Odpowiedzialność za głupie żarty
 Oceń wpis
   

Przy niedzieli -- ploteczki. Ciekawe (ale wcale nie zadziwiające): jeśli się bezzasadnie sugeruje -- nawet w felietonie -- iż jakaś osoba zmieniła płeć, można i trzeba liczyć się z odpowiedzialnością za naruszenie dóbr osobistych tej osoby.

Przekonał się o tym Robert Leszczyński, który swego czasu napisał był we "Wprost", iż piosenkarka Tamara Wimer (ps. Isis Gee) dokonała zmiany płci. Sprawa trafiła do sądu, którego zdaniem plotka naruszyła dobra osobiste jak godność i prawo do prywatności -- nakazał więc on wydawcy tygodnika i autorowi opublikowanie przeprosin oraz zapłatę 100 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia. W międzyczasie tygodnik "Wprost" zmienił właściciela, a Leszczyński rozstał się z tym pismem, jednak w ostatnim numerze pojawiły się i przeprosiny Leszczyńskiego i przeprosiny/wyjaśnienia nowego wydawcy.

robert leszczyński przeprasza tamarę wimer

("Super Express" pisze -- to w sumie ciekawe, że ta gazeta zajmuje się takimi rzeczami w kontekście Patrycji Koteckiej -- że po grudniowym wyroku były jeszcze negocjacje, i że owe przeprosiny to efekt tych negocjacji, ale dla mnie sprawa jest prosta.)

W sumie warto zapamiętać, że głupi dowcip wcale nie musi każdego śmieszyć, zaś w kontekście powinności dziennikarza -- jakby na to nie patrzeć "zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości" ma zastosowanie także w felietonistyce -- sprawa jest szczególnie ryzykowna.

Komentarze (6)
Mamy prezydenta a ja chcę wiceprezydenta
 Oceń wpis
   

The candidate that gave up billboards

[przy piątku, a całkiem na poważnie]
A więc stało się: po czterech miesiącach i czterech dniach bez czterech dni Rzeczpospolita Polska znów ma prezydenta. Zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego przed Zgromadzeniem Narodowym kończy nieprawdopodobnie długi okres, w którym mieliśmy aż trzech wykonujących obowiązki Prezydenta RP oraz niemały zamęt: przyspieszone wybory, dywagacje co wolno marszałkowi izby poselskiej pełniącemu obowiązki głowy państwa (pamiętny spór o "wykonanie woli" Lecha Kaczyńskiego), a przed czym powinien się powstrzymywać oraz zakończenie wojny polsko-polskiej, która okazała się li tylko przerwą przed jej kolejną fazą.

Osobiście nadal jestem zdania, że polskie prawo nie jest przygotowane na czarny scenariusz, zaś kilkumiesięczny stan zawieszenia -- jakkolwiek możemy się przekonywać, że wszystko idzie gładko (nie idzie: na przykład ostatnio się okazało, że być może marszałek Schetyna uważa, że należy mu się za ten czas wynagrodzenie prezydenckie) -- nie jest sytuacją prawidłową.

Dlatego podtrzymuję też postulat, by w ramach planowanej (?) reformy konstytucyjnej utworzyć urząd wiceprezydenta, który po opróżnieniu stolca prezydenckiego po prostu dokańczałby kadencję (oczywiście wiceprezydent mógłby mieć jeszcze inne obowiązki, w tym także wyręczając głowę państwa w wykonywaniu niektórych powinności). Uniknęlibyśmy w ten sposób całego szeregu absurdów -- od kłócenia się co wolno głowie państwa pro tempore -- poprzez kilkumiesięczny okres zawieszenia.
Dodam, że tym razem owo zawieszenie przypadło w zupełnie spokojnych czasach, ale niechby się zdarzyło, że historia poddałaby nas troszkę poważniejszej próbie, uniemożliwiając przeprowadzenie kolejnych wyborów -- mogłoby być różnie.

Komentarze (15)
Rozwiązanie największej zagadki kryminalnej Wrocławia
 Oceń wpis
   

powódź 2010 quadem po waleDostałem niedawno parę pytań o zakończenie historii z quadem rozjeżdżającym wał przeciwpowodziowy w czasie majowej powodzi (najwytrwalsi Czytelnicy pamiętają, że w tej sprawie nawet zeznawałem na policji).

