Urwali się jak bombka z choinki
 Oceń wpis
   

logo AuthaliaKończąc temat Authalia.com sp. z o.o. i jego społecznego ramienia -- rzekomej organizacji zbiorowego zarządzania czyli Stowarzyszenia Authalia.org -- muszę zająć się sprostowaniem nadesłanym przez Authalię oraz odnieść w trzech zdaniach do "Odpowiedzi na nierzetelne treści zamieszczone w Lege Artis".

Choćby po to, by pewien już niewiarygodny bloger mógł zrozumieć, że świat nie jest taki prosty, jak może się wydawać (na przykład, że można lubić kogoś, kto nam płaci, ale warto też zachować trzeźwość osądu).
Będzie w punktach, bo tak krócej:

  • Co do statusu ozz, który ma ponoć wynikać z faktu, że taka jest treść statutu Stowarzyszenia Authalia.org oraz że sąd rejestrowy wpisał MKiDN do KRS jako organ nadzoru (na blogu Auhalia.com pisze o tym w następujący sposób: "22 września 2009 roku Sąd Rejestrowy w Olsztynie zarejestrował Stowarzyszenie Authalia.org. Zgodnie z zapisami ustawy upapp zamieściliśmy w Statucie wszystkie punkty jakie wymaga uzyskanie statusu Organizacji Zbiorowego Zarządzania. (...)  Sąd Rejestrowy wysłał najpierw wniosek do właściwego Starosty, jednak ten uznał się za organ niewłaściwy w stosunku do OZZ i wskazał Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Minister). Minister wszystkie dokumenty otrzymał i wymaganym ustawą terminie nie wniósł żadnych zastrzeżeń. Dla nas oznacza to zezwolenie na działanie jako OZZ tym bardziej, że w ustawie tryb udzielania zezwoleń opisany nie jest. Może więc to być tryb dowolny.
    (...) Naszym zdaniem (pytaliśmy też prawników) Stowarzyszenie Authalia.org jest Organizacją Zbiorowego Zarządzania i nie wiadomo jak to postępowanie się zakończy."
    ).

    Wybaczcie, ale jakby na to nie patrzeć, tryb uzyskiwania uprawnień organizacji zbiorowego zarządzania jest w dość przystępny sposób określony w przepisach prawa autorskiego (art. 104 pr.aut.). Kluczowym jest jego ust. 2 pkt 2, zgodnie z którym podjęcie działalności przez ozz wymaga zezwolenia MDKiN oraz ust. 3, który mówi na jakiej podstawie minister udziela tegoż zezwolenia, a także zasada, że decyzja o nadaniu uprawnień ozz polega ogłoszeniu w Monitorze Polskim (ust. 6).

    Authalia wychodzi tymczasem z założenia, że ozetzetem stali się tylko dlatego, że stosowne zdanie znalazło się w statucie, a KRS zarejestrował stowarzyszenie (cel działania zakreślono w ogólności jako "ochronę praw autorskich", "udzielanie pomocy", etc. -- prawdę mówiąc słowa o działalności ozz tam nie ma -- zresztą z tym dokumentem można się już zapoznać w Lege Artis). Procedurę udzielenia zezwolenia (jak widać jest to działalność regulowana!) przez MKiDN zastąpić miało... milczenie ministra, który nie wniósł sprzeciwu wobec wpisania go do KRS jako organu nadzoru (sic!).
    Dołóżmy do tego brak promulgacji w Monitorze Polskim (przypomnę, że wcześniej Authalia twierdziła, że na to trzeba tylko troszkę poczekać -- dopiero dziś dowiadujemy się, że jednak jakieś postępowanie się toczy -- czy ktoś z klientów o tym wcześniej wiedział??!!?), a okazuje się, że konstrukcja Stowarzyszenia Authalia.org jako organizacji zbiorowego zarządzania opiera się po prostu na błędnym wyobrażeniu.
     
  • Co do "partnerstwa/patronatu" PWPW SA nad projektem: na swoim blogu Authalia pisze, że poszedłem na łatwiznę, albowiem "zapytałem telefonicznie rzecznika PWPW S.A. czy są oni patronem Authalii. Pan Rudak wykazał się sporymi umiejętnościami manipulacyjnymi, ponieważ aby uzyskać odpowiedź potwierdzającą jego własne stanowisko, zapytał PWPW S.A. o coś (patronat), co oczywiście prawdą nie jest".

