Remedium na "polskie obozy" to .museum, a nie .eu!
 Oceń wpis
   

.museum TLDKierownictwo muzeów zorganizowanych w byłych nazistowskich obozach koncentracyjnych (w zasadzie nawet nie wiem jak opisać owe muzea) nie posiada się z oburzenia: ledwie minister Zdrojewski powiedział, żeby zamieniać .pl-ki w adresach internetowych na "niepolskie" oznaczenia -- żeby nikogo już nie kusiło mówić o "polskim obozie koncentracyjnym" -- a już znaleźli się "cwaniacy" czujący w tym łatwy zarobek.

Bezproblemowo poszło z adresem Majdanek.EU, bo muzeum nabyło prawa do niego już w 2007 r., tyle, że dotąd nie posługiwało się nim -- chociaż czy nie jest tak, że teraz protestować będzie Komisja Europejska albo przewodniczący Buzek? Nie będzie mieć problemu również muzeum w Sztutowie, albowiem abonent domeny Stutthof.org -- ktokolwiek nim jest -- zdecydował się przekazać prawa do niej za darmo.
Jednak biznes zwietrzył ktoś, kto -- rzecz jasna po tym jak szef MKiDN zgłosił swój postulat (nie od dziś mówią, że czasem lepiej robić więcej, a mówić mniej) -- zarejestrował cały pakiet 5 domen: od Treblinka.com przez Treblinka.EU aż do Treblinka.info, zaś obecnie proponuje zbycie praw za okrągłe 5 tys. złotych. Kierownictwo muzeum się oburza, jednak warto zwrócić uwagę, że -- biorąc pod uwagę rynek domen -- i tak nie jest drogo.

Inna sprawa, że owi "domenowi spekulanci" powinni rozważyć ryzyko ewentualnego przedsięwzięcia przeciwko nim kroków prawnych ze względu na możliwość zakwalifikowania takich działań jako naruszenie dóbr osobistych muzeów bądź też jako czyn nieuczciwej konkurencji. Jakby na to nie patrzeć o cybersquattingu można na poważnie mówić zarówno w pierwszym, jak i w drugim kontekście...)

Mnie to wszystko -- zamieszanie ze zmianą domen, szukanie wolnych adresów w domenie .com (jakby na to nie patrzeć: commercial?) albo .org (organizacja?) -- mocno dziwi. Sęk w tym, że jest przecie dla takich instytucji specjalna domena -- .museum -- której zastosowanie gwarantuje, że mamy do czynienia właśnie z muzeum.

Komentarze (14)
Czyje jest słowo "Fotka"?
 Oceń wpis
   
To jeszcze nieoficjalny news, ale ponieważ wiadomość jest z serii breaking news - nie mogę się powstrzymać, muszę być pierwszy.

Oto powstał niedawno pewien serwis dla dorosłych (stali Czytelnicy Lege Artis mogą być zawiedzeni, że nie linkuję, ale tam jest ostro już od pierwszej strony, nie chcę siać zgorszenia). Traf chce, że w domenie pojawiło się słowo fotka; serwis jest dla tych co lubią robić sobie zdjęcia i chwalić się nimi w internecie, jest chyba zatem adekwatne do tego można tam zobaczyć.

Traf chce, że jest już od dawna w sieci inny popularny serwis ze słowem fotka w tytule (linkuję, bo to ostatnie dni kiedy mogę się załapać na przedział opisany na głównej). Serwis piekielnie popularny, o czym można się przekonać z powyższych tabel, zestawień i wykresów. Ponoć każdy małolat musi mieć tam swoje zdjęcia (podobnie jak biznesmen na starcie będzie miał w Goldenline albo Profeo.pl).

W tym miejscu skończyłaby się większość notatek na technoblogach, od tego miejsca zaczęłyby się połajanki i przysrywanki pt. "kto kogo i dlaczego nie zauważył albo przecenił" (dowód: 1, 2, 3). Jednak Czytelnicy Lege Artis w nosie mają takie dyrdymały, dla nas - piszę "nas", ponieważ sam jestem jednym z Was ;) - liczą się zimne fakty i niewyważone opinie.

Otóż fakty są takie, że "duża" Fotka postanowiła pogonić kota "mokrej" Fotce: okazuje się bowiem, że filozofia działania serwisu, jego funkcjonalność, a nawet - mam nadzieję, że czytacie to na siedząco - słowo "fotka" stała się synonimem tak jak "googlować" czy "adidasy". Czyli albo mokra Fotka zejdzie z oczu dużej Fotce, albo będzie draka w chińskiej dzielnicy.

(Tu mała dygresja, w "moim" fotoportaliku napisać komuś "spadaj z tym na fotka.pl" oznacza raczej "to zdjęcie jest tak obciachowe, że wstydziłbyś się pokazywać to ludziom". Jak widać także w sferach artystycznych jest dość prosty łańcuch pokarmowy i każdy musi czuć się lepszy od kogoś innego. No i fakt, w tym rozumieniu jest to synonim adidasów w trzema - co tam z trzema, z czterema - lampasami!)

Pytanie na ile roszczenia dużej Fotki mają szanse powodzenia, czyli - czy mokra Fotka powinna zwiewać z podkulonym ogonem? Sądzę, że nie, a poniżej postaram się wyjaśnić dlaczego:

- operatorem serwisu Fotka jest spółka (dla niepoznaki w regulaminie nazwana firmą) Interaktywna Sp. o.o., słowo fotka pojawia się wyłącznie w kontekście domeny internetowej oraz nazwy usługi. Nie istnieje spółka Fotka sp. z o.o. czy też Fotka.pl sp. z o.o., zatem nie można mówić nawet o konflikcie z zarejestrowaną firmą spółki (tak jak w przypadku spółki Nasza Klasa sp. z o.o.);

- słowo fotka jest potocznym określeniem fotografii (vide Słownik Języka Polskiego PWN), zatem trudno mówić o jakimś niezwykle odkrywczym jego zastosowaniu już przez spółkę Interaktywna sp. z o.o. