Słów kilkanaście o fotografowaniu w muzeach
 Oceń wpis
   

The lake, the path, the huts

Otrzymałem kilka zapytań od P.T. Czytelnictwa z prośbą o wyjaśnienie: o co właściwie chodzi z tą klauzulą niedozwoloną dotyczącą fotografowania w muzeach? Temat pojawia się także na różnego rodzaju forach: czy odtąd będzie można fotografować zawsze i wszędzie? na przykład w jaskini? czy wpis do rejestru prowadzonego przez UOKiK dotyczy także innych muzeów, czy tylko tego, które przegrało sprawę? Czy inne muzea albo galerie mogą żądać pieniędzy za zgodę na robienie zdjęć?

O wyroku SOKiK dotyczącego treści regulaminu Muzeum Dzieci Wrzesińskich pisałem wprawdzie trzy miesiące temu, ale wydaje mi się, że edukacji nigdy dość. Linkujcie, przedrukowujcie, przeklejajcie (niniejszym udzielam licencji na nieograniczone w czasie i przestrzeni cytowanie tego tekstu -- pod warunkiem podlinkowania do tego miejsca).

Dalej będzie w punktach, dla jasności i przejrzystości myśli:Art. 25. ustawy o muzeach:
1. Muzeum pobiera opłaty za przygotowanie i udostępnianie zbiorów do celów innych niż zwiedzanie, w szczególności za kopiowanie, sporządzanie reprodukcji lub fotografii, przygotowywanie zbiorów do wypożyczenia oraz ich wypożyczenie.
2. Wysokość opłat, o których mowa w ust. 1, ustala dyrektor muzeum. W uzasadnionych przypadkach dyrektor muzeum może ustalić opłatę ulgową lub zwolnić z opłaty.
(...)

  • zgodnie z art. 25 ustawy o muzeach muzeum ma obowiązek pobierać opłaty za przygotowanie i udostępnianie zbiorów w celach innych niż zwiedzanie; "innym" celem jest w szczególności kopiowanie, wypożyczanie, fotografowanie;
  • to, że jest to obowiązek a nie uprawnienie wynika z prostego faktu: ust. 1 brzmi "muzeum pobiera opłaty" nie zaś "muzeum może pobierać opłaty";
  • co więcej, zgodnie z ust. 2 wyjątkiem jest ustalenie przez dyrektora muzeum opłaty ulgowej lub w ogóle zwolnienie z opłaty -- co do zasady zatem na dyrektorze muzeum spoczywa obowiązek ustalenia wysokości opłat oraz ich pobieranie;
  • tej prostej zasady wyrok SOKiK i wpisanie postanowienia zakazanego do rejestru prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie zmienił -- i zmienić nie może (może za to ustawodawca -- zgodnie z zasadą, iż nikt nie może być pewien swego życia, zdrowia i majątku, dopóki obradują Sejm i Senat RP);
    "Zabrania się fotografowania i filmowania eksponatów oraz sal ekspozycyjnych bez uzyskania pozwolenia dyrektora Muzeum. Fotografowanie możliwe jest po uzyskaniu zgody i uiszczeniu opłaty" -- klauzula niedozwolona nr 1945, wyrok SOKiK z dnia 5 marca 2010 r., sygn. akt XVII AmC 1145/09
  • ale dyspozycji ustawy nie może także zmieniać dyrektor muzeum: jeśli pstryknięcie nie wymaga specjalnego przygotowania eksponatów i może odbyć się w ramach normalnego zwiedzania -- opłat pobierać nie wolno;
  • ba, muzeum powinno także bezpłatnie udostępniać, przez internet, wizerunki muzealiów (art. 25a ust. 2 ustawy o muzeach). Powinno, o ile wizerunki te zostaną sporządzone (i tu słówko "mogą" w ust. 1 załatwia sprawę ew. obowiązku wykonania takich wizerunków);
  • zakaz dotyczy wszystkich muzeów, bez względu na rodzaj zbiorów czy formę własności (także muzeów prywatnych), natomiast nie będzie miał zastosowania do innych placówek jak np. galerie czy owe "jaskinie" (chyba że jaskinia jest muzeum);
  • natomiast gadanie o prawach twórców, które to prawa rzekomo mogą zostać naruszone poprzez sfotografowanie ich twórczości (por. "Bo każdy tancerz i fotograf to pirat i złodziej...") między bajki można włożyć -- poprzez fotograficzną "reprodukcję" rzeźby czy obrazu nie otrzymujemy utworu (por. "Reprodukcje dawnych obrazów to nie utwory"), zaś w każdym innym przypadku (np. artystycznego ujęcia wnętrza, w ramach którego uchwycimy także wystawione eksponaty) teoretyczny problem może powstać dopiero przy rozpowszechnianiu -- nie zaś wykonywaniu -- utworu;
  • osobną sprawą jest pytanie o to, czy muzeum może ogólnie zakazać fotografowania. To ciekawy wątek i faktycznie -- uokikowską klauzulę trzeba czytać tak, jak ona brzmi (fotografowanie=pozwolenie+opłata), zaś gdyby sąd zajmował się sprawą merytorycznie -- nie zajmował się, ponieważ pozwane muzeum położyło sprawę na całej linii -- być może odniósłby się i do elementu, który stanowczo wkracza poza ustawę (krótko mówiąc: ustawa mówi o opłatach, które muzea sobie gładko rozszerzają -- nie mówi o pozwoleniach i zakazach...
    ...z drugiej jednak strony skoro ustawa nie mówi, że dyrektor muzeum może sobie wprowadzić po prostu zakaz fotografowania, to może faktycznie nie może zakazu takiego wprowadzić?

