Korporacje prawnicze - stara bida z nędzą
 Oceń wpis
   
Nieodżałowany Kisiel (mam wreszcie, z okazji wakacji, czas na poczytanie „Dzienników” - zachęcam szczególnie tych, którzy jeszcze nie dali się Potteromanii) zwykł mawiać, że nie od samego mieszania łyżeczką herbata robi się słodka. Mawiał też, że socjalizm to ustrój, w którym ludzie bohatersko przezwyciężają trudności nieznane innym ustrojom.

Oczywiste te prawdy stanęły mi przed oczami na myśl o zawodzeniu przedstawicieli korporacji prawniczych, któremu wtóruje „Rzepa” (Może zabraknąć patronów dla nowo przyjętych aplikantów oraz Szturm na aplikacje może się odbić na jakości szkoleń). Tylko bowiem w tradycyjnej gospodarce niedoboru może powstać problem, przed którym stanęli radcowie prawni i adwokaci; mnie się jednak wydaje, że wykłady to nie wesela, więc nie ma potrzeby wynajmowania ich na rok przed imprezą, zaś akurat w tej branży cug na Londyn nie uzasadnia narzekania, że brak jest rąk do pracy.

Odezwą się zaraz gromy, że nic nie rozumiem, że się nie zagłębiłem w istotę sprawy, że przecież na szarym końcu są klienci, którzy i tak najbardziej po rzyci dostaną - ale konsekwentnie zamierzam trzymać się tezy następującej: nie trzeba nam reform Bohaterskiego Ministra Z. ani też pomysłów kierownictwa tychże korporacji ("miało być lepiej, a jest tak samo ale nieco inaczej"). Nie potrzeba nam konserwacji przestarzałego systemu. Potrzeba nam wolności, wolnego rynku i świeżego powietrza, które pozwoli naprawdę odsiać dobrych prawników od złych.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dla młodego prawnika najważniejsza jest praktyka. Studia jej nigdy nie zapewnią, nie sposób wykuć na pamięć całego kodeksu postępowania cywilnego, żeby uważać się za speca od tych rzeczy. Ale jest makabrycznym bezsensem powierzanie decyzji o tym kto może uczyć się dalej jakiejkolwiek korporacji - nawet jeśli dziś dzieje się to pod pozorem obiektywnego egzaminu, który kończy się "szturmem", a następnie rzecz jasna dalszymi problemami z organizacją aplikacji.

Warto byłoby wreszcie skończyć z tym chocholim tańcem, o którym - lat temu kilkadziesiąt! - pisał Stefan Kisielewski. Nie wiem dlaczego akurat w tej branży prawdziwa, mocna konkurencja rynkowa ma przynieść więcej strat niż korzyści, skoro konkurencja jest dobra w handlu, produkcji i innych usługach.
Dopóki nasi dyletanci - przepraszam, decydenci - nie pojmą, że nie administracyjne ograniczanie dostępu do jakiegokolwiek zawodu jest szkodliwe, dopóty dalej będziemy się borykać z problemami, których nie znają inne środowiska.
Komentarze (19)
NSA o doradcach prawnych
 Oceń wpis
   
Sygnalizuję tylko ciekawy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, zgodnie z którym tylko osoba będąca członkiem korporacji zawodowej adwokatów bądź radców prawnych może udzielać zarobkowo porad prawnych.

Podstawą rozstrzygnięcia były przepisy o działalności gospodarczej, które przesądzają, iż założyć DG w zakresie podlegającym regulacji można wyłącznie po spełnieniu wymogów określonych odrębnymi przepisami. Prawniczka, która zapragnęła - jak to rozumiem - założyć coś w rodzaju "kancelarii doradztwa prawnego" spotkała się z odmową szczecińskiego magistratu oraz Samorządowego Kolegium Odwoławczego, po czym zdecydowała się na złożenie skargi do sądu administracyjnego.