Po raz kolejny -- jak zawsze -- policja mnie zaskoczyła. Oto otrzymałem parę dni temu pismo, z którego wynika, że prowadzone przez policję czynności nie dały podstaw do skierowania wniosku o ukaranie sprawcy rozjeżdżania wałów, a to z powodu "niewykrycia i nie ustalenia sprawcy".
Nie wiem jakim cudem to możliwe -- PTU *555 widać jak wół, a nawet jeśli widać tylko PTU **55 to na pewno w powiecie tureckim na pewno nie ma aż tak wielu quadów, żeby dało się obadać choćby od strony dwóch piątek -- ale jak widać zasada jest taka, że jak ma się dać, skoro się nie da.
Inna sprawa, że naprawdę wzięli się za pilnowanie terenów zalewowych -- od powodzi nie ma tygodnia, bym nie widział radiowozu albo straży miejskiej nad Odrą na Osobowicach -- czyli tam, gdzie wędkarze masowo przejeżdżają przez wał (a niektórzy to nawet stawiają swoje wspaniałe graty 2 metry od rzeki).

A tak to wygląda w przyrodzie:

policja w sprawie quada na wale

Przy okazji: też jakiś czas temu dostałem odpowiedź z wrocławskiej policji na temat liczby połączeń pod 997 w interesującym mnie czasie oraz ich skuteczności.
Okazuje się, że "2 maja br. w godzinach 21.14 - 21.40 odnotowano 49 połączeń na numer alarmowy 997 / 112. Połączenie z operatorami linii alarmowej w tym czasie uzyskało 34 zgłaszających. Pozostałe to połączenia oczekujące. W wymienionym okresie linię alarmową obsługiwało 5 konsoli telefonicznych".

Jak dla mnie jest to strasznie słaby wynik: przeszło 30% dzwoniących po pomoc na policję nie ma szans uzyskać połączenia, i to w sytuacji, gdy na jedno stanowisko przypada średnio tylko 0,37 telefonu na minutę.
Biorąc jednak pod uwagę ślamazarność i ewidentne targowanie się "mojego" dyżurnego przestaje mnie to dziwić: coś, co można było załatwić w 45 sekund, policjant nie załatwił w 2 minuty.
Może dlatego właśnie zżera to im aż tyle czasu?

Komentarze (18)
Tylko w mBanku: 1,50 za darmową kartę?
 Oceń wpis
   

mBank MasterCardDawno nie było u mnie o bankach (Samcik robi to lepiej). Ale takiej okazji nie można przepuścić.

Nie dalej jak miesiąc temu mBank wprowadził do oferty nową kartę płatniczą -- debetowego MasterCarda. Nie byłoby newsa, gdyby nie to, że karta jest darmowa (i nie jest wypukła, i nie jest stykowa, jak może sugerować nazwa pliku na stronie banku -- obok kopia tego pliku z tą samą nazwą: MC_debit_stykowa.jpg).
Po prostu jeszcze lepsza alternatywa dla popularnego niebieskiego delfinka; lepsza, bo transakcje walutowe przeprowadzone w innym pieniądzu niż euro nie są obciążone 2% prowizją za przewalutowanie.

Rzecz jasna ;-) skusiłem się na tę kartę. Skoro jeść nie woła, może leżeć w portfelu. 

A dziś -- mały zonk. Bezpłatna karta debetowa kosztuje w mBanku... 1,50 zł, i nic to, że zakładka "opłaty i prowizje" nie pokazuje nic, co kosztowałoby półtora złotego -- bank pobrał mi dziś z eKonta taką właśnie kwotę.

Złośliwi mówią, że w ten sposób BRE Bank zbiera na odprawę dla prezesa Grendowicza -- jakby nie patrzeć skok na kasę nastąpił dzień po odwołaniu go ze stanowiska -- i chociaż wydaje się to raczej nieprawdopodobne (musieliby wydać znacznie więcej kart, niż mają klientów...), to jednak jest mocno wstydliwe, że znów przez błąd systemu klienci mBanku są skubani.
Nawet jeśli kwota skubania nie przekracza wartości dwóch bułeczek.

PS [4 sierpnia] wczoraj popołudniem napisał do mnie rzecznik prasowy mBanku, cytuję w całości:

Witam,

jestem rzecznikiem prasowym mBanku, kontaktuję się z Panem oczywiście w sprawie tekstu na Pańskim blogu: http://olgierd.bblog.pl/wpis,tylko;w;mbanku;1;50;za;darmowa;karte,44682.html

Odnosząc się do wpisu – rzeczywiście, w przypadku niektórych Klientów mBanku, korzystających z kart debetowych MasterCard Debit Standard (niestety – jak rozumiem, także i w Pana wypadku), pojawiła się błędnie naliczona opłata. Pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli anulować opłatę. Pobrane opłaty zostaną oczywiście niezwłocznie zwrócone, bez konieczności składania reklamacji.

Będziemy w tej sprawie kontaktować się z Klientami – a więc proszę spodziewać się informacji.