    Prawda, jak to bywa przy okazji projektu Authalia, wygląda nieco inaczej ;-) zauważywszy logo PWPW i zdanie o partnerstwie wysłałem pocztą elektroniczną do osoby odpowiedzialnej w tym przedsiębiorstwie za marketing pytania, które sprowadzało się do zdania "Na stronie Authalia.com PWPW SA jest określona jako jej partner. W mojej ocenie określenie PWPW SA mianem partnera serwisu Authalia.com jest istotnym czynnikiem marketingowym, dającym mu całkiem wymierną przewagę rynkową." (Pytanie poszło do marketingu z prostej przyczyny -- partnerstwem zajmuje się zwykle marketing, prawda?)
    W odpowiedzi uzyskałem informację o przekazaniu sprawy do rzecznika prasowego. Od niego natomiast się dowiedziałem, że owszem, Authalia.com sp. z o.o. kupiła pakiet Sigillum i usługę e-archiwum, ale o partnerstwie PWPW SA nie ma mowy.
    Natomiast w umowie na pakiet Sigillum znajduje się klauzula, zgodnie z którą każdy klient może oznaczać logiem Sigillum i wzmianką o partnerstwie technologicznym swoją usługę.

    Dla każdego rozsądnego człowieka jest różnica między "partnerem projektu Authalia" a "partnerem technologicznym"; różnicę tę dostrzegają także panowie z Authalii, którzy obecnie w blogu piszą wspaniałomyślnie, iż: "Uznaliśmy również, iż zamieszczenie informacji o kwalifikowanym podmiocie, który dokonuje znakowania czasem w naszym projekcie jest naszym obowiązkiem wobec każdego konsumenta. Uważamy, że tak uczciwa firma nie może być szargana pomówieniami, które choć znajdą swój finał w sądzie, będą trwać dłużej niż trzeba. Dlatego Authalia.com zmieni logo PWPW S.A. na logo Sigillum PCCE oraz dookreśli słowo partner słowem partner technologiczny. Jest to wyraz naszego szacunku i lojalnego partnerstwa w stosunku do PWPW S.A."

    Wspaniałomyślność, zaiste, zdumiewająca, zwłaszcza, że we wczorajszej rozmowie z p. Arkadiuszem Słodkowskim uzyskałem informację, że w żadnym przypadku nie udzielono im zezwolenia na korzystanie z logo PWPW SA oraz określenie PWPW mianem partnera patrona [zmienione na prośbę p. Słodkowskiego] projektu. A w korespondencji wygląda to tak: "Chciałbym oświadczyć, że Sigillum PCCE - jedna z marek produktowych Polskiej Wytwórni Papierów Wartosciowych SA - jest partnerem technologicznym projektu Authalia.com. Zgodziliśmy się na wykorzystanie logotypu Sigillum PCCE oraz określenie "Parnter technologiczny", bo odpowiada ono naszemu rzeczywistemu zaangażowaniu w projekt. W zakres usług świadczonych przez Sigillum PCCE  na rzecz Authalia.com wchodzi znakowanie czasem oraz przechowywanie utwórów w bezpiecznym e-Archiwum.  
    PWPW nie jest w żadnym wypadku patronem ani udziałowcem tego projektu, tzn. nie odpowiadamy za cele biznesowe, do których wykorzystywane są nasze e-produkty, odpowiadamy jedynie przed Klientem za ich technologiczną sprawność i funkcjonalność."

     
  • Co do zarzutów naruszenia prawa prasowego np. poprzez "nawoływanie do niekorzystania z usług "Authalia.com" oraz inne rzeczy.
    Przyznaję się do jednej zasadniczej winy: w przeciwieństwie do większości blogerów i serwisów internetowych, które otrzymały informację o rewelacyjnym pomyśle, nie zareagowałem rozdziawieniem gęby i uklęknięciem. Wytknąłem dwa podstawowe problemy formalne (które można oceniać przez pryzmat ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz o niedozwolonych praktykach rynkowych -- omówiłem to w komentarzu poniżej tego tekstu) oraz podzieliłem się moimi wątpliwościami co do skuteczności zasłaniania się owym "równorzędnym patentowi" e-certyfikatem Authalia.

