Słowo od Redaktora Naczelnego
 Oceń wpis
   

Wpłynęło ostatnio kilka ciekawych listeli do redakcji. Podstawowa kwestia: czy ty strachu w sercu nie masz? przecież ktoś się kiedyś może wkurzyć i nabruździć. Co z tego, że masz rację, skoro oni mogą mieć dobrych prawników?

Można to nazwać pytaniami o zakres wolności słowa i ewentualną odpowiedzialność za słowo i zrobić niezłą debatę, można też zastanawiać się dlaczego posłowie partii z prawem i sprawiedliwością w nazwie nie chcą wykonywać wyroków, które są nie po ich myśli. Ja po prostu nazywam to zdrowym rozsądkiem i pilnowaniem swojego interesu (czyli 4 liter), w taki sposób, aby samemu zaleźć komuś za skórę, ale aby ten ktoś nie zalazł mi za skórę.

Brzmi skomplikowanie? Być może. Jeśli ktoś już jest znudzony, proponuję skoczyć na Pudelka, gdzie -- boże, co za szok! -- Liszowska skończyła 30 lat. Zbyt śpiącej (by ścierpieć atak Liszowskiej i jej koleżanek) mniejszości zaserwuję parę złotych myśli; dla przejrzystości -- w tradycyjnych punktach:

  • podstawowa sprawa to rzetelność: można być złośliwym, można być tendencyjnym i wpierać coś w żywe oczy -- ilu z Was zaczęło się zastanawiać, że być może faktycznie więcej sensu ma monarchia (choćby dlatego, że premier z prezydentem nie ścigają się samolotami) -- ale trzeba mówić co się myśli. Weredyków zwykle traktuje się poważniej (oczywiście zaraz po tym jak przestanie się ich traktować jako niebezpiecznych wariatów);
  • trzeba mieć wyrobiony pogląd na każdą sprawę, którą bierze się na tapetę. Zwróćcie uwagę, że staram się różnicować sposób kierowania żądła satyry: zwykle obśmiewam mechanizmy (nie napomykając nawet o kim mowa -- nazwy i nazwiska są zwykle najmniej istotne, liczą się zjawiska). Co innego jeśli opieram się na materiałach wcześniej upublicznionych (np. cytuję prasę) -- komentarz, ocena, mogą być ostre, subiektywne, drażniące -- czasem tylko w taki sposób można zmusić niektórych do myślenia;
  • inaczej też -- wiedzą to ci z Was, którzy czytali moje teksty poświęcone obecnemu prezydentowi, Najjaśniejszemu Paniczowi bądź byłemu wicepremierowi (L.) -- traktuję osoby ze świecznika. Zgodnie bowiem z literą Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wolno mi wypowiadać nawet najbardziej surowe oceny na temat osób publicznych;
  • owszem, zdarzało mi się otrzymywać głosy oburzenia czy niezadowolenia ("jak pan może brać w obronę tego..." albo "już my się z tobą policzymy, frustracie"), ale -- szczerze, bez cienia autopromocji -- olbrzymia większość korespondencji jest pozytywna; nawet listele pochodzące od często zmieszanych z błotem pełne są pokory i wyjaśnień;
  • owszem, są uparciuchy -- powiedz takiemu, że czyni bezprawie, on dalszym bezprawiem odpowie, zagrozi konsekwencjami karnymi; jeśli będzie komentarz, który mu się nie spodoba -- zażąda "natychmiast i bezzwłocznie usunięcia pod rygorem", ale spytany o przedstawienie wiarygodnych przesłanek bezprawności danych (art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- czy ja muszę długo temat wałkować?) nabierze wody w usta;
  • i sprawa ostatnia, ale wcale nie nieistotna przez to: nie bójcie się śmiechu! nie dajcie sobie wmówić, że dowcip jest nieprofesjonalny! Osobiście mam naprawdę serdecznie dosyć tych wszystkich ąę klimatów, gadki-szmatki, która nic nie daje, której nikt nie rozumie, a która ma wyłącznie przykrywać brak kompetencji.

Ot tak, jakoś mnie naszło. Czego sobie i Państwu życzę.