Zdaniem sędziów działalność taka nie może być prowadzona przez przedsiębiorców, albowiem obowiązujące w tamtym czasie - łącznie sprawa trwała, a jakże, przeszło 2 lata - nie pozwalały na świadczenie usług prawniczych przez inne osoby niż "ustawowy" radca prawny czy adwokat
. Wprawdzie przyjęta w międzyczasie tzw. "Ustawa Gosiewskiego" była próbą poluźnienia okowów korporacjonizmu prawniczego, niestety - zamiary te spaliły na panewce.

Zastanawiam się jaką podstawę prawną znaleźli - a może dlaczego nie dostrzegli podstawy do odmowy zarejestrowania działalności - te urzędy, które zgodziły się na prowadzenie kancelarii przez doradców prawnych. Jeśli ma być w Polsce jednolitość stosowania prawa oraz równe dla wszystkich warunki prowadzenia działalności gospodarczej, prosi się, aby nie dochodziło do tego rodzaju paradoksów, że w Krakowie absolwent prawa może założyć firemkę, ale już w Szczecinie - nie wolno.

Z drugiej strony dalej bijąc beznadziejnie głową w mur będę powtarzał: jedynym sensownym, uczciwym i możliwym do zaakceptowania modelem jest całkowite otwarcie zawodów prawniczych. O tym kto potrafi a kto nie potrafi reprezentować klienta przed sądem powinien decydować wyłącznie rynek w oparciu o proste i zrozumiałe dla wszystkich kryteria, nie zaś najukochańszy choćby minister, wujek w izbie (zachęcam do przeczytania tej notki) bądź jakiekolwiek inne dziwne układy.

(Sprawa ma sygnaturę II GSK 372/06.)
Komentarze (2)
Niedola idola
 Oceń wpis
   
§ 1. Stało się. Jacek "Łuk" Kurski - lubię o nim myśleć jak o partyzancie występującym pod kryptonimem bojowym - ma przeprosić Donalda Tuska i zapłacić 15 tys. zł na zbożny cel.

Nie ziściły się zatem niedawne koszmary polityka PiS, który obawiał się, że zasądzona kwota może puścić go w skarpetkach. Myślę, że niecałe półtorej poselskiej wypłaty to jest kwota - nie licząc wydatków na przeprosiny w mediach (może chociaż w TVP dostanie jakiś rabacik?) - na którą posła Kurskiego stać.
Ciekawe czy poseł Kurski, który działa troszkę jak freelancer "Faktu" weźmie na przyszłość tę nauczkę, czy raczej potraktuje sprawę li tylko jako kolejny zamach "szarej sieci" na jego plany polityczne?

Ma chyba Kurski fuksa, że sąd nie potraktował go jak redakcji "Faktu", która ma zapłacić Edycie Górniak 50 tys. zł za naruszenie jej czci i prywatności. Ciekawe też jak skończy się sprawa Roberta Korzeniowskiego, który także zamierza - a co mu szkodzi? - pozwać "Fakt" do sądu (swoją drogą to ciekawe, żeby pozywać gazetę tylko dlatego, że napisała, że ktoś może wylecieć z pracy, prawda?)


§ 2.  Bohaterem dnia jest też niewątpliwie minister Z., którego najnowsza decyzja - o wyznaczeniu terminu egzaminów na aplikacje skutecznie utrudniającego start tegorocznym absolwentom - budzi zdziwienie także ze względu na jawną sprzeczność z głośno wyrażanymi postulatami.

Moim skromnym zdaniem wygląda to średnio, zwłaszcza jeśli popatrzymy na ministerialne podchody pod korporacje prawnicze i zawołania do ich otwarcia. Nie znamy jeszcze motywacji ministra i nie wiem czy w tej sprawie poznamy: minister Ziobro lubi ostre konferencje prasowe, na których może pokrzyczeć na niegrzecznych, zaś w tej sprawie nie mógłby zrzucić odpowiedzialności na tych złych niedobrych prawników.