    Jak świat światem -- wolno mi. Wolno mi pisać krytycznie, wolno mi podważać podejście Authalii do instytucji prawnych, zwłaszcza, jeśli na stosowaniu prawa zbudowano swój model biznesowy. Wolno mi także negować założenie, że skutek z art. 7 ust. 2 ustawy o e-podpisie jest do powiązania z rzekomym "prawie patentem" -- pisałem o tym sporo w komentarzach, ale powtórzę jeszcze raz: oznakowanie czasem utworu i jego rozpowszechnienie (nawet w tak dostojnym czasopiśmie, jak Authalia.net) nie zagwarantuje poczucia bezpieczeństwa prawnego autorowi, podobnie jak nie jest prawdą, że zagwarantuje je poświadczenie notarialne.
    Problem w tym, że nawet notariusz nie może zaświadczyć, że dana osoba jest autorem utworu. To co może zaświadczyć notariusz, to że dana osoba, w danym terminie przedstawiła mu jakieś oświadczenie, treść, cokolwiek.

    Przyrównywanie tej quasi-procedury do ustawowej instytucji zgłoszenia znaku towarowego czy patentowego oraz publikacji w biuletynie Urzędu Patentowego RP jest po prostu wprowadzaniem w błąd użytkowników. Problem w tym, że ustawa wiąże pewne konsekwencje prawne z faktem zgłoszenia wniosku i publikacji znaku przez UPRP ("wiąże", czyli -- mówiąc po ludzku "mówi, że to jest ważne") -- zarazem jest to mechanizm kompletnie inny, od domniemania w art. 8 ust. 2 pr.aut.

    Natomiast nie wnikam co do samej technologii, pomysłu na biznes etc. -- jest OK, pod warunkiem, że przestanie się używać takich wielkich sformułowań.

    (Rozważaniami nt. prawa amerykańskiego i możliwości wydłużenia w nieskończoność ochrony prawnej zajmować się nie zamierzam. Wystarczy dodać, że jeśli umrę za 100 lat, to moje utwory będą chronione jeszcze przez 170 lat, i to bez pomocy żadnej Authalii.)
     
  • Na zakończenie dwa smaczki: zarzut nieuczciwej konkurencji jakiej czasopismo Lege Artis dopuściło się wobec czasopisma Authalia.net (litości, jak to było z tą żabą, która podsuwała płetwę?) oraz zdanie "Ze względu na wykorzystanie bez zezwolenia własciciela praw majatkowych -"Authalia.com" sp. z o.o. materiałów chronionych prawem autorskim -wskazujemy Certyfikaty Autorstwa nr w7w, w7l, w7y oraz naruszenie zasad wynikających z punktu 1.4 oraz Regulaminu, określonych na stronie http://authalia.com/press/ Authalia.com sp. z o.o. wystąpi na droge prawną w celu ochrony praw zagwarantowanych we własciwych przepisach." -- panowie, ja to logo ściągnąłem od Was ze strony i nic przy nim nie grzebałem. Nie moja wina, że jest tak zrobione, że jak się rzuci "na tło" to nie ma białego, lecz jest kolor tła -- miałem sobie pokolorować?? To dopiero byłoby naruszenie...

    No dobrze, załóżmy jednak, że jakiś pozew przyjdzie. Przyjmę go z radością, ponieważ nie doczekałem się na nic więcej od moich niedawnych "miłośników", a rezultat 0:3 ostudził także innych poszukujących.
     

Na tym kończę (na razie) temat Authalii szczerze życząc projektowi jak najlepiej, wielu zadowolonych użytkowników, samych sukcesów, ciekawych spraw w jednym ze 164 krajów oraz ogólnego dystansu do siebie i do życia.
 

A P.T. Czytelnikom Lege Artis życzę tego wszystkiego, co się w takich dniach życzy. Oraz jak najmniejszej liczby organizacji zbiorowego zarządzania, bo z tymi, które już istnieją, mamy dostatecznie dużo problemów.
I śmiało możecie tu przez najbliższe 3 dni nie zaglądać -- obiecuję, że przed 27 grudnia na pewno nie będzie nowych tekstów (ale może będą komentarze).

Komentarze (18)
Authalia nie ma statusu organizacji zbiorowego zarządzania
 Oceń wpis
   

Nie ma to jak złapać kogoś na wykroku. Uwielbiam na przykład takie sytuacje: ja coś napiszę, ktoś się oburzy, zarzuci mi kłamstwo albo nierzetelność, zagrozi procesem czy czymś tam, a następnie -- rzeczywistość będzie skrzeczała aż się do Warszawy samej zaniesie.