PS na zdjęciu Mały Staw, Samotnia i Strzecha Akademicka -- wszystko w Karkonoskim Parku Narodowym -- gdzie na szczęście nie tylko wolno (i to nieodpłatnie) robić zdjęcia, ale i wprowadzać psy. Tradycyjnie w zdjęcie można sobie kliknąć i je zobaczyć w lepszej rozdzielczości ;-)

Komentarze (23)
Nowy schemat wyłudzeń esemesowych
 Oceń wpis
   

oszukańczySMS Gwoli informacji i przestrogi -- łobuzy mają nowy sposób na wyłudzenia i oszustwa esemesowe.

Oto dostałem dziś esemeska od Kasi, która napisała tak: "słuchaj dasz rade mi teraz jakoś załatwić kartę uzup. Orange 50tke? To dla mnie bardzo ważne jest! Odpisz na ten nr pisze kasia! Czekam na odpowiedź."

Spytałem Kasię -- tę Kasię, która czysto teoretycznie mogłaby do mnie coś takiego posłać -- czy to od niej (nie od niej). Zainteresowanej odpisałem, że istnieje taka możliwość, ale nie mam pojęcia -- co to za Kasia.
Kasia nie odpisała, pewnie poszła szukać dalej szczęścia.

Wydaje mi się, że mamy do czynienia z nowym sposobem wyłudzania kasy: tym razem "na kod", o który prosi znajoma osoba, która korzysta z cudzego (nieznanego nam) numeru telefonu -- co jest zresztą jasne i oczywiste, bo przecież oto Kasi zabrakło środków na koncie.

Warto mieć na uwadze i pamiętać także o takich próbach wyłudzenia kasy.

 

Komentarze (28)
"Przeciętny konsument" to mądry człowiek
 Oceń wpis
   

Ponieważ sporo otrzymywanej przeze mnie korespondencji dotyczy różnego rodzaju głupawych reklam -- aż wierzyć mi się nie chce, że ludzie potrafią traktować to wszystko poważnie -- to może ja przewrotnie odpowiem zbiorczo: jak ktoś durny, to da się nabrać. A na to nawet ustawa nie pomoże.

Owszem, esemesy o treści (cytuję za "Dziennikiem Internautów") "Pilne! adaptacja kwitów przelewu została zakończona sukcesem! Proszę wysłać sms o treści - TAK - na 74500 będzie radość" czy "Po wysłaniu 1 sms na 74500 otrzymasz oficjalne zawiadomienie. Uwaga, dotyczy pieniędzy w kwocie 10000. potwierdzono i sprawdzono" mogą sprawiać wrażenie, że na adresata wiadomości już-już coś czeka. Wystarczy posłać tego nieszczęsnego esemeska by dostać całkiem niezłą kasę.
Ludzie się śmieją, ludzie się wkurzają, ludzie jednak w to wierzą -- i piszą te nieszczęsne esemeski.
Skąd wiem? -- bo jakby nic nie wysyłali, takie reklamy by się nie pojawiały.