Czyżby zatem kończyła się antykorporacyjna rewolucja? Czyżby ministerstwo sprawiedliwości zmierzało w kierunku zakopania wojennego topora i zejścia ze ścieżki wojennej, zaś ta decyzja była pierwszym krokiem w celu wspólnego wypalenia fajki pokoju?
Pożyjemy, zobaczymy.


§ 3. Na koniec niezły smaczek: ZUS już nie tylko zmusza przedsiębiorców do korzystania z Windowsów, ZUS chce także, abyśmy wszyscy mieli czynne stacje dyskietek.

Nie wiem jak Państwo ale ja już prawie zapomniałem co to dyskietka. Tj. pamiętam jeszcze nawet te wielkie (przeszło 5-calowe), giętkie podstawki pod czajnik, ale ostatni raz sensownie korzystałem z nich dobre 4 lata temu.
To nie jest aż takie śmieszne jak mogłoby się wydawać: proszę kupić dziś nowego laptopa z wbudowaną stacją dyskietek, to chyba naprawdę graniczy z cudem. No to jak ma zrobić młody przedsiębiorca, który chciałby na własną rękę płacić haracz na ubezpieczalnię: zainwestować w zewnętrzne urządzenie czy poszukać w komisie starego grata?

Oto jak wygląda innowacyjność a la Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Można się śmiać.
Komentarze (7)
Co umi papuga?
 Oceń wpis
   
W kontekście mojego poprzedniego tekstu, który chyba wywołał całkiem żwawą dyskusję (jeszcze się nie wyzywamy, ale jak skończę pisać tę notkę to może być różnie) chciałem pokrótce opisać postępowanie pewnego Ważnego Pana w Todze (oraz jego kolegów), które widziałem naocznie.
Krótko, w punktach; komentarz zostawię sobie na koniec. Nazwiska oczywiście fikcyjne, aczkolwiek podobieństwo do pewnych zdarzeń z życia wziętych nieprzypadkowe i zamierzone.

1) Pracownik Wiśniewski po zwolnieniu z pracy oddał sprawę do sądu. Poszło o jakieś nadgodziny i tryb wypowiedzenia.
W skrócie stan faktyczny wyglądał następująco: druga umowa na czas określony, zatrudnienie w spółce A sp. z o.o., w obowiązkach zajmowanie się sprawami pracowników spółki-córki (B sp. z o.o.), pełnomocnictwo od B sp. z o.o. do reprezentowania jej w stosunkach z pracownikami.

2) Pozew sporządza r.pr. Kowalski spod Warszawy, żąda m.in. ustalenia, że wypowiedzenie nastąpiło z naruszeniem art. 30 par. 4 i art. 36 par. 1 pkt 3 kp, a to ze względu na zajście przesłanek z art. 25(1) par. 1 kp (tzw. "trzecia unijna"). (Hint dla nieprawników: powód uważał, że jego umowa przekształciła się w umowę na czas nieokreślony, a wówczas wymaga się uzasadnienia wypowiedzenia.)

Co ciekawsze, ani pod pozwem ani pod jego odpisami nie ma podpisu r.pr., lecz jest zwykła (a tak naprawdę niezwykła) faksymila.

3) Na pierwszą rozprawę r.pr. wysyła swojego "wspólnika", którym jest "zarządca majątku powoda" (jak to się ma do art. 8 ust. 1 ustawy o radcach prawnych?).
Sąd ma wielkie trudności ze zrozumieniem, że dopuszczenie do udziału zarządcy majątku w charakterze pełnomocnika jest niezgodne z art. 87 par. 1 kpc i jest nawet na to orzecznictwo. Ponadto nie reaguje na zarzut naruszenia art. 126 par. 1 pkt 4 kpc - ustawa mówi, że pismo ma zawierać "podpis strony", jest też przecież orzecznictwo nt. mechanicznego odwzorowania podpisu.
Sypią się zarzuty, zażalenia, różne takie.

