Zdaniem NCK "Raport Hausnera" groźny jak Guantanamo?
 Oceń wpis
   

Dziś będzie bez zbędnych wstępów.
Napisawszy kilka dni temu parę zdań na temat tajemniczego "Raportu Hausnera" i podejścia Narodowego Centrum Kultury do dóbr, które -- wydawać by się mogło -- zgodnie z przepisami należą do domeny publicznej, postanowiłem pójść za tropem. Zadałem rzecznikowi NCK parę pytań:

- Zgodnie z art. 4 pkt 2 prawa autorskiego nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego (a więc nie podlegają ochronie) urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Jaki jest Pańskim zdaniem charakter prawny raportu wykonanego na zlecenie organu administracji rządowej? - Czy nie będzie on urzędowym materiałem, do którego stosuje się przepis, co oznaczałoby, że dokument z mocy prawa pozostaje w sferze tzw. "public domain"?kto jest formalnie podmiotem zamawiającym wykonanie przez prof. Jerzego Hausnera raportu?
- Czy organ publiczny nie powinien zadbać, w każdym przypadku, także w sytuacji, kiedy wykonawcą jest podmiot bądź osoba nie będąca formalnie związana z organem, o należyte nabycie autorskich praw majątkowych, tak, aby stało się zadość dyspozycji art. 4 pkt 2 prawa autorskiego?
- Czy biorąc pod uwagę powyższe, zasadnym było żądanie usunięcia raportu z serwisu Wrzuta.pl, nawet jeśli w przekonaniu NCK bądź MKiDN nie był on ukończony bądź jego publikacja była przedwczesna?
- Na stronie zatytułowanej "Logo i księga znaku" znajduję informację, iż korzystający ze znaku NCK powinien przestrzegać zasad określonych w księdze znaku, a ponadto konsultować każde użycie z Zespołem ds. Promocji. Tu znów pytanie o rozumienie art. 4 pkt 2 prawa autorskiego: czy zdaniem NCK pojęcie urzędowego znaku czy symbolu nie obejmuje logotypu NCK? Dlaczego NCK stosuje środki oraz nomenklaturę właściwą raczej prywatnej korporacji, niż publicznej instytucji? I wreszcie: czy wobec powyższego przetworzenie znaku NCK jak na załączonym pliku oraz opublikowanie takiego znaku w internecie jest bezprawne, zaś osoba naruszająca prawa NCK może spodziewać się stosownych zarzutów?

Po kilku dniach milczenia NCK upomniałem się o swoje i oto odpowiedź jaką dostałem dziś z Centrum:

W związku z nieobecnością spowodowaną urlopem rzecznika prasowego, pana Michała Laszczkowskiego, w nawiązaniu do Pana maila z dnia 27 lipca 2009 roku uprzejmie informuję, że tzw. „Raport Hausera” (to jest raport opublikowany na stronie Kongresu Kultury Polskiej, wcześniej ujawniony na portalu wrzuta.pl) powstał w wyniku wspólnego projektu, który był realizowany przez Narodowe Centrum Kultury i Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie w wykonaniu umowy o wspólnym przedsięwzięciu. W związku z powyższym w opisanej sytuacji strony w/w umowy o realizacji wspólnego przedsięwzięcia nie są dla siebie zleceniodawcami (ale parterami).

Pozostałe podniesione przez Pana zagadnienia nie maja charakteru pytań z zakresu informacji publicznej, zawierają liczne sugestie o charakterze prawniczym (dyrektywy postępowania), które oczywiście są uwzględniane w bieżącej działalności NCK.

Ponadto zwracam uwagę, że w treści Pańskiego maila (zapewne przez pomyłkę) znajdują się stwierdzenia nieścisłe lub niezgodne z rzeczywistością; np. Pańskie pytanie o „charakter prawny Raportu wykonanego na zlecenie organu administracji rządowej” zawiera błędną tezę jakoby NCK był organem administracji rządowej z równoczesnym zapytaniem o zagadnienie prawne nie pozostające w związku z treścią raportu. 

