Wyniki ankiety prezydenckiej
 Oceń wpis
   

Wyniki ankiety Kto powinien zostać prezydentem RP w 2010 roku? przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że w zabawie wzięło udział blisko 1000 osób (bardzo dziękuję!), to jeszcze blisko 28% spośród Was uważa, że najlepszym prezydentem byłaby... moja skromna i nieśmiała persona.

Przyznać muszę, że ankieta miała być w założeniu kompletną manipulacją. Stąd moje nazwisko na pierwszym miejscu (dla tych, którzy głosują bez skreśleń), stąd aż dwie osoby kojarzone z lewicą, stąd aż dwóch braci Kaczyńskich (zbyteczny środek bezpieczeństwa -- nawet obaj bliżniacy musieliby nieźle podskoczyć, aby oskrobać marchewki liderom badania). Dlatego też całkowicie pominąłem świeże nazwiska -- zapytałem Was wyłącznie o zgranych nudziarzy.

Jedyny błąd to oczywiście zaledwie jedna kobieta w zestawieniu -- uważam, że jakby obok Jolanty Kwaśniewskiej było nazwisko Magdaleny Środy, Julii Pitery i Nelli Rokity, głosy pań rozłożyłyby się z korzyścią dla mojej kandydatury. (Nb. to chyba dobra kara dla mnie -- przeciwnika parytetów, prawda?!)

Wyniki jakie są, każdy widzi -- nie ma chyba sensu ich omawiać.
W tzw. międzyczasie zadano mi kilka pytań (chyba na poważnie) o to czy naprawdę chcę kandydować.

Moi Drodzy: może ja jestem dowcipkujący wesołek, ale z konia raczej nie spadłem. Po niewczesnym pomyśle kandydowania w wyborach uzupełniających do Senatu RP (który rzecz jasna miał być żartem, ale zrobionym całkiem na poważnie... -- troszkę mnie to przerosło) -- co zresztą zostawiło troszkę zabawnego osadu w sieci (przeszukajcie tę stronę pod kątem mojego nazwiska) chyba nie chce mi się nawet na ten temat robić sobie jaj.

No bo przypuśćmy, że nawet uda się zebrać te podpisy, że nawet zrobi się jakąś jajcarską kampanię, że faktycznie -- przez pomyłkę, a może mając dość tego cyrku -- wystarczająca liczba wyborców oddałaby na mnie swój głos: to co ja później z tym wszystkim zrobię?
Będzie trzeba chodzić w garniturze albo i krawacie (nie lubię). Będzie trzeba stać z założonymi rękoma na niekończących się sympozjach (nudne) i mówić różne oczywiste oczywistości -- ogólnie zachowywać się poważnie.
Do tego zero prywatności, przeprowadzka do Warszawy, obstawa BORowików, narady z premierem (a może nawet wicepremierem... brrr...!),
Nie wydaje mi się.

Jednakowoż jeszcze raz chciałem podziękować wszystkim biorącym udział w ankiecie, nawet jeśli nie zagłosowaliście na mnie ;-)

Komentarze (10)
(South) Park odpowiada na pytania o psy na Babiej Górze
 Oceń wpis
   

Hmm, jak to jest, że zwykły listel z zapytaniem pozostaje bez odpowiedzi, zaś poprawka z linkiem do wpisu na blogu -- od razu spotyka się z ripostą (i to samego dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego)?
Poniżej treść pisma, które otrzymałem -- zgodnie z niepisaną urzędniczą tradycją -- jako załącznik ".doc" do listela.

