WSA do GIODO: stare zdjęcia to także dane osobowe
 Oceń wpis
   

Słówko się rzekło, więc skoro wyrok u płota -- warto temat choćby pokrótce omówić na łamach Lege Artis. Choćby dlatego, żeby ludzie nie pisali takich bredni jak w Media2.pl (Wygrał proces z Naszą-Klasą). Godzi się wyjaśnić: nie było żadnego procesu, a to co się działo dotyczyło popularnego serwisu społecznościowego li tylko pośrednio. Wyrok dotyczy GIODO, a ściśle: decyzji wydanej przez GIODO w sprawie przetwarzania danych osobowych w serwisie, którego administratorem jest spółka Nasza-Klasa.

Wracam do tematu, ponieważ w internetowej centralnej bazie orzeczeń sądów administracyjnych pojawiło się uzasadnienie wyroku WSA w Warszawie z dnia 3 marca 2009 r. ze skargi Tomasza W. przeciwko Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych (postępowanie związane było ze sprawą, którą na bieżąco relacjonowałem, por. O stanowisku GIODO na temat zdjęć w portalu Nasza Klasa, GIODO: w Naszej Klasie nie ma żadnych danych osobowych oraz Złote myśli Pana GIODO).

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 3 marca 2009 r., sygn. akt II SA/Wa 1495/08)

Zacznijmy od najważniejszego -- bo oczyma wyobraźni widzę te miliony przerażonych internautów: wyrok nie oznacza konieczności "zablokowania wszystkich serwisów społecznościowych" (przyppomnę, że taki FUD siał swego czasu JE Michał Serzycki, uprzednio piastujący stanowisko GIODO). Zgodnie z wyrokiem decyzja Generalnego Inspektora, w której uznał on, iż imię i nazwisko wraz ze zdjęciem osoby sprzed lat nie jest przedmiotem zainteresowania ustawy o ochronie danych osobowych, została uchylona, a organ -- zobowiązany do ponownego rozpatrzenia sprawy i wydania decyzji z uwzględnieniem wskazówek sądu.

z ustawy o ochronie danych osobowych:
Art. 1. 1. Każdy ma prawo do ochrony dotyczących go danych osobowych.
2. Przetwarzanie danych osobowych może mieć miejsce ze względu na dobro publiczne, dobro osoby, której dane dotyczą, lub dobro osób trzecich w zakresie i trybie określonym ustawą.

Art. 6. 1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.
3. Informacji nie uważa się za umożliwiającą określenie tożsamości osoby, jeżeli wymagałoby to nadmiernych kosztów, czasu lub działań.

Art. 23. 1. Przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy:
1) osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę, chyba że chodzi o usunięcie dotyczących jej danych,
2) jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa,
3) jest to konieczne do realizacji umowy, gdy osoba, której dane dotyczą, jest jej stroną lub gdy jest to niezbędne do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą,
4) jest niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego,
5) jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.
(...)
4. Za prawnie usprawiedliwiony cel, o którym mowa w ust. 1 pkt 5, uważa się w szczególności:
1) marketing bezpośredni własnych produktów lub usług administratora danych,
2) dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Art. 25. 1. W przypadku zbierania danych osobowych nie od osoby, której one dotyczą, administrator danych jest obowiązany poinformować tę osobę, bezpośrednio po utrwaleniu zebranych danych, o:
1) adresie swojej siedziby i pełnej nazwie, a w przypadku gdy administratorem danych jest osoba fizyczna - o miejscu swojego zamieszkania oraz imieniu i nazwisku,
2) celu i zakresie zbierania danych, a w szczególności o odbiorcach lub kategoriach odbiorców danych,
3) źródle danych,
4) prawie dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania,
5) o uprawnieniach wynikających z art. 32 ust. 1 pkt 7 i 8.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, jeżeli:
1) przepis innej ustawy przewiduje lub dopuszcza zbieranie danych osobowych bez wiedzy osoby, której dane dotyczą,
3) dane te są niezbędne do badań naukowych, dydaktycznych, historycznych, statystycznych lub badania opinii publicznej, ich przetwarzanie nie narusza praw lub wolności osoby, której dane dotyczą, a spełnienie wymagań określonych w ust. 1 wymagałoby nadmiernych nakładów lub zagrażałoby realizacji celu badania,
(...)
A opinia sądu -- chociaż WSA nie może rozpatrzyć sporu między Tomaszem W. a Inspektorem merytorycznie, warto skupić się na tym, co zostało powiedziane w uzasadnieniu -- są dość jasne i przejrzyste.
Podstawowa sprawa: sąd jednoznacznie stoi na stanowisku, że dane osobowe człowieka należy bezpośrednio wiązać z tożsamością jednostki, albowiem wyrażona w art. 1 ustawy o ochronie danych osobowych zasada autonomii informacyjnej człowieka -- tak, tak, to jest ta sama wartość, która każe mi sprzeciwiać się obowiązkowym badaniom lekarskim -- powiązana jest z wyrażoną w art. 47 Konstytucji RP prawną ochroną życia prywatnego oraz decydowania o swoim życiu osobistym. Daną osobową zaś -- tu znów wystarczałoby, aby GIODO przeczytał art. 6 ustawy o ochronie -- jest każda informacja, która pozwala na zidentyfikowanie tożsamości człowieka.