Komentarze (6)
Stat24 serwuje reklamy, a ja nic im nie mogę zrobić...
 Oceń wpis
   

PT Czytelników, którzy wczoraj zostali wstrząśnięci i zmieszani widokiem toplejera (fuj) Play zaserwowanego na Lege Artis spieszę uspokoić: to nie moja sprawka, ani nawet moich kolegów ;-)

ust. III pkt 11 regulaminu: Podczas realizacji usługi, stat24 uprawniony jest do prowadzenia kampanii reklamowych na rzecz swoich zleceniodawców. Kampanie reklamowe prowadzone będą z wykorzystaniem dostępnych technik emisji kreacji reklamowych, z częstotliwością nie większą niż dwa (2) razy na dobę dla jednego (1) odwiedzającego obsługiwaną witrynę. stat24 gwarantuje i ponosi pełną odpowiedzialność przewidzianą przepisami prawa za zgodność z prawem treści emitowanych reklam.

Jak się okazuje przykrą niespodziankę zaserwowała nam re:define, która przejęła Stat24, aby następnie -- zgodnie z ust. III pkt 11 regulaminu statystyk darmowych (których jestem klientem) -- zaserwować Wam ów koszmarek.
Ja tego nie widziałem na własne oczy (jestem AdBlock pozytywny), ale faktem jest, że przeżyłem lekki stresik. Pal licho reklamę, ale where's the money, Lebowski?

Czytelników uprasza się zatem o nieregulowanie odbiorników. Ci z Was, którzy nie korzystają z dobrodziejstw blokerów i tak nie zauważą niedogodności ;-) zaś badanie dowodzi, że dobrze wyregulowany AdBlodk radzi sobie z tą uciążliwością.

Jeśli sytuacja zrobi się trudna do zniesienia, podejmę dalsze kroki (czyt.: zdejmę statystyki Stat24, w zasadzie Google Analytics jest znacznie fajniejsze, a nie bruździ).

Ach, i już mi się nawet nie chce badać od kiedy regulamin ma taką treść (nie ma w nim żadnej daty).

Komentarze (10)
Nie czarna Wołga, lecz Aston Martin DBS ;-)
 Oceń wpis
   

Znajomi mnie pytają, czy po serii tekstów poświęconych Alior Bankowi nie boję się, że kiedyś, wieczorem, jakaś czarna Wołga gwałtownie przyspieszy za moimi plecami i wciśnie mnie w krawężnik.
Otóż nie, ja się nikogo (i niczego) nie boję. I uważam, że jedyny samochód, jaki może jechać za moimi plecami to wymarzony Aston Martin DBS, z karteczką za wycieraczką "grazie, con parole di rispetto".

Okazuje się jednak, że nie wszyscy mają tak dobrze. Trafiłem kilka dni temu -- miałem o tym pisać, albo i nie, ale jakoś mi się skojarzyło -- na ciekawy tekst na TechCrunchu. W skrócie: belgijski minister obrony narodowej wyskoczył do Nowego Jorku (nie wiadomo po co -- jakaś tam kursokonferencja została przeniesiona do Genewy, ale za podatnicze pieniądze można było mimo wszystko wyskoczyć do Stanów), tam poszedł do belgijskiej knajpy, gdzie się zdrowo narąbał, aby następnie dać się sfotografować belgijskiej kelnerce, która... okazała się być blogerką.

No i dalej wszystko poszło as usual: babka napisała co widziała, wynik poszedł w świat, ludzie się dowiedzieli, minister najadł się wstydu...
... przeto ktoś urzędowo przedzwonił do baru, a wynikiem rozmowy było zwolnienie kelnerki z pracy. Wiadomo: nikt nie lubi jak wynosi się takie rzeczy.

Ciekawe w sprawie jest też oświadczenie ministra, które pozwolę sobie zacytować za TechCrunchem (i przetłumaczyć tłumaczem Gógla, z lekką redakcją). Otóż Pieter De Crem miał powiedzieć coś następującego:

Chcę skorzystać z okazji i  wykorzystać to wydarzenie do zasygnalizowania niebezpiecznego zjawiska społecznego. Żyjemy w czasach, gdzie każdy może swobodnie i bez odpowiedzialności publikować na blogu cokolwiek chce. Skala zjawiska przekroczyła już wszelkie granice. Chciałem zwrócić uwagę członkom Parlamentu i rządu, że jest to prawie niemożliwe, aby bronić się przed tym zjawiskiem. Każdy z was może być potencjalną ofiarą. Chciałbym prosić o chwilkę zastanowienia nad tym.

(co ciekawe akurat w tym czasie Vagla opublikował u siebie ciekawe interpelację poselską w sprawie ochrony prywatności).

Rozumiejąc proporcje sprawy -- warunki konsumenckich umów bankowych są poza sferą prywatności (czy też tajemnicy handlowej) banku -- tak się zastanawiam: czy ten blog będzie wodę nosił, dopóki w ucho mu się nie oberwie? ;-)

PS zdjęcie górne zajumane z Wikipedii (autor Hatsukari175, zdjęcie public domain), zdjęcie dolne to sam pan minister Pieter De Crem w lokalu (zdjęcie zajumane z TechCruncha, a on to zajumał z Flickra.