Szanowny Panie
 
W związku z pana emailem z dnia 24.08.09 r. udzielam odpowiedzi.
W dniu 21.08.09 r. został Pan zatrzymany przez Straż Parku w związku z naruszeniem zakazu wprowadzania psów na teren Parku. Zaproponowano Panu grzywnę w drodze mandatu karnego. Mandat Pan przyjął - tym samym stał się on prawomocny. Zapewne rutynowo strażnik poinformował Pana o prawie nie przyjęcia przez Pana mandatu i możliwości dowiedzenia swoich racji przed Sądem Grodzkim, który jest właściwy do rozstrzygania spraw o wykroczenia. Niestety nie skorzystał Pan ze swoich praw do obrony, natomiast teraz próbuje Pan naruszyć dobre imię Babiogórskiego Parku Narodowego.
Tyle w kwestii odpowiedzi.

Parę słów komentarza:
Przy każdym wejściu do parku i na stronie internetowej BgPN są umieszczone informacje o przepisach obowiązujących na terenie Parku. Zatem wchodząc do Parku miał Pan możliwość zapoznania się z nimi i postępowania w sposób, który nie naruszałby pańskiego budżetu na niepotrzebne wydatki a systemu nerwowego na niekonieczne stresy. Strażnicy Parku doskonale znają przepisy i stosują je stosownie do okoliczności jakie wystąpią. Brak jest podstaw a również potrzeby wyznaczania tablicami w terenie granic terenów objętych ochroną ścisłą i czynną. Zajmują one bowiem ponad 95% powierzchni. Pozostałe kilka procent powierzchni objętych jest ochroną krajobrazową i teoretycznie można na nie wprowadzać psy. W praktyce jest to niemożliwe, ponieważ tereny te otoczone są obszarami objętymi wyższym reżimem ochronnym lub nie są udostępnione do zwiedzania z powodu braku szlaków turystycznych. Nie do mnie należy też ocena zapisów ustawy tylko ich stosowanie.
Mapa, którą Pan zamieszcza na swoim blogu pochodzi z tablicy na ścieżce edukacyjnej i stanowi ilustrację o sposobach postępowania Parku w działaniach ochronnych – nie związanych z turystyką. Gdyby zadał Pan sobie trochę trudu i poczytał Pan opis mapy i tekst tablicy dowiedziałby się Pan dlaczego i gdzie mogą być usuwane drzewa.
Na swoim blogu zarzuca Pan Strażnikom czyn którego nie popełnili – cytuję: „zostałem pojmany” – oczekuję sprostowania. Również zarzuca Pan nam dewastację lasu przez drwali i traktory. Rzeczywiście na obszarze Parku wycinane są drzewa i usuwane. Odbywa się to na podstawie odpowiedniego zarządzenia Ministra Środowiska, zgodnie z rocznym planem zadań ochronnych. Dla osoby nie będącej przyrodnikiem trudno jest zrozumieć konieczność wycinki drzew na terenie chronionym. Zachęcam do lektury wydawnictw BgPN lub do odwiedzin Dyrekcji Parku.

Pozdrawiam i życzę pozytywnych wrażeń przy następnych odwiedzinach Babiej Góry.
Józef Omylak – dyrektor Parku

Przyznać muszę, że najbardziej rozwaliło mnie zdanie, że w praktyce niemożliwe jest korzystanie z uprawnienia do wprowadzania psów na teren Babiogórskiego Parku Narodowego. Nie chodzi mi nawet o sam w sobie zakaz (który jestem w stanie zrozumieć a nawet zaakceptować), ile o treść tablic, które nie są aż tak kategoryczne.

PS prostuję niniejszym moje stwierdzenie, jakobym został pojmany. Faktem jest, że mnie -- wszystko w bardzo miły i sympatyczny sposób -- zatrzymano, poproszono o dowód osobisty, poinformowano o popełnionym wykroczeniu, wdano się nawet w rozmowę, która dużo mi wyjaśniła (wiadomo, że nijak ma się teoria prawnika, choćby zapalonego turysty górskiego, do praktyki).
Podtrzymuję jednak moje stanowisko, że nie byłoby wątpliwości jeśli chodzi o prawo wprowadzania psów, gdyby dyrekcja Babiogórskiego Parku Narodowego zadbała o jednoznaczne i nie budzące wątpliwości treści w regulaminie oraz na tablicach informacyjnych.

