Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
 Oceń wpis
   

Ciekawostka z korespondencji: Stowarzyszenie Lexus z Poznania, które jakiś czas temu podjęło skuteczną ponoć krucjatę w walce z antykonsumenckimi klauzulami w umowach i regulaminach stosowanych przez przedsiębiorców, dość nieoczekiwanie zmieniło front.

Teraz już nie ma pozwów do sądów i współpracy z UOKiK. Teraz ponoć zaczęło się masowe wysyłanie do przedsiębiorców "pozwów", w których Lexus punktuje występujące postanowienia niedozwolone, grozi postępowaniem -- oraz proponuje ugodę, na podstawie której Stowarzyszenie wycofa powództwo w zamian za 360 złotych, hmm... "odstępnego" od każdego przypadku takiej klauzuli.
Znaczy się: jak Lexus u kogoś znalazł 10 klauzul, to ugoda jest za 3600,00 złotych, proporcjonalnie.

Art. 385(1) kc:
§1. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
§2. Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie.
§3. Nie uzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta.
§4. Ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje.
Padło już na biura tłumaczeń, sklepy internetowe, biura podróży i pewnie wiele innych branż, skoro temat zaczyna przeciekać z for internetowych do mainstreamowych mediów
[Akapit poświęcony osobie byłego prezesa Stowarzyszenia -- faktycznie nietrafny -- został usunięty na jego osobistą prośbę. Równocześnie pozwalam sobie na opublikowanie oświadczenia byłego prezesa Stowarzyszenia:]
- nie jestem prezesem, członkiem ani nic mnie nie wiąże ze Stowarzyszeniem Towarzystwo Lexus już od wielu miesięcy
- nigdy nikogo nie szantażowałem, tak samo jak Stowarzyszenie
- Stowarzyszenie nigdy nie otrzymało od nikogo ani złotówki w związku ze sprawami sądowymi (jakimikolwiek), stowarzyszenie w ogóle nigdy nie otrzymało od kogokolwiek ani złotówki - to samo dotyczy prezesa, skarbnika, członków i wszystkich innych osób związanych z Lexusem
- nigdy od nikogo jako pełnomocnik nie otrzymałem ani złotówki w związku z reprezentowaniem stowarzyszenia w jakichkolwiek postępowaniach sądowych, w tym zwłaszcza w SOKiK

Moje zdanie jest, dość tradycyjnie, mieszane.
Z jednej strony pewnym nadużyciem staje się już instytucja klauzuli niedozwolonej. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 385(1) par. 1 kc niedozwolonymi postanowieniami umownymi są takie klauzule kształtujące stosunek cywilnoprawny zawarty między przedsiębiorcą a konsumentem, które w rażący sposób naruszają interesy konsumenta -- lista z art. 385(3) kc to oczywiście tylko przykładowy spis takich klauzul -- ale pod warunkiem, że nie zostały z konsumentem indywidualnie ustalone.

Powinno to wyłączać postanowienia niekorzystne dla klienta, ale takie, na które miał rzeczywisty wpływ (a contrario art. 385(1) par. 3 kc); rzecz dotyczy zatem w zasadzie wyłącznie wzorców umów (umów adhezyjnych) czyli takich, gdzie stosunek prawnych oparty jest na regulaminie zaproponowanym przez przedsiębiorcę (dotyczy to sklepów i innych usługodawców internetowych), na ogólnych warunkach umów (ubezpieczenia, banki) bądź na formularzach umów, w których rola klienta sprowadza się w zasadzie do wypełnienia rubryki "imię, nazwisko, adres" oraz złożenia podpisu.
W praktyce o stosowanie niedozwolonych praktyk antykonsumenckich coraz częściej oskarżani są przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi na warunkach może średnio korzystnych dla klientów, ale ustalonych z nimi indywidualnie.

