W kontekście ciekawej dyskusji poświęconej wycofaniu ze sprzedaży 100-watówek -- liczny to przykład komentarzy ciekawszych od inicjalnego tekstu ;o) -- pojawił się teoretycznie pomijalny wątek rtęci, która jest be (dlatego niedawno zakazano rtęciowych akumulatorów), więc i świetlówki są be.
Mówię "pomijalny wątek", bo uważam, że jeśli ludzie zaczną myśleć i dbać o to, co zostawiają wokół siebie, to zagadnienie "a może w środku jest coś śmierdzącego, więc nie pozwólmy ludziom tego używać, bo oczywiście to rozwalą i będzie syf" stanie się w pięć kwadransów bezprzedmiotowe.
Wierzę w to, chociaż widzę co się dzieje z butelkami po piwie (puszki są o tyle lepsze, że aluminium osiąga niezłe ceny w skupie), chociaż prawie codziennie widzę jełopów wpierdzielających się autami w pas ziemi między nadrzecznymi wałami (dobra, machnę parę zdjęć i będzie flejmowaty tekst) i chociaż cały czas się głowię jakim trzeba być ciołem, żeby naśmiecić dokładnie pod siebie, w czasie i miejscu spożywania zasłużonego browara na łonie natury (ciekawostka: organy z całą mocą ścigają spożywających C2H5OH w miejscach publicznych, ale nie interesują się osobnikami pozostawiającymi SH1T tamże).
Jakbym w to nie wierzył, nie mógłbym zaakceptować czegoś takiego jak ekologiczno-elektryczne samochody, po brzegi wypełnione nieekologicznymi akumulatorami czy elektrownie nuklearne, które są najczystsze. A także ekologiczne futra, które są lepsze, bo nikt zwierzątka ze skóry nie obiera -- ale że do produkcji tworzyw wykorzystuje się ropę (którą trzeba wydobyć), zaś fabryki plastiku smrodzą przepotwornie nikt nie patrzy...
No dobra, dość ględzenia.
Z rtęcią w świetlówkach nie będzie problemu, jeśli ludzie nauczą się, że zużyte lecą tam, gdzie ich miejsce. Ta sama zasada tyczy się zużytych opon samochodowych, okiennic, PET-ów, etc. etc.
A teraz uzupełnienie obrazka, którym postanowiłem zilustrować ten dydaktyczno-marudzący wpis. Jak mawiał Przewodniczący Mao: jeden obraz jest wart więcej, niż tysiąc słów.
Ładne tabliczki o segregacji śmieci sobie, kolorowe pojemniki sobie -- a życie sobie.



W kontekście newsa o 
