Pan fejsBóg
 Oceń wpis
   

jakieś tam zapytaj premieraPrawdę mówiąc boję się już otworzyć internet, bo gdzie se nie poczytam -- Fejsbók to, Fejsbók tamto.
Na początku był Big Bang Naszej Klasy, wiosną Twitter to, Twitter tamto (pod wpływem tego gadania założyłem sobie nawet tam konto...), ale dziś już mamy "inny" lub "drugi" Internet", bo przecież grunt, żeby przebić się z "ciekawym, wartościowym, oryginalnym "kontentem"; do tego jakieś k...konferencje, bo przecież "trzeba "wejść" w social media".

Po prostu Pan fejsBóg. A raczej fejsbożek.

Toteż zjeżyłem się dziś rano, kiedy w krótkiej rozmowie nt. premiera, który napisał list do Internautów, Piotr Mikołajski był uprzejmy podesłać mi zarzucony przez kogoś postulat.
Że najlepiej będzie, jeśli "debata" odbędzie się w internetach, najlepiej na... a jakże -- na Fejsbóku.

Żachnąłem się, bo trudno wyobrazić sobie większą dziecinadę i -- nie bójmy się tego powiedzieć -- upupianie tematu. Nowoczesny premier, oderwany na godzinkę od piłeczki, łączy się z internautami, którzy dostają drgawek ze szczęścia... Obrzydliwe.

I oto otwieram dziś wieczorem internet i co widzę -- "debata" rzecz jasna odbędzie się w internetach, a Pan fejsBóg będzie robił za centrum koordynacyjne całej akcji.

Od razu przypomniał mi się niedawny tekst Marcina Jagodzińskiego, który słusznie zauważył, że protesty przeciwko cenzurze internetu organizowane są w serwisie, który maksymalnie kontroluje swoich użytkowników, ponieważ "facebook, gdy zrobisz coś złego, nie odcina innych od twojej strony. facebook odcina ciebie. zabiera wszystko, co zrobiłeś i wyrzuca (ok, nie wyrzuca, trzyma, na wypadek, gdyby jeszcze można było to wykorzystać przeciwko tobie). można powiedzieć „co z tego”. otóż to z tego, że aktywności na facebooku stają się tak ważną częścią naszego doświadczenia z internetem, że trudno się od nich uwolnić. może jeszcze nie dziś, ale wkrótce."

Ale mało tego -- przyjęcie organizowane przez Prezesa Rady Ministrów u Pana fejsBoga jest mniej-więcej tym samym, co darmowy skrypt GoStats.pl stronie internetowej urzędu, który odpowiada za promulgację w sieci aktów prawnych. Bo i proszę: regulamin w języku Walta Whitmana, strony "o" nie mogę zobaczyć, bo muszę się zalogować (sic!)...
W zasadzie nic nie wiadomo, oprócz tego, że Pan fejsBóg -- ale co tam.

Upupianie na maksa, ot co.

Komentarze (57)
Dobroczynność i... przetwarzanie... Po *.com także *.org ogłosiło...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]
2017-07-07 00:42
btbt:
"Słynne masło roślinne"
za komuny było masło prawdziwe solone w duzych belach na wage wiec nie pisz głupot
2017-07-04 16:50
Judith:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Czy ktoś tutaj potrzebuje pożyczki na spłatę długów lub długów, jeśli tak, to wystarczy, aby[...]
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]