Rok nie wyrok
 Oceń wpis
   
Dziś mija pierwszy rok odkąd oczom zdumionych Czytelników odsłoniła się pierwsza strona Lege Artis.

Oszołomienie nie ustępuje do dziś. Początkowo amatorski blogasek prowadzony troszkę dla zabicia czasu, w ciągu tych 365 dni w roku udało mi się przekształcić go w prężne lubczasopismo, zdobyć rzeszę wiernych odbiorców, dwukrotnie stanąć przed sądem za przestępstwa, których nie popełniłem, trzykrotnie uniknąć kobierca za grzechy, których popełnić bym nie chciał.

Z tej okazji specjalnie dla Najwierniejszych z Wiernych - ekskluzywny wywiad z JE Wydawcą & Redaktorem Naczelnym, Olgierdem Mieczysławem Rudakiem ;-)

Lege Artis: Właśnie mija rok od opublikowania pierwszego tekstu na blogasku. Skąd pomysł na prowadzenie bloga poświęconego prawu?

Olgierd Rudak: Problem chyba w tym, że jestem takim ekstrawertycznym cholerykiem, a w dodatku lubię narzucać swą opinię innym osobom. Nie muszę mieć zawsze racji w sensie obiektywnym, ale subiektywnie rację muszę mieć.
No a jak tu przekonać możliwie szeroką rzeszę ludzi do swojej racji, jeśli nie ma się przełożenia na telewizję publiczną? Jedyne rozwiązanie to powołać własny Radiokomitet.

Rozważałem założenie bloga poświęconego literaturze, nawet poezji, wiedziałem, że dobrze czytają się blogi o internecie i web 2.0, mogłem wreszcie pisać o reklamie i marketingu albo sporcie.
Jednak każdy z tych projektów wiązał się z ryzykiem związany z faktem, że ja się po prostu na niczym nie znam, więc ludzie by mnie raz-dwa wyśmiali. Tymczasem w Polsce mamy takie prawo, że można pisać o nim co się chce, i tak nikt tego nie zrozumie. Przepisy są i bez tego zbyt niejasne i zagmatwane.

LA: No i co Ci to dało?

OR: Wiele i niewiele, zależy jak patrzeć. Złożono mi kilka propozycji pracy, ale trudno będzie przebić mojego obecnego pracodawcę, więc każda z ofert została odrzucona. Parę razy udało mi się włożyć kij w mrowisko, a to zawsze lubiłem i lubić nie przestanę. Zaczęło do mnie wzdychać kilka atrakcyjnych kobiet, co jest miłe i sympatyczne; niestety kilka równie atrakcyjnych nie chce już mnie znać, więc pod tym względem bilans oscyluje w granicach zera.

LA: Czy bycie wydawcą i redaktorem takiego lubczasopisma jest opłacalne? Masz coś z tego oprócz rzekomych achów i ochów?

OR: W Netto ledwie co napisali, że dobry blog może być opłacalny dla jego twórcy. Może nie powinienem się przyznawać, ale mi za sianie fermentu całkiem nieźle płaci brytyjski wywiad. To jest kilkaset funtów szterlingów za każdy wpis, a co kwartał skrzyneczka jakiegoś zacnego trunku. Za rudą i na myszach dałbym się posiekać!

LA: Ludzie uważają Cię za dobrego prawnika?

OR: To pytanie czy stwierdzenie? W każdym tygodniu dostaję kilka próśb o poradę, to są różne sprawy, począwszy od "chcę się rozwieść z żoną, nie wiem jak to zrobić, czy może pan pomóc?" do "I'm a son of a former Nigerian president, who has collected several million US dollars on a bank account. Now I need someone to help me to get this money".
Jeśli tylko potrafię i mam czas to staram się odpowiadać na każdą prośbę, chociaż niekiedy wymaga to ode mnie przejrzenia najdziwniejszych przepisów pod słońcem.

Ale pisanie w internecie dało mi asumpt do dwóch spostrzeżeń: po pierwsze jeśli nie ma Cię dziś w internecie, to nie ma Cię w ogóle. Nastały takie czasy, że niektórzy mierzą człowieka ilością odniesień w pewnej popularnej wyszukiwarce internetowej. To ostatnia chwila, żeby zająć dobre miejsce, jednym słowem - żeby się nieźle wypozycjonować na swoje nazwisko.

Drugie spostrzeżenie brzmi: nieważne jakim będziesz dyletantem, jeśli ładnie się wypozycjonujesz w internecie, znajdziesz gromadkę wiernych akolitów, wszyscy będą brali cię za eksperta. Po prostu niektórzy wierzą internetowi jak za za komuny telewizji.

LA:
Czy jest coś, czego żałujesz - że zrobiłeś albo nie zrobiłeś przez ten czas?

OR: Najgorzej, że jest jakiś facet, który mnie ubiegł w pomyśle wytoczenia procesu Wikipedii. Przy czym jemu chodzi o to, że o nim źle napisali, zaś ja chciałem ich pozwać o to, że w ogóle o mnie nie piszą. Ponieważ ta nisza jest już zajęta, wszystko co przychodzi mi do głowy to wniesienie powództwa przeciwko Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zamierzam się domagać stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa dla mojej osoby. Serio-serio.

LA: Jak mawiali Etruskowie: kto nie idzie w przód, ten się de facto cofa. Czy planujesz coś ciekawego na kolejny rok wydawania Lege Artis?

OR: Po zarejestrowaniu bloga w sądzie wszystko co przychodzi mi do głowy to zatrudnić fajną stażystkę, buchnąć firmową kasę i zwiać z nią na Gwadelupę. Myślę też o zrobieniu z Lege Artis czegoś w rodzaju franszyzy, przecież to dobry i rozpoznawalny znak w blogosferze, niechaj i inni sobie prowadzą swoje zapiski pod tą marką. Jak mawiali Spartanie: rok nie wyrok, a dwa lata jak dla brata. Znaczy się, musimy pogadać za rok, to się zobaczy. Nie ma co gdybać, bo przecież mogą mnie w tzw. międzyczasie zamknąć i się skończy.

LA: Dziękuję za rozmowę.

OR: I ja dziękuję. Zaś korzystając z okazji chciałem serdecznie pozdrowić wszystkich Wiernych i Niewiernych Czytelników Lege Artis. Bardzo Wam dziękuję, że jesteście z nami już cały rok.

Komentarze (10)
Ballada o ministrze, który mówił... Zamkąć gębę blogerowi!
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-05-19 17:26
herk:
88 i 14, liczby przeklęte
kolego, masz powaznie nasrane w bani :) jesli chcesz nam to wmawiac to wypierdalaj do egiptu[...]
2017-05-04 14:33
MĄDRY Z MIASTA:
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
GŁUPI JASIO(A) ZE WSI, naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak po chamsku ludzie traktują twoją[...]
2017-04-08 17:34
MRS VALICIA RENE:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Cześć... Jesteś my organizacjĘ ... chrześ cijań sskĘ ... utworzonĘ ..., aby pomóc ludziom w[...]
2017-02-17 12:55
ghjki:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Napisz odstąpienie. To, że nie napisali daty na egzemplarzu pozostawionym w domu, to nie[...]
2017-02-12 06:59
acampora:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Gina Acampora żywo w USA i mówię jak najszczęśliwszą osobą na[...]