Dziś Prima Aprilis, więc -- jako znany dowcipniś (oraz świeżo upieczony posiadacz i chyba fanboj Kindla) chciałem się Państwu pochwalić: specjalnie na życzenie P.T. Czytelników jest już dostępne specjalne wydanie e-lubczasopisma Lege Artis na czytnik Kindle!
O szczegółach można poczytać w serwisie Świat Czytników (polecam wszystkim zainteresowanym tematyką e-booków, czytników, etc.).
Jak się okazuje sprawa z e-Lege Artis jest prostsza, niżby mogło się komukolwiek wydawać: wystarczy programik Calibre oraz... Kindelek właśnie ;-)
Na marginesie (czym byłby ten tekst bez kilkunastu słów mądrzenia się) dodam, że będąc swego czasu lekko sceptycznym co do czytników elektronicznej prasy i książek -- sceptycyzm wynikał przede wszystkim z założenia, że "to nie może być takie proste", no i ze świadomości, że przecież nie podłożę sobie tego pod siedzenie jak idę z psem spacer ;-) -- chyba mogę już (po miesiącu używania Kindla) zachęcić i szczerze polecić P.T. Czytelnikom to urządzenie. Każdy tekst czyta się naprawdę bardzo wygodnie, każda (najgrubsza i najcięższa) książka waży tylko ćwierć kilo, najgorszy nawet druk można powiększyć dla wygody naszych oczu.
(Owszem, lojalnie muszę wyznać, że Kindle nie jest bez wad; do podstawowych zaliczyłbym: brak wbudowanej obsługi formatu epub, ryzyko agresywnej polityki DRM w przypadku Amazona oraz to, że kupionej "Polityki" nie poczyta nikt inny.)
Inna sprawa, że jestem więcej niż pewien, że najdalej za 10 lat EU wprowadzi -- w trosce o środowisko, rzecz jasna -- poważne restrykcje jeśli chodzi o papierową prasę (to w pierwszej kolejności); a nawet jeśli nie zrobi tego regulator, to wyreguluje to rynek: jakby na to nie patrzeć wydawca zawsze ryzykuje z ilością nakładu, później liczy zwroty... cała ta logistyka odpada w przypadku e-prasy.
Z książkami troszkę to potrwa, aczkolwiek wizja niezagracania chałupy setkami kurzących się tomiszcz, w których trudno coś znaleźć (choćby myśl jakąś, cytat) -- i przeniesienia tego do lekkiego urządzenia jest więcej niż zachęcająca. (Aczkolwiek tu znów trzeba myśleć o kompatybilności rozwiązań, ot choćby byłoby przykro, gdybym zmuszony był zawsze czytać moje książki tylko na urządzeniu od Amazona, nawet jeśli konkurencyjny producent zaoferuje lepszy produkt -- kurczowy DRM na dziś wyklucza takie myki...)



Nieprawdopodobne: coś nie gra z prawami do e-książek Orwella sprzedawanych przez 