KRRiTV na tropie Twojej kamerki
 Oceń wpis
   

TV telewizorcytat na dziś: "Skończył się czas bałaganu i bezhołowia" -- posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska podczas debaty w izbie poselskiej, 2011 r.
 

Jeśli ktoś chciałby sobie wyobrazić wzorzec absurdu legislacyjnego obecnej władzy -- oszołomionego pasmem sukcesów gabinetu premiera Tuska oraz bądź potulnego (koalicja), bądź kompletnie oderwanego od rzeczywistości (opozycja) parlamentu -- to już dłużej nie musi sobie niczego wyobrażać. Bez trzech zdań najbardziej absurdalnym pomysłem rządu jest zamiar poddania kontroli KRRiTV nadawania filmów i innego obrazu ruchomego w internecie.

O nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji można długo -- i w zasadzie wyłącznie źle. Podstawowe zarzuty można streścić w następujący sposób:

  • literalnie rzecz ujmując nowe prawo będzie dotyczyć wszystkich "filmików" udostępnianych na żądanie w sieci -- a więc także zupełnie prywatnej i amatorskiej twórczości -- przeto każdy prezentujący choćby filmiki z imienin u cioci -- jako dostawca audiowizualnej usługi medialnej na żądanie -- będzie musiał się wpisać do wykazu prowadzonego przez KRRiTV na podst. art. 41a w zw. z art. 45a ustawy (warto przeczytać co o tym pisze Piotr Waglowski);
  • spróbujcie zatem pokazać, po wejściu w życie ustawy, filmiki nagrane podczas kolejnej herbatki u premiera. To znaczy będzie można, ale najsamprzód cały ten Związek Zawodowy Pracowników Blogosfery będzie musiał się porejestrować w KRRiTV;
  • skoro tak, to na takim "dostawcy" będzie spoczywał także obowiązek promowania twórczości europejskiej, tj. kupowania licencji upoważniających do pokazywania audycji europejskich za kwotę co najmniej 10% wydatków poniesionych na wytworzenie własnych audycji (art. 45a ust. 2 pkt 4 w zw. z art. 20e ustawy) -- a to pod sankcją do 10% przychodów dostawcy osiągniętego w poprzednim roku (art. 53 ust. 1 ustawy);
  • to samo czeka chłopaka z kamerką, jeśli jako "dostawca" "audiowizualnej usługi medialnej na żądanie" (cudzysłów sam ciśnie się pod palec) nie wdroży zabezpieczeń technicznych uniemożliwiających odbiór "niemoralnych" treści małoletnich (o tym jest cały art. 20d);
  • pomysł na ustawę, która czyni "chłopaków z kamerką" -- albo "dziewczyny z blogiem" (choćby na nim wrzucały tylko niewinne filmiki z YT) -- "dostawcami audiowizualnej usługi medialnej na żądanie" jest skrajnie niepoważny i nie zdziwię się, jeśli wkrótce się okaże, że przecież nie o to chodziło (tu znów odsyłam do Vagli, który cytuje opinie Biura Analiz Sejmowych);
  • nie mniej zadziwiający jest jednak wysiłek zmierzający do poddania kontroli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji -- przypomnijmy, że swego czasu PO mówiła o wykreśleniu tego urzędu synekuralnego z konstytucji, skąd więc taki raptowny przypływ uczuć? -- choćby i profesjonalnego nadawania telewizyjnego via TCP/IP (a nie chciałem krakać!). Pamiętam jak blisko dwie dekady temu decydowano się na utrzymanie przekształconego Radiokomitetu w KRRiTV argumentując, że "fal dla wszystkich nie starczy", ktoś musi więc przypilnować ładu -- czego więc jednak może zabraknąć teraz? Bajtów na dyskach serwerów? Adresów IPv4?
  • a może to wszystko to jest jeden wielki humbug? Jacek Sierpiński słusznie zwraca uwagę na definiowanie kluczowych pojęć w ustawie medialnej na zasadzie idem per idem: (i) usługa medialna to usługa w postaci programu albo audiowizualnej usługi medialnej na żądanie; (ii) program to usługa medialna; (iii) audiowizualna usługa medialna to usługa medialna -- no ale któż zwracałby uwagę na takie detale jak logika w treści aktu prawnego, kiedy rząd musiał mieć szybki i elegancki sukces propagandowy, choćby i po trupach (tu polecam felieton Pawła Krawczyka w jego blogu Echelon.pl).

Reasumując: rząd przy jednomyślnym współudziale oczadziałej izby poselskiej (w głosowaniu padło 0 głosów przeciw i 1 wstrzymujący się -- cała reszta była "za") szykuje nam niewyobrażalny cios w wolność słowa: zamiast obiecywanej swego czasu deregulacji -- jeszcze głębsza kontrola aktywności obywatelskiej przez organy państwa.

A wszystko dlatego, że w Polsce hołduje się zasadzie, iż jeśli powstaje coś nowego, to na pewno potrzebuje napisania nowego prawa.

PS ciekawym jak posłanka Śledzińska-Katarasińska jechała po "bezhołowiu" w 1968?

Komentarze (19)
7 z tygodnia (XXII) Na Woronicza ściga się tylko...
9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]