W samo południe (co by było, gdyby...)
 Oceń wpis
   

W kontekście przepychanek o organizację i dezorganizację uroczystych obchodów rocznicy 4 czerwca 1989 r. (wyjaśnienie dla najmłodszych Czytelników LA -- wbrew temu co pisze serwis Ściąga.pl to nie jest data pierwszych wolnych wyborów, to były wybory częściowo wolne) przyszło mi ostatnio na myśl: gdyby Solidarności przyszło do głowy wykorzystać pomysł z plakatem nawiązującym do "W samo południe", mogłaby być niezła jatka na prawa autorskie.

Biorąc pod uwag, że coraz częściej partie w kampaniach przerzucają się zarzutami o plagiat (chociaż fakt, że przy okazji wyborów do PE jest spokojniej, niż kiedyś -- przypomnijmy sprawę Jozina z Bazin, zarzuty o naśladownictwo sloganu, jumanie z Reagana i Dukakisa...), oczyma mojej wyobraźni widzę następujące wątki do pociągnięcia:

  • plakat mógł stanowić naruszenie praw producenta filmu poprzez wykorzystanie motywu wiodącego, wywierając w ten sposób na odbiorcach wrażenie, że United Artists bądź Gary Cooper popierają Komitet Obywatelski;
  • jakby film był w tamtym czasie wyświetlany w Polsce, przewidywałbym reakcję dystrybutora -- "proszę mi tu nie manipulować frekwencją w salach kinowych";
  • niewątpliwie pogwałcono też prawa twórcy plakatu filmowego -- plakat taki stanowi przedmiot odrębnej ochrony prawnoautorskiej (art. 2 ust. 1 pr. aut.), zatem rozpowszechnianie utworów zależnych (art. 2 ust. 2 pr. aut.) wymaga uzyskania zgody twórcy utworu pierwotnego, chyba że prawa te wygasły;
  • i ostatni wątek, wcale nie najmniej problemowy: wprawdzie wizerunek Gary'ego Coopera nie podlegał już ochronie w 1989 r. (po śmierci człowieka wygasa ochrona wizerunku, o której mowa w art. 81 ust. 1 pr. aut.), ale zawsze mogliby odezwać się potomkowie aktora, dla których zawsze zostaje (ocenna, co fakt, to fakt) ochrona dóbr osobistych z art. 23 kc.

To wszystko, co przyszło mi do głowy ot tak, na szybko -- przykładając oczywiście stan faktyczny do dzisiejszego stanu prawnego.  Może jeszcze coś by się znalazło.
(I dygresja na marginesie: ustawa o prawie autorskim z 1952 r. przewidywała znacznie krótszy okres ochronny dla twórców -- myślę zresztą, że w ramach retrospekcji warto kiedyś pochylić się nad tamtymi przepisami.)

I disklajmer natury ogólnej (uprzedzając zarzuty): nie chcę się przyczepiać do kogokolwiek. Chciałem po prostu pokazać, że parę rzeczy, które wówczas przeszły raczej bez bicia piany -- dziś na pewno by się tak nie skończyły.
No ale na pewno komitety zatrudniają dziś kancelarie od oceny także takich ryzyk. O czym zresztą mówił Marek Migalski w kontekście wiadomego spotu PiS.

Komentarze (4)
Partia jako struktura mafijna Oskarżony...EOT II...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]