Co ja mam do powiedzenia o The Pirate Bay
 Oceń wpis
   

W zasadzie chciałem uniknąć zabierania głosu na temat głośnego wyroku w sprawie twórców The Pirate Bay. Raz, że nie znam się na prawie szwedzkim (a w prawo EU nie wierzę i wierzyć nie będę nigdy). Dwa, że w mojej prostackiej ocenie prawo karne to nie prawo, a przepisy penalizujące zachowania de facto stanowiące delikt cywilnoprawny (bądź naruszenie umowy) uważam za nieludzkie i drakońskie.
Mógłbym się pozastanawiać nad odpowiedzialnością odszkodowawczą TPB, ale zarówno wyrok jak i media skupiają się na cyfrach: rok za kratami oraz prawie milion dolarów na głowę każdego ze sprawców.

Znacznie ciekawszy jest tzw. społeczny odbiór sprawy, czyli: czy na zbrodniarzy padł blady strach ("Swoim dzieciom zapowiedziałem, że jeśli znajdę u nich choćby jeden plik ściągnięty nie dla celów naukowych, zabiorę laptopa. I one to rozumieją. A jeśli nawet nie, to się boją" -- to słowa znanego zamordysty, Pawła Kukiza), bo może po prostu można temat masakrycznie uprościć (WO skupił się na kwestii niewiarygodnie głupich odpowiedzi Piratów na wezwania prawników; tekst "Instead of simply recommending that you sodomize yourself with a retractable baton, let me recommend a specific model - the ASP 21". The previous lawyers tried to use a cheaper brand, but it broke during the action." autentycznie bije takie rekordy bzdetności, że aż zastanawiam się, czy tym człowiekiem nie powinien zająć się lekarz, a nie sędzia).

Można także -- Bartek Ciszewski lubi redukcję ad absurdum -- trzymać się przekonania, że skoro nie ukradłem, to nikomu na niczym nie może zbywać i próbować zawracać Wisłę kijem twierdzeń, iż ochrona praw majątkowych musi polegać na kontroli egzemplarzy, a zatem -- skoro w internecie fruwają niematerialne pliki -- to nie powinno być tematu.

Słowo wyjaśnienia dla przestraszonych uwagą Kukiza, który stwierdził, że art. 118 pr.aut. oznacza możliwość ukarania jako pasera osoby, która ściąga "nielegalne pliki" z internetu. Tak naprawdę przepis ten penalizuje paranie się obrotem w celu korzyści majątkowej przedmiotami będącymi nośnikami utworów rozpowszechnionych lub zwielokrotnionych bez uprawnienia. Tu faktycznie ustawodawca posłuchał Bartka Ciszewskiego i nadal ogranicza normę karną do nośników materialnych.Moje zdanie, oczywiście, jest gdzieś po środku. Nie uważam, aby angażowanie aparatu represji państwowej w celu wyszukiwania i karania "piratów praw intelektualnych" było prawidłowym sposobem wydawania naszej podatniczej kasy. Nie podzielam też zdania, że skoro twórczość oderwała się już często od materialnego nośnika, to takiemu twórcy można odebrać część jego uprawnień majątkowych (absurdalność takiej tezy prowadzi do wniosku, że inaczej wyglądałaby ochrona praw twórcy "papierowego", a inaczej -- elektronicznego i to tylko ze względu na wybór takiego bądź innego nośnika).

Nie uważam też, aby było coś zdrożnego w zarabianiu pieniędzy na jakiejkolwiek twórczości artystycznej: jeśli jest odbiorca, który jest w stanie zapłacić pieniędzmi za możliwość cieszenia się utworem wykonawcy, to nie będę odmawiał mu tego prawa.
Podobnie jak nie odmówię prawa do dzielenia się swoją pracą z ogółem za darmo; chociaż różnorakie ruchy nawołującej do "wolnej kultury" rozumianej często jako żądanie nieskrępowanego cieszenia się publicznymi dotacjami przeznaczanymi dla watah pięknoduchów traktuję z dużą dozą nieufności.

Nie podzielam także optymistycznej radości tych, którzy są zdania, że odsiadka dla ojców-założycieli The Pirate Bay przestraszy innych śmiałków, przez co piractwo zejdzie na margines, zaś wszyscy porządni ludzie zaczną kupować w iTunes.
Wic polega na tym, że organizatorzy TPB działali przy otwartej przyłbicy, ujawnili swoje nazwiska, przyjmowali normalną korespondencję, zjawili się nawet w sądzie. Jeśli się okaże, że proceder jest bardziej niebezpieczny, niźli mogło się dotąd wydawać, następcy zadbają o serwery w Somalii, którymi będą administrować przez anonimizery. A że to kojarzy się nam raczej z podłym spamem czy nigeryjskim przekrętem? No i co z tego!?

Jeśli chodzi o The Pirate Bay jest jeszcze dodatkowy smaczek: faktem jest, że (o ile to prawda) skazani nie wystawiali żadnych plików do pobrania, nie utrzymywali nawet infrastruktury, na której byłyby dane te zgromadzone. Wszystko co można im zarzucić to utworzenie serwisu, w którym można się zapoznać z ofertą "nielegalnych plików".
Moim zdaniem na gruncie prawa polskiego byłoby to stanowczo za mało do postawienia zarzutu pomocnictwa w popełnieniu jakiegoś (jakiego?) przestępstwa.

Komentarze (9)
Odyseja 2012 trwa Rządzie, nie kradnij
8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]