Kłamstwo powtórzone 1000 razy...
 Oceń wpis
   

dymecki o authalia raz jeszcze ;-)Są ludzie, którzy potrafią uczyć się na błędach ;-) Uczy się na błędach np. Wiarygodny Bloger(tm), który -- nieoceniony eresesie! -- postanowił powrócić w dawnym stylu (a ja się martwiłem ;-)

Oto parę chwil temu wyskoczył mi -- właśnie w czytniku RSS -- kolejny wpis, w którym Bartek Dymecki chciał wyjaśnić kwestię pewnego serwisu, który był, ale już go nie ma.

Muszę przyznać, że czytając wpis "Ponownie o Authalii" (przepraszam zainteresowanych za to słowo, jak widać staram się zminimalizować skalę zjawiska, na usprawiedliwienie mam tylko to, że to cytat tylko) -- obecnie dostępny chyba tylko w cache -- przecierałem oczy ze zdumienia.
Czego tam nie było (a co było): najważniejsza chyba informacja brzmi, że zamknięcie projektu to efekt odwrócenia się głównego partnera, albowiem "Nie ma co ukrywać, że obecnie strona jest zamknięta. I nic dziwnego – nie może być inaczej, gdy główny partner na którym opiera się biznes nagle się odwraca zmieniając wygląd spraw. Takie mogą być biznesowe konsekwencje polegania na kimś w zbyt dużej mierze."

A więc proszę Państwa: my niewinni, oczywiście wszystko grało, Jaś Majetko może iść do Muzeum po jego obraz -- tylko niedobre PWPW okazało się niegodne zaufania ("główny partner nagle się odwraca").

No dobra, miało być o tym, że niektórzy uczą się na błędach. Otóż i uczą się -- rzeczonego wpisu na blogu już nie znajdziecie (stąd i efektowna ilustracja powyżej) -- czyli jednak poczucie wstydu zwycięża.

PS tak, ten wpis też jest o dozwolonym użytku -- a dokładnie w odmianie "prawo cytatu" ;-) pamiętajcie bowiem, że warunkiem dopuszczalności cytowania jakiegoś utworu jest jego rozpowszechnienie.

Komentarze (16)
Po *.com także *.org ogłosiło przerwę techniczną
 Oceń wpis
   

authalia.org przerwa techniczna[oświadczenie parafialne]: Nie zauważyłbym, gdyby życzliwa Niewidzialna Ręka nie podesłała linka do tej strony. Z pytaniem -- w kontekście tego, co się podziało dwa tygodnie temu -- czy coś o tym wiem.
Albo czy dalej zajmuję się tematem.

Oświadczam zatem niniejszym, że od tamtego czasu -- dokładnie od wrzucenia tu linka do oświadczenia MKiDN -- straciłem zainteresowanie tematem stowarzyszenia, spółki i czasopisma.

Nie klikam, nie sprawdzam, nie wnikam -- nie interesuję się.

Jedno o czym pomyślałem: załóżmy, że ktoś faktycznie dał się nabrać i powierzył swą twórczość na wiekuiste przechowanie. I co teraz? -- via *.com wejść się nie da, owszem, na "Wielką bekę pod Grunwaldem" trafiam przez wyszukiwarkę (site:*.com jaś majetko), ale jak się kliknie w linka to padaka...

Więc pamiętajcie: jeśli ktoś Wam bzyczy do ucha, że będzie wiekuiście, taniej niż u rejenta i w ogóle nowocześnie, to praśnijcie gazetą bez łep taką muchę.

No to mam kolejny argument przeciwko temu, by jakieś debaty organizować w tak efemerycznych serwisach jak jakiś fejsbók.

Komentarze (10)
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaby wiedzieć jak jest [akt.]
 Oceń wpis
   

Obiecałem, że pewne słowo na "A" pojawi się w Lege Artis już tylko jeden raz, takoż, że tylko jeden tekst poświęcę jeszcze temu problemowi.