Swoją drogą – tym razem nie mamy powodów do dumy, ale mam nadzieję, że innym razem uda mi się Pana zainteresować także czymś pozytywnym w mBanku. :)

To ja może dodam, że mBank nadal zaskakuje mnie pozytywnie (wprowadzenie tej karty było takim zaskoczeniem -- toteż i zdecydowałem się z niej skorzystać) i uważam, że chociaż potknięcie jest z tych głupszych (a o złą wolę nikogo nie podejrzewam) warto korzystać z jego usług.

Komentarze (29)
Doradca prawny pełnomocnikiem w sprawie rozwodowej
 Oceń wpis
   

Ciekawy news w kontekście niedawnych dywagacji kto może być pełnomocnikiem sądowym: jak pisze "Rzepa" pewien doradca prawny pozwał Skarb Państwa, a to dlatego, że sąd okręgowy odmówił mu prawa reprezentowania klientki w sprawie rozwodowej.

Rzecz w tym, że przytaczany niedawno przeze mnie art. 87 par. 1 kpc zezwala na występowanie przed sądami nie tylko adwokatom i radcom prawnym, ale i najbliższej rodzinie, stałym zleceniobiorcom oraz "osobie sprawującej zarząd majątkiem lub interesami strony". Ów doradca prawny -- tak piszą w "Rzepie" -- miał z klientką umowę, zgodnie z którą zobowiązał się do wykonywania zleconych czynności dotyczących spraw majątkowych i niemajątkowych, i w oparciu o tę właśnie umowę klientka udzieliła mu pełnomocnictwa w sprawie rozwodowej.
Na pierwszej rozprawie sąd nie znalazł przeszkód dla tego rodzaju reprezentacji, jednak już kolejna rozprawa przyniosła nieoczekiwany obrót sprawy -- sędzina zmieniła zdanie, odmówiła prawnikowi prawa do dalszego stawania w sądzie; prawnik poczuł się tym na tyle skonfundowany, że wystąpił z powództwem, albowiem podważono jego wiarygodność w oczach klientki (tyle za "Rzepą" cały czas).

A ja się z nim zgadzam -- i nie zgadzam.
Nie zgadzam się ze stanowiskiem, iżby pełnomocnictwo do prowadzenia sprawy rozwodowej mogło wynikać z umowy o zarządzanie majątkiem lub interesami. Rzecz w tym, że z art. 87 par. 1 kpc wyraźnie wynika, iż umowa taka może dotyczyć wyłącznie kwestii majątkowych -- zarządzania majątkiem lub interesami, przy czym przez "interesy" należy rozumieć właśnie kwestie materialne, majątkowe, zawodowe (nie mieści się zatem umowa o wychowanie dzieci albo o dobre samopoczucie). Ergo zleceniobiorca może zostać pełnomocnikiem wyłącznie w sprawach majątkowych.
Tymczasem postępowanie rozwodowe (art. 436 i nast. kpc) jest oczywiście ustawione jako niemajątkowe, a jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, wystarczy sprawdzić rodzaj opłaty sądowej (opłata stała, która bardzo rzadko dotyczy spraw majątkowych), i nawet jeśli w jego toku rozpoznaje się niezwykle ważkie kwestie o charakterze majątkowym -- podział dorobku, alimenty, etc. -- to niezaprzeczalnie istotą postępowania jest rozdzielenie węzła małżeńskiego.

Dlatego też jestem zdania, że opisywana przez gazetę sędzina nie miała innego wyjścia, jak odmówić doradcy prawnemu prawa reprezentowania jego klientki w sprawach rozwodowych.

Inną sprawą jest natomiast to czy takie ograniczenie ma sens. Czytelnicy Lege Artis wiedzą co o tym myślę: ano myślę, że jeśli udzielająca pełnomocnictwa miała ochotę na udzielenie pełnomocnictwa owemu doradcy prawnemu, to żaden przepis nie powinien stać jej na przeszkodzie. Wydaje mi się, że kwestie rozwodowe są na tyle delikatne, że niezwykle istotna jest więź zaufania między klientem i pełnomocnikiem -- i żaden sąd, żadna ustawa nie zmieni tego, że klientka ma zaufanie do wybranego przez siebie doradcy prawnego, zarazem żaden przepis prawa nie sprawi, iż nabierze zaufania do radcy prawnego czy adwokata.

Cieszy, że wątpliwości tracą przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, jak np. cytowany przez "Rzepę" SSO Marcin Łochowski, który skwitował cały spór w bardzo logiczny i naprawdę prosty sposób: "adwokat, doradca czy krewny: mój wybór i moja odpowiedzialność".
I tak to powinno wyglądać.

Komentarze (10)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]