W poszukiwaniu definicji pojęcia tożsamości sąd sięgnął aż po Wikipedię (nie śmiejcie się, osobiście uważam posiłkowanie się odnajdywaniu znaczenia takich pojęć w powszechnie szanowanych źródłach za całkowicie prawidłowe) i doszedł do wniosku, że tożsamością jest to wszystko, co odróżnia człowieka od innego człowieka, co sprawia, że człowiek jest sobą. Tożsamością jest także przeszłość, historia, przeżycia osobiste.
... jakże przyjemnie czyta się takie wyroki...

Pozwoliło to sądowi na konstatację, iż zasady ochrony danych osobowych dotyczą wszelkich informacji, dzięki którym można zidentyfikować konkretnego człowieka, nawet jeśli pochodzą one z przeszłości. I zanim zaczniecie się śmiać, wystarczy pomyśleć nie tylko o zdjęciach z dzieciństwa czy studenckich pijatyk (uff, jak dobrze, że studiowałem w przedcyfrowych czasach...), ale i o tym, że dziś wrzucone informacje jutro stają się danymi z przeszłości; gdybyśmy mieli stosować do nich inną miarę -- wkrótce okazałoby się, że ustawa chroni wyłącznie dane "na bieżąco".
A zatem:

W tej sytuacji nie można uznać, że w rozpatrywanej sprawie informacje o T. W. zamieszczone na portalu internetowym [...] nie są danymi osobowymi w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, a w konsekwencji tego uznać, iż sprawa jako bezprzedmiotowa podlega umorzeniu. W sprawie, jak wykazano powyżej, mamy do czynienia z danymi osobowymi, a więc organ powinien rozpoznać merytorycznie wniosek skarżącego o ponowne rozpoznanie sprawy zakończonej decyzją z maja 2008 r.

Czy to oznacza, że po ponownym rozpatrzeniu sprawy GIODO wyda decyzję po myśli skarżącego, tj. nakaże administratorowi portalu Nasza-Klasa usunięcie danych go dotyczących?

Otóż niekoniecznie. Przypomnijmy bowiem, że skarga dotyczyła decyzji, w której GIODO bezzasadnie uznał, że stare zdjęcia nie są danymi osobowymi -- nie odnosiła się natomiast do samej kwestii przetwarzania danych osób trzecich w serwisie Nasza-Klasa (nie wynika z niej zatem nic jeśli chodzi o to, czy N-K może czy nie może przetwarzać takich danych), postępowanie nie dotyczyło także tego, czy GIODO powinien wystąpić do Naszej-Klasy z żądaniem usunięcia danych Tomasza W. -- co oznacza, że wskutek uchylenia zaskarżonej decyzji i ponownego przeprowadzenia postępowania, GIODO może dojść do wniosku, że owszem, to są dane osobowe, ale serwis internetowy ma uprawnienie do ich przetwarzania.