No to proszę, świeżutki komunikat, prosto od rzecznika:

W dniu 13 stycznia 2010 PWPW SA zażądała od Authalia.com usunięcia ze strony internetowej tej firmy wszelkich oznaczeń handlowych PWPW SA, w szczególności logotypu, tekstu ze strony www.pwpw.pl oraz odesłania do witryny PWPW.
 
Pismo podpisane przez Zarząd zostało wysłane mailem oraz listem poleconym.
 
Arkadiusz Słodkowski, rzecznik prasowy PWPW SA

Q.E.D.

akt. [14 stycznia 2010 r.]: głos w sprawie Stowarzyszenia zabrało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Odsyłam do informacji na stronie MKiDN.

akt.2 [także 14 stycznia 2010 r.]: ktoś najwyraźniej zwiera szeregi przed kontrofensywą styczniową:

authalia zawieszona

Komentarze (37)
Gwoli wyjaśnienia, bo już mi uszami wychodzi...
 Oceń wpis
   

logo AuthaliaPonieważ nie lubię jak się mnie robi w balona -- a Pan Wojciech chce zrobić ludzi w balona w wywiadzie dla Dziennika Internautów -- mam na myśli zdanie "Pan Rudak otrzymał od nas materiał, z którego wynika, że możemy korzystać ze słowa "partner" w odniesieniu do PWPW SA. Jak to zostało wykorzystane przez Pana Rudaka, może Pan sam sprawdzić w jego czasopiśmie..." -- do czego dokłada się Wiarygodny Bloger w komentarzu u Sławka Wilka -- czuję się zobowiązany (to dobre słowo) raz jeszcze zabrać głos w sprawie serwisu, który wydaje certyfikaty autorstwa.

Zacznę od tego jak było, a później będzie co ja o tym sądzę.
Kwestię moich kontaktów z PWPW SA oraz "sprostowania" rzecznika PWPW SA wyjaśniłem w tym tekście. Piszę "sprostowania", chociaż było to raczej wyjaśnienie -- nigdy nie pytałem o patronat, lecz o partnerstwo, to widać w treści pytania, które też tam znajdziecie.

6 stycznia otrzymałem od Pana Wojciecha przedziwny listel (sygnalizowałem go w ostatnim wpisie poświęcony Authalii... to naprawdę miał być ostatni wpis...). Nie ujawniłem niczego z jego treści, albowiem Pan Wojciech był łaskaw poprzedzić go zdaniem "piszę do Ciebie ten e-mail jako osoba prywatna. Proszę abyś nie publikował tego listu, a informacje jakie są w nim zawarte są tylko dla Twojej wiadomości. Część z nich stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa" (tak, już wiecie -- zdanie "tak się nie da" odnosiło się do propozycji skumplowania się...).
Jako załącznik otrzymałem skan umowy (pocięty), z którego miał wynikać partnerski status spółki Authalia.com sp. z o.o. oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA.

Wprawdzie zdziwiło mnie to, że ten dość istotny czynnik mam zachować dla siebie, ale uszanowałem to.
Natomiast dziś czytam, że "Pan Rudak otrzymał od nas materiał, z którego wynika, że możemy korzystać ze słowa "partner" w odniesieniu do PWPW SA. Jak to zostało wykorzystane przez Pana Rudaka, może Pan sam sprawdzić w jego czasopiśmie..."

Jeśli Pan Wojciech nie ma jeszcze certyfikatu na ten cytat, to radzę się spieszyć. Niedługo będzie on dużo wart.

Oto i skan, który otrzymałem (troszkę go wyprostowałem, ale treściowo jest to 100% materiału). Publikuję, ponieważ wobec opowiadania takich bzdur przez Pana Wojciecha, prokurenta spółki Authalia sp. z o.o. nie mogę przejść obojętnie:

Authalia PWPW -- kto jest czyim partnerem?