Nie tylko najwytrwalsi Czytelnicy Lege Artis pamiętają historię Authalia.com, która proponuje patenty na utwory, które to chce wydawać poprzez własne certyfikaty uzyskiwane poprzez zastosowanie e-podpisu ze znakowaniem czasem (oczywiście "pod patronatem PWPW SA"). Pod to wszystko podczepione jest Stowarzyszenie Authalia.org, które rzekomo ma korzystać ze statusu organizacji zbiorowego zarządzania.

O statusie OZZ zapewnił mnie w swojej korespondencji Wojciech Tomaszewski, prokurent Authalia.com sp. z o.o. oraz "doradca zarządu" Stowarzyszenia Authalia.org: "Załączam równiez zdjęcie prawomocnego postanowienia o dokonaniu wpisu do KRS Stowarzyszenia Authalia.org. Proszę zwrócić uwagę na Dział 1 rubryka 8 (gdzie jak Pan wie, Minister jest organem nadzoru tylko w stosunku do OZZ) Decyzja Ministra jeszcze nie została ogłoszona w "Monitorze Polskim"
Ciekawostką jest fakt, że Minister nie określił nam kategorii utworów ani pól eksploatacji.
Oznacza to, że posiadamy uprawnienia w stosunku do wszystkich utworów na wszystkich polach eksploatacji. Dział 3 rubryka 3 w punkcie 4 określa realizację uprawnień ustawowych."

Na przedstawionym zdjęciu wygląda to tak:

Stowarzyszenie Authalia.org KRS

Hmm, no cóż, ja w sumie nie odpowiadam za to, że ktoś uważa, że wzmianka w statucie "Stowarzyszenie jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w rozumieniu przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych." oraz uczynienie MKiDN organem nadzoru nad stowarzyszeniem przemienia cudownie organizację jakąś tam w organizację zbiorowego zarządzania prawami.

Oddajmy jednak głos Ministerstwu Kultury, które błyskawicznie odpowiedziało na moje pytania o nadanie Authalia.org statusu OZZ:

Uprzejmie informujemy, iż Stowarzyszenie Authalia.org nie jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, z późn. zm.). Ustawa ta przewiduje szereg przesłanek od spełnienia, których zależy, czy dane stowarzyszenie uzyska status organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi.
Jedną z przesłanek, o których mowa w zdaniu poprzedzającym jest uzyskanie zezwolenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na podjęcie działalności określonej w wyżej wymienionej ustawie.

Stowarzyszenie Authalia.org nigdy nie wystąpiło do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z wnioskiem o wydanie zezwolenia na zarządzanie prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi zgodnie ze wskazaną ustawą.

Ponadto zaznaczamy, iż informacja zamieszczona w § 1 statutu Stowarzyszenia Authalia.org zgodnie, z którą stowarzyszanie to „jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w rozumieniu przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych”, w żaden sposób nie oznacza, iż stowarzyszenie to spełniło wszystkie przesłanki przewidziane prawem, aby taki status uzyskać.

Zapewnienia Stowarzyszenia Authalia.org w tym zakresie są niezgodne z prawdą.

Wykaz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi, które uzyskały stosowne zezwolenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego znajduje się w obwieszczeniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 26 marca 2009 roku w sprawie ogłoszenia decyzji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o udzieleniu i o cofnięciu zezwoleń na podjęcie działalności organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi (M.P. z 2009 r. Nr 21, poz. 270 ).

Co ciekawe -- odpowiedź przygotował Departament Prawny MKiDN, zaś w rozmowie telefonicznej jego przedstawiciel poinformował mnie, że ministerstwo prowadzi postępowanie w sprawie Stowarzyszenia Authalia.org i już wystąpiło do sądu o wykreślenie tego wpisu z rejestru sądowego.

Chciałoby się rzec: cóż za koincydencja. Jednego dnia pęka mit o patronacie PWPW SA, drugiego dnia okazuje się, że rzekomy status OZZ Authalii to bujda na resorach.

Już wkrótce -- tylko w Lege Artis -- odpowiedź na zarzuty zarządu Authalia.com sp. z o.o. oraz wyjaśnienie dlaczego domniemanie oznaczenia twórcy wynikające z art. 8 ust. 2 pr.aut. działa tak samo dobrze, bez względu na to, czy wrzucę zdjęcie na blogaska, czy zapłacę Authalii 5 złotych za certyfikat -- i dlaczego domniemanie to zawsze może być obalone.

