Jak to jest z tą reklamą piwa
 Oceń wpis
   

vhodna na vyletyNadal lekko w klimatach (po)wakacyjnych: będzie o reklamie piwa.

Bo w Polsce to właściwie prawie nic nie wolno, a przepis (art. 13(1) ust. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi) brzmi można powiedzieć, klasycznie: "Zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa, którego reklama i promocja jest dozwolona, pod warunkiem że (...)" -- a dalej idzie całkiem niezła wyliczanka.

art. 13(1) ust 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi:
Zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa, którego reklama i promocja jest dozwolona, pod warunkiem że:
  1)   nie jest kierowana do małoletnich,
  2)   nie przedstawia osób małoletnich,
  3)   nie łączy spożywania alkoholu ze sprawnością fizyczną bądź kierowaniem pojazdami,
  4)   nie zawiera stwierdzeń, że alkohol posiada właściwości lecznicze, jest środkiem stymulującym, uspakajającym lub sposobem rozwiązywania konfliktów osobistych,
  5)   nie zachęca do nadmiernego spożycia alkoholu,
  6)   nie przedstawia abstynencji lub umiarkowanego spożycia alkoholu w negatywny sposób,
  7)   nie podkreśla wysokiej zawartości alkoholu w napojach alkoholowych jako cechy wpływającej pozytywnie na jakość napoju alkoholowego,
  8)   nie wywołuje skojarzeń z:
a)  atrakcyjnością seksualną,
b)  relaksem lub wypoczynkiem,
c)  nauką lub pracą,
d)  sukcesem zawodowym lub życiowym.
I tak w Polsce nie wolno: nie kierować reklamy piwa i nie pokazywać w tej reklamie osób małoletnich. Nie można łączyć alkoholu (de facto piwa) ze sprawnością fizyczną, nauką lub pracą, sukcesem zawodowym lub życiowym, nie pokazywać abstynencji jako czegoś negatywnego, nie mówić, że alkohol ma właściwości lecznicze (a więc można a nawet trzeba kłamać...), a także -- i to jest mój ulubiony punkt programu -- nie może wywoływać skojarzeń z "relaksem lub wypoczynkiem".

Jasne: piwo jest smutne, pijący piwo musi być niezadowolonym z życia człowiekiem -- lepiej, by zaczął golić siwuchę (której reklamować w ogóle nie wolno, ale przynajmniej MinFin się cieszy, bo akcyza większa).

Są jednak państwa -- i dlaczego znów jest to Republi Czeskiej!? -- gdzie w reklamie piwa nie trzeba rżnąć głupa albo co gorsza kłamać (a przypomnę, że na kłamliwą reklamę też są paragrafy!)

Wyciągając zatem ze zgrzewki fajną, półtoralitrową butelkę Zlatopramena czy Starobrna możemy na niej poczytać, że taka sympatyczna PET-owa butelka jest "vhodná na výlety" -- czyli po prostu super nadaje się do tego, by zabrać ją na wycieczkę. Bo się nie tłucze, bo jest lekka, bo można trochę wypić, zakręcić, pójść dalej, i znów wypić -- bez najmniejszej ściemy, nie to co u nas.

Tymczasem u nas, wiadomo, jak nie "łódka Bols", to "Mariola o kocim spojrzeniu" albo inne "bezalkoholowe, ale buja" czy inne bez pianki czy dla kierowców. Nawet śmieszne, ale od razu pociągające za sobą niezdrowe zainteresowanie PARP i pytania czy ten bokser w reklamie Żywca występuje jako bokser czy jako facet?