 

A teraz merytorycznie. Zdanie brzmi

"Na potrzeby prowadzonej przez Authalia kampanii reklamowej na rzecz Projektu Authalia, PWPW-SIGILLUM PCCE wyraża zgodę na posługiwanie się przez Authalia określeniem "Partner" oraz przekazywanie informacji dotyczących faktu współpracy z PWPW-SIGILLUM PCCE w zakresie usług certyfikacyjnych (...)"

Jak wół napisane: "posługiwanie się przez Authalia", co oznacza, że to Authalia jest partnerem  PWPW-SIGILLUM PCCE, nie zaś PWPW SA partnerem Authalia sp. z o.o.
Nie ma ani słowa o znaku towarowym Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA, który cały czas wisi na jedynce serwisu, ani o statusie PWPW SA jako partnera Authalii.

Jest Authalia -- partner PWPW-SIGILLUM PCCE. Spółka może sobie pisać "Authalia jest partnerem PWPW-SIGILLUM PCCE". Na inną treść zgody nie ma.

A jeśli nawet spółka interpretuje to inaczej (bo precyzją ta wielce wynegocjowana klauzula nie grzeszy...), to Panie Wojciechu, proszę pamiętać, że dostałem to 6 stycznia i to z wiadomym zastrzeżeniem.

I tyle na ten temat. Authalia uszami już mi się wylewa.

PS tak mi się wydaje, że faktycznie to doskonały przypadek na szkolenia dla PR-owców: jak skopać temat, który był słaby, ale nikt tego by nie dostrzegł, gdyby ludzie nie zaczęli drążyć.

Komentarze (114)
Jasio żąda: niech Muzeum odda plagiat jego obrazu
 Oceń wpis
   

Wpadł dziś do mnie mój 11-letni sąsiad i podrzucił kopię listu, który wysłał do Muzeum Narodowego w Warszawie. W skrócie -- Jaś ma certyfikat autorstwa na pewien utwór, zaś w zbiorach Muzeum znajduje się żywy plagiat jego dzieła.
Poczytajcie zresztą sami:

 

do Dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie,

Drogi Panie Dyrektorze,
Zwracam się do Pana w sprawie bezprawnego przechowywania w zbiorach MNW plagiatu mojego obrazu pt. "Wielka beka pod Grunwaldem". Jak może Pan się dowiedzieć,
utwór ten jest mojego autorstwa, na co posiadam stosowny certyfikat wystawiony przez spółkę Authalia.com sp. z o.o. przy udziale partnera, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Zgodnie z deklaracjami moc takiego certyfikatu jest równorzędna dacie pewnej potwierdzonej przez notariusza, zatem skutkiem uzyskania takiego dokumentu jest powstanie nieusuwalnej pewności co do mojego autorstwa i moich praw do utworu.

Patrząc na udostępniony publiczności obraz niejakiego Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" dostrzegam -- cóż za koincydencja -- uderzające podobieństwo do mojego obrazu, który jest chroniony w 164 krajach na całym świecie.

W związku z powyższym uprzejmie proszę o bezzwłoczne wycofanie obrazu będącego plagiatem z ekspozycji oraz wydanie mi jego egzemplarza. W przeciwnym razie będę zmuszony zgłosić Muzeum do Authalii, za co otrzymam 100000 punktów.

Z poważaniem, Jaś Majetko

 

PS1 Sławek Wilk postawił ciekawe pytanie: dlaczego listele z zawoalowanymi zapowiedziami pozwu Authalia kieruje także do PWPW SA? To faktycznie interesujące; ja natomiast poprosiłem rzecznika tego przedsiębiorstwa o wyjaśnienia -- jakie jest stanowisko Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA wobec faktu, że dzięki jej usłudze Jaś Majetko mógł zrobić co zrobił? Jak tylko uzyskam odpowiedź (a wierzę, że uzyskam -- tym razem poprosiłem o wypowiedź pisemną, żeby nie było wątpliwości...), podzielę się tą wiedzą z Wami.

