Co to jest prawda?
 Oceń wpis
   

Hmm, muszę przyznać, że w sprawie Stowarzyszenia Lexus mam pewnego rodzaju kaca moralnego.
Z jednej strony otrzymałem dość wyczerpującą informację od zainteresowanych, włącznie z sugestią, że cała kampania to li tylko nagonka niezadowolonych przedsiębiorców, którym Lexus zalazł za skórę. Z drugiej momentami mam wrażenie, że nadal nie wiem całej prawdy, a pewne ustalenia pozwalają stwierdzić, że ktoś mnie robi w konia.

Z trzeciej: wysłałem zapytania do zainteresowanych organizacji, w tym Polskiego Stowarzyszenia Biur Podróży oraz Izby Turystyki Ziemi Łódzkiej, jednak do tej chwili nie dostałem żadnych przykładów pozwów czy innych pism, w których Leksus miałby żądać dla siebie "odstępnego".
To co mam to tylko zwykły pozew do SOKiK-u, gdzie mowa jest o kwocie 360 złotych tytułem kosztów. Jakby na to nie patrzeć: dozwolone jest kierowanie pozwów w sprawach o klauzule abusywne, dozwolone jest żądanie i zasądzanie przez sądy kosztów zastępstwa.

Z czwartej: zarzucono mi, że daję posłuch jednej stronie, bez zapytania zainteresowanej strony o zdanie. Faktycznie, opierałem się m.in. na tekście z Dziennika Łódzkiego, nie weryfikując informacji tam opublikowanych -- to błąd, ponieważ zgodnie z utrwalonym orzecznictwem sądów nawet cytowanie innych materiałów prasowych nie zwalnia z odpowiedzialności za rozpowszechnione tam treści naruszające dobra osobiste.
Mam jednak pewną wątpliwość: na ile mam obowiązek weryfikowania takich informacji, skoro... sama zainteresowana, na swojej własnej stronie, w dziale "prasa o nas", przedrukowuje tekst z "Dziennika Łódzkiego", nie zaprzeczając podanym tam informacjom?

Owszem, disklajmer, od którego strona się rozpoczyna uprzedza, że "Pomimo, że w publikacjach często pojawiają się na nasz temat nieprawdziwe informacje, które mogą nawet stanowić naruszenie dobrego imienia stowarzyszenia, każda publikacja na temat stowarzyszenia niezwykle nas cieszy".
Pozwala to, w mojej ocenie, na dwie podstawowe konstatacje:

  • skąd mogę mieć wiedzę, które z tekstów cytowanych poniżej są nieprawdziwe, skoro brak jest choćby zdania wyjaśnienia?
  • skoro nawet krytyczne i nieprawdziwe publikacje "cieszą", to chyba nie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych? (to zdanie to ładnie powiedziane "dobrze, czy źle, byle mówili i nazwiska nie przekręcali")

Tak czy inaczej:sprawę rzekomych działań Stowarzyszenia Lexus chętnie wyjaśnię. Jeśli to faktycznie podpucha niezadowolonych przedsiębiorców -- powielone oszczerstwa odszczekam, zaś spróbuję się dobrać do tyłka oszczercom, ktokolwiek by nim nie był.
Jeśli znajdę dowód na to, że propozycje ugód w zamian za pieniądze były składane, dowody takiego działania opublikuję na łamach Lege Artis. (Tu w prowadzonej korespondencji jesteśmy zgodni: byłoby to działanie niegodziwe i bezprawne, zatem zakładam, że dowodów na to nie dostanę).

A na zakończenie jeszcze jeden temat, już offtopicznie lekko, ale związany z tytułem wpisu: co to jest prawda?

Pisał do mnie niedawno admin serwisu internetowego, w którym rozpowszechniono, kilka lat temu, informację o wybryku (a może i występku) jakiegoś człowieka, nazwijmy go X (w artykule, będącym skądinąd informacją PAP-owską, X wymieniony jest z nazwiska). Minęło troszkę czasu, i teraz X, chcąc oderwać się od przeszłości -- sprawa jest zmazana, nawet w sensie prawnokarnym -- prosi o usunięcie tekstu.
Nawet samo wykreślenie nazwiska go nie urządza, po prostu oczekiwaniem jest zatarcie pamięci o zdarzeniu.

Moje zdanie jest proste: skoro informacja jest prawdziwa, skoro zdarzenie miało miejsce, a sprawca jest oczywisty, nie powinniśmy zamazywać -- szczególnie poprzez kasowanie takich tekstów -- pamięci o przeszłości. Można pójść człowiekowi na rękę, usunąć jego nazwisko (nie ma potrzeby, żeby ludzie wiązali błahą w sumie sprawę z przeszłości z dojrzalszym pono człowiekiem.

Cóż, ludzie mają prawo wiedzieć jak kiedyś było, co się działo, choćby po to, żeby w oparciu o takie relacje wiedzieć jak postępować -- a czego unikać -- w przyszłości.

Komentarze (5)
Wyjaśnijmy sprawę... Utwór zależny albo dozwolony...
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]