Nowy serwis Prezydent.pl a public domain
 Oceń wpis
   

Dzięki uprzejmości Patrycji z załogi 5Władzy -- mam nadzieję, że jej głowy za to służby nie urwą ;-) -- miałem możliwość przeklikania się przez nowy serwis prezydencki.
IMHO nie jest najgorzej: całkiem przejrzyście, lekko, powiedziałbym, że całkiem wordpressowo -- czyli tak jak lubię.

Zaciekawiła mnie jednak sekcja "prawa autorskie", w której czytamy co następuje:

Zezwala się na używanie, kopiowanie oraz wykorzystanie tekstów oraz zdjęć publikowanych w serwisie internetowym www.prezydent.pl, z zaznaczeniem źródła ich pochodzenia. Zezwolenie nie dotyczy elementów zastrzeżonych, w tym zastrzeżonych elementów graficznych oraz tekstów publikowanych pierwotnie w innych źródłach. Żadne elementy nie mogą być modyfikowane w jakikolwiek sposób bez zgody Kancelarii Prezydenta RP. Informacje o historii Pałacu Prezydenckiego opracowała Elżbieta Strzępek.

Zdjęcia udostępnione zostają zgodnie z warunkami licencji GFDL, na podstawie której wolno kopiować, rozpowszechniać, odtwarzać i wykonywać utwór oraz tworzyć utwory zależne pod warunkiem oznaczenia utworu w sposób określony przez Licencjodawcę oraz pod warunkiem objęcia wszystkich prac zależnych tą samą licencją. Zdjęcia są własnością Archiwum Kancelarii Prezydenta RP. Prosimy o oznaczenie wykorzystywanych zdjęć podpisem: www.prezydent.pl.
Kliknij, by przeczytać o szczegółach licencji GFDL.

W porównaniu do Codziennika Prawnego jest całkiem nieźle, ale -- daleko od ideału.
Będzie w punktach:

  • konsekwencją art. 4 pkt 2 pr. aut. jest wyjęcie wszystkiego, co od urzędu pochodzi spod reżimu prawa autorskiego. Nie oznacza to jednak, że przepis ten określa jakąś specjalną licencję dla urzędowych dokumentów i materiałów: przepis mówi, że wszystko co zrobił urząd jest nie-utworem ("nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego" to coś zasadniczo innego od "udziela się powszechnej, bezpłatnej licencji");
  • skoro tak, to nikt nie potrzebuje ani zezwolenia na "używanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie" urzędowej twórczości -- podobnie jak nie jest niezbędna zgoda autora innego nie-utworu -- ani też nie jest możliwe skuteczne ograniczenie możliwości wykorzystywania tej twórczości. Ograniczeniem takim jest, co warto mieć na uwadze, konieczność wskazania źródła pochodzenia materiałów bądź konieczność uzyskania zgody Kancelarii Prezydenta na ich modyfikację: skoro to są nie-utwory, to mogę z nimi robić co mi się żywnie podoba.
    Dla przykładu: jeśli dosłownie rozumieć zastrzeżenia, nie będzie nikomu wolno, bez zgody urzędu, opublikować skróconej wersji życiorysu prezydenta albo wyciągu z jego wypowiedzi. Restrykcyjne podejście do postanowień może także oznaczać, iż z materiałów nie będą mogli korzystać dziennikarze.
    Ograniczenia takie są niedopuszczalne, i to nawet bez owego art. 4 pkt 2 ustawy;
  • niedopuszczalne będzie także ograniczanie owego "zezwolenia" poprzez dość ogólnikowe wskazywanie jakichś elementów zastrzeżonych, tj. jako "zastrzeżonych elementów graficznych oraz tekstów publikowanych pierwotnie w innych źródłach".
    No dobrze, zgodzę się, że jeśli serwis prezydencki zaciągnie (bazując na dozwolonym użytku bądź stosownej umowie) treść z gazety czy portalu, to tekst taki nie stanie się przedmiotem public domain. Podobnie nie mam wątpliwości w odniesieniu do znaków służących identyfikacji osób trzecich (znaki towarowe, etc.)
    Ale cała reszta?
  • objęcie materiałów rozpowszechnionych za pośrednictwem prezydenckiego serwisu internetowego zakresem public domain (wynika to, przypomnę, właśnie z art. 4 pkt 2 pr. aut.) jest także niedopuszczalność zastosowania wobec fotografii licencji GNU FDL. Licencję tę stosujemy wszakże do utworów, zatem jeśli fotografia poprzez jej wrzucenie na urzędową stronę internetową staje się nie-utworem, to nie możemy ograniczać praw użytkowników (tak, w tym przypadku GFDL jest ograniczeniem możliwości korzystania z udostępnionych treści);
  • i na zakończenie drobna niekonsekwencja. Cytowane powyżej klauzule wyrażone są w dwóch akapitach, będących w rzeczywistości dwiema odrębnymi licencjami. Chyba przez przeoczenie w obu wymienione są zdjęcia, jednak każdy z akapitów odmiennie określa nasze uprawnienia jeśli chodzi o możliwość wykorzystywania i modyfikacji tych prac.
    I tak zgodnie z pierwszym akapitem zdjęcia można modyfikować (podobnie jak inne utwory) tylko za zgodą Kancelarii. Jednak poniżej wyraźnie mówi się, że fotogramy objęte są licencją GNU FDL, która wprost zezwala na przetwarzanie utworów, pod warunkiem jednak wskazania autorstwa utworu pierwotnego oraz oznaczenia efektu pracy tą samą licencją.

Ponoć od poniedziałku serwis beta.prezydent.pl ma być dostępny dla każdego internauty, zatem sami zobaczycie co to za cudo.

Komentarze (9)
JarKacz i biała plama TVN24 Co można mieć za 363 tys. złotych?
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]