"Szanuję nie kopiuję"
 Oceń wpis
   

szanuję nie kopiuję"Cztery ogólnopolskie dzienniki wspólnie walczą z piractwem w internecie. Jeśli prawo autorskie nie zostanie uporządkowane, media czeka zapaść finansowa." -- niech będzie pozwolone (bo wolno) zacytować lead z tekstu "Front wydawców przeciw piractwu", który -- niepodpisany ;-) więc jak tu zastosować się do porady "za każdym razem należy również przytoczyć imię i nazwisko autora i źródło, z którego nastąpiło zapożyczenie" -- znalazł się na stronach Gazety Prawnej.

(A może to w ogóle prosta informacja prasowa, o której mowa w art. 4 pkt 4 pr.aut. -- w sumie 7 zdań, 1/3 tekstu to cytaty -- albo chociaż krótkie sprawozdanie o aktualnym wydarzeniu z art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. "a" pr.aut. -- co by oznaczało, że mógłbym rozpowszechniać ten utwór bez konieczności odprowadzenia honorarium autorskiego?)

Dość rzec, że 4 konkurujące ze sobą tytuły prasowe -- których tu nie wymienię, ale nie dlatego, iżby nie robić im reklamy: po prostu obawiam się, że przepisując nazwy tych gazet mógłbym zarobić na zarzut naruszenia prawa cytatu ;-) -- po raz kolejny zebrały się na sympozjum poświęconym zarzynaniu prasy papierowej przez internet.

Zabawne: zajawkę o seminarium jumnęło także parę jumaczych serwisów, nawet ten gdzie "nowości dla każdego faceta - sport, laski, samochody" czy "motoryzacja, sex, sport i pieniądze -- męski świat". Traficie tam przez Gógla.

(Na marginesie: nie mam pojęcia dlaczego organizowane przez GPW seminarium "Własność intelektualna w spółkach giełdowych - zarządcze pułapki i ryzyka" zostało przedstawione jako "wczoraj ramię w ramię" wydawców prasy? wszakże żaden z wydawców tych tytułów nie jest spółką giełdową.)

Jest bowiem tak -- to fakt niezaprzeczalny -- że szereg serwisów internetowych żyje z wrednej jumy.
Ale zdarza się -- to fakt, któremu zaprzeczyć ciężko -- że i prasie papierowej zdarza się bardzo głęboko "zainspirować" internetem; najczęściej są to gorące tematy z Wykopu, które (już po tym, jak stają się gorące) trafiają na strony gazet, nierzadko jest też tak, że źródłem inspiracji jest czyjeś konkretne blogopisanie. (Prosty przykład: 2 lata temu z Marcina Jagodzińskiego zrzynała jedna z gazet, która teraz -- po przekształceniu wprawdzie -- stoi na czele koalicji "szanuję nie kopiuję").
Dziś jest nieco inaczej, prasa papierowa się nauczyła, że z "poczytalnych" blogów czy serwisów zrzynać się nie da, ale z drobnicy... bo i kto się drobnicą przejmuje?

PS [disclaimer] tak, to prawda, że jeden z tych wydawców wystąpił do nas o zapłatę odszkodowania za przeklejanie ich tekstów przez użytkowników MyStock.pl oraz blogerów na Bblog.pl. Dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej swego czasu pretensje miał Pan Map1.
Równocześnie -- nadal bez nazw -- ten sam wydawca ma problem z realizacją dyspozycji pt. "cofam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych".

To co, piszemy tekst: "Front internautów przeciwko spamowaniu przez wydawców prasy papierowej"? ;-)

Komentarze (11)
Bezczynność organu w sprawie o wydanie zaświadczenia
 Oceń wpis
   

Tropiąc dalej ciekawostki z cyklu "co wolno wojewodzie, a co tobie, zwykły... kocie" trafiłem na świeży wyrok NSA dotyczący możliwości wniesienia skargi do sądu administracyjnego na bezczynność organu, który zwleka z wydaniem zaświadczenia, o którym mowa w art. 217 i nast. kpa (wyrok z 11 lutego 2010 r., sygn. II OSK 128/10).

