2006-12-12 14:32
... potargować zawsze można. Z takiego chyba założenia wyszedł właściciel Jeepa Grand Cheeroke, który najpierw wystawił auto na aukcyjnym portalu Allegro.pl, a następnie - wyraźnie nie kontent z uzyskanej ceny - odmówił zawarcia umowy sprzedaży, tłumacząc to w następujący sposób:
Zapowiada się kolejna smakowita sprawa (im więcej w naszym życiu cyberinteresów, tym więcej cyberprocesów nas czeka...) Interes nabywcy chronią przepisy kodeksu cywilnego, począwszy od kardynalnej normy "zawarcie umowy w wyniku aukcji następuje z chwilą udzielenia przybicia" (art. 70(2) par. 2 kc), sprzedającemu nie przysługuje zatem możliwość uchylenia się od obowiązku wydania pojazdu wskazując na słabszą - bo ograniczoną wyłącznie do naprawienia powstałej w ten sposób szkody - odpowiedzialność z art. 70(4) par. 2 kc. Właściciel Jeepa nie może się już bowiem uchylić od zawarcia umowy - umowa została zawarta w momencie, w którym system aukcyjny wskazał konkretną ofertę.
Sprzedającemu trudno będzie też uchylić się od skutków czynności z powołaniem się na błąd co do jej treści (art. 84 par. 1 kc), a to dlatego, że nie może być podstawą do tego niespełnienie oczekiwań strony umowy odnośnie do sposobu jej wykonania przez drugą stronę i związane z tym twierdzenie, że nie doszło do właściwego wykonania umowy (tak SN w wyroku z 6 maja 1997 r., I CKN 91/97). Nie da się bowiem wykazać, że aukcja była obciążona błędem polegającym na niewyznaczeniu ceny minimalnej - aukcje tego rodzaju są czymś zupełnie normalnym.
Na marginesie warto zauważyć, że absurdalne jest powoływanie się przez sprzedawcę na brak wyznaczenia ceny minimalnej, poniżej której nie doszłoby do zawarcia umowy, jako popełnionego błędu; wyznaczywszy ją właściciel samochodu twierdziłby zapewne, że "gdyby nie cena minimalna, auto na pewno poszłoby za większe pieniądze".
Reasumując, morał z dzisiejszej bajeczki jest taki: trzeba dokładnie czytać co się podpisuje, co się wyklikuje, a także dokładnie przeglądać różne oferty - może się trafi coś atrakcyjnego za niezłe pieniądze.
Podczas wystawiania samochodu na licytację zrobiłem błąd. Nie wpisałem ceny minimalnej. Potem popsuł mi się modem i nie miałem dostępu do serwisu aukcyjnegoTłumaczenie brzmi niezwykle słodko (wręcz naiwnie) aczkolwiek biorąc pod uwagę, że "tonący brzydko się chwyta" - fajtłapa liczył, że auto pójdzie za jakieś 45 tys. zł - nie dziwi nic. Na szczęście (tak tak, na szczęście - mam już dość wszelkiej maści naciągaczy, wydrwigroszy oraz ludzi, którzy uważają, że umowa jest ważna tylko wówczas gdy jest dla nich korzystna) trafiła kosa na kamień: nabywca, któremu udało się wylicytować cenę 23 tys. zł nie daje sobie dmuchać w kaszę i składa pozew do sądu.
Zapowiada się kolejna smakowita sprawa (im więcej w naszym życiu cyberinteresów, tym więcej cyberprocesów nas czeka...) Interes nabywcy chronią przepisy kodeksu cywilnego, począwszy od kardynalnej normy "zawarcie umowy w wyniku aukcji następuje z chwilą udzielenia przybicia" (art. 70(2) par. 2 kc), sprzedającemu nie przysługuje zatem możliwość uchylenia się od obowiązku wydania pojazdu wskazując na słabszą - bo ograniczoną wyłącznie do naprawienia powstałej w ten sposób szkody - odpowiedzialność z art. 70(4) par. 2 kc. Właściciel Jeepa nie może się już bowiem uchylić od zawarcia umowy - umowa została zawarta w momencie, w którym system aukcyjny wskazał konkretną ofertę.
Sprzedającemu trudno będzie też uchylić się od skutków czynności z powołaniem się na błąd co do jej treści (art. 84 par. 1 kc), a to dlatego, że nie może być podstawą do tego niespełnienie oczekiwań strony umowy odnośnie do sposobu jej wykonania przez drugą stronę i związane z tym twierdzenie, że nie doszło do właściwego wykonania umowy (tak SN w wyroku z 6 maja 1997 r., I CKN 91/97). Nie da się bowiem wykazać, że aukcja była obciążona błędem polegającym na niewyznaczeniu ceny minimalnej - aukcje tego rodzaju są czymś zupełnie normalnym.
Na marginesie warto zauważyć, że absurdalne jest powoływanie się przez sprzedawcę na brak wyznaczenia ceny minimalnej, poniżej której nie doszłoby do zawarcia umowy, jako popełnionego błędu; wyznaczywszy ją właściciel samochodu twierdziłby zapewne, że "gdyby nie cena minimalna, auto na pewno poszłoby za większe pieniądze".
Reasumując, morał z dzisiejszej bajeczki jest taki: trzeba dokładnie czytać co się podpisuje, co się wyklikuje, a także dokładnie przeglądać różne oferty - może się trafi coś atrakcyjnego za niezłe pieniądze.
Komentarze (3)
Kategoria
prawo i życie