Mając nadzieję, że niniejsza odpowiedź czyni zadość Pańskim oczekiwaniom, dziękując jednocześnie za zainteresowanie okazane działalności prowadzonej przez Narodowe Centrum Kultury pozostaję z poważaniem.

Jan Kowalski 

Nie będę ukrywał, że mam silne wrażenie, że ktoś chce mnie -- a pośrednio i P.T. Czytelników zainteresowanych tym na co wydawane są ich podatnicze pieniądze -- zrobić w balona. A ja bardzo nie lubię jak ktoś chce mnie robić w balona.

O opracowaniu zleconym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pisał już kilka dni temu Piotr Waglowski. Ba, do zapoznania się z 15 raportami sporządzonymi na zlecenie MKiDN zachęca oficjalny serwis Kongresu Kultury Polskiej; podobne sformułowanie pada na stronie NCK
Ba, o zamawiającym wprost piszą autorzy dwóch opracowań, które pozwoliłem sobie otworzyć -- o tańcu współczesnym (WTF??) oraz o wzornictwie.

Ale, ale: nawet gdyby było jednak tak, że NCK wykonałoby jakieś opracowanie wspólnie z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie, to jego obowiązkiem -- jako instytucji publicznej -- jest udostępnienie materiałów w sposób określony przepisami prawa. Podobny obowiązek ciąży na MDKiN, i to także niezależnie od tego, czy dokumenty tworzą urzędnicy w godzinach pracy, czy też ich wykonanie powierzone jest w ramach outsourcingu podmiotom zewnętrznym (a może poprosimy Piotra, żeby w komentarzu napisał czy w jego umowie jest klauzula, na podstawie której przeniósł prawa do swojego raportu na MKiDN?)

Więc pytam się jeszcze raz: kto zamawiał raport i dlaczego w oficjalnych informacjach mówi się o Ministrze Kultury, jednak na wycieknięte materiały w serwisie Wrzuta.pl polowało już NCK? 

Druga sprawa: oczywiście, że częściowo pytania te nie mają nic wspólnego z zakresem informacji publicznej. Ale ja nie zadawałem tych pytań na podstawie tejże ustawy: pytania padły na podstawie art. 4 ust. 1 prawa prasowego, zatem "Organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne" mają obowiązek udzielić mi na te pytania odpowiedzi.
Czy pytanie o kontekst art. 4 pkt 2 prawa autorskiego jest tak trudny, że trzeba się zasłonić beztreściowym zdaniem o "licznych sugestiach o charakterze prawniczym (dyrektywach postępowania)"??! Przecież pytałem właśnie o pogląd NCK dotyczący praw do opracowań -- co zatem ma oznaczać myśl, iż są one "oczywiście uwzględniane w bieżącej działalności NCK"??

Tak czy inaczej zdecydowałem się zadać p. Kowalskiemu jeszcze jedno pytanie (dla uproszczenia), a brzmi ono: 

Czy zdaniem NCK do dokumentów, znaków i innej twórczości powstałej w związku z wykonywaniem przez NCK powierzonych zadań, bez względu na to, czy wytworzył je NCK własnymi siłami, czy też wspólnie z innymi podmiotami bądź na zlecenie NCK wytworzyły je inne osoby, ma zastosowanie art. 4 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych regulujący instytucję tzw. "public domain"? 

Ale nie będę ukrywał, że jestem raczej czarnowidzem. Ministerstwo Kultury najwyraźniej traktuje ten cały cyrk z raportami jak dochodzenie w sprawie Guantanamo, albo -- minister Zdrojewski też chce mieć swoje tajemnice (może pozazdrościł Gradowi zamieszania wokół sprzedaży stoczni?)
A z tępym uporem urzędników wygrać jest jednak trudno. Łatwiej szło mi pisanie felietonów ;-)

Komentarze (17)
Co można mieć za 363 tys. złotych? Po co ta cała afera z prawami do...
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]