Może będzie jasne co to "wiarygodne zgłoszenie"!
 Oceń wpis
   

Cóż za koincydencja: ledwiem napisał o problemach z ustaleniem czym jest wiarygodna wiadomość według art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- a tu się okazuje, że MSWiA zaczyna pracować nad kolejną nowelizacją przepisów tej ustawy, wynikiem czego dokładnie dziś opublikowano założenia do projektu noweli.

Warto przeczytać dokument w całości (mimo, że jest okropnie długi -- myślę, że zamiast 37 stron z powodzeniem można by zmieścić tę myśl na góra 10-12 kartkach); ja zaś chciałem zwrócić uwagę P.T. Czytelników na sygnalizowaną potrzebę doprecyzowania jak powinna wyglądać wiarygodne zgłoszenie zgromadzenia bezprawnych danych (str. 27).
Oto po zmianie ustawy zostanie dodany kolejny przepis, zgodnie z którym złożenie wiarygodnego zawiadomienia będzie wymagało:

- określenia uprawnionego składającego zawiadomienie o zamieszczeniu w sieci Internet bezprawnych informacji;
- podania danych kontaktowych uprawnionego;
- złożenia przez uprawnionego albo osoby go reprezentującej podpisu (elektronicznego lub odręcznego),
- wskazania w sposób jednoznaczny informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego, do których jego zdaniem powinien zostać zablokowany dostęp;
- zwięzłego uzasadnienia wiarygodnej wiadomości;
- podania informacji umożliwiających usługodawcy zlokalizowanie bezprawnych informacji;
- przedstawienia kopii pełnomocnictwa (to w przypadku działania przez pełnomocnika);
- złożenia przez uprawnionego oświadczenia o: braku autoryzacji treści zamieszczonych w sieci i zgodności z prawdą przedstawionych wiadomości

Nie będę ukrywał, że -- chociaż generalnie uważam, że mamy w Polsce za dużo prawa i za dużo zmian w prawie -- ta akurat zmiana na pewno mnie ucieszy. Raz, że zakończy ciążące mi osobiście elukubracje "pokrzywdzonych" na naszym forum albo niezadowolonych przedsiębiorców, których dane pojawiły się w bazie firm. Dwa, że trudniej będzie robić nigeryjskie przekręty.

Za szczególnie istotny uważam obowiązek uzasadnienia swojego zgłoszenia (niechby nawet to uzasadnienie było "zwięzłe"), a także konieczność złożenia oświadczenia o braku autoryzacji treści umieszczonych w sieci (cokolwiek ów "brak autoryzacji" ma oznaczać), a zwłaszcza o zgodności z prawdą swojego żądania.
Zdarzało mi się bowiem -- nie będę przecież owijał w bawełnę -- że piszący do nas rzekomo pokrzywdzeni w oczywisty i bezczelny sposób próbują mnie okłamać: a to, że "już mają wyrok skazujący sprawcę" (i chętnie by mi go pokazał, tyle, że akurat mu się skaner zepsuł), albo że "szkalujący mnie facet wycofał się z kłamstwa" (a ja potrafię być na tyle dociekliwy, by zwrócić się z pytaniem do owej osoby). Ba, trafiło się nawet coś takiego, że sam zainteresowany usunięciem krytycznych na jego temat (acz nie bezprawnych!) opinii zaczął udawać skruszonego autora i pokornie prosił o skasowanie jego "własnych" słów...

Interesująco prezentują się także rozważania na temat skutków normatywnego opisania wiarygodnego zgłoszenia: otóż jeśli usługodawca, w oparciu o ten schemat, stworzy formularz zgłoszeniowy, będzie mógł sobie w znacznym stopniu zautomatyzować obsługę wezwań ;-) W przeciwnym razie będzie musiał, jeśli dostanie wadliwe (niepełne) zgłoszenie, wezwać uprawnionego do uzupełnienia jego treści (a ten jak rozumiem, będzie miał na to 3 dni -- po tej dacie, jak rozumiem, żądanie będzie kierowane do koszalina).
Jeśli natomiast usługodawca otrzyma prawidłowy wniosek, będzie miał 3 dni bądź na zablokowanie dostępu do danych objętych zgłoszeniem, bądź też na odrzucenie wniosku, z przekazaniem zainteresowanemu szczegółowego uzasadnienia (mam wprawę w pisaniu takich uzasadnień -- jak przepis wejdzie w życie, to wydam e-booka "Jak pisać odmowy usunięcia rzekomo bezprawnych danych" i zrobię na tym fortunę).