Z drugiej jednak strony jako Wasz Guru i Doradca Prawny muszę powiedzieć wprost: pamiętajcie, że nawet durne lex sed lex, więc wybijcie sobie z głowy (to uwaga szczególnie adekwatna do startutopistów) choćby możliwość błyskawicznej zmiany regulaminu świadczenia usług (i to czasem nawet bez powiadomienia konsumenta, który musi sobie sam sprawdzać na stronie co się pozmieniało).
Zatem jeśli mniejszym lub większym przypadkiem wcisnęliście do swoich regulaminów coś, o czym mowa jest w art. 385(3) kc (to długi przepis, więc nie przeklejam -- zamiast tego odsyłam do dokumentu), to weźcie i coś z tym czym prędzej zróbcie.

Zaś co do samych pozwów Stowarzyszenia Lexus... No co ja będę owijał w bawełnę: nie podoba mi się to. Rozumiem edukację i wsparcie dla raczkujących przedsiębiorców (sam swego czasu napomniałem kolegów z AdTaily w sprawie ich regulaminu), zdarza mi się nawet apelować do rynkowych tuzów (Aliorze, usuń wreszcie karę umowną za nieterminową spłatę kwoty minimalnej z karty kredytowej!!!) -- złamanego grosza za to w życiu nie dostałem, a o takim -- nie bójmy się tego słowa -- [...] działaniu nawet nie chciałoby mi się myśleć.
Ba, rozumiem nawet metodę ogniem&mieczem: nie rozmawiamy, lecz od razu tniemy przy ziemi. Wybrałbym taką metodę, gdybym doszedł do przekoniania, że tylko blady strach -- nie wiem gdzie i skąd spadnie na nas hiszpańska inkwizycja -- może przekonać przedsiębiorców, że nie warto eksperymentować z nieprawidłowymi regulaminami.

Ale metoda na szkolenie przez wezwanie i [...] 360 zł dla nauczyciela? To zdecydowanie nie pasuje do mojego poczucia estetyki prawnej.

Komentarze (38)
Podzwonne dla "Dziennika"
 Oceń wpis
   

Ledwie co zrobiła się jazda po nieszczęsnym "Dzienniku", ledwie co redaktor naczelny Krasowski przymilał się o całusy od internautów, a nieszczęsny Cezar Michalski -- piszę za relacją w Mediafun, który cytuje Galopującego Majora -- ględził, że ta "fanga w nos" i odgrywanie się za złośliwości Kataryny (BTW wesoło mieli w tym "Dzienniku", jeden całować się chciał, a drugi taki brutalniejszy jakby bardziej...), a tu się okazuje -- nie będzie żadnego całowania, nie będzie "Dziennika", nic nie będzie.

Oficjalnie jest tak, że Axel Springer kupuje 49% udziałów w Infor Biznes, w wianie wnosi właśnie tenże tytuł, a od jesieni na bazie obecnego zespołu... wydaje nowy tytuł. Redaktor naczelny -- ten od całowania -- już miał ponoć podać się do dymisji.
Ubolewa Janusz Palikot, bo martwi się, że nie będzie z kogo ściągnąć jego 10 milionów odszkodowania (bo tyle wart jest jego wizerunek ;-) a ja muszę powiedzieć: lepiej późno niż wcale.

Biorąc pod uwagę całokształt projektu, z którego niemiłosiernie wyśmiewał się WO (wyciągając mu kilka niezłych wpadek oraz zwykłe podpierdółki), a który ja czasem wspierałem swoją złotóweczką (dla ochrony konkurencji bardziej), lepiej byłoby chyba, żeby już nie.
Sęk w tym, że ilość potknięć, jakie zdarzały się tej redakcji znacznie przekraczała średnią krajową: żałosne adresy red. Karnowskiego do przewodniczącego Kaczyńskiego (szybko zdjęte z sieci...), późniejsza afera Kataryny, aż po wywiad... którego nie było.

