Urzędowe formularze a dostęp do informacji publicznej
 Oceń wpis
   

Wróćmy na momencik do informacji publicznej -- bo to temat naprawdę ciekawy i od czasu do czasu powracający w pytaniach do redakcji.

Otóż e-Prawnik pisze o burmistrzu jakiegoś śląskiego miasta (na literkę "I"), który zignorował żądanie udzielenia informacji o ilości remontów wykonywanych w budynkach magistratu oraz ich koszcie i wykonawcy, zaś po złożeniu przez wnioskodawczynię skargi do WSA bronił się w następujący sposób:

  • żądanie zostało wysłane za pomocą poczty elektronicznej, ale w sposób niezgodny z zarządzeniem burmistrza i "na niewłaściwej stronie internetowej";
  • wnioskodawczyni ominęła ustalony w mieście wzór wniosku o dostęp do informacji publicznej;
  • a przez to aż do złożenia skargi nikt w urzędzie "nie wiedział złożonym przez nią zapytaniu";
  • co więcej przed złożeniem skargi do sądu administracyjnego skarżąca nie wezwała organu do usunięcia naruszenia prawa.

Wytrawni P.T. Czytelnicy Lege Artis wiedzą, że takie tłumaczenie psu na budę się nadaje, bo prawa do tego, by wiedzieć co oni tam kombinują nie można ograniczać w żaden sposób nieznany ustawie. W szczególności oznacza to, że: nie można żądać zachowania szczególnej formy wniosku, nie można uzależniać udzielenia odpowiedzi od podania swoich danych osobowych (albo numeru PESEL), niedozwolone jest także pobieranie opłat za udostępnienie informacji publicznej, a także (to już na marginesie opisywanego orzeczenia) nie można ograniczyć prawa do rejestrowania obrad rady gminy.

Burmistrz miasta na "I" Lege Artis zapewne nie czyta, bo tego wszystkiego nie wiedział -- stąd też do porządku musiał go przywołać Wojewódzki Sąd Administracyjny, który w wyroku z 2 sierpnia 2011 r. (sygn. akt IV SAB/Gl 36/11) po raz enty przypomniał, że:

(...) Informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych, w szczególności o sprawach wymienionych w art. 6. Dokonując interpretacji tego pojęcia należy odwołać się do regulacji art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowiącej, iż obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Ograniczenie prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa (...)

Stąd też sytuacja, w której zobowiązany urząd nie odpowiada na pytanie obywatelki, twierdząc, że wniosek źle wyglądał, a w dodatku przyszedł na złą stronę internetową, jest niedopuszczalna -- tym bardziej, że "skarżąca złożyła przecież skargę na bezczynność za pośrednictwem organu administracji dołączając do niej swój wniosek, mimo tego organ administracji również i do tego wniosku nie odniósł się w żaden sposób" (to kolejny prztyczek pod adresem burmistrza miasta na "I" -- rzecz w tym, że jak już (dopiero) dowiedział się o sprawie ze skargi, to powinien był udzielić odpowiedzi, a nie brnąć w postępowanie sądowoadministracyjne!!).

Sąd wypowiedział się także na temat stosowanych i udostępnianych przez zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej formularzy, i tu znów sprawa jest jasna: formularze można stosować, aczkolwiek wyłącznie jako pomoc dla zainteresowanych, natomiast "nie można uzależniać możliwości udzielenia informacji publicznej od złożenia wniosku w odpowiedniej formie. Oczywiście dla ułatwienia wnioskodawcom możliwości składania wniosków organ może opracować pewne formularze, lecz samo już udzielenie informacji nie może zostać uzależnione od tego, czy na takim formularzu wniosek zostanie złożony czy też nie".

Stąd też w sentencji wyroku WSA rzecz jasna zobowiązał burmistrza miasta na "I" do udzielenia informacji dotyczącej ilości remontów wykonywanych w budynkach magistratu, przypominając równocześnie w jakich sytuacjach organy mogą odmówić udzielenia odpowiedzi na takie wnioski.