Komentarze (32)
W Babiogórskim Parku Narodowym z psem -- tak, a nawet nie
 Oceń wpis
   

Uważam za błędne logicznie budowanie zdania, w którym wyjątek stanowi całość. Jeszcze gorzej, jeśli błąd taki zawarty jest w normie prawnej, zwłaszcza takiej, która przesądza o poniesieniu przez kogoś kary.

Trafiło się i mnie -- dostałem mandat za naruszenie art. 15 ust. 1 pkt 16 ustawy o ochronie przyrody ("W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas"). Czyn to wprowadzenie psa na teren Babiogórskiego Parku Narodowego.
Najlepsze jest to, że do dziś nie wiem: czy to dyrekcja BGPN postawiła wprowadzające w błąd tabliczki u wejścia do parku, czy pomylili się strażnicy -- a może to jednak mnie troszkę poniosło?

Norma jest prosta jak drut i powiela ją par. 6 pkt 11 regulaminu Babiogórskiego Parku Narodowego. U jego wejścia wiszą wielkie tablice, na których zawarte są cytaty z tegoż regulaminu (na zdjęciu powyżej -- ja z Bossem przy takiej tablicy, a poniżej sama tablica). 

W moim przekonaniu takie brzmienie regulaminu należy rozumieć jako zasadniczo zezwalające na wchodzenie z psami na teren BGPN (zasada ogólna), wyjąwszy jednak obszary tam wskazane (wyjątek).
Stąd też w ogóle pchałem się z psem w takie miejsce -- identyczne regulacje obowiązują np. w Karkonoskim PN czy PN Gór Stołowych (w tych drugich można spotkać tabliczki "ochrona ścisła" i wiem, że tam pojawić mi się nie wolno), zaś np. w regulaminach Tatrzańskiego Parku Narodowego, Pienińskiego PN czy w Bieszczadach zakazy są wyrażone w sposób jasny, wyraźny i zrozumiały dla każdego,

Tymczasem zdaniem "moich" rangersów (czułem się troszkę jak Misiu Yogi...)  na teren Babiogórskiego Parku Narodowego psów wprowadzać nie wolno w ogóle, bo takie są przepisy; a wynikać to miałoby z faktu, że cały obszar parku objęty ochroną bądź ścisłą bądź czynną. (Mówili coś jeszcze o psach gryzących ludzi, ale moje zdanie na temat takiego gadania dobrze znacie -- nie będę się zatem powtarzał).

Owszem, zapytałem ich dlaczego zatem tablice u wejścia na teren Babiogórskiego Parku Narodowego zawierają mylące treści i dlaczego regulamin nie mówi wprost o generalnym zakazie odwiedzania okolic Babiej Góry z czworonogiem; ba, wysłałem nawet listela do dyrekcji Parku... Niestety, po dziś dzień nikt nie znalazł choćby chwili, by mi odpisać (to na pewno nie brak kultury, lecz natłok pracy parkowych urzędników)...
...a wszystko to dlatego, że u licha, wychodzi na to, że działałem pod wpływem usprawiedliwionego błędu -- ponieważ błąd ten wywołany został nieprawidłową treścią tablic (bądź brakiem oznaczenia obszarów ochrony ścisłej oraz czynnej).

Jest to o tyle istotne, że zgodnie z art. 127 ust. 1 prawa o ochronie przyrody (wybaczcie jeśli coś mieszam, korzystam z tego dziwacznie zredagowanego dokumentu) karze podlega wyłącznie umyślne naruszenie zakazów ustanowionych w parkach narodowych. Tymczasem w moim przekonaniu trudno zarzucać mi umyślność czynu, a to dlatego, iż (i) tablice u wejścia do BGPN nie ustanawiają generalnego zakazu wprowadzania psów, zaś (ii) w terenie w żaden sposób nie są oznaczone obszary ochrony ścisłej lub czynnej (tak jak robi się to we wzmiankowanych już Górach Stołowych) -- a nie da się przecież karać człowieka za naruszenie normy, której treść sprowadza się do nieprawidłowego oznaczenia w terenie oraz błędnych informacji u wejścia! (jest także pkt (iii), czyli generalnie uważam, że jestem niewinny, ale o tym poniżej).