Komentarze (29)
Authalia.com prostuje i zarzuca Lege Artis nierzetelność
 Oceń wpis
   

Zgodnie z obietnicą złożoną w komentarzu do tekstu poświęconego działalności spółki Authalia sp. z o.o, Stowarzyszenia Authalia.org oraz czasopisma Authalia.net, poniżej publikuję -- w całości, bez skrótów -- treść sprostowania nadesłanego przez Dariusza Kłosowskiego, prezesa zarządu Authalia.com sp. z o.o.

Odnosząc się do niepodpisanego artykułu na stronie http://olgierd.bblog.pl/wpis,authalia;com;--;czyli;kup;pan;patent;na;utwor,39200.html
(wnioskujemy, że autorstwa Olgierda Rudaka) wyrażamy głęboki żal z nierzetelności autora.
Redaktor Naczelny Olgierd Rudak otrzymał m.in. materiał (wpis do KRS) z którego wynika, że Stowarzyszenie Authalia.org zostało wpisane do KRS 22.09.2009 jest więc oczywiste, że w marcowym obwieszczeniu Ministra MKDiN nie mogła sie o tym ukazać żadna informacja. Świadczy to o celowej nierzetelności autora wskazanego artykułu.

Zarzucamy Panu naruszenie ustawy prawo prasowe (upp) Art. 6 ust.1, Art.12 ust.1 punkt 1 Powołując się na Art.31 ust. 1 upp proszę o zamieszczenie sprostowania materiału prasowego.

w zdaniu:" Zwłaszcza, że można z całkiem dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że działanie to będzie całkowicie bezskuteczne." autor neguje skutki prawne jakie dał społeczeństwu ustawodawca w art.7 ust.2 ustawy o podpisie elektronicznym.
Pomimo otrzymania materiału wskazującego, że projekt Authalia nie jest oparty wyłącznie o podpis elektroniczny, a o mechanizm ustawowy -poświadczenia znakowania czasem, wydawane przez PWPW S.A. wraz z publikacją w czasopiśmie autor nawołuje do zaniechania czynności, które mogą pomóc twórcom w ochronie ich utworów.

Nierzetelnością jest nazwanie "bzdurą" teskstu wskazującego na czas ochrony praw autorskich "nawet przez 100 lat". Autor jako prawnik winien wiedzieć, że w USA Sonny Bono Copyright Term Extension Act wydłużył czas ochrony praw do 95 lat. Nawet biorąc pod uwagę okres ochrony praw autorskich w Polsce (70 lat od śmierci twórcy) jeżeli Twórca od chwili ustalenia utworu będzie żył 50 lat, to ochroną będzie objety okres 120 lat.
Okresy takie dają twórcom własciwe ustawy a nie "Authalia.com" sp. z o.o. Tak więc twierdzenie, że ochroną jest objęty okres tylko 70 lat -jest kolejną nierzetelnością autora artykułu.

Naruszeniem ustawy prawo prasowe jest równiez nawoływanie do niekorzystania z usług "Authalia.com" sp. z o.o. w zdaniu: "niech Was ręka boska broni iść na skróty i wyobrażać sobie, że jakiekolwiek prywatne certyfikaty -- nawet jeśli zostaną oparte o e-podpis Sigillum -- mogą zastąpić ustawowe mechanizmy." Projekt Authalia korzysta właśnie z ustawowych mechanizmów w celu ochrony praw twórców i wykazania własnego autorstwa.
Zdanie to jest nieuzasadnione prawem prasowym, ponieważ w żadnym artykule ustawy nie ma mowy o nawoływaniu do niekorzystania z usług osób trzecich.
Ze wzgledu na fakt, iż Authalia.net jest legalnie zarejestrowanym czasopismem przez "Authalia.com" sp. z o.o. uważamy, że nierzetelny atrykuł zamieszczony w czasopiśmie Lege Artis jest czynem nieuczciwej konkurencji w stosunku do "Authalia.com" sp. z o.o. i czasopisma Authalia.net. Sąd Najwyższy podkreśla, iż „krytyka operująca faktami nie sprawdzonymi nie może być uznana za rzetelną”

Ze względu na wykorzystanie bez zezwolenia własciciela praw majatkowych -"Authalia.com" sp. z o.o. materiałów chronionych prawem autorskim -wskazujemy Certyfikaty Autorstwa nr w7w, w7l, w7y oraz naruszenie zasad wynikających z punktu 1.4 oraz Regulaminu, określonych na stronie
http://authalia.com/press/ Authalia.com sp. z o.o. wystąpi na droge prawną w celu ochrony praw zagwarantowanych we własciwych przepisach.