Zaświadczenie to urzędowe potwierdzenie faktów bądź stanu prawnego, wydane na żądanie osoby, która wykaże interes prawny w jego otrzymaniu. Ponieważ dotyczy to zwykle prostych rzeczy, wynikających z prowadzonych przez urząd dokumentów i nie wymaga przeprowadzenia postępowania administracyjnego (wyjątek -- art. 218 par. 2 kpa), przepis nakazuje organowi wydanie zaświadczenia bez zbędnej zwłoki, nie później jednak, niż w ciągu 7 dni.

art. 217 kodeksu postępowania administracyjnego:
§ 1. Organ administracji publicznej wydaje zaświadczenie na żądanie osoby ubiegającej się o zaświadczenie.
§ 2. Zaświadczenie wydaje się, jeżeli:
  1)   urzędowego potwierdzenia określonych faktów lub stanu prawnego wymaga przepis prawa,
  2)   osoba ubiega się o zaświadczenie ze względu na swój interes prawny w urzędowym potwierdzeniu określonych faktów lub stanu prawnego.
§ 3. Zaświadczenie powinno być wydane bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie siedmiu dni.

art. 52 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi:
§ 1. Skargę można wnieść po wyczerpaniu środków zaskarżenia, jeżeli służyły one skarżącemu w postępowaniu przed organem właściwym w sprawie, chyba że skargę wnosi prokurator lub Rzecznik Praw Obywatelskich.
§ 2. Przez wyczerpanie środków zaskarżenia należy rozumieć sytuację, w której stronie nie przysługuje żaden środek zaskarżenia, taki jak zażalenie, odwołanie lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, przewidziany w ustawie.
§ 3. Jeżeli ustawa nie przewiduje środków zaskarżenia w sprawie będącej przedmiotem skargi, skargę na akty lub czynności, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 4 i 4a, można wnieść po uprzednim wezwaniu na piśmie właściwego organu - w terminie czternastu dni od dnia, w którym skarżący dowiedział się lub mógł się dowiedzieć o wydaniu aktu lub podjęciu innej czynności - do usunięcia naruszenia prawa.
§ 4. W przypadku innych aktów, jeżeli ustawa nie przewiduje środków zaskarżenia w sprawie będącej przedmiotem skargi i nie stanowi inaczej, należy również przed wniesieniem skargi do sądu wezwać na piśmie właściwy organ do usunięcia naruszenia prawa. Termin, o którym mowa w § 3, nie ma zastosowania.
Na postanowienie o odmowie wydania zaświadczenia lub zaświadczenia o treści odbiegającej od żądania przysługuje zażalenie (art. 219 kpa).

W sprawie będącej przedmiotem kasacji do NSA skarżący A.K. w dniu 22 maja 2009 r. zażądał od burmistrza Gniewkowa wydania zaświadczenia. Ponieważ sprawa nie została załatwiona w zakreślonym 7-dniowym terminie, w dniu 10 czerwca A.K. wezwał organ do usunięcia naruszenia prawa, jako jego postawę wskazując art. 52 par. 3 ppsa. Przepis ten stanowi samodzielną podstawę do wystąpienia ze skargą do sądu administracyjnego w sprawach, w których nie zachodzi przesłanka wyczerpania środków zaskarżenia (czyli jeśli stronie nie przysługuje zażalenie, odwołanie lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy), jak np. w przypadku innych aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczących uprawnień lub obowiązków (tak art. 3 par. 2 pkt 4 ppsa).

(Warto też zwrócić uwagę, iż zgodnie z art. 3 par. 2 pkt 8 ppsa sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracyjnej w zakresie bezczynności organów; zarazem jednak "normalnym" trybem w takim przypadku jest zażalenie na bezczynność organu (art. 37 kpa).

W reakcji na bezczynność burmistrza żądający wydania zaświadczenia zdecydował się na wniesienie wezwania do usunięcia naruszenia prawa, a następnie -- skargę do bydgoskiego WSA.
Postanowieniem z 13 października 2009 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy (sygn. II SAB/Bd 36/09) skargę odrzucił, a to dlatego, że wyszedł z założenia, że prawidłowym trybem w przypadku bezczynności organu w przedmiocie wydania zaświadczenia jest złożenie skargi, o której mowa w art. 37 kpa, a dopiero w następnej kolejności dopuszczalne jest wystąpienie do sądu.
Na to postanowienie A.K. wniósł skargę kasacyjną, wskazując, że "wydanie zaświadczenia nie jest sprawą administracyjną, a jedynie czynnością z zakresu administracji publicznej dotyczącą uprawnienia wynikającego z przepisu prawa. Postępowanie o wydanie zaświadczenia nie kończy się również rozstrzygnięciem sprawy administracyjnej. Stąd też w takiej sytuacji nie znajduje zastosowania art. 37 § 1 kpa" (cytat za uzasadnieniem wyroku NSA).