Musiałby w tym celu -- co jest trudne, o tyle, o ile konieczne byłoby odnalezienie podstawy do takiego przetwarzania danych w art. 23 ustawy, z uwzględnieniem powinności wobec osoby, której dane są przetwarzane bez jego zgody, wynikających z art. 25.

(Jakie jest moje zdanie wiedzą Ci, którzy czytali poprzednie teksty poświęcone tej sprawie, zatem podaruję sobie dalszy komentarz i postawię w tym miejscu kropkę).

Komentarze (2)
Rok za kratami za spacer na bani?
 Oceń wpis
   

Miało być o Prima Aprile, ale chyba wcale mi nie do śmiechu.
Miał być -- zamiast nudnego wstępniaka -- cytat ze strony Trybunału Konstytucyjnego, który już 7 kwietnia zajmie się pytaniem prawym Sądu Rejonowego we Wschowie, II Wydział Karny, w przedmiocie odpowiedzialności karnej pijanego rowerzysty (sygn. P 7/08).
Ale nie mogę odmówić sobie przyjemności zwrócenia uwagi PT Czytelników na pewną sprawę: pod pozorem "równości i braterstwa" ktoś chce nas wrobić w kolejne przestępstwo.

Art. 178a kk:
§ 1 Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Sąd zadał Trybunałowi pytanie o art. 178a par. 2 kk, zgodnie z którym nawet na rok za kraty może trafić ten, kto prowadzi "po spożyciu" -- na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania (ważne! -- słyszałem o strażnikach-municypałkach ganiających podpitych rowerzystach w parkach i na łąkach!) -- pojazd inny, niż mechaniczny.
Zdaniem pytającego norma ta może być niezgodna z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa (art. 32 ust. 1 Konstytucji RP), zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2) oraz generalną zasadą, iż ograniczenie praw i wolności musi być konieczne (art. 31 ust. 3 konstytucji -- to dość dobry przepis, który powinni mieć na uwadze miłośnicy totalitarnego prawa).

Najciekawiej brzmi jednak samo w sobie omówienie wniosku na stronie TK. Mam niejasne wrażenie, że celem wnioskodawcy nie jest ewentualne uwalenie śmiesznego przepisu, dzięki któremu rażąco wzrosła przestępczość w Polsce; w pytaniu wprost mówi się, że za kraty powinni iść także pijani spacerowicze.
Czytajcie sami:

Prawo karne, jak wskazuje pytający sąd -- poprzez kwestionowany przepis nierówno traktuje faktycznie takich samych rodzajowo - poruszających się za pomocą mięśni -- uczestników ruchu drogowego, to jest rowerzystów i pieszych. Jednakowe zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu, stwarza zarówno nietrzeźwy rowerzysta jak i nietrzeźwy pieszy z powodu jednakowego dostępu do miejsc, gdzie faktycznie mogą powodować zagrożenie, czyli drogi publicznej lub strefy zamieszkania. Argument, że rowerzyści potencjalnie mogą rozwijać znaczne prędkości, może mieć charakter abstrakcyjny. Nie spotyka się bowiem, aby nietrzeźwy rowerzysta rozwijał prędkość rzędu kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Ponadto rowerzysta podobnie jak pieszy nie musi zdawać jakiegokolwiek egzaminu ze znajomości przepisów ruchu drogowego, aby być jego legalnym uczestnikiem. Zgodnie z ustawą -- Prawo o ruchu drogowym, osoba, która ukończyła 18 lat nie musi posiadać uprawnień do kierowania rowerem.
Zdaniem pytającego sądu, oba zachowania są jednakowo niebezpieczne. Skoro więc zachowanie nietrzeźwego pieszego ocenia się na podstawie kodeksu wykroczeń, to nie sposób uznać, że jest niezbędne ocenianie zachowania nietrzeźwego rowerzysty na podstawie kodeksu karnego. W związku z tym kwestionowany przepis jest niezgodny z konstytucyjnymi zasadami: równości obywateli wobec prawa, sprawiedliwości społecznej oraz proporcjonalności.