Ale na tym nie koniec. W myśl założeń więcej do powiedzenia będzie miał także usługobiorca, którego dane zostały zablokowane (przypomnijmy, że już dziś obowiązkiem usługodawcy jest poinformowanie usługobiorcy o zastosowaniu wobec jego danych procedury "notice & takedown"). Otóż w terminie 3 dni od zablokowania dostępu do jego danych będzie on mógł wnieść sprzeciw, wskazując przyczyny, dla których dane niewątpliwie nie są bezprawne. Dokument jako przykład takich przyczyn mówi o tym, że "blokada informacji nastąpiła na skutek pomyłki, gdyż usługobiorca posiada zgodę uprawnionego na zamieszczenia tych informacji w sieci, albo zamieszczenia w sieci
dokonano w ramach dozwolonego użytku, albo uprawniony błędnie zidentyfikował kwestionowany materiał"
, aczkolwiek brak tu jest rozważań na temat najciekawszego modelu: nie ma pomyłki, nie ma dozwolonego użytku, uprawniony się nie pomylił -- ale ja, usługodawca, po prostu mam prawo do wygłaszania swoich, choćby krytycznych opinii, o tej osobie.

I teraz jest najciekawsze: po otrzymaniu sprzeciwu usługobiorcy podmiot gromadzący dane pochodzące od swoich użytkowników, będzie mógł odblokować dostęp, przejmując jednak odpowiedzialność za treść tych danych.
Zawsze jednak -- jak rozumiem nie będzie to uprawnienie alternatywne, lecz następcze wobec opisanego powyżej -- będzie miał obowiązek przekazać sprzeciw uprawnionemu (znów w ciągu 3 dni), z informacją, iż jeśli uprawniony nie podejmie kroków ochrony prawnej przeciwko użytkownikowi, który rozpowszechnia takie dane i jest pewien swego, to usługodawca będzie miał prawo ostatecznie odblokować dostęp do spornych informacji (pozwalam sobie pokolorować to zdanie, bo to jedno z najsensowniejszych zdań naszych legislatorów jakie przeczytałem w ostatnim czasie -- nie tylko od czasu RSiUN, ale i znacznie, znacznie wcześniej...)

Pokrzywdzony będzie miał na przekazanie usługodawcy informacji o planowanych działań 7 dni. Jeśli tego nie zrobi, albo powie, że odpuszcza temat -- usługodawca będzie mógł spokojnie odblokować zakwestionowane dane i oczywiście nie poniesie za to odpowiedzialności prawnej (nie oznacza to braku odpowiedzialności osoby, która wrzuciła sporne dane!).
Jeśli natomiast dowie się (nawet później) o tym, że niezadowolony jednak zdecyduje się na podjęcie działań zmierzających do zagwarantowania sobie ochrony prawnej, będzie miał znów 3 dni na zablokowanie dostępu do danych -- i będą one zablokowane aż do uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia.

Tu akurat mam pewne wątpliwości, które na tym etapie mogę zarysować mniej-więcej tak:

  • w założeniach nie mówi się nic o sytuacji, w której reklamujący dane zapowiada podjęcie jakichś kroków względem osoby naruszającej jego prawa (a więc dane będą zablokowane), ale tego nie robi;
  • jako działanie zmierzające do ochrony praw określa się "na przykład sąd", i chociaż wiele zależy oczywiście od ostatecznego kształtu regulacji, żeby się nie okazało, że w ostatecznym rozrachunku może być to "na przykład" pasmo stu pięćdziesięciu wezwań do dobrowolnego usunięcia jakichś tam treści;
  • w każdym jednak przypadku już samo wytoczenie powództwa (choćby bzdurnego, co się przecież zdarza) ma skutkować zablokowaniem dostępu do spornej treści, co -- są ludzie, których na to stać (nie mówiąc o tym, że dla wielu osób samo ryzyko otrzymania pozwu będzie paraliżujące) -- de facto będzie oznaczało praktycznie ostateczne ukręcenie tematowi łba...
  • no i -- last but not least -- zapomina się o tym, że jednak znaczna ilość tego rodzaju usług świadczona jest anonimowo (tj. anonimowi są usługobiorcy, a w szczególności brak jest z nimi kontaktu), co może oznaczać, że usługodawca nie będzie w stanie zwrócić się do usługobiorcy z informacją o blokadzie i możliwości wniesienia sprzeciwu. Wiązać się to będzie, jakby na to nie patrzeć, nie tylko z pogorszeniem pozycji tych usługobiorców -- ale i usługodawcy. (Być może stąd mówi się o zastrzeżeniu, iż usługą w rozumieniu ustawy będą tylko usługi odpłatne (str. 7) -- gdzie wobec tego znajdą się zwykłe fora internetowe??!)

Myślę, że proponowanej zmianie przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną warto się przyglądać. Nie wszystko w założeniach wydaje mi się doskonałe, jednak propozycji sprecyzowania pojęcia i zasad postępowania ze zgłoszeniami "notice & takedown" można tylko przyklasnąć.

Komentarze (0)
O wiarygodnej wiadomości w... 201,1% normy w wyszukiwarce
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]