cytat na dziś: "1. Od dnia 1 stycznia 2014 r. znosi się obowiązek meldunkowy.
2. Ilekroć w przepisach prawa jest mowa o zameldowaniu na pobyt stały lub zameldowaniu na pobyt czasowy, od dnia 1 stycznia 2014 r. należy przez to rozumieć miejsce zamieszkania, o którym mowa w art. 25 kc" (art. 74 ustawy o ewidencji ludności)
Proszę Państwa, 1 stycznia 2014 roku -- jeśli wszystko dobrze pójdzie -- skończy się w Polsce obowiązek meldunkowy.
Rząd obiecywał, posłowie najsamprzód się wyparli (bo trzeba było zmienić 200 ustaw, co "spowodowałoby zbyt duży chaos i legislacyjny bałagan"), ale wiele wskazuje na to, że już za 3 lata (sic!) skasowane zostaną takie bohomazy jak ustawowy obowiązek donoszenia na rodzinę -- a nawet obowiązek zgłaszania wyjazdu i powrotu za granicę.
W nowej ustawie zostaje wprawdzie art. 36: "Obywatel polski, który wyjeżdża z kraju z zamiarem stałego pobytu poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jest obowiązany zgłosić swój wyjazd. (...) Obywatel polski, który wyjeżdża poza granice Rzeczypospolitej Polskiej, bez zamiaru stałego pobytu, na okres dłuższy niż 6 miesięcy, jest obowiązany zgłosić swój wyjazd oraz powrót", ale wychodzi na to, że przepis wymrze w 2014 r. (doczekamy?) -- wskazuje na to choćby art. 76, zgodnie z którym od tego roku nie będzie się gromadziło szeregu danych o Polakach...
Cieszę się, że się udało. Nie rozumiem jednak -- naprawdę nie rozumiem -- dlaczego trzeba było aż tyle czasu, żeby popchnąć sprawy meldunku, no i dlaczego ostateczny krach systemu meldunkowego ma trwać kolejne 3 lata?
PS na zdjęciu -- leśny product placement. Nie widziałem w pobliżu protestujących przeciwko zaśmiecaniu lasów.