 

Komentarze (21)
Szukaj rejestru przedsiębiorców CEIDG w polu
 Oceń wpis
   

Ciekawostka (skończyłem podsumowania tygodnia, ale 1 lipca zasługuje sam w sobie na podsumowanie): to właśnie dziś:

  • zaczął się pierwszy dzień końca Unii Europejskiej (bo wiadomo, że po przejęciu prezydencji przez Polskę będzie jak z autostradami);
  • pojawiają się opłaty na paru nowych autostradach (i e-myto dla aut ponad 3,5-tonowych);
  • nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie DSK (za którym może nawet będzie nieoczekiwana zmiana miejsc?);
  • Zygmunt Solorz-Żak kupuje Polkomtel SA -- za całe 18 mld złotych, tj. jakieś 1300 złotych za każdego abonenta (czy to jest dużo?);
  • Gremi Media, spółka Grzegorza Hajdarowicza znana z tego, że kupiła "Przekrój" (który zalicza historycznego nurka) kupiła udziały w Presspublice (wydawcy "Rzeczpospolitej") od Mecom Poland Holding  -- Mecom Poland Holding SA -- przez co, po akceptacji transakcji przez UOKiK, stanie się także współwłaścicielem "Rzepy" (szkoda "Rzepy")

No i zmiana historyczna: weszły w życie przepisy ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (tak właśnie: "ograniczaniu", nie "ograniczeniu" czy nawet "likwidacji"), zgodnie z którymi urzędnicy nie będą już mogli żądać różnych kwitków i zaświadczeń -- ale tylko tam, gdzie długa ustawa wprowadziła taką zasadę (i tu widzę pole do popisu dla ekspertów od biurokracji)...

Po szczegóły odsyłam do różnych opracowań, których jest mnóstwo (np. na blogu "Co piszczy w prawie" piszą o nowych zasadach rejestracji przedsiębiorców w CEIDG) -- śmiesznostka: ustawa została rzutem na taśmę, tuż jej przed wejściem w życie znowelizowana, por. Dz.U. nr 131 poz. 764 -- ja ze swojej strony dodam, że:

  • na stronie Ministerstwa Gospodarki nie widać owego elektronicznego rejestru Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (rzecz jasna przepis zobowiązujący udostępnianie tych danych obowiązuje od dziś!);
  • w ramach owej nowelizacji na ostatnią chwilę oczywiście poprawiono kluczowe art. 37-38 ustawy o swobodzie gospodarczej, utrzymując wprawdzie zasadę, że zamiast zaświadczenia wystarczy wydruk z CEIDG -- ale jak go uzyskać, skoro dane nie są prezentowane w internetach??! (no tak, oni sobie będą migrować dane do końca 2011 r. -- zaczynam przyjmować zakłady czy zdążą);
  • sam wniosek o rejestrację działalności gospodarczej (już nie EDG-1, lecz CEIDG-1) można złożyć via internety... ale na dziś dostępny jest tylko plik PDF do wydruku ;-)
  • w ostatniej chwili też zmieniono zakres danych o przedsiębiorcach prezentowanych w CEIDG -- nie będzie już nie tylko adresu zamieszkania przedsiębiorcy, ale nawet numeru PESEL (zatem odtąd jak robić przekręty to tylko pod nazwiskiem Jan Kowalski);
  • i ostatnia ciekawostka: będzie można przekształcić się z przedsiębiorcy jednoosobowego w spółkę kapitałową (art. 584(1)-584(13) ksh.
Komentarze (16)
201,1% normy w wyszukiwarce
 Oceń wpis
   

trafność 201%Poszukując dodatkowych informacji o planowanej zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- z treści "założeń" wnosić można, że w temacie było robione coś wcześniej -- trafiłem na wyszukiwarkę, której możliwości można chyba tylko pozazdrościć.

Oto jeśli wpisać w szukajce na stronie BIP naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji jakąś frazę (przyznaję bez bicia: testowałem tylko "ustawa o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną") otrzymujemy wyniki które mają trafność -- 201,1%, 198,7% bądź tylko 191,7%.
Tak! Algorytm wyszukiwarki zaimplementowanej na stronie BIP.MSWiA.gov.pl dopuszcza uzyskanie rezultatu zgodnego z naszymi oczekiwaniami w przeszło 200%!

Słuszną linię ma nasza władza, chciałoby się rzec.