Polecam ciekawy komentarz w blogu AntypressTa ostatnia historia to jest (link w Góglu został, ale "Dziennik" znów zdjął go ze strony, bo się wstydzi... -- kto ciekaw, niechaj czyta w archiwum) jakiś symboliczny dla tej redakcji samobój. W pościgu za Palikotem (nie wnikam: słusznym czy niesłusznym) "Dziennik" wymyśla rozmowę z dyrektorem banku Rotschilda, w którym padają dość ciężkie zarzuty pod adresem posła i przedsiębiorcy ("Wydaje mi się, że to jest w jakiś sposób przekręt. Dlaczego? Bo normalny, uczciwy człowiek nie chowa się gdzieś po wyspach, nie dostaje pieniędzy gdzieś za granicą. To prawdopodobnie może być praktykowane, tylko że przez ludzi, którzy w jakiś sposób chowają się z pieniędzmi.") Następnie -- kiedy okazuje się, że to bezczelna mistyfikacja -- wycofuje tekst ze strony i nabiera wody w usta... Żałość...

No dobrze, dosyć tego kopania leżącego.

Komentarze (7)
Powałkoniwszy się
 Oceń wpis
   

I znów kolejny długi łykend za nami, i znów eksperci mogli ponarzekać (celowo linkuję tekst sprzed dekady prawie...) ile to traci cała nasza gospodarka na 3 dniach wolnego.
Przykro mi bardzo, ale -- nie wiedzieć dlaczego -- ja tego nie kupuję. Nie uważam po prostu, żeby jakiś trzy- a nawet czterodniowe nieróbstwo było w stanie rozpieprzyć nam gospodarkę bardziej, niż pół głupawego zarządzenia ministra.
Ba, uważam, że taki długi łykend może tylko pomóc.

Nie obliczyłem tego sobie (w rachunkach jestem raczej słaby...), zresztą nawet nie wiem ile to jest owe 0,08902186123% PKB czy ile tam tracimy przez taki piątek.
Wziąłem to na logikę.

Logika podpowiada mi, że gospodarka to nie tylko sklepy i hipermarkety, które musiały zamknąć swoje podwoje przez dwa majowe dni. Ten sam zdrowy rozum mówi mi, że ludzie pracujący to nie tylko giełda, maklerzy i finansiści. Ba, gospodarka to nawet nie te sterty papierzysk wypełnianych czy to w urzędach, czy to w prywatnych przedsiębiorstwach na zlecenie tychże urzędów (ludzie mi ostatnio opowiadają jakieś straszne rzeczy o formularzach GUS).

PKB i inne wskaźniki to przecież także produkcja i sprzedaż sprzętu wypoczynkowego -- przecież nie ma sensu kupować paletek, płetw czy nart, jeśli człowiek nie znajdzie czasu na ich wykorzystanie. Produkcja to także wytwarzanie sprzętu do grillowania, podpałek, hodowanie i tłuczenie prosiaków na ociekające tłuszczem mięcho, albo i -- wierzajcie mi! -- dzwoniące buteleczki pysznego browca schodzące z taśmy.
Wzrost gospodarczy to także pieniądze, które wydajemy na wycieczki, pensjonaty, hotele, przeloty, albo i na paliwo spalone w korkach, żeby tylko dopchać się do miejsca wymarzonego wypoczynku.

Ile nasza gospodarka -- producenci wieprzowiny, hutnicy wytapiający stal na sprzęt do grilla, właściciele kempingów, obsługa stacji benzynowych i pensjonatów -- zarabiają tylko dlatego, że rzucamy się w tradycyjny ludyczny wir? Ile osób znajduje dzięki temu zatrudnienie (albo go nie traci), ile zakładów blacharskich ma coś do roboty tylko dlatego, że na drogach zaroiło się od niedzielnych kierowców?
Jakby nie było tych wszystkich weekendów, wakacji i innych okazji -- czy byłby sens kupowania nart na trzy wyjazdy w sezonie? Czy byłby sens taszczenia stojaczków na barbecue do i z bagażnika odszpachlowanych golfów dwójek?
A nawet spędzający każdą wolną chwilę przed telewizorem; jaką mieliby motywację do kupienia kolejnego telewizora o przekątnej większej od własnego IQ, gdyby neonazistowska tefałpe znów nie puściła trylogii o Pawlaku i Kargulu?