I jasne, art. 9 pkt 8 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (to jedna z moich ulubieńszych ustaw) zakazuje podejmowania przez przedsiębiorców podejmowania takich agresywnych praktyk rynkowych jak "wywoływanie wrażenia, że konsument już uzyskał, uzyska bezwarunkowo lub po wykonaniu określonej czynności nagrodę lub inną porównywalną korzyść, gdy w rzeczywistości nagroda lub inna porównywalna korzyść nie istnieje lub uzyskanie nagrody lub innej porównywalnej korzyści uzależnione jest od wpłacenia przez konsumenta określonej kwoty pieniędzy lub poniesienia innych kosztów". Zestawiając to z treścią zapewnień organizatora loterii -- wypisz-wymaluj agresywna praktyka rynkowa...

Ale jednak chyba nie, chyba nie powinni cieszyć się szukający dziury w całym. Sęk w tym, że cały model ochrony konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi (na szczęście) opiera się na modelu "przeciętnego konsumenta", czyli -- zgodnie z art. 2 pkt 8 ustawy -- osoby, która jest na tyle rozsądna, zdolna do zrozumienia tego, co się do niej mówi i ogarnięcia tego, co się dookoła dzieje. Przeciętny konsument, bazując na doświadczeniu życiowym powinien  z uwzględnieniem "czynników społecznych, kulturowych, językowych i przynależności danego konsumenta do szczególnej grupy konsumentów" (to cytat z przepisu) umieć rozpoznać i właściwie ocenić tego rodzaju głupoty.

Słowem: jeśli ktoś jest na tyle naiwny, że wierzy absurdalnym zapewnieniom, że wystarczy posłać esemesa o podwyższonej płatności, aby zgarnąć lepszą kasę -- sam sobie winien. Jemu prawo chroniące konsumentów -- przeciętnych konsumentów -- nie pomoże.

Komentarze (9)
O reklamacji spamu esemesowego
 Oceń wpis
   

niezamawiany spam od OrangeJeszcze dwa słowa o spamie esemesowym, bo odnoszę wrażenie, że nie wszyscy ludzie (także pracujący w telekomach) pojmują o co w tym wszystkim chodzi. W punktach:

  • warunkiem wysyłania informacji handlowej za pomocą środków komunikacji elektronicznej (a więc esemes równie dobrze jak listel) jest udzielenie przez odbiorcę zgody na jej otrzymywanie (art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną);
  • powtórzmy: udzielenie zgody, NIE zaś brak zakazu czy żądanie zaprzestania wysyłania informacji;
  • smętną praktyką Orange jest spamowanie esemesami każdego nowo włączonego numeru telefonu (przekonałem się po tym w trakcie moich niedawnych "testów"). Zresztą jak piszą ludziska w internetach robi tak nie tylko mój ulubiony operator, ale i inni;
  • ponoć tłumaczy się to tak, że "pan/pani może złożyć dyspozycję, a my wówczas przestaniemy wysyłać", nie bacząc na to, że przepis stawia sprawę jasno -- skoro nie ma wyraźnej zgody na otrzymywanie informacji handlowych, to mamy do czynienia z informacją niezamawianą;
  • i teraz jest najlepsza część: ponoć jest tak, że jeśli użytkownik telefonu na kartę napisze do operatora z pytaniem o przyczynę spamowania go esemesami oraz z żądaniem zaprzestania tej bezprawnej działalności -- obsługa klienta ma w zwyczaju rozpatrywać wyłącznie zgłoszenia przesłane przez zarejestrowanych użytkowników;
  • przyczyną ma być przepis prawa telekomunikacyjnego (a ściśle rozporządzenia MI z 2004 r. w sprawie trybu postępowania reklamacyjnego), zgodnie z którym reklamacja powinna zawierać imię i nazwisko użytkownika;
  • no dobrze, ale reklamacja spamu nie jest reklamacją usługi telekomunikacyjnej (bo i wysyłanie reklam nie jest usługą telekomunikacyjną) -- zaś żaden z przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie uzależnia możliwości skierowania takiego pisma do operatora od jakiegokolwiek zarejestrowania się czy podjęcia innych "urzędowych" czynności;
  • ba: kont pocztowych też nigdzie nie rejestrujemy (na szczęście, na razie -- chciałoby się dodać -- przypomnijmy, że był pomysł na zaliczenie listela do usług telekomunikacyjnych...), a jednak nikt nie żąda od nas ujawnienia swojej tożsamości w przypadku zwrócenia się z podobną korespondencją w sprawie spamu;
  • ba: jakby na to nie patrzeć rozporządzenie o reklamacjach telekomunikacyjnych także słowem nie wspomina o tym, że reklamację telekomunikacyjną może złożyć wyłącznie zarejestrowany użytkownik! Jego par. 2 ust. 1 pkt 1 mówi o "imieniu i nazwisku" reklamującego -- zatem warunkiem złożenia prawidłowej reklamacji jest po prostu podpisanie się pod reklamacją. Rejestracja użytkownika bądź zawarcie pisemnej umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych to kompletnie inna para kaloszy.