Na podstawie art.14 ust.2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wzywamy do natychmiastowego usunięcia nierzetelnych i naruszających prawo treści.

Dariusz Kłosowski
Prezes Zarządu

"Authalia.com" sp. z o.o.
11-015 Olsztynek
ul.Składowa 9
KZ:240.000,00 zł.
KRS: SR Olsztyn VIII Wydział Gosp.
KRS nr 0000318870,
NIP 739-371-94-17
Regon: 280336705

Parę słów komentarza do owego sprostowania, a także to, czego dowiedziałem się od Departamentu Prawnego MDKiN -- już jutro. Rychtujcie więc swoje przeglądarki -- kroją się wesołe święta na łamach Lege Artis!

 

Komentarze (8)
Authalia.com -- czyli kup pan patent na utwór
 Oceń wpis
   

logo Authalia.comKilka dni temu Czytelnik podrzucił mi temat projektu Authalia.com -- "Globalne Biuro Rejestracji utworów i praw autorskich". Nie zwróciłbym na serwis uwagi -- pomijając może zjadliwy felieton -- gdyby nie użyte na stronie określenia.

To, że Biuro ma być Globalne, to jedno, ciekawie brzmi także zapewnienie, iż "Uzyskanie certyfikatu jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na wyłączne korzystanie z utworu w 164 krajach Świata" (w innej wersji: "Legalne uzyskanie Certyfikatu Autorstwa jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na wyłączne korzystanie z utworu, z ochroną w 164 krajach Świata (Art.17 uopapp)"), a także o Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA, która ma być -- a jakże -- partnerem projektu Authalia.
(W ramach projektu jest jeszcze Stowarzyszenie Authalia.org -- ponoć posiadające status organizacji zbiorowego zarządzania (o tym więcej poniżej) -- oraz czasopismo Authalia.net, w którym dokonywane są publikacje utworów chronionych przez Stowarzyszenie (jakby nie liczyć -- stówa za numer).

Jak napisano na stronie: "Od 90 lat Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A stanowi element bezpieczeństwa państwa i obywateli. Jest spółką akcyjną, w której sto procent udziałów należy do Skarbu Państwa. To tu drukowane są banknoty, dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy i dowody rejestracyjne. (...) PWPW S.A. jako partner projektu Authalia, jest odpowiedzialna za poświadczanie Certyfikatów datą pewną, przechowywanie ich w Bezpiecznym Archiwum* (od chwili zapisania) oraz przetwarzanie danych osobowych w nich zawartych."
Zaciekawiło mnie: dlaczegóż to PWPW wchodzi w tak dziwny obszar działalności?

Zobaczcie zresztą sami:

Authalia.com

Tym razem postanowiłem zadziałać wbrew swej zasadzie shoot first, ask later -- i wysłałem listele z zestawem pytań zarówno do PWPW SA, jak i do Authalii (ściśle: do Stowarzyszenia Authalia.org, a to dlatego, że wskazówki dla prasy zawarte na stronie Authalia.com nieco mnie przytłoczyły. Moje ulubione teksty to: "Przy umieszczaniu logo Authalia.com na stronie internetowej lub innym nośniku wirtualnym należy zachować minimalny odstęp 25 pikseli od innych elementów tekstowych lub graficznych. Logo należy umieszczać na białym tle, które obejmuje również minimalny odstęp 25 pikseli." oraz "Nie wolno: używać logo lub jakiegokolwiek elementu identyfikacji wizualnej Authalia.com w sposób, który mógłby implikować fałszywy lub niekorzystny wizerunek marki lub też łączyć go z inną marką".)Authalia

W ogólności moje pytania dotyczyły następujących spraw: w jakim celu należałoby "certyfikować" utwory, skoro zgodnie z ustawą o prawie autorskim każdy utwór podlega ochronie od chwili ustalenia, zaś ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Zainteresował mnie także "patent na wyłączne korzystanie z utworu" oraz oczywiście patronat PWPW SA.
Mówiąc najprościej -- jeśli już uda się mi stworzyć jakiś utwór, to nie muszę w żaden sposób potwierdzać swojego autorstwa, rejestrować się w jakimkolwiek spisie twórców, etc. etc.