Dlatego rzucam moje osobiste hasło, którym chętnie zapłodniłbym ekspertów z różnych instytutów bolejących nad wypoczywającymi (hmm BTW jestem ciekaw jak wygląda tam praca...): ludzie, op...cie się ile wlezie, kupujcie paletki, szorty i klapki, lejcie benzynę na 200 kilometrów podróży, bo tylko w ten sposób ratujecie naszą biedną gospodarkę -- swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.
Cokolwiek o tym ma do powiedzenia stado teoretyków od dobrej telewizyjnej roboty.

Komentarze (10)
MPWiK odpowiada w sprawie ogródków działkowych
 Oceń wpis
   

W sprawie dziwnej (dzikiej?) likwidacji ogródków działkowych "okólnikiem" MPWiK wypowiedział się -- bardzo szybko, za co dziekuję -- rzecznik prasowy MPWiK (niecałą godzinę temu dostałem w tej sprawie listela).

Dziś sprawy nie komentuję, aczkolwiek czekam na komentarze PT Czytelników. Podpowiem, że widzę jeden, ale za to dość poważny, błąd:

 

Informacja o stanie prawnym ogrodów działkowych położonych przy ul. Długiej

Nieruchomość na której usytuowane są ogrody działkowe, oznaczona geodezyjnie jako działka nr 7/2 AM 14 obręb Stare Miasto, była w użytkowaniu MPWiK  na mocy decyzji MZGT/PT/3832/75 Urzędu Województwa Wrocławia z dnia 14 lipca 1975r. Następnie na mocy ustawy tytuł użytkowania został przekształcony na użytkowanie wieczyste decyzją Zarządu Miasta Wrocławia nr 115/96 z dnia 10 maja 1996r.

Stan prawny na dzień dzisiejszy – nieruchomość jest w użytkowaniu wieczystym Spółki.

W roku 1980, zarządzeniem nr 5 z dnia 4 kwietnia, dyrektor MPWiK zorganizował Pracownicze Ogrody Działkowe.

Zarządzeniem nr 9/86 dyrektora MPWiK z dnia 10.07.1986r. powołany został Zarząd Ogrodów Działkowych, który opracował Regulamin Pracowniczych Ogrodów Działkowych. Zgodnie z zapisem §6 „Regulaminu” dyrekcja ma prawo likwidacji POD bez odszkodowania, o ile zaistnieje szczególna konieczność przeprowadzenia na tym terenie niezbędnych dla zakładu inwestycji lub realizacji innych celów statutowych.

Zgodnie z zapisem §11 pkt. „e” regulaminu prawo użytkowania działki wygasa w przypadku nie opłacania składki do 30 czerwca każdego roku.

Zgodnie z zapisem §27 regulaminu działka może być wyposażona w urządzenia, za które w przypadku koniecznego przejęcia ogrodów lub ich części na potrzeby statutowe przedsiębiorstwa, użytkownikowi działki nie przysługuje odszkodowanie.

W czasie powołania Pracowniczych Ogrodów Działkowych przepisami regulującymi była Ustawa z dnia 9.03.1949r. o pracowniczych ogrodach działkowych. Ustawa nakładała na zakłady pracy zatrudniające więcej niż 200 osób obowiązek zakładania i utrzymywania ogrodów działkowych stałych dla swoich pracowników i ich rodzin.

W dniu 6.05.1981r. uchwalona została kolejna Ustawa o pracowniczych ogrodach działkowych. Zgodnie z zapisami tej ustawy miejskie i przyzakładowe pracownicze ogrody działkowe istniejące w dniu wejścia w życie ustawy stają się pracowniczymi ogrodami działkowymi. Istniejące w dniu wejścia w życie ustawy organy samorządu działkowców (m. In. Zarządy pracowniczych ogrodów działkowych) działają do czasu podjęcia działalności przez organy samorządu Polskiego Związku Działkowców.