Najgorszy wariant to taki, kiedy TK stwierdzi -- w swoim ulubionym stylu -- że przepis jest niekonstytucyjny, jeśli będzie się go rozumiało wyłącznie jako penalizujący jazdę po procentach na rowerku, ale już nie przechadzanie się w stanie wskazującym. Sądy będą miały zgryz, bo jednak wyrok Trybunału to nie ustawa (azaliż...?), więc niby nie da się nikogo skazać na podstawie takiego nie-przepisu, ale znajdzie się pewnie ze trzech prokuratorów próbujących twórczo rozszerzać zakres regulacji kodeksu karnego.

No dobrze, bardzo możliwe, że już niedługo -- oczywiście dla naszego dobra -- okaże się, że brak przepisów penalizujących pijanych pieszych jest niezgodny z konstytucją.

Komentarze (16)
Obowiązkowe badania kobiet -- a prywatność, Mesdames??!
 Oceń wpis
   

Na portalu dla kobiet aż się zagotowało: rząd chce zmusić wszystkie pracujące panie do przymusowych badań cytologicznych (i mammografii). I -- jak łatwo się domyśleć -- Panie się podzieliły: dobrze to czy źle, a może to dyskryminacja kobiet niepracujących/ze wsi/nieśmiałych/innych.

Na temat piersi kobiecych zawsze wypowiadam się chętnie, więc i tym razem dorzucę swoje trzy grosze: a prawo do prywatności, Mesdames?

Nie tak dawno ministrzyca od pigułek wysunęła dość kontrowersyjny postulat rejestracji ciężarnych kobiet (oczywiście dla ich dobra), dość szybko jednak zrezygnowała z pomysłu, zarzakając się przede wszystkim, że nie było jej zamiarem tworzyć rejestru kobiet w ciąży.
I słusznie: ciąża -- fakt bycia w ciąży, fakt nie bycia w ciąży -- to prywatna sfera kobiety, jej partnera. I tak jak za nieprzyzwoite uznajemy nagabywanie pracodawcy przy rekrutacji ("to ma pani dzieci? a chce pani mieć?"), tak samo za nieprzyzwoite powinniśmy uznać nagabywanie przez urzędników.

Nie widzę powodów, dla których inaczej mielibyśmy traktować jakiekolwiek inne badania, nawet jeśli ich cel jest 1000% godziwy, sens słuszny a korzyści olbrzymie.

Od strony technicznej sprawa jest niesamowicie prosta: ustawa o ochronie danych osobowych zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych (a więc np. dotyczących stanu zdrowia) m.in na podstawie upoważnienia ustawowego. Z legislacyjnego punktu widzenia wystarczy uchwalić ustawę aby zagnać wszystkie kobiety do lekarza. Raz na 3 lata, raz do roku, 3 razy w roku. Obojętne.
(Przypomnę, a może co młodszym Czytelnikom LA wyjaśnię, że władze PRL już kiedyś miały ten pomysł -- bodajże 10 lat temu uchylono chamski przepis nakazujący każdemu wykonywanie prześwietleń płuc. A wszystko to dla dobra i zdrowia obywatela.)

Nie chcę mieszać do dyskusji naszej konstytucji, która w art. 47 gwarantuje prawną ochronę życia prywatnego oraz decydowania o życiu osobistym. Bardzo możliwe, że ustawa nakładająca na kobiety obowiązek przeprowadzania jakichkolwiek badań byłaby uznana za zgodną z konstytucją (tak jak nie wierzę, aby udało się ustrzelić obowiązek przeprowadzenia badań wstępnych przy przyjmowaniu się do pracy z powołaniem się na prawo do prywatności).

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że jeśli nie zaczniemy sami szanować swojej własnej prywatności -- a wołając "nałóżmy na nas jeszcze więcej obowiązków! i kar za ich nieprzestrzeganie!" dobrowolnie rezygnujemy z jej części (z jej ważnej części -- informacji o stanie zdrowia) -- to niezwykle trudno będzie za jakiś czas powiedzieć: wara od moich spraw.
Dlaczego nikt nie mówi o ryzyku, że system nie będzie dość wydolny, aby prawidłowo zabezpieczyć zgromadzone w ten sposób dane, że pod rejestry będą się podłączać różne pasożyty -- od firm ubezpieczeniowych (zgadnij Kotku, dlaczego chętnie zapłacą za takie informacje?), do pracodawców, dla których też będzie to nie lada gratka?