A na zakończenie coś lekkiego i prosto z Moraw ;-)

Starobrno piwo

Komentarze (7)
Luka? Gdzie ta luka?! (zakaz publicznego picia alkoholu)
 Oceń wpis
   

Przyznać muszę, że kompletnie nie rozumiem szumu wokół rzekomego zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

Na moje oko Wygląda to tak: po głośnej "aferze małpek" i kolejnym happeningu posła Palikota dziennikarze znaleźli jakąś "lukę w prawie" i polecieli do ekspertów z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych po wyjaśnienia. To przecież jasne jak słońce, że o piciu powinni mówić najwięcej ci, którzy z definicji nic nie powinni o tym wiedzieć ;-)

z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi:
art. 14 ust. 2a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.
art. 43(1)
1. Kto spożywa napoje alkoholowe wbrew zakazom określonym w art. 14 ust. 1 i 2a-6 albo nabywa lub spożywa napoje alkoholowe w miejscach nielegalnej sprzedaży, albo spożywa napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania,
podlega karze grzywny.
2. Usiłowanie wykroczenia określonego w ust. 1 jest karalne.
3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w ust. 1 można orzec przepadek napojów alkoholowych, chociażby nie były własnością sprawcy.

Trafili na osobę, która zawsze jest PRZECIWKO, jeśli spytać ją o dostępność i spożywanie (głos w sprawie sprzedaży piwa na stacjach benzynowych) oraz zawsze ZA, jeśli zagadnąć o zakaz (internetowe szynkwasy -- nu, nu, nie wolno!). Zapytana o rzekomy zakaz picia pod chmurką wynikający z art. 14 ust. 2a ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (hihi, jaka obłudna nazwa -- zważywszy na to, kto najwięcej zarabia na chlaniu jest to kłamstwo i oszustwo stulecia; BTW ta ustawa to bękart po stanie wojennym -- uchwalono ją w 1982 roku jako jedną z metod ciemiężenia narodu) wymyśliła, że w definicji PARPA "ulicą" jest po prostu "każde miejsce, które jest przestrzenią publiczną".

Nic to, że ustawa o piciu wódki nie wspomina ani słowem o przestrzeni publicznej (btw to brzmi jak jakieś freetardowskie wymysły...), norma jest jasna: zakazane jest spożywanie alkoholu na ulicach, placach i w parkach, karze podlega ten, kto zakaz ten łamie (bądź złamać go usiłuje -- to też ciekawy temat do dywagacji...) -- przeto próba rozszerzania zakazu, a co za tym idzie penalizacji czynu jest niedopuszczalna.

Problem jest w zasadzie błahy i można go rozwiązać w prosty sposób: trzeba wysłać ekspertkę PARPA na dodatkowe szkolenie. Zasada jest bowiem prosta jak konstrukcja cepa: ustawa o wódce może i mogłaby wprowadzać zakaz spożywania alkoholu w przestrzeni publicznej (cóż, nie zdziwię się, jeśli wolnośćmiłujący posłowie urwą nam i tę swobodę...), mogłaby nawet po swojemu definiować pojęcie ulicy ("ulicą w rozumieniu ustawy jest nawet kawałek podłogi w mieszkaniu osoby, która kupiła alkohol" -- chociaż tu może zareagowałby Trybunał Konstytucyjny), ale dopóki definicji takich nie ma, trzeba się posiłować tym co jest.

A jest np. definicja w ustawie o drogach publicznych z 1985 r., zgodnie z którą przez ulicę rozumie się "drogę na terenie zabudowy lub przeznaczonym do zabudowy zgodnie z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w której ciągu może być zlokalizowane torowisko tramwajowe".
A więc ulica to droga na terenie zabudowy, nie terenie zabudowanym, jak napisała Wyborcza. I teraz w ogóle robi się ciekawie, bo brak także definicji terenu zabudowy: nie można tego utożsamiać z obszarem zabudowanym w rozumieniu art. 2 pkt 15 PORD, w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym też określenia takiego nie znalazłem, jest coś podobnego w okolicach par. 67-68 rozporządzenia Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa z 2001 r. w sprawie ewidencji gruntów i budynków (zwłaszcza par. 68 ust. 3 pkt 3, ale z pewnością nie o to chodzi; było coś w ustawie o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości z 1985 r., ale... ustawa ta została uchylona ładnych kilkanaście lat temu... ufff... ale to namotane...)