Jako pierwszy odpowiedział rzecznik prasowy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. No i owszem, Authalia.com sp. z o.o. kupiła zestaw Sigillum oraz możliwość bezpiecznej archiwizacji plików -- ale mowy o "patronacie", rzecz jasna, nie było. Authalia to po prostu jeden z wielu klientów PWPW SA.

Bardzo wyczerpującą odpowiedź otrzymałem od Wojciecha Tomaszewskiego, doradcy zarządu Stowarzyszenia Authalia.org. Niestety: im dłużej czytałem jego deklaracje, tym bardziej nabierałem przekonania, że za cholerę mi to nie gra.
Konstrukcja certyfikatu Authalia.com opiera się na prostym założeniu -- zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym wystawiony przez kwalifikowane centrum i oznakowany czasem e-podpis ma skutek daty pewnej w rozumieniu kodeksu cywilnego. Natomiast zgodnie z art. 81 par. 2 kc data pewna jest jedną z form czynności prawnych, stosowaną w przypadkach, kiedy ustawa uzależnia ważność albo określone skutki czynności prawnej od urzędowego poświadczenia daty (par. 2 wskazuje inne przypadki uzyskania daty pewnej).

Problem w tym, że żaden z przepisów prawa autorskiego nie uzależnia jakichkolwiek skutków w sferze ochrony twórczości od poświadczenia takiej daty. Teoretycznie oznaczenie pliku będącego przejawem twórczości może w jakimś tam stopniu coś uprawdopodabniać... ale właśnie -- uprawdopodabniać: ale co? Zastanówmy się: dowodem na co będzie oznakowanie czasem jakiegoś pliku, nawet jeśli inna osoba nie będzie posiadała takiego certyfikatu -- skoro z takimi zabiegami trudno jest, na gruncie ustawy, łączyć jakiekolwiek skutki?

Z tego też względu uważam porównanie usługi za 5 złotych do kosztu wizyty u notariusza ("100 stron ok. 150 EUR"), a może nawet konieczności uprzedniego wydania utworu plus wytworzenia strony internetowej (za 1000 euro!) za mocno wprowadzające w błąd! Rozumiem, że takie zestawienie może wyglądać bardzo nęcąco i obiecująco, jednak powiedzmy sobie szczerze: tak jak rejent może potwierdzić, że coś widział, a znakowanie czasem e-podpisu będzie świadczyło, że w danym czasie dany dokument istniał, w żadnym przypadku czynności te nie zagwarantują autorowi poszanowania jego praw.

Na osobny akapit zasługują zdecydowanie przesadzone deklaracje o możliwości uzyskania patentu na zarejestrowany utwór, a to poprzez -- jeszcze raz powtórzę, bo zdanie to jest w pewnym sensie majstersztykiem -- "Uzyskanie Certyfikatu Autorstwa jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na korzystanie z Twojego utworu na wyłączność w 164 krajach Świata" (tym razem cytat zaczerpnąłem stąd).
Rzecz w tym, że skoro litera prawa nie zna instytucji -- urzędowego czy prywatnego -- "potwierdzenia autorstwa" utworu w rozumieniu prawa autorskiego ("niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności" -- art. 1 ust. 4 pr.aut.), to nie ma najmniejszej potrzeby wypełniania tej "luki" treścią. Zwłaszcza, że można z całkiem dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że działanie to będzie całkowicie bezskuteczne.

Natomiast i owszem, całkowicie inaczej wygląda procedura uzyskania patentu, znaku towarowego, wzoru użytkowego, bądź innej formy przewidzianej ustawą o własności przemysłowej -- ale niech Was ręka boska broni iść na skróty i wyobrażać sobie, że jakiekolwiek prywatne certyfikaty -- nawet jeśli zostaną oparte o e-podpis Sigillum -- mogą zastąpić ustawowe mechanizmy.

