Zagubione zakupy internetowe... -- post scriptum po latach
 Oceń wpis
   

Ten tylko nigdy się nie wstydzi tego, co zrobił, co nic nie robi. Zatem jako człowiek pracujący w tym blogasku od 6 z okładem lat (oraz świętujący jakoś 20-lecie pierwszego tekstu napisanego do prasy i podpisanego imieniem i nazwiskiem własnym...) muszę czasem coś odszczekać. 

Tym razem odszczekuję tekst, który w lipcu 2008 roku napisałem dla działu Prawo mojego ulubionego portalu internetowego, czyli -- Zgubione zakupy internetowe -- jakie masz prawa? 
Niestety, tekst, który napisałem w dobrej wierze, bo tak mi się wówczas wydawało -- dziś zaczyna odbijać mi się czkawką, zwłaszcza jak widzę, że powielono go stugębnie, a nawet mi się nim odgryza ktoś z Agito.pl w tekście poświęconym antykonsumenckim praktykom w tym sklepie.

Chodzi o odpowiedzialność sprzedawcy prowadzącego sprzedaż wysyłkową (np. w sklepie internetowym -- właściwie to innych już prawie nie ma i u nas nawet nie było) za uszkodzenia czy utratę towaru w transporcie do kupującego.
Ówczesne moje --  b ł ę d n e  -- stanowisko można streścić następująco:

  • skoro ogólną zasadą prawa cywilnego jest odbiorczy charakter długu, do spełnienia którego zobowiązany jest przedsiębiorca, a w dodatku strony w umowie nie umówiły się co do miejsca jego spełnienia, to miejscem tym jest siedziba przedsiębiorcy-dłużnika (czyli sprzedawcy) -- (art. 454 par. 1 zd. 1 w zw. z art. 454 par. 2 kc);
  • można się zatem ze sprzedawcą umówić, że prześle kupiony towar w inne miejsce, niż miejsce spełnienia świadczenia (którym ma być jego e-sklep), a w takim przypadku poczytuje się, że wydanie rzeczy nastąpiło z chwilą jego powierzenia profesjonalnemu przewoźnikowi (art. 544 par. 1 kc);
  • a skoro niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy przechodzą na kupującego z chwilą jej wydania (tj. z chwilą przekazania go kurierowi czy poczcie), to pod warunkiem, że sprzedający dopełnił swoich powinności w zakresie opakowania towaru (wynikających z art. 545 par. 1 kc), jest on zwolniony z odpowiedzialności za zaginięcie towaru w dostawie -- bo przecież ryzyko to obciąża już nabywcę (art. 548 par. 1 kc);
  • w którego to interesie leży ubezpieczenie przesyłki (art. 547 par. 2 kc); 
  • tedy o ile nie umówimy się ze sprzedawcą inaczej -- na przykład w kwestii przejścia ryzyka na moment fizycznej dostawy towaru do kupującemu -- to całe ryzyko zniszczenia lub kradzieży drogiego laptopa kupionego w Agito.pl spoczywać miałoby właśnie na kupującym...

Otóż dziś odszczekuję i z pełną odpowiedzialnością przyznaję się: ówczesna moja opinia prawna oparta była na błędzie i wynikała z niedostatecznego przemyślenia zagadnienia.

Minęło prawie pięć lat, w którym to czasie przeczytałem art. 454 par. 1 zd. 1 kodeksu cywilnego chyba sto razy, dopiero pod koniec tego żmudnego procesu dostrzegając błąd i jego genezę.

Przepis brzmi -- pozwolę go sobie zacytować w całości, wytłuszczając to, co istotne (a co idiotycznie pominąłem w rozważaniach toczonych na łamach Money.pl w 2008 roku):

Jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę.

P.T. Czytelnicy, niezależnie od tego, czy zaglądacie tu z nudów, czy za potrzebą (cały czas mam nadzieję, że jakaś grupa e-Wokulskich szuka tu i nie tylko tu niedrogiej porady prawnej ;-) -- pies leży pogrzebany właśnie we właściwości zobowiązania!! 

Otóż istotą sprzedaży na odległość, sprzedaży wysyłkowej, sprzedaży przez internet jest: sprzedać i dostarczyć. Oferta przedsiębiorcy działającego w ramach swojego e-sklepu nie polega na: tu jest kapelusz, goń se pan go sam. Przedsiębiorca mówi: ja tobie, drogi kliencie, mój panie, towar  s p r z e d a m  o r a z   d o s t a r c z ę
Oznacza to, że w oczywisty sposób -- nawet bez nazywania tego w tych wszystkich regulaminach sklepów internetowych, które śnią się w nocy niektórym e-sklepikarzom -- zachodzi przesłanka innego ukształtowania miejsca spełnienia świadczenia, tj. w momencie, w którym z właściwości zobowiązania (myślmy o tym tak: "prowadzę sklep wysyłkowy, więc zobowiązałem się przenieść własność rzeczy i ją dostarczyć do nabywcy") wynika właśnie powinność jego dostarczenia do kupującemu -- cała moja misterna konstrukcja wyłożona w tekście z lipca 2008 roku (i powielona stugębnie...) bierze w łeb...

Mógłbym to przemilczeć, próbować zachować twarz jako wszechwiedzący i nieomylny -- lecz taki nie jestem... Zbłądziłem, lecz teraz, jak ten Kmicic naprawić grzechy młodości pragnę...

Komentarze (19)
Bowman vs. Monsanto... na miarę... Alior Bank: mamy regulamin, ale...
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]