Zatem skoro nie wolno spożywać alkoholu na ulicach, zaś ulica to droga na terenie zabudowy, ale nie wiemy czym jest teren zabudowy... To gdzie w zasadzie nie wolno spożywać tego alkoholu? Niby powinno się takie problemy rozwiązywać zdroworozsądkowo, ale z drugiej strony -- mówimy o normie karnej, zatem powinna być ona możliwie precyzyjna.

Zaś wracając do samej luki, którą wymyślili dziennikarze, a którą sprytnie chciała zasypać łopatką w piaskownicy urzędniczka z PARPA: ograniczenie zakazu picia alkoholu do ulic, placów i parków nie jest luką, proszę państwa. Nie jest bowiem luką fakt, że nie jest zakazane wszystko, co nam się wydaje możliwe do zakazania. To po prostu był przebłysk liberalizmu w głowie ustawodawcy (tak, tak, przepis taki legislatywa zafundowała nam dopiero w kwietniu 2001 r.), który pomyślał, że być może nie ma konieczności aż tak na maksa dokręcać śrubę od razu.

Jakby ktoś się zastanawiał co będzie dalej: wielce liberalny rząd chce znów zaostrzyć przepisy o reklamie piwa w telewizji.

PS Czy jest na sali ktoś, kto pamięta ś.p. premiera Rakowskiego, który wzbudził zdumienie -- i aplauz -- wśród ludności PRL publicznie kiedyś mówiąc, że piwo to nie alkohol?

Komentarze (42)
Rok za kratami za spacer na bani?
 Oceń wpis
   

Miało być o Prima Aprile, ale chyba wcale mi nie do śmiechu.
Miał być -- zamiast nudnego wstępniaka -- cytat ze strony Trybunału Konstytucyjnego, który już 7 kwietnia zajmie się pytaniem prawym Sądu Rejonowego we Wschowie, II Wydział Karny, w przedmiocie odpowiedzialności karnej pijanego rowerzysty (sygn. P 7/08).
Ale nie mogę odmówić sobie przyjemności zwrócenia uwagi PT Czytelników na pewną sprawę: pod pozorem "równości i braterstwa" ktoś chce nas wrobić w kolejne przestępstwo.

Art. 178a kk:
§ 1 Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Sąd zadał Trybunałowi pytanie o art. 178a par. 2 kk, zgodnie z którym nawet na rok za kraty może trafić ten, kto prowadzi "po spożyciu" -- na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania (ważne! -- słyszałem o strażnikach-municypałkach ganiających podpitych rowerzystach w parkach i na łąkach!) -- pojazd inny, niż mechaniczny.
Zdaniem pytającego norma ta może być niezgodna z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa (art. 32 ust. 1 Konstytucji RP), zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2) oraz generalną zasadą, iż ograniczenie praw i wolności musi być konieczne (art. 31 ust. 3 konstytucji -- to dość dobry przepis, który powinni mieć na uwadze miłośnicy totalitarnego prawa).

Najciekawiej brzmi jednak samo w sobie omówienie wniosku na stronie TK. Mam niejasne wrażenie, że celem wnioskodawcy nie jest ewentualne uwalenie śmiesznego przepisu, dzięki któremu rażąco wzrosła przestępczość w Polsce; w pytaniu wprost mówi się, że za kraty powinni iść także pijani spacerowicze.
Czytajcie sami:

Prawo karne, jak wskazuje pytający sąd -- poprzez kwestionowany przepis nierówno traktuje faktycznie takich samych rodzajowo - poruszających się za pomocą mięśni -- uczestników ruchu drogowego, to jest rowerzystów i pieszych. Jednakowe zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu, stwarza zarówno nietrzeźwy rowerzysta jak i nietrzeźwy pieszy z powodu jednakowego dostępu do miejsc, gdzie faktycznie mogą powodować zagrożenie, czyli drogi publicznej lub strefy zamieszkania. Argument, że rowerzyści potencjalnie mogą rozwijać znaczne prędkości, może mieć charakter abstrakcyjny. Nie spotyka się bowiem, aby nietrzeźwy rowerzysta rozwijał prędkość rzędu kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Ponadto rowerzysta podobnie jak pieszy nie musi zdawać jakiegokolwiek egzaminu ze znajomości przepisów ruchu drogowego, aby być jego legalnym uczestnikiem. Zgodnie z ustawą -- Prawo o ruchu drogowym, osoba, która ukończyła 18 lat nie musi posiadać uprawnień do kierowania rowerem.
Zdaniem pytającego sądu, oba zachowania są jednakowo niebezpieczne. Skoro więc zachowanie nietrzeźwego pieszego ocenia się na podstawie kodeksu wykroczeń, to nie sposób uznać, że jest niezbędne ocenianie zachowania nietrzeźwego rowerzysty na podstawie kodeksu karnego. W związku z tym kwestionowany przepis jest niezgodny z konstytucyjnymi zasadami: równości obywateli wobec prawa, sprawiedliwości społecznej oraz proporcjonalności.