A co będzie, jeśli do danych takich dostęp uzyska np. partner czy mąż kobiety; rozumiem, że jest super, jeśli się facet interesuje takimi sprawami, ale mogę też sobie wyobrazić sytuację, w której kobieta nie będzie szczególnie tym zachwycona. (Jeśli zawodzi mnie moja wyobraźnia -- proszę mnie sprostować.)
Że nie są to tylko czcze rozważania, niechaj potwierdzi cytat z literatury przedmiotu: "Ochrona najważniejszego w istocie dobra osobistego, jakim jest życie i zdrowie przyszłych małżonków, jest dopuszczalna także kosztem uchylenia ochrony zdecydowanie mniej istotnego dobra, którym jest wzgląd na ochronę prywatności. Każda ze stron ma prawo do wiedzy o stanie zdrowia przyszłego współmałżonka" (Sokołowski Tomasz, "Zawarcie małżeństwa przez chorego na ciężką chorobę zakaźną", Gdańskie Studia Prawnicze, 2003/10/7) -- czy chcecie, Drogie Panie, aby tak samo zaczęto pisać o cytologii, mammografii i wszystkich innych badaniach, które chce się Wam obowiązkowo zafundować?!

Reasumując: badajcie się, dla swojego zdrowia, ile chcecie. Żądajcie refinansowania, dofinansowania, edukacji -- czego tam jeszcze zechcecie.  Ale na litość boską -- bez dodatkowych ustawowych obowiązków.
Informacja o stanie zdrowia to jeden z filarów prywatności.

PS zdjęcie jumnięte z sieci. Ładne, to niech wisi ;-)

 

Komentarze (46)
Cała prawda o wyroku TK dot. udzielania kredytów przez SKOK
 Oceń wpis
   

Godzi się napisać dwa zdania na temat wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie udzielania kredytów hipotecznych przez SKOK-i. Dawno nie było rozstrzygnięcia, które mimo swej jasności -- każda ze stron (a w zasadzie jedna strona) rwałaby w swoją stronę jak postaw czerwonego sukna.

Wyrok TK z 24 marca 2009 r., sygn. K 53/07

Wyrok jaki jest każdy widzi, że pozwolę sobie zacytować za stroną Trybunału: "Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 15 ustawy z dnia 8 września 2006 r. o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania jest niezgodny z art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 i 2 konstytucji.
Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w trakcie procedury ustawodawczej w Sejmie, dotyczącej ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania, naruszono konstytucję. Kwestionowany przepis wprowadzony został poprawką sprzeczną z wymogami konstytucyjnymi. Poprawka ta wychodząc poza zakres projektu ustawy, stanowiła nowość normatywną. Ponadto nie była rozpatrywana w trzech czytaniach. Stanowiła w rezultacie inicjatywę ustawodawczą realizowaną w sposób niezgodny z konstytucją.
Przedmiotem kontroli Trybunału były przepisy ustawy dokonującej zmiany (nowelizującej) a nie przepisy ustawy nowelizowanej. Kwestionowany przepis dokonywał zmian w ustawie o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, uchylając art. 21 tej ustawy oraz dodając ust. 2 i ust. 3 do art. 23. Niezgodność z konstytucją powoduje uchylenie całego art. 15."
 

z ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania [przepis uchylony]:
Art. 15. W ustawie z dnia 14 grudnia 1995 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych (Dz. U. z 1996 r. Nr 1, poz. 2, z późn. zm.7)) wprowadza się następujące zmiany:
1) uchyla się art. 21;
2) w art. 23 dotychczasową treść oznacza się jako ust. 1 i dodaje się ust. 2 i 3 w brzmieniu: (...)

