Warto choćby dwa zdania poświęcić zakończeniu (?) sporu pomiędzy spółką Oponeo.pl SA oraz właścicielem serwisu z oponami Opony.net (skądinąd szeroko znanym z bardzo mocnego zaangażowania na rynku domen internetowych). O ugodzie, na podstawie której spółka Oponeo.pl SA ma otrzymać kwotę 95 tys. złotych tytułem naruszenia praw majątkowych można sobie poczytać na stronie sklepu (z przyjemnością dowiedziałem się, że spór w imieniu pokrzywdzonych prowadził r.pr. Tomasz Ejtminowicz -- pozdrawiam), ciekawy komunikat wystosował także -- pod komentarzem Vagli do sprawy p. Zajkiewicz ("Wiktor Zajkiewicz, właściciel serwisu OPONY.NET, kwestionuje zarzuty zawarte w (...) komunikacie (...) dotyczącego ugody" przez co "rozważa podjęcie kroków prawnych") -- (co za suspens! -- trudno zatem oczekiwać, bym i ja nie skrobnął paru zdań ;-)
Z jednej strony mamy więc kwestię ochrony praw do baz danych -- czyli prawa producenta jakiegoś zbioru danych (niekoniecznie podlegających ochronie na innej podstawie: znaczy się to nie muszą być utwory w rozumieniu prawa autorskiego) do cieszenia się swoim dorobkiem i pobierania z tego jakichś tam pożytków. (Od razu warto jednak przypomnieć, że prawa producenta do bazy danych nie są nieograniczone i czasem trzeba się godzić na korzystanie z niej przez inne osoby -- ważne: tylko w zakresie nieistotnym co do jakości lub ilości.)
I tak faktycznie można powiedzieć, że opisy produktów pochodzące od producentów ogumienia samochodowego -- generalnie niewątpliwie nie będące utworami w rozumieniu art. 1 ust. 1 pr. aut. (bo brak im tej iskry bożej) -- same w sobie nie mogą być chronione przez prawo, ale już właśnie przez to, że ktoś przedsięwziął pewne kroki w celu systematyzacji tych danych cały zbiór już podlega ochronie prawnej.
Mało tego: jeśli owo skubnięcie bazy ma na celu odpalenie konkurencyjnego sklepu -- a więc zgrywamy sobie cały opis towarów tylko po to, żeby za tydzień zrobić coś podobnego -- to wchodzimy na grząski grunt czegoś, co można zakwalifikować jako czyn nieuczciwej konkurencji.
Co mnie w oświadczeniu Oponeo.pl niewątpliwie razi? Przede wszystkim użyte frazy: "przywłaszczone przez konkurencję produkty" -- no przepraszam, przywłaszczenie to przywłaszczenie, zatem dopóki doszło ledwie do skopiowania bazy danych (bez jakiegoś ataku chakierskiego na serwery "dawcy" -- nb. taki atak to też nie byłoby przewłaszczenie, lecz raczej cyberterroryzm z art. 269a kk) -- a później dla odmiany "kradzież baz danych" i znów "odszkodowanie za przywłaszczane bazy danych".
Ma to mniej-więcej tyle sensu, ile gadanie o "kradzieży oprogramowania komputerowego" (ale z drugiej strony: skoro nie rozumie tego kierownictwo MSWiA, to dlaczego ma coś rozumieć ktoś inny?) -- no więc (pomijając to, co sobie strony ustaliły w treści ugody i jakie były konkluzje stron) czemu ja się zastanawiam czy aby p. Zajkiewicz nie może mieć w swoich słowach sporo racji?