Najgorszy wariant to taki, kiedy TK stwierdzi -- w swoim ulubionym stylu -- że przepis jest niekonstytucyjny, jeśli będzie się go rozumiało wyłącznie jako penalizujący jazdę po procentach na rowerku, ale już nie przechadzanie się w stanie wskazującym. Sądy będą miały zgryz, bo jednak wyrok Trybunału to nie ustawa (azaliż...?), więc niby nie da się nikogo skazać na podstawie takiego nie-przepisu, ale znajdzie się pewnie ze trzech prokuratorów próbujących twórczo rozszerzać zakres regulacji kodeksu karnego.

No dobrze, bardzo możliwe, że już niedługo -- oczywiście dla naszego dobra -- okaże się, że brak przepisów penalizujących pijanych pieszych jest niezgodny z konstytucją.

Komentarze (16)
Kieliszek w pracy
 Oceń wpis
   

Kolejna ciekawa sprawa z korespondencji kierowanej przez wytrwałych Czytelników lubczasopisma Lege Artis, cytuję: 'w pracy obiecano nam, w formie konkursu, dla pracownika, który osiągnie najlepszy wynik w ciągu dnia, butelkę wina. Czy to legalne?'  Podobny listel i pytanie o 'zwyczajową lampkę wódki przy okazji imienin przełożonego... dziś mówi, że kiep, kto za zdrowie nie wypije, a jutro będzie rozliczał... co robić?'

To fundamentalne pytania, z którymi ludzkość mierzy się odkąd poznany został zgubny skutek fermentacji zboża (warto przypomnieć poezję Jana Kochanowskiego, którego zdaniem 'Znał kto kiedy poetę trzeźwego? / Nie uczyni taki nic dobrego.') Nie inaczej jest z alkoholem w miejscu zatrudnienia.

Na oba pytania odpowiada akt prawny duchem i ciałem z okowów stanu wojennego pochodzący, tj. ustawa z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zgodnie z którą zabronione jest nie tylko podawanie i spożywanie alkoholu 'na terenie zakładów pracy oraz miejsc zbiorowego żywienia pracowników' (art. 14 ust. 1 pkt 2), ale i nawet samo wnoszenie napojów alkoholowych na teren zakładów pracy (art. 16 ust. 1). 

Niech nie cieszy się pospiesznie ten, kto pomyśli, że to kolejny zakaz, za którym nie stoi sankcja naszego państwa! Zgodnie z art. 43(1) ust. 1 karze grzywny podlega nie tylko picie alkoholu w pracy (podobnie jak kupowanie flaszki na melinie), ale i spożywanie własnego alkoholu wnoszonego np. do knajpy. Jakby komuś było mało -- przepisy wprowadzają karalność usiłowania popełnienia takiego wykroczenia, zaś w przypadku popełnienia czynu spożywania alkoholu sąd może orzec jego przepadek (chciałoby się złośliwie zapytać: na rzecz Skarbu Państwa?)

Zatem ze szczerego serca (nieodpłatnie) poradzę: na widok zdradziecko uniesionego kieliszka najlepiej filozoficznie odpowiedzieć -- zgodnie z zasadą, iż podżegaczom i skrytopijcom mówimy NIE -- 'dziś majster nas rozpije, a później będą konsekwencje'.

Komentarze (5)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]