Komentarze (7)
Program partnerski Lege Artis ;-)
 Oceń wpis
   

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało mi się, że miarą popularności -- mojej popularności ;-) -- może być wyłącznie furia, z jaką użytkownicy forum Onetu wylewali pomyje na mój biedny, zatroskany łeb. Hmm, mogłem się wówczas poczuć jak biedna, zaszczuta Berlin Sheraton...

Dziś dochodzę do wniosku, że nie ma to jak być ofiarą cybersquattingu albo chociaż -- hmm, a może to i lepsze rozwiązanie? -- typosquattingu? Nie mam wprawdzie żadnego fake bloga (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), chociaż był już całkiem nieźle zapowiadający się Olgierd watch ;-) ale dziś koleżanka podesłała mi namiary na blogaska pt. Kryzys na rynku nieruchomości, dostępny pod adresem... olgerd.bblog.pl.

Przy okazji jeszcze raz chciałbym przypomnieć rozgorączkowanym 'Misiom' i 'Death Warriorom', że nie ma czegoś takiego jak ochrona prawna nicków internetowych. Owszem, jest coś takiego jak ochrona dóbr osobistych, która sprowadza się jednak do ochrony pseudonimów konkretnych osób. Zatem nic nie możemy poradzić na to, że jakiś inny Biały Miś założy na Bblog.plblogaska, podczas gdy żalący się ma bloga Biały Miś na blogaska na całkiem innej platformie, i dlatego chciałby, aby admin Bblog.pl usunął w niebyt niedobrego (bo fałszywego) Białego Misia...

No dobra, ktoś zatem uznał, że lepiej pójdzie biznes sprzedaży nieruchomości w Poznaniu, jeśli stronka biura będzie wsparta blogaskiem wspartym na mojej (jak to brzmi!) renomie. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak życzyć powodzenia. A jeśli kiedyś przyjdzie mi do głowy zainwestować w jakąś chatkę w stolicy Wielkopolski to będę miał dobry kontakt (a może i promocję)...

... a może inaczej? Może ogłośmy promocję już teraz: zniżka 10% dla każdego Czytelnika Lege Artis, który powoła się na mnie przy zawieraniu umowy z poznańskim biurem nieruchomości!
Ot taki program partnerski ;-)

PS już wkrótce: co-brandowana karta kredytowa Lege Artis, ekskluzywna seria odzieży sygnowanej marką Lege Artis (dresy w sześć lampasów), 100 egzemplarzy limitowanej serii aparatu Leica M8 dla Czytelników Lege Artis oraz sieć seksszopów Lege Artis ;-)

Komentarze (10)
Dowód na przewały w konkursach esemesowych
 Oceń wpis
   

Dowodów na przewały w ostatniej edycji konkursu na Blog Roku -- kiedy to niektórym uczestnikom zaczęła gwałtownie przyrastać ilość wysłanych esemesów -- nie brak. Aż chciałoby się rzec 'wiadomo kto za tym stoi'. No cóż, najprościej mieć kolegę, który ma w pracy dostęp do 1000 aktywnych kart SIM, a jeszcze lepiej -- jeśli świadczy w oparciu o nie usługę 'taniej telefonii'.

Podlinkowany przeze mnie przypadek został przez organizatorów konkursu rozpoznany, ale co ja będę ukrywał -- w mojej kategorii też były takie cuda nad urną, że wierzyć się nie chce. Mniejsza z tym, mam nauczkę na przyszłość.

I teraz oto, przeglądając aukcje na Allegro, dostrzegłem, że wykorzystane w takich konkursach karty SIM wracają na rynek jako np. 1000 odpalonych starterów SIMPLUS albo -- tu sprzedający wprost informuje, iż 'Karty nie były nigdy używane do robienia teleprzelewu. Został z nich wysłany 1 sms na konkurs. Wówczas zostało na kocie 0,46zł' -- starter SIMPLUS aktywny, numery, startery.

No i dobrze, w zasadzie nic dodać, nic ująć. Dla mnie nauczka na przyszłość -- nie nadużywać zaufania osób, które w dobrej wierze wysyłają esemesy za złotówkę -- dla Was pewnie też swoista ciekawostka. Mam nadzieję, że organizatorzy takich konkursów wezmą to na przyszłość pod uwagę.

Komentarze (10)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]