z ustawy o SKOK:
Art. 21. [przepis uchylony ustawą z 2006 r. i przywrócony wyrokiem TK]
1. Kasa udziela swoim członkom pożyczek i kredytów na okres nie dłuższy niż 3 lata, z zastrzeżeniem ust. 2.
2. Pożyczki i kredyty przeznaczone na cele mieszkaniowe mogą być udzielane członkom kasy na okres nie dłuższy niż 5 lat.
Art. 23.  [ust. 2-3 dodane ustawą z 2006 r., obecnie uchylone]
2. Podstawę wpisu w księdze wieczystej hipoteki zabezpieczającej kredyt lub pożyczkę udzieloną przez kasę stanowi oświadczenie właściciela nieruchomości złożone w formie pisemnej z podpisem notarialnie poświadczonym.
3. Do hipotek zabezpieczających kredyty i pożyczki udzielone przez kasę art. 36 § 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2005 r. Nr 8, poz. 60, z późn. zm.) stosuje się odpowiednio.
z Konstytucji RP:
Art. 118. 1. Inicjatywa ustawodawcza przysługuje posłom, Senatowi, Prezydentowi Rzeczypospolitej i Radzie Ministrów. (...)
Art. 119. 1. Sejm rozpatruje projekt ustawy w trzech czytaniach.
2. Prawo wnoszenia poprawek do projektu ustawy w czasie rozpatrywania go przez Sejm przysługuje wnioskodawcy projektu, posłom i Radzie Ministrów. (...)

Z orzeczenia cieszy się kierownictwo SKOK, którego zdaniem "Po raz pierwszy instytucja tej rangi potwierdziła fundamentalną różnicę między kasami a bankami". Błądzą też przeciwnicy obecności SKOK na rynku kredytów hipotecznych, których zdaniem "wyrok praktycznie wyklucza obecność SKOK-ów na rynku kredytów hipotecznych".

Proszę Państwa, ani jedno, ani drugie. Wystarczy przeczytać choćby informację dla prasy na stronie TK -- albo wczytać się w artykuły tych dziennikarzy, którzy nie kombinowali z opisywaniem rzeczy swoimi słowami, lecz w miarę dokładnie przepisali treść komunikatu -- aby przekonać się, że przepisy umożliwiające udzielanie przez SKOK-i długoterminowych kredytów zostały uchylone wyłącznie ze względu na uchybienie przepisów o postępowaniu legislacyjnym.

Wzorcem konstytucyjnym, który pozwolił na zaskarżenie przepisu ustawy o finansowym wsparciu rodzin nie była zasada ochrony własności osób będących członkami SKOK (bo takie argumenty się kiedyś pojawiały). Nie chodzi też o zastrzeżenie możliwości udzielania kredytów tylko do banków (owszem, na poziomie prawa bankowego jest taki przepis, ale podstawą zaskarżenia ustawy nie może być niezgodność z inną ustawą).

Przesłanką do uznania przepisu nowelizującego za niezgodny z konstytucją było właśnie naruszenie przepisów o inicjatywie ustawodawczej: zmiany zostały dodane w toku postępowania, co spowodowało, że wnioskodawca nie miał możliwości odniesienia się do propozycji. Niejako przy okazji pogwałcono konstytucyjną zasadę trzech czytań.
(Warto w tym miejscu przypomnieć, że nie pierwszy to raz TK uchyla przepisy wyłącznie ze względu na naruszenie procedury legislacyjnej -- por. wyrok z 8 maja 2007 r., sygn. K 42/05.)

Przedwczesna jest zatem zarówno radość kierownictwa SKOK -- które (jestem tego pewien) robi dobrą minę do złej gry -- ale i protagonistów banków, którzy nie chcieli się godzić tortem kredytowym z Kasami. Radość przedwczesna, a wnioski -- nietrafne.

Na marginesie: od zawsze i na zawsze dyskusyjny jest dla mnie pogląd -- spotykamy się z nim i w tym orzeczeniu -- iż "Zgodnie z dotychczasową linią orzeczniczą Trybunału, uchylenie art. 15 pkt. 1 ustawy o finansowym wsparciu rodzin, uchylającego art. 21 ustawy o spółdzielczych kasach powoduje, że art. 21 ustawy o spółdzielczych kasach staje się ponownie częścią składową obowiązującego porządku prawnego. Trybunał zwrócił uwagę, że swoiste przywrócenie obowiązywania art. 21 ustawy o spółdzielczych kasach jest nieuchronnym skutkiem uznania za niezgodny z konstytucją zaskarżonego przepisu a tym samym wyeliminowania tego przepisu z obowiązującego porządku prawnego."