4) Czas płynie; a ponieważ sprawa dzieje sie w dużym mieście, sprawa spada ad calendas Graecas.

5) Po przeszło roku (sic!) sąd wzywa powoda do przesłania kopii posiadanych w sprawie dokumentów. Podstawa to art. 722 par. 1 kpc (linkuję bo warto sprawdzić).

6) Po następnych kilku miesiącach sąd wyznacza kolejną rozprawę. Przyjeżdża "zarządca majątku", który żąda kwoty blisko 30 tys. złotych tytułem nadgodzin oraz blisko 30 tys. złotych tytułem odszkodowania.
Obliczył to tak: skoro powód miał etat w spółce A, ale de facto świadczył pracę w spółce B, to oczywiście w B miał nadgodziny. Na pytanie: dlaczego jednak nie pozwie B odpowiada: "już pozwaliśmy ale przegraliśmy" ;-)
A odszkodowanie sobie obliczył na podst. art. 361 par. 2 kc, bo "gdyby pracował to by zarabiał". Na pytanie o znaczenie art. 47(1) kp oraz 50 par. 4 kp dla sprawy, a także kluczowy dla jego kosmicznego pomysłu problem "umowa na okres próbny nie jest umową na czas określony" odpowiada wzruszeniem ramion.
Bo zarządca majątku chciał wygrać sprawę na samym kc ;-)

7) Sąd wreszcie odmawia zarządcy majątku prawa do reprezentowania powoda (r.pr. wnosi zażalenie), ale nie odrzuca pozwu ze względu na brak podpisu pod pozwem (powód wnosi zażalenie).
Uzasadnia to tym, że akta zostały odtworzone na podstawie odpisów pozwanego, sąd ma tylko kserokopie, więc nie może nic stwierdzić. Więc podchodzę do ambony i pokazuję pisma, wskazuję istotne cechy szczególne, które wskazują, że mamy do czynienia z pieczątką. "A ja tego nie widzę i co mi pan zrobi?" ;-)

8) Na kolejną (ostatnią) rozprawę r.pr. przysyła wspólniczkę, w todze: z zielonymi wyłogami.
Teraz blamaż idzie na całej linii: pani mecenas "prostuje powództwo" i wnosi o łączną zapłatę 53 tys. zł, dalej brnąc w "trzecią unijną" i kwalifikację okresu próbnego jako pierwszej na czas nieokreślony.

Sąd pyta pełnomocnika pozwanego "co na to", pełnomocnik wskazuje na obowiązek wniesienia opłaty (bo pracownik płaci dziś wpis jeśli żąda więcej niż 50 tys. zł). Pani mecenas cofa częściowo powództwo i ogranicza je do kwoty 49 tys. zł ;-) aczkolwiek ze względu na brzmienie art. 203 par. 1 kpc musi na to wyrazić zgodę pozwany. I pozwany nie wyraża zgody :-)

9) Ponieważ mija już prawie 30 miesięcy od wniesienia pozwu Wysoki Sąd się nad Panią w Todze lituje, wyłącza sprawę o nadgodziny do osobnego postępowania, zaś sprawę wypowiedzenia decyduje się rozstrzygnąć "tu i teraz". Rozstrzyga (jak - nie napiszę, domyślcie się).

Zaznaczam: w SO nadal nierozstrzygnięte leżą dwa zażalenia, które mogą przesądzić o istocie tej sprawy: powoda na niedopuszczenie do udziału "zarządcy majątku" oraz pozwanego na naruszenie art. 130 par. 1 kpc.