Przepisami regulującymi obecnie kwestie ogródków działkowych jest ustawa z dnia 8.07.2005r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz. U. 169, poz.1419). Rodzinnym ogrodem działkowym w rozumieniu przepisów tej ustawy jest wydzielony obszar gruntu będący we władaniu Polskiego Związku Działkowców, podzielony na tereny ogólne i działki oraz wyposażony w infrastrukturę niezbędną do jego prawidłowego funkcjonowania.

Podsumowanie:

   1. Teren ogródków działkowych przy ul. Długiej stanowi własność Spółki – użytkowanie wieczyste.
   2. Na terenie ogródków prowadzona będzie budowa masztu radiowego.
   3. Użytkownicy ogródków od 2 lat poinformowani są o planowanej inwestycji.
   4. Użytkownicy imiennie i pisemnie w dniu 6.03.2009r. zostali poinformowani o likwidacji ogródków.
   5. Użytkownicy mieli świadomość o ich „tymczasowości”.
   6. Użytkownicy mieli świadomość o braku możliwości roszczeń odszkodowawczych.
   7. Użytkownicy od lat nie wnoszą opłat za ich użytkowanie.
   8. Z uwagi na stan prawny, ogródki działkowe przy ul. Długiej nie podlegają Ustawie o rodzinnych ogrodach działkowych, ponieważ nie należą do Polskiego Związku Działkowców.

Konrad Antkowiak

Rzecznik prasowy MPWiK Sp. z o.o. we Wrocławiu

Komentarze (13)
AIG i Austin Powers ;-)
 Oceń wpis
   

Czytam sobie u Trystero, jak nabija się z Osamy ibn Ladina, że nie potrafi załatwić swoich spraw jak AIG -- i myślę, że Trystero troszkę jest w mylnym błędzie.

To prawda, że zaprezentowany przez American International Group ściśle tajny dokument -- który można przeczytać w internecie od deski do deski -- przywodzi na myśl wysuwane przez terrorystów żądania.
Tyle, że żądania AIG nie są zwykłym terroryzmem -- to szantaż w białych rękawiczkach. To nie jest upośledzony Renard porywający atomowy okręt podwody w celu zablokowania Bosforu. To raczej wyfrakowana sitwa Blofelda systematycznie planująca kolejny skok; i to nawet bez wahań Dr. Evila, który nie wie, że inflacja zeżarła jego wyobrażenia...

Groźby AIG są jednoznaczne i nie pozostawiają wątpliwości: "Fiasko AIG spowodowałoby olbrzymie wstrząsy w gospodarce Stanów Zjednoczonych i rynkach światowych, a także wiele nieprzewidzianych i potencjalnie katastrofalnych konsekwencji", zaś bezmiar konsekwencji byłby trudny do ogarnięcia ze względu na reakcję łańcuchową kolapsu instytucji finansowych ("cascading set of further failures"). Dochodzą do tego słowa o derywatywach, których AIG zgromadziło 1,6 biliona dolarów (w dokumencie brzmi to nawet lepiej: $1.6 trillion) oraz 74 milionach ubezpieczonych... istny armageddon!

Amerykański rząd przeznaczył dotąd kwotę blisko 150 miliardów dolarów (!) wyłącznie jako pomoc dla AIG, jednak obecnie koncern żąda -- bagatela -- dodatkowych 30 mld.

O tym, że w biznesie nie ma -- i nie powinno być -- taryfy ulgowej dla nieudaczników już pisałem. Interwencjonizm państwowy jest zawsze zły, niezależnie od tego, czy polegać ma na podsypaniu kasy dla robiącego bokami przedsiębiorcy, czy też na wysuwaniu nielegalnych postulatów przez władze.

Czas, aby i PT Czytelnicy Lege Artis zobaczyli jak wyglądają takie negocjacje. 

 

Komentarze (11)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]