Reasumując: pismo do operatora telekomunikacyjnego, który wysyła do nas bez naszej zgody esemesowe reklamy nie jest reklamacją telekomunikacyjną, zatem obsługa klienta nie ma prawa żądać od użytkownika telefonu na kartę uprzedniej rejestracji numeru.

Komentarze (17)
Magiczna formuła "włączyć i wyłączyć telefon" w Orange
 Oceń wpis
   

propozycja Orange dziękuje za rezygnację z abonamentu ;-) Mądrzy ludzie czasem piszę, że rant na blogu ma dużą moc sprawczą. Tom sobie pomyślał, że może jak sobie ponarzekam publicznie, to ktoś od nich to przeczyta i sprawę załatwi.

Otóż jest tak: od wczoraj nie można się do mnie dodzwonić na komórkę. Po prostu dziady z Orange wyłączyły możliwość zadzwonienia pod mój numer ("przepraszamy, nie możemy zrealizować tego połączenia").
Wiążę ten niewątpliwy sukces z pochopnym udziałem w testach usługi "Ekstra Numer" (podkusiło mnie...) -- po prostu wczoraj rano zdecydowałem się wymiksować z usługi, co spowodowało właśnie odcięcie połączeń przychodzących (esemesy przychodzą, podobnie ja mogę sobie gdzieś zadzwonić).

Błędy się zdarzają, zwłaszcza przy testowaniu usług (chociaż tego rodzaju zdarzyć się nie powinien), dlatego też po przetestowaniu innych rozwiązań (restart telefonu, zmiana lokalizacji -- bo może jakiś BTS źle pracuje) zdecydowałem się na kontakt z Biurem Dezinformacji Klienta.
Przyjemność ta kosztuje 1 zł brutto za połączenie, niby niedrogo, ale biorąc pod uwagę jakość świadczonych tam usług -- każde połączenie z BOK sieci Orange to pieniądze wyrzucone w błoto.

Konsultantka pierwszego kontaktu ograniczyła się do sprawdzenia: czy są środki na koncie (są, mam telefon na abonament, więc środki się nie kończą...) i przełączenia mnie do konsultantki drugiego stopnia. A tam... jazda po całości. Otóż konsultantka drugiego stopnia -- jak rozumiem osoba kompetentna w rozumieniu standardów PTK Centertel -- potrafiła udzielić dwóch wyjaśnień:

  • skoro coś nie działa, to trzeba włączyć i wyłączyć telefon (ich tam chyba zatrudniają po weekendowych kursach obsługi Windows XP), a skoro już to zrobiłem, to powinienem zrobić to jeszcze raz;
  • skoro mogę wykonywać połączenia to wszystko jest OK i nie powinno być sytuacji, że ktoś nie może się do mnie dodzwonić (tak, wiem, że nie powinno -- kwestią dialektyki jest zatem jak rozumiemy ową powinność).

Prawdę mówiąc pierwszy raz udało się jakiejkolwiek dezinformacji wyprowadzić mnie z równowagi -- zwykle unikam wdawania się w spór z różnego rodzaju telefonistkami, bo to i tak nie ma sensu -- jednak uważam, że udzielanie porad w rodzaju "włącz i wyłącz telefon" a poza tym "uważam, że wszystko pracuje prawidłowo" wykazuje poziom niekompetencji dalece przekraczający poziom Wisły pod Sandomierzem.
Wszystko co dezinformacja drugiego stopnia umie to "odebrać zgłoszenie" i "przekazać do działu technicznego", który zajmie się sprawą w ciągu... 48 godzin. Co uważam za kpinę w żywe oczy, zaś taki sposób załatwiania reklamacji za zwykłe zbywanie klienta (jestem przekonany, że większość klientów po takich tekstach skwapliwie by się rozłączyła i zaczęła jednak szukać problemu po swojej stronie -- co dla dezinformacji jest już plusem, bo nie trzeba udawać, że się słucha co klient ma do powiedzenia).

Reasumując: uważajcie na biuro obsługi klienta Orange. Ich porady nie są warte nawet złamanej złotówki.

Komentarze (56)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]