10) Pani w Todze zapowiada apelację, apeluje, oczywiście apelacja została oddalona.
Równocześnie SR pyta czy zgadzam się cofnąć zażalenie na przyjęcie niepodpisanego pozwu. Cofam :-)

W części dotyczącej nadgodzin r.pr. pisze kolejne pismo, w którym cofa powództwo, tym razem kombinując jak koń pod górkę, że "skoro zostało wyłączone, to nie doszło do doręczenia pozwu, a zatem sprawa nie jest zawisła".
Sąd nie daje się zwieść, ponownie zapytuje - na piśmie - pozwanego czy wyraża zgodę.
Oczywiście jest odmowa, bo: jak pozwany się zgodzi, to powód będzie mógł jeszcze raz wnieść pozew u siebie (w Płocku bodajże), zatem chociaż na tamtą chwilę zostało coś koło 9 tygodni nieprzedawnionych - po co ludziom ułatwiać życie.

Z sędzią spotkałem się kilka miesięcy później (w innej sprawie), pytał mnie o "tego Wiśniewskiego", uśmialiśmy się setnie na wspomnienie "zarządcy majątku" (aż się jeden ławnik obudził!!). Powiedział: "a niech się teraz głowią co z tym zrobić skoro są tacy mądrzy, ja się cieszę, że pan cofnął to zażalenie".


Słówko komentarza: wyszedł mi wpis dość geekowski - pewnie najwięcej się uśmieją ci, co zrozumieją - ale jeśli ktoś nie ma pod ręką cytowanych kodeksów to można sobie poszukać tutaj. Chodzi mi o prostą rzecz: nie toga lecz chęć szczera zrobi z Ciebie... no właśnie, przynależność do którejkolwiek z kast nie oznacza, że r.pr. bądź adw. zna się na przepisach.

BTW jak nie zapomnę to napiszę też kiedyś o mecenasie, który zażądał 3000 zł odszkodowania za to, że pracownica była przez 3 dni zmuszana do pracy. Miała umowę na czas określony, więc z 2-tygodniowym okresem wypowiedzenia. Wypowiedzieli jej umowę bodajże w środę, ale ponieważ pan mecenas nie znalazł w swoim kodeksie art. 30 par. 2(1) kp to postanowił za ten czwartek, piątek oraz (wolną) sobotę zaśpiewać po tysiaku.
Komentarze (21)
Globalizacja usług prawniczych
 Oceń wpis
   
Ciekawy artykuł poświęcony outsourcingowi usług prawniczych przynosi "Wyborcza".
Jak się okazuje swoją działalność do Indii i innych krajów o tańszej sile roboczej - po firmach telekomunikacyjnych i technologicznych - chcą  przenosić amerykańskie kancelarie prawnicze.

Na dziś wydzielenie ma dotyczyć obsługi administracyjnej, księgowości i spraw technicznych - a więc z wyłączeniem głównego obszaru działalności - jednak jest to pierwsza oznaka zmieniającej się mentalności. Nadal istnieją obawy, że klienci firm prawniczych mogą zareagować nieufnie, obawiając się wycieku ich danych, jednak wydaje się, że przeważy rachunek ekonomiczny (roczny koszt utrzymania stanowiska biurowego w Nowym Jorku może sięgnąć 100 tys. dolarów!)
Nie zdziwię się jednak, jeśli za parę lat okaże się, że zamiast młodego amerykańskiego prawnika mieszkającego w domu z oknami na Park Centralny pozwy i inne pisma równie dobrze może sporządzać młody hinduski prawnik z Mumbaju.

Być może dożyjemy ciekawych czasów.
Oczyma wyobraźni widzę przetaczające się przez przecznice Manhattanu manifestacje białych kołnierzyków żądających ochrony miejsc pracy i zakazu przenoszenia ich działalności do państw stosujących "dumping płacowy". Nagłówki e-gazet opisujące wspólne akcje antyglobalistycze  przeprowadzane z robotnikami z fabryk motoryzacyjnych ("Manu Chao gra dla byłych pracowników White & Case"). Zdjęcia manifestantek ciskających w kordony policji swoimi szpilkami od Blahnika, spalone szkielety samochodów, wokół których taniec Derwiszów odprawiać będą hordy wygarniturowanych mecenasów z teczkami z lśniącej skóry (w środku kryjące butelki z koktajlem Mołotowa).
Komentarze (1)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]