Komentarze (7)
Opinia prawna też jest informacją publiczną
 Oceń wpis
   

Udostępnieniu na podstawie przepisów o informacji publicznej podlegają wszystkie dokumenty, choćby zostały wytworzone przez prywatne podmioty -- np. kancelarie prawne -- jeśli tylko dotyczą ona sfery publicznej i służą wykonywaniu zadań publicznych. Nie ma przy tym znaczenia czy treść dokumentu powstała bezpośrednio w urzędzie, czy też autorem jest osoba trzecia i jej też przysługują ewentualne prawa autorskie.

Konkluzja ta wynika z wyroku NSA z 13 stycznia 2011 r. oddalającego skargę kasacyjną od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 1 czerwca 2010 r. wydanego ze skargi organizacji związkowej na bezczynność rektora jednego z uniwersytetów.
Członkowie związku zawodowego działającego na uczelni zwrócili się do rektora z prośbą o udostępnienie opinii prawnej w sprawie przeprowadzenia konkursu na jedno z kierowniczych stanowisk, ponieważ na podstawie tej opinii unieważniono wybory do komisji konkursowej.

wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 13 stycznia 2011 r., sygn. akt I OSK 1855/10 oddalający skargę kasacyjną od wyroku WSA w Gliwicach z 1 czerwca 2010 r. (sygn. akt IV SAB/Gl 20/10)

Związkowcy wystąpili do rektora o udostępnienie treści opinii, w odpowiedzi otrzymując pismo z informacją na temat uprawnień organizacji związkowych (sic!). Wnioskodawcy potraktowali to jako bezczynność organu i skierowali skargę do WSA.
W toku postępowania władze uczelni prezentowała dość interesujący tok myślenia, który -- chociaż nie dotyczy w całości clou tematu -- pozwolę sobie przytoczyć w całości:

  • rektor nie udzielił odpowiedzi, ponieważ wnioskujący nie użyli formularza dostępnego na stronie internetowej (przypomnijmy super-procedurę katowickiego magistratu i kuriozalne stanowisko Wydziału Informacji i Promocji);
  • wnioski nie zostały nazwane jako "w trybie informacji publicznej" i nie wskazywały podstawy prawnej, przeto organ nie wiedział jak się do nich odnieść (sic!);
  • opinia została sporządzona przez zewnętrzną kancelarię prawną i posłużyła wyłącznie do sprecyzowania stanowiska władz uczelni, zatem zdaniem rektora dopiero finalny dokument pochodzący od podmiotu wykonującego funkcje publiczne stanowi informację publiczną podlegającą udostępnieniu. Zaś wniosek organizacji związkowej nie miał związku z interesem publicznym, lecz wyłącznie interes skarżących, którzy w sporze zajmują stanowisko przeciwne władzom uczelni.

Stanowiska tego nie podzielił WSA w Gliwicach. W uzasadnieniu orzeczenia podkreślono, iż przepis ustawy o dostępie do informacji publicznej nie nakazuje sporządzania wniosku na jakimkolwiek formularzu (przypomnijmy, że co do zasady nie musi on mieć formy pisemnej ani też nie ma obowiązku podpisania się pod wnioskiem). A jeśli nawet organ miał wątpliwości co do podstawy prawnej żądania, to jego obowiązkiem było wystąpić do organizacji związkowej o jego sprecyzowanie. Skoro tego nie uczynił, jak najbardziej można mówić o bezczynności.

Interesujące wydaje się stanowisko WSA w odniesieniu do -- toczącego się swego czasu na łamach Lege Artis -- sporu czy jeśli urzędu nie stać na własną robotę, ale stać na zamówienie prywatnych dokumentów, to te materiały także podlegają przepisom ustawy o dostępie do informacji publicznej.
I tu pozwolę sobie odpowiedzieć obszernymi (acz lekko przeredagowanymi -- wyłącznie dla łatwości czytania) cytatami z uzasadnienia wyroku sądu I instancji:

