procesy. Powodowie przegrali, ale przynajmniej próbowali; może będą zresztą dalej próbować, bo to tylko pierwsza instancja.

Obecnie w Kongresie pojawił się projekt ustawy zobowiązującej administratorów hotspotów -- w tym hotele, kawiarnie, a nawet użytkowników domowych -- do gromadzenia i przechowywania przez dwa lata danych wszystkich logowań.
Wytłumaczenie jest przewidywalne jak audycje Tomasza Lisa: cytowany przez CNET senator uzasadnił projekt nowego prawa tym, że "Mimo że internet ma wiele pozytywnych zmian w sposobie komunikowania się i prowadzenia działalności gospodarczej, jego charakter oferuje nieograniczoną anonimowość, która ułatwia przestępcom krzywdzenie niewinnych dzieci".

Projekt projektem, prawo prawem, będą protesty, pewnie pozwy i próby sądowego uwalenia prawa nakładającego na wszystkich obowiązek inwigilowania wszystkich. Może nawet się uda.

Jeśli komuś się wydaje, że to tylko amerykańskie zboczenie, proponuję zapoznać się z treścią Dyrektywy EU z 15 marca 2006 r. 2006/24/WE w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianiem publicznych sieci łączności, a szczególnie jej art. 5. Czego tam nie ma! Cudem Polska skorzystała z możliwości odroczenia implementacji tej dyrektywy, niestety, tylko na 18 miesięcy.

I teraz zgaduj-zgadula dla Czytelników: czy ktokolwiek u nas -- w naszej zatęchłej Europie, gdzie prawa jednostki wypisano złotymi zgłoskami na pożółkłym pergaminie, aby później złotem tym wyrównać dziurę budżetowodeficytową -- zaprotestował?

Jak tak dalej pójdzie to nie podchodź do komputera bez stroju jak na powyższym zdjęciu. Którem zajumał gdzieś w jinternecie.

Komentarze (6)
Kaziu, Kaziu, opanuj się... Rozkaz: cieszyć się
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]