PS2 a teraz jeszcze lepsze. Dostałem dziś kolejnego listela od Pana z Authalii. Poproszono mnie o zachowanie jego treści w tajemnicy, co uczynię. Dość jednak rzec, że jego treść i forma jest zdumiewająca...
... mogę jednak udzielić za pośrednictwem Lege Artis odpowiedzi. Panie Wojtku, tak się po prostu nie da.

Komentarze (57)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2010-07-30 21:30
infolinka:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
Wizje ma każda ekipa i za każdym razem dowiadujemy się, że wizje to za mało. Żeby[...]
2010-07-30 21:21
Aen Hen Cerbin:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
Załóżmy, że w pewnym kraju pod światłym przewodnictwem Partii Okupantów mamy jakieś 2 mln sztuk[...]
2010-07-30 20:10
liczydlo:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
wystarczy że podrożeje paliwo,pra, gaz a cala reszta produktów( w tym takze żywność) tez podrożeje
2010-07-30 16:12
Baś:
Proszę nie reagować na próby wyłudzenia opłat przez AG-REK
Wiadomo czy ktoś to zapłacił? W sumie oni tam mają w regulaminie, że biorą opłatę za[...]
2010-07-30 16:07
PoNgO:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
@olgierd Pomysł - i owszem - wypłynął od polityków PO ale do jego przeforsowania będą[...]
2010-07-30 15:45
ws-:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
Czy mógłbym prosić o jakiegoś linka do tej wypowiedzi red. Żakowskiego? Czy to tylko ogólne[...]
2010-07-30 15:10
p.a.w.e.ł.:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
PO powoli wypełnia obietnice wyborcze. 3x15=45 więc jeszcze czeka nas kilka podwyżek.
2010-07-30 14:46
olgierd:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
http://news.money.pl/artykul/rzad;podniesie;vat;by;chronic;panstwo;przed;nadmiernym;zadluzeniem[...]
2010-07-30 14:16
ANZELM_CIUMLASA:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
Piszesz, że kazano Ci pokazywać kopię umowy o pracę. A czy te palanty prawnicy w sądzie, nie[...]
2010-07-30 13:56
PoNgO:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
Cóż, projekt nie wyszedł nawet jeszcze z obrad RM więc poczekajmy na ostateczną wersję. Ja[...]
2010-07-30 13:12
trm:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
Zapominasz, że są na różne kategorie produktów są różne stawki VAT. Wcale nie muszą ruszać 22%...
2010-07-30 11:15
tyciuni:
Żądam 100-procentowych stawek podatkowych!!!
jest jeszcze możliwość powiększania dziury budżetowej i podejrzewa, że przynajmniej kilka[...]
2010-07-30 09:46
olgierd:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
Ba, z wrocławskich korytarzy znam Panią w Todze z ciemnoniebieską aksamitką, która dopóki Togi[...]
2010-07-29 18:29
kioyo:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
Bez krawata!.. A przewodnicząca zawsze mi mówiła: "proszę wpuszczać tych z krawatem. Klient z[...]
2010-07-29 15:37
mmm777:
Czy "po" oznacza to samo co "w"?
http://www.edwardmusial.info/pliki/centrum_promocji_miedzi.pdf
2010-07-29 13:14
Zyrix:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
Owszem, odwrócili bo jakość usług była często żałośnie niska. Inna sprawa, że wprowadzili[...]
2010-07-29 13:00
olgierd:
Czy "po" oznacza to samo co "w"?
Za wysokie progi na moje skromne nogi...
2010-07-29 11:53
P4trykx:
Czy "po" oznacza to samo co "w"?
Lepsza dyskusja jest teraz o słowo "bezpieczeństwo" prowadzona między Maciarewiczem a resztą świata.
2010-07-29 10:06
olgierd:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
Dlatego ja zwykle chodziłem do sądu bez krawata (a czasem nawet bez marynarki) -- żeby się nie[...]
2010-07-29 09:35
Zyrix:
Zleceniobiorca pełnomocnikiem sądowym -- ależ tak!
I tak nie jest jasne who is who. Już parę razy zdarzyło mi się wysłuchiwać żali na to jak[...]