Mówiąc najprościej: o ile dobrze zrozumiałem, zdaniem skarżącego, zważywszy na fakt, że "Wydawanie zaświadczeń" to w kodeksie postępowania administracyjnego Dział VII (w przeciwieństwie do "Postępowania", którego zasady określone są w Dziale II), zaś zażalenie na bezczynność organu znajduje się w rozdziale 7 Działu I ("Załatwianie spraw") -- zarazem art. 52 par. 3 ppsa związany jest z art. 3 par. 2 pkt 4 ppsa, który mówi o "aktach bądź czynnościach", które nie są decyzją administracyjną bądź zaskarżalnym postanowieniem administracyjnym (tymczasem zaświadczenie to niewątpliwe czynność administracyjna, niewymagająca formy decyzji), art. 37 kpa nie może mieć zastosowania -- a co za tym idzie, nie będzie go miał także art. 52 par. 1 ppsa.
(Muszę przyznać, że jak czytam to co sobie tu powyżej rozpisałem, to uważam, że takie wnioskowanie -- patrząc na przepisy ppsa -- ma sens; jednak rozważania w zakresie "sprawy administracyjnej" budzą pewne wątpliwości.)

Na takim też stanowisku stanął NSA, którego zdaniem:

Postępowanie w sprawie wydawania zaświadczeń ma na celu wyjaśnienie stanu faktycznego lub prawnego, który ma być przedmiotem zaświadczenia. Kodeks w dziale VII nie precyzuje, według jakich zasad ma być prowadzone to postępowanie oraz nie zawiera odesłania do odpowiedniego stosowania przepisów ogólnego postępowania administracyjnego. W doktrynie wielokrotnie podkreślano jednak, że w tym przypadku powinno się stosować odpowiednio przepisy kpa, dotyczące postępowania przed organem pierwszej instancji. Stanowisko takie zajął między innymi Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 26 marca 1997 r. sygn. akt III RN 9/97 (OSNAP z 1997 r., Nr 20, poz. 395), uznając, że organy, do których zwrócono się o wydanie zaświadczenia, w kwestiach nieuregulowanych w dziale VII kpa, obowiązane są w każdym przypadku do odpowiedniego stosowania przepisów o postępowaniu jurysdykcyjnym, zwłaszcza tam, gdzie kodeks używa tych samych określeń, takich jak: postępowanie wyjaśniające, postanowienie, zażalenie.

Co należy interpretować w taki sposób, że nawet jeśli postępowanie w sprawach o wydanie zaświadczenia jest wyodrębnione z postępowania administracyjnego ("sąd rozpoznający niniejszą sprawę w pełni akceptuje pogląd, że umiejscowienie regulacji prawnej dotyczącej trybu wydawania zaświadczeń w k.p.a. nie oznacza, że jest to postępowanie administracyjne ogólne"), to jednak także w zakresie wydawania zaświadczeń należy odpowiednio stosować zasady ogólne. Równocześnie sąd wyszedł z założenia, że wezwanie do usunięcia naruszenia prawa jest przepisem szczególnym, możliwym do zastosowania wyłącznie w przypadku, kiedy nie istnieje inny odpowiedni przepis.

Zarazem skoro art. 219 kpa przewiduje wydanie postanowienia o odmowie wydania zaświadczenia, dopuszczalna jest także kontrola instancyjna bezczynności organu administracyjnego. Wynika to z tego, że nawet w ramach postępowań odrębnych (zaświadczenia, skargi i wnioski, rozstrzyganie sporów o właściwość) zastosowanie mają przepisy ogólne (tj. art. 1-60 kpa).

wyrok NSA z dnia 11 lutego 2010 r., sygn. akt II OSK 128/10Strona powinna była zatem w takim przypadku skorzystać z normalnej drogi -- wnieść zażalenie na bezczynność organu -- które jest "najprostszym, a zarazem realizującym zasadę pierwszeństwa drogi administracyjnej przed drogą sadową, środkiem prawnym wymuszającym sprawność działania organu. Przyznanie osobie ubiegającej się o wydanie zaświadczenia możliwości złożenia zażalenia na bezczynność organu w sytuacji niewydania zaświadczenia ma istotne znaczenie dla ochrony praw jednostki przed bezczynnością organu administracji publicznej. Realizowana jest przy tym - odpowiednio zasada szybkości postępowania oraz zasada dwuinstancyjności, od której wezwanie do usunięcia naruszenia prawa jest odstępstwem".