Kolejną istotną kwestią w niniejszej sprawie jest to, czy opinia prawna o udostępnienie której wystąpiła skarżąca stanowi informację publiczną w rozumieniu przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. W przekonaniu Sądu w składzie orzekającym odpowiedź na to pytanie jest pozytywna. Materia informacji publicznej nie została w obowiązującym porządku prawnym uregulowana w sposób klarowny. Jednakże z reguły zamieszczonej w art. 61 Konstytucji, orzecznictwa unijnego oraz przepisów cytowanej ustawy, wywieść można szerokie rozumienie tego pojęcia. Art. 1 ust.1 ustawy definiuje informację publiczną jako każdą informację o sprawach publicznych, precyzując jej zakres w art. 6. Uwzględniając wszystkie te aspekty można stwierdzić, że informacją publiczną będzie każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Informacja publiczna dotyczy sfery faktów. Jest nią więc treść wszelkiego rodzaju dokumentów odnoszących się do organu władzy publicznej, związanych z nim bądź w jakikolwiek sposób dotyczących go. Są nią zarówno treści dokumentów bezpośrednio przez organ wytworzonych, jak i te, których organ używa do zrealizowania przewidzianych prawem zadań (także te, które tylko w części go dotyczą), nawet gdy nie pochodzą wprost od niego i nawet, gdy prawa autorskie należą do innego podmiotu (wówczas powstaje ewentualnie kwestia ograniczenia dostępu do żądanych informacji z uwagi na ochronę tajemnic ustawowo chronionych). Ważne natomiast jest to, by dokumenty takie służyły realizowaniu zadań publicznych przez organ i odnosiły się do niego bezpośrednio. Cytowana ustawa przyjęła zatem jako zasadę szeroki dostęp do informacji publicznej.

Zdaniem Sądu opinia prawna sporządzona na potrzeby organu jako dokument służący załatwianiu spraw i realizacji zadań organu -- co do zasady -- posiada walor informacji publicznej (dotyczy sfery faktów, jest wytworzony na potrzeby organu, dotyczy sfery jego działalności, zawiera informację o sposobie działania organów oraz sposobie załatwienia sprawy (spraw), itp., stanowi więc, zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, informację o sprawach publicznych, a tym samym podlega udostępnieniu w trybie i na zasadach w niej określonych (co wypełnia dyspozycję art. 61 Konstytucji RP). Bez znaczenia jest przy tym okoliczność, czy opinia została sporządzona przez podmiot zewnętrzny w ramach wykonywanej na rzecz organu obsługi prawnej, czy przez pracownika organu, skoro organ dokumentu tego używa przy realizacji przewidzianych prawem zadań.

Zgodzić się natomiast przyjdzie z poglądem, że nie każda opinia prawna, ze względu na cel jej opracowania, posiada walor informacji publicznej. W ocenie Sądu waloru informacji publicznej nie można przypisać opinii prawnej sporządzonej na potrzeby organu, jeżeli ma ona służyć w postępowaniu w konkretnej sprawie dotyczącej interesu prawnego podmiotu, który organ ten reprezentuje. Wniosek o udostępnienie treści takiej opinii nie może być bowiem środkiem służącym do dostarczenia informacji pozostałym stronom istotnych z punktu widzenia toczącego się postępowania. Sąd podziela tym samym stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego zawarte w wyroku z dnia 6 czerwca 2009 r. sygn. akt I OSK 89/09, że w drodze ustawy o dostępie do informacji publicznej niedopuszczalne jest pozyskiwanie informacji, co do prawnych argumentów uzasadniających stanowisko przeciwnika procesowego. Takie działanie pozostaje bowiem bez związku z interesem publicznym, lecz służy wyłącznie indywidualnemu interesowi jednej ze stron postępowania sądowego. Natomiast w niniejszej sprawie opinia prawna, o udostępnienie której wystąpiła skarżąca, nie wiąże się z taką sytuacją. Dotyczy ona bowiem, co jest bezsporne, sposobu głosowania przeprowadzonego przez radę wydziału -- statutowy organ uczelni, w związku z wyborem komisji konkursowej dla przeprowadzenia konkursu na stanowisko kierownika jednostki organizacyjnej uczelni. Żądany dokument pozostaje zatem w ścisłym związku z obowiązkami Uczelni w zakresie realizacji zadań publicznych i został sporządzony na potrzeby związane z realizacją tych zadań. Stanowi on rodzaj informacji publicznej o trybie działania państwowych osób prawnych w zakresie wykonywania zadań publicznych.

Od wyroku pierwszej instancji rektor uniwersytetu wniósł skargę kasacyjną, ale Naczelny Sąd Administracyjny właśnie ją oddalił, i chociaż nie znamy jeszcze uzasadnienia, można z dużym spokojem przyjąć, że stanowisko WSA w Gliwicach przyjął za swoje.