Ale to nie koniec historii. Wiedziony naturalną dla mnie dociekliwością postanowiłem rozeznać się co do zakresu obszarów ochronnych w BGPN i oto trafiłem na taką mapkę.

Ponieważ legenda się niewyraźnie sfotografowała informuję, że kolor ciemnozielony to oddziały ochrony ścisłej, zaś niebieski i ten najjaśniejszy zielony to ochrona czynna). Z przedstawionego planu ochrony wynika, że w sumie wolno mi było przebywać z psem na połaciach lasu zaznaczonych średniociemnozieloną barwą (jak w środku mapy) oraz na obszarach ochrony krajobrazowej -- to te fiolety.

Zdziwicie się, ale w moim przekonaniu zostałem pojmany gdzieś w okolicach oddziału oznaczonego liczbą 10 (tuż powyżej miejsca, w którym Dejakowy Potok przecina szlak czarny, prowadzący na Markowe Szczawiny) -- oraz niewiele powyżej miejsca, gdzie las jest dewastowany przez drwali i ich traktory (tak, w Babiogórskim Parku Narodowym tnie się drzewa na potęgę -- i to już nikomu nie przeszkadza?!) -- a zatem na obszarze nie podlegającym ani ochronie ścisłej, ani czynnej.

Ot takie moje dylematy -- czyli co robi prawnik na wakacjach w parku narodowym ;-)

Komentarze (19)
Bezpodstawny pozew naruszeniem dóbr osobistych
 Oceń wpis
   

oświadczenie Herbapolu w sprawie bezpodstawnego wytoczenia powództwaDziś dwa słowa o czymś, czym chciałem zająć się już jakiś czas temu (czysto teoretycznie -- a teraz jest okazja zawzmiankować temat).
Oto w sobotniej Wyborczej pojawiło się ogłoszenie, w którym przedsiębiorca (Herbapol-Lublin SA) przeprasza spółkę Phythopharm Dobrzyca Sp. z o.o. za bezpodstawne wytoczenie powództwa o ochronę znaku towarowego i przeciwdziałanie czynom nieuczciwej konkurencji, a także oświadcza, iż spółka ta nie naruszyła żadnych praw do znaków towarowych przysługujących Herbapolowi.

Temat jest o tyle ciekawy, że bardzo często spotykam się -- w korespondencji, ale i w rozmowach -- z dywagacjami (głównie młodych, skupionych na efektownych wizytówkach, super logo i doborze ładnego długopisu do podpisania kontraktu życia) przedsiębiorców, którzy wychodzą z założenia, że jeśli nie spodoba się im coś w działaniu konkurencji, to spokojnie się ogłosi, że to łamacze prawa, jumacze i złodzieje, zrobi troszkę zamieszania -- a później, jak sprawa przyschnie, będzie się robiło swoje.

Niestety, nie jest aż tak prosto. Ukąszony wyssanymi z palca zarzutami może się odgryźć, a chociaż można pozywać o wszystko, zawsze i każdego -- trzeba liczyć się z całością konsekwencji takiego działania. I zawsze było dla mnie jasne, że konsekwencją taką może być także zarzut naruszenia dóbr osobistych poprzez bezzasadne zarzucenie bezprawnego działania.
Dotyczyć może to zarówno bezpodstawnego zarzutu naruszenia praw do znaku towarowego bądź czynu nieuczciwej konkurencji (jak w sprawie będącej kanwą wpisu), ale potrafię też sobie wyobrazić podobne konsekwencje np. rozgłaszania bezzasadnego zarzutu naruszenia praw do bazy danych, nielegalnego wydawania czasopisma, windykacji nieistniejącego długu (o proszę, w sumie podobny temat!) oraz to wszystko, o czym już pisałem, ale nie chce mi się szukać ;-)

Nie znam szczegółów sprawy Herbapolu, nie wiem na czym miało polegać rzekome naruszenie praw do znaków towarowych przez Phytopharm Dobrzyca, nie wiem też jaki sposób doszło do opublikowania tego ogłoszenia (czy po sprawie sądowej, czy w drodze ugody) -- ale temat jest i tak ciekawy.