W odpowiedzi na to pytanie przedstawiciel Authalii oparł się na pojęciu "równoważności" ("w świetle obowiązujacych przepisów my nie widzimy różnicy pomiedzy patentem a korzystaniem z praw autorskich w stosunku do większości utworów" -- muszę przyznać, że to zdanie powinno też pójść na stronę Authalia.com, może wówczas użytkownicy pomyśleliby, że skoro ktoś tego nie rozróżnia to coś tu jest nie tak...) oraz m.in. ... art. 6, 8, 12 i 14 traktatu WIPO o prawie autorskim z 1996 r. (wraz z jego deklaracją do art. 12, zgodnie z którą Rzeczpospolita Polska przystąpiła do jego treści...)
Podstawowe pytanie: czy widzicie tam coś o certyfikowaniu utworów? Nie? Ja też nie.
Dlatego lepiej byłoby wyjść od art. 353(1) kc.

Bzdurą jest także opowiadanie, że "Od dziś każdy Twój utwór, wynalazek czy pomysł autorski będzie z nami bezpieczny nawet przez 100 lat" -- jeśli "nawet 100 lat" to w sumie "70 lat", to mogę się zgodzić, bo taki jest maksymalny okres ochrony prawnoautorskiej utworów. Ale w jaki sposób Authalia może mi załatwić dodatkowe trzy dekady?!

(Wracając na chwilę do PWPW SA: w korespondencji od p. Wojciecha Tomaszewskiego padło zdanie, iż w skład projektu Authalia wchodzi także element w postaci "Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. -- państwowej jednostki organizacyjna -- spółka zaufania publicznego"... Litości, ale jest to najzwyklejsza spółka prawa handlowego, której jedynym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, z tą różnicą, że rada ministrów uznała ją za podmiot o szczególnym znaczeniu dla gospodarki państwa -- co nie zmienia faktu, że od czasu do czasu mówi się nawet o prywatyzacji PWPW SA.)

I na zakończenie czas powrócić na pół zdania do Stowarzyszenia Authalia.org, które jest -- jak dowiadujemy się z jego strony (a mi był uprzejmy napisać Wojciech Tomaszewski) -- organizacją zbiorowego zarządzania. Ma to rzekomo potwierdzać fakt, że w dziale 1 rubryce 8 rejestru stowarzyszeń KRS jest wpisany właśnie minister ds. kultury i dziedzictwa narodowego jako organ nadzoru, a przecież "Minister jest organem nadzoru tylko w stosunku do OZZ" (to nieprawda -- twórcy stowarzyszenia mogą sobie w zasadzie swobodnie wpisać organ nadzoru, zaś MKiDN nadzoruje nie tylko OZZ-ty). Dodatkową ciekawostką ma być, zdaniem przedstawiciela Stowarzyszenia Authalia.org, iż minister nie określił kategorii utworów ani pól eksploatacji, co ma rzekomo oznaczać, iż stowarzyszenie jest właściwe do "wszystkich utworów na wszystkich polach eksploatacji".

Niestety, o nadaniu Stowarzyszeniu Authalia.org statusu OZZ milczy strona MDKiN, milczy także najświeższe -- z marca 2009 r. -- obwieszczenie ministra Zdrojewskiego w sprawie listy organizacji zbiorowego zarządzania, którym udzielono zezwolenia na podjęcie działalności (tu link do odpowiedniego dokumentu z Monitora Polskiego). (Pozwoliłem sobie wysłać jeszcze zapytanie do rzeczniczki prasowej ministra Zdrojewskiego.)

Reasumując: jeśli ktoś ma wolne 5 złotych i uważa, że bez uzyskania e-certyfikatu, wzmianki w czasopiśmie Authalia.net oraz zdjęcia w katalogu utworów (polecam np. ten wyimek) grozi mu niepowetowana strata -- można zaryzykować.
Wszystkim innym gratuluję rozsądku. A twórcom triady Authalia.com-Authalia.org-Authalia.net -- pomysłu na biznes i dobrej prasy.

PS zainteresowanych tematem odsyłam do kolejnych tekstów: Urwali się jak bombka z choinki, Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia, Jak to z tym "partnerstwem" czy "patronatem" było, Stowarzyszenie Authalia.org już bez nadzoru MKiDN, Jaś Majetko, "Wielka beka pod Grunwaldem".

Komentarze (44)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-09 02:39
100 lat:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
40 lat minelo jak jeden dzien: http://www.youtube.com/watch?v=7od4JA2Y274 100 lat...
2012-02-09 02:35
fgaf:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
"czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się[...]
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]