Komentarze (9)
Każdy kilogram obywatela...
 Oceń wpis
   

Take Off

cytat na dziś (i nie tylko): "KAŻDY KILOGRAM OBYWATELA Z WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIEM SZCZEGÓLNYM DOBREM NARODU" ("Miś", 1980 r.)
 

Na marginesie kontrolowanego we/wy, które nie jest tym, co miało być (ale w MSWiA na pewno zrozumieją myśl przewrotnie wyrażoną w prawidłowy sposób) chciałem odpowiedzieć na te parę listeli odnoszących się do -- podkreślonego w tytule tekstu opublikowanego w Gazecie Prawnej -- obowiązku zgłoszenia wyjazdu za granicę i powrotu, jeśli wyjazd trwał dłużej niż sześć miesięcy, które to atrakcje zaplanowano nam w nowej ustawie o ewidencji ludności (dla porządku dodam, że opublikowano ją w Dz.U. nr 217 poz. 1427, a przepisy wejdą w życie 1 sierpnia 2011 r.).

I owszem, jedną z form realizacji obowiązku meldunkowego ma być właśnie zgłoszenie takiego wyjazdu (art. 24 ust. 2 pkt 3), i to nawet jeśli wyjazd następuje bez zamiaru stałego pobytu, ale na okres przekraczający pół roku (art. 36 ust. 2). Do tego wszystkiego mają być przygotowane przez MSWiA piękne formularze; przewiduje się tę nowość, że obywatel będzie mógł wyspowiadać się władzy nowocześnie, w formie dokumentu elektronicznego -- rzecz jasna podając przy tym swój "adres elektroniczny służący do doręczeń" (a przecież wiemy po co im te nasze adresy).
Ba, będzie trzeba wpisać nawet... przewidywany okres pobytu poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

Wszystkie te dane, włącznie ze wskazaniem kraju wyjazdu (!) będą gromadzone w systemie PESEL i rejestrach mieszkańców (art. 8 pkt 20-21), do którego dostęp będą mieć -- oprócz służby bezpieczeństwa (podmiotów mających wgląd w nasze dane jest tak dużo, że nie było nawet sensu rozpisywać wszystkich SKW, SWW, ABW, ŻW, ETC. ETC. w poszczególnych punktach -- i tak wszystkie takie są hurtem wpisane w art. 46 ust. 1 pkt 2 ustawy o ewidencji ludności) -- także (m.in.): komornicy, organy kontroli skarbowej i wywiadu skarbowego, organy administracji publicznej a nawet dostęp do danych zapewnia się "państwowym i samorządowym jednostkom organizacyjnym oraz innym podmiotom - w zakresie niezbędnym do realizacji zadań publicznych określonych w odrębnych przepisach" (i tu już widzę pole do popisu dla nadużyć i naciągnięć...)

No i teraz tak: to wcale ale to wcale nie jest taka nowość! Identyczny obowiązek -- ba, już nawet przy wyjazdach na 3 miesiące -- spoczywa na nas już dziś, a to z tytułu art. 15 ust. 3 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych z 1974 r. Można zatem powiedzieć, że rząd Donalda Tuska jest -- pod względem obowiązków meldunkowych związanych z wyjazdami zagranicznymi -- dwukrotnie bardziej liberalny od reżimu Edwarda Gierka (pozdrawiam Sosnowiec!)

(Liberalizmu nie da się jednak liczyć proporcją; oto prosty dowód: wrześniowa ustawa uchyla art. 147 kodeksu wykroczeń, czyli ten, który penalizuje niedopełnienie obowiązku meldunkowego oraz nakazuje donoszenie na rodzinę i pracowników, co oznacza, że de facto obecna władza jest wielokrotnie bardziej liberalna, niż rządy komunistów.)

Bogiem a prawdą nie wiem po co im taka wiedza, do czego ma służyć rejestrowanie dłuższych wyjazdów zagranicznych Polaków. Póki gospodarka opierała się o plany pięcioletnie, można było w ten sposób myśleć o tym ile będzie trzeba wytopić stali w kolejnej pięciolatce -- ale dziś?

(Na marginesie: czy ktoś wie, czy dane o przelotach -- mam na myśli "odbijanie" kart pokładowych -- choćby zagranicznych, są zapisywane w jakichś centralnych bezpieczniackich bazach? Pytanie chyba retoryczne...)

Komentarze (24)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]