Komentarze (4)
Euro w Polsce?
 Oceń wpis
   

W ramach kolejnego wpisu pt. "ja jako prezydent" ;-) -- czas na moją złotą myśl o Wspólnej Walucie.
Zdanie na temat czy Polska powinna przyjąć euro, a jeśli tak to kiedy -- oczywiście mam, lecz odbiega ono od szeroko pojętego mainstreamu.

Z jednej strony doceniam możliwości, jakie daje posługiwanie się wspólnym pieniądzem przez ileś tam państw. Łatwość przeliczenia cen, brak kłopotów w podróżach (kantory, bankomaty), możliwość planowania biznesowego w imporcie i eksporcie.

Ale widzę także łatwość, z jaką instytucje finansowe robią nas w balona na euro. Mój ulubiony przykład: przelew walutowy z konta w polskim banku do innego polskiego banku. Czy jest jakikolwiek bank, który nie potraktuje tego SEPĄ albo swiftem i nie obciąży klienta jak za przelew zagraniczny?!

O, proszę, co ma o tym do powiedzenia mBank; pytanie: Jak wykonać przelew walutowy? Odpowiedź: "W celu wykonania przelewu walutowego należy zalogować się do serwisu transakcyjnego i wypełnić zlecenie "Przelew zagraniczny".
A ja się pytam: jaki to przelew zagraniczny, przecież to zwykły przelew walutowy, pomiędzy dwoma polskimi bankami (BRE jest na tyle wspaniałomyślny, że kosztami SWIFT nie obciąży nas jeśli przelew idzie między mBankowymi rachunkami).

Do przedstawionych teorii gospodarczych stosujesz się na własną odpowiedzialność.Widzę też jednak spory minus przyjęcia wspólnej waluty: utratę możliwości stosowania czegoś, co na własny użytek nazywam "dumpingiem walutowym" -- czyli zwiększenia konkurencyjności gospodarki poprzez słaby pieniądz.

Bo jak myślicie: dlaczego Polska w kryzysie stoi całkiem nieźle, zwłaszcza na tle państw, które jeszcze rok temu puszyły się wyprzedzeniem nas w wyścigu do ERM2? Dlaczego przeciętny Litwin sarka na sztywne związanie kursu lita do euro -- bo co mu z tego, że w przeliczeniu na złotówki wydaje się być bogaczem, skoro nie odczuwa tego, dopóki nie pojedzie na zakupy do Polski (i jeżdżą, jeżdżą nawet zza Wilna).
A Łotwa? Skąd w Rydze takie zwinięcie gospodarki, że prawie skali nie starczyło? A Słowacja? Jeszcze niedawno co drugi człowiek w Tatrach słowackich był Polakiem, jednak wzrost cen (nie ściemniajmy się: każdy rozsądny przedsiębiorca wykorzysta zmianę waluty jako pretekst do ukrytej podwyżki) oraz niekorzystny przelicznik sprawił, że nasi rodacy przestali tam podróżować.

Sami zresztą spójrzcie: kupiłem raptem 10 litrów piwa, rum Tuzemski, parę bananów i jakieś pierdoły i strzeliło przeszło 550 koron, czyli... prawie 19 euro.

Komentarze (16)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]
2012-01-30 09:05
Pierre do Le ...:
O naprutych winem autorach Pisma Świętego
@karzeł reakcji: Mowisz o zakonie Krzyzackim? Chm, nie pamietam tylko jakim to wyrokiem sie[...]