Obowiązkowe badania kobiet -- a prywatność, Mesdames??!
 Oceń wpis
   

Na portalu dla kobiet aż się zagotowało: rząd chce zmusić wszystkie pracujące panie do przymusowych badań cytologicznych (i mammografii). I -- jak łatwo się domyśleć -- Panie się podzieliły: dobrze to czy źle, a może to dyskryminacja kobiet niepracujących/ze wsi/nieśmiałych/innych.

Na temat piersi kobiecych zawsze wypowiadam się chętnie, więc i tym razem dorzucę swoje trzy grosze: a prawo do prywatności, Mesdames?

Nie tak dawno ministrzyca od pigułek wysunęła dość kontrowersyjny postulat rejestracji ciężarnych kobiet (oczywiście dla ich dobra), dość szybko jednak zrezygnowała z pomysłu, zarzakając się przede wszystkim, że nie było jej zamiarem tworzyć rejestru kobiet w ciąży.
I słusznie: ciąża -- fakt bycia w ciąży, fakt nie bycia w ciąży -- to prywatna sfera kobiety, jej partnera. I tak jak za nieprzyzwoite uznajemy nagabywanie pracodawcy przy rekrutacji ("to ma pani dzieci? a chce pani mieć?"), tak samo za nieprzyzwoite powinniśmy uznać nagabywanie przez urzędników.

Nie widzę powodów, dla których inaczej mielibyśmy traktować jakiekolwiek inne badania, nawet jeśli ich cel jest 1000% godziwy, sens słuszny a korzyści olbrzymie.

Od strony technicznej sprawa jest niesamowicie prosta: ustawa o ochronie danych osobowych zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych (a więc np. dotyczących stanu zdrowia) m.in na podstawie upoważnienia ustawowego. Z legislacyjnego punktu widzenia wystarczy uchwalić ustawę aby zagnać wszystkie kobiety do lekarza. Raz na 3 lata, raz do roku, 3 razy w roku. Obojętne.
(Przypomnę, a może co młodszym Czytelnikom LA wyjaśnię, że władze PRL już kiedyś miały ten pomysł -- bodajże 10 lat temu uchylono chamski przepis nakazujący każdemu wykonywanie prześwietleń płuc. A wszystko to dla dobra i zdrowia obywatela.)

Nie chcę mieszać do dyskusji naszej konstytucji, która w art. 47 gwarantuje prawną ochronę życia prywatnego oraz decydowania o życiu osobistym. Bardzo możliwe, że ustawa nakładająca na kobiety obowiązek przeprowadzania jakichkolwiek badań byłaby uznana za zgodną z konstytucją (tak jak nie wierzę, aby udało się ustrzelić obowiązek przeprowadzenia badań wstępnych przy przyjmowaniu się do pracy z powołaniem się na prawo do prywatności).

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że jeśli nie zaczniemy sami szanować swojej własnej prywatności -- a wołając "nałóżmy na nas jeszcze więcej obowiązków! i kar za ich nieprzestrzeganie!" dobrowolnie rezygnujemy z jej części (z jej ważnej części -- informacji o stanie zdrowia) -- to niezwykle trudno będzie za jakiś czas powiedzieć: wara od moich spraw.
Dlaczego nikt nie mówi o ryzyku, że system nie będzie dość wydolny, aby prawidłowo zabezpieczyć zgromadzone w ten sposób dane, że pod rejestry będą się podłączać różne pasożyty -- od firm ubezpieczeniowych (zgadnij Kotku, dlaczego chętnie zapłacą za takie informacje?), do pracodawców, dla których też będzie to nie lada gratka?

A co będzie, jeśli do danych takich dostęp uzyska np. partner czy mąż kobiety; rozumiem, że jest super, jeśli się facet interesuje takimi sprawami, ale mogę też sobie wyobrazić sytuację, w której kobieta nie będzie szczególnie tym zachwycona. (Jeśli zawodzi mnie moja wyobraźnia -- proszę mnie sprostować.)
Że nie są to tylko czcze rozważania, niechaj potwierdzi cytat z literatury przedmiotu: "Ochrona najważniejszego w istocie dobra osobistego, jakim jest życie i zdrowie przyszłych małżonków, jest dopuszczalna także kosztem uchylenia ochrony zdecydowanie mniej istotnego dobra, którym jest wzgląd na ochronę prywatności. Każda ze stron ma prawo do wiedzy o stanie zdrowia przyszłego współmałżonka" (Sokołowski Tomasz, "Zawarcie małżeństwa przez chorego na ciężką chorobę zakaźną", Gdańskie Studia Prawnicze, 2003/10/7) -- czy chcecie, Drogie Panie, aby tak samo zaczęto pisać o cytologii, mammografii i wszystkich innych badaniach, które chce się Wam obowiązkowo zafundować?!

Reasumując: badajcie się, dla swojego zdrowia, ile chcecie. Żądajcie refinansowania, dofinansowania, edukacji -- czego tam jeszcze zechcecie.  Ale na litość boską -- bez dodatkowych ustawowych obowiązków.
Informacja o stanie zdrowia to jeden z filarów prywatności.

PS zdjęcie jumnięte z sieci. Ładne, to niech wisi ;-)

 

Komentarze (46)
Cała prawda o wyroku TK dot.... Rok za kratami za spacer na bani?
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]