Komentarze (19)
O nieprzejrzystości spraw publicznych
 Oceń wpis
   

Kazimierz Barczyk kandydat do Trybunału KonstytucyjnegoNo to mamy kolejny temat z cyklu jak w PL załatwia się sprawy, który -- jestem stuprocentowo tego pewien -- zostanie zwekslowany do plotkarsko-maglowego wątku pt. "czy poseł jest od załatwiania spraw prywatnych czy swojego środowiska" (o tak np. niedawno się dowiedziałem, że jeden z posłów PO zaangażował się w temat "żeby tu u nas cały czas była Straż Graniczna").

Oto jak pisze Gazeta.pl Kazimierz Barczyk, jedynie słuszny -- bo wskazany przez Platformę Obywatelską -- kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego pozwolił sobie na lekkie poprawienie swojego zawodowego życiorysu. Urzędowa lista kandydatów na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (druk sejmowy nr 2735 z 9 lutego 2010 r.) asesor Barczykprzedstawia go słowami "W latach 1974-82 był sędzią w sądach rejonowych w Olkuszu, Sosnowcu, a następnie w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia" -- tak też ponoć było na stronie mec. Barczyka ("Sąd Wojewódzki w Krakowie (1972-74), aplikant; (Sąd Powiatowy w Olkuszu (1974-76), sędzia; (Sąd Rejonowy w Sosnowcu (1976-78), sędzia; (Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia (1978-82), sędzia, odwołany przez Radę Państwa po wprowadzeniu stanu wojennego") -- a tymczasem okazuje się, że do 1980 r. orzekał on tylko jako asesor, i to z przerwą.
Nie był sędzią, nie był nawet przez cały ten czas asesorem -- miał kilkumiesięczną przerwę ze względu na to, że -- jak pisze Gazeta.pl powołując się na słowa MS -- "nie opanował umiejętności prowadzenia i rozstrzygania spraw cywilnych".

Tematu oczywiście by nie było -- przecież sejm łyka takie papiery jak pelikan szprotki (czekam na pełne oburzenia listele, że przecież pelikan nie może jeść szprotek, ponieważ nie są sąsiadami) -- a Ministerstwo Sprawiedliwości z własnej woli też by chyba nie sprawdziło informacji o kandydacie -- gdyby za temat nie wziął się Obywatelski Monitoring Kandydatów na Sędziów. Wyręczając posłów (albo może nie wyręczając) postanowili zadać kandydatom parę pytań, zrobić także razwiedkę Ministerstwo Sprawiedliwości o Kazimierzu Barczyktam gdzie trzeba -- i oto z Ministerstwa Sprawiedliwości przyszedł faks, a tam m.in. informacja, że w sierpniu 1977 r. Barczyk został zwolniony ze stanowiska asesora sądowego, a następnie go ponownie mianowano po 8 miesiącach.
A więc jest całkowicie inaczej, niż mówi o sobie kandydat.

Tyle tła, chociaż to tło jest piekielnie ważne -- jakby na to nie patrzeć mówimy o człowieku, który być może już niedługo będzie jednym z 15 "strażników konstytucji" -- ale warto chyba też przejść od szczegółu do ogółu.

Ogół jest taki, że po raz kolejny okazuje się, że nawet do najwyższych godności zgłaszane są kandydatury, o których w sumie niewiele wiadomo; albo raczej: wiadomo tylko tyle, ile kandydaci są o sobie chętni powiedzieć. Później te nieprawdy są powielane w dokumentach sejmowych -- zyskując jakby na to nie patrzeć status "urzędowej prawdy" (dobry przyczynek do dyskusji nt. wiarygodności dokumentów urzędowych) -- i jeśli nie znajdzie się jakiś społecznik-szaleniec, który postawi sobie za cel zapewnienie jako-takiej przejrzystości procedury wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego -- to wynik pójdzie w świat.

Dotyczy to, jakby na to nie patrzeć, nie tylko obsady takich stanowisk -- oby skończyło się lepiej niż w przypadku najpoważniejszej jak dotąd wpadki Trybunału -- ale przecież i procesu stanowienia prawa. "Afera hazardowa" -- oba jej etapy (tu warto poczytać o kosztach delegalizacji hazardu w Polsce) -- zabiegi p.p. Chlebowskiego i Drzewieckiego, Koska i Sobiesiaka lansowane są jako wierzchołek góry lodowej, ale nie okłamujmy się: niczym innym nie były ani niegdysiejsze plany reglamentacji uprawnień do otwierania aptek, ani też późniejszy kontredans wokół możliwości tworzenia aptek internetowych, podobnie jest właśnie z hazardem i e-hazardem, a także z każdym innym projektem, o którym można powiedzieć -- ten poseł się na tym zagadnieniu zna, bo 20 lat w tym robił, dlatego za tym teraz chodzi.

Komentarze (9)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]