U licha: zgodnie z ustawą zasadniczą Trybunał może orzekać m.in. o niekonstytucyjności ustaw, jednak takie uzurpowanie sobie prawa do "odżywania" przepisów -- nawet jeśli zostały one uchylone normą, którą później spotkał wiadomy los -- jest w moim przekonaniu także naruszeniem zasad prawidłowej legislacji.
Zdaję sobie sprawę, że ograniczanie się przez TK wyłącznie do pełnienia negatywnej roli (miotły na złe przepisy) sprawiłoby, że w miejsce dziury legislacyjnej pozostałaby dziura legislacyjna (uchylony art. 15 ustawy o finansowym wsparciu rodzin był wszakże przepisem uchylającym nieszczęsny art. 21 ustawy o SKOK), ale cóż -- pewnych zasad trzymać się trzeba zawsze.

Komentarze (8)
Kręcimy pornola?
 Oceń wpis
   

Poproszono mnie o dwa słowa komentarza w kontekście informacji, że ZAiKS dogadał się z YouTube i oto multimegamedialnoświatowy koncern będzie płacił tantiemy na polskich wykonawców, za filmiki z YT... a ja tak sobie myślę, że co tu komentować, skoro nic nie wiadomo, a działalność tej supertajnej organizacji jest tak przejrzysta jak butelka Coca-Coli (ostatni wpis w dziale Aktualności to oficjałka sprzed przeszło 2 miesięcy...

Ale tak się zastanawiam: chociaż cytowany przez "Dziennik" Andrzej Kuśmierczyk nie wie lub nie chce powiedzieć o jakiej kasie rozmawia się z Góglem -- ani też w ogóle nie wiadomo co z tego przypadnie artystom, którzy mają przyjemność bycia "w stajni" ZAiKS -- może warto pomyśleć o założeniu jakiejś kapelki, wrzucić kilka filmików na YT, nakręcić wokół nich małe oglądactwo -- i pójść do ZAiKS po kasę?

Dostałem parę listeli, w których ludzie śmieją się z tego, co powiedział przedstawiciel ZAiKS. Na zdrową chłopską logikę macie rację, cytuję "skoro ZAiKS dostanie pieniądze dla piosenkarzy, to przecież powinien im je oddać, najwyżej po potrąceniu jakiejś prowizji za zarządzanie".
Taka jest zwykła logika, Moi Drodzy Czytelnicy. Logika polskiego prawa, na którym opiera się działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami opiera się zwykłej logice.

Warto bowiem przypomnieć, że zgodnie z całkiem świeżym wyrokiem Sądu Najwyższego (z 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08) z tego, że ozz zebrała pieniądze od korzystających z utworów, nie oznacza, że ma obowiązek podzielić się honorariami z twórcami.
Dosłownie brzmi to ładniej (teza jest taka: "Roszczenie o opłaty z tytułu sprzedaży urządzeń reprograficznych umożliwiających kopiowanie w całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu przysługuje organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców lub wydawców, a nie twórcom i wydawcom (art. 20 ust. 1 pkt 2 pr.aut.)", jednak sprowadza się właśnie do takiego założenia, jak napisałem powyżej.

Nie oznacza to jednak, że nie warto spróbować. Kiedyś przez kilka miesięcy próbowałem trzymać w ręku gitarę basową (palcyma kochani, na basie gra się palcyma!), szukam zatem klawiszowca, perkusisty, saksofonisty i atrakcyjnej śpiewaczki.
Zagramy, nagramy, wrzucimy i pójdziem po kasę do ZAiKS.

A na dziś chciałem dać zarobić Skibie i jego ekipie. Kilkajcie, niech mają troszkę kasy:

 

 

A może damy jeszcze zarobić Kukizowi, skoro taki biedniaszek z niego (wyłączamy wizję, bo głupia, ale napawamy się przekazem tekstowym) -- mam nadzieję, ze za ten kawałek ZAiKS też zapłaci:

 

 

Komentarze (5)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]
2012-01-30 09:05
Pierre do Le ...:
O naprutych winem autorach Pisma Świętego
@karzeł reakcji: Mowisz o zakonie Krzyzackim? Chm, nie pamietam tylko jakim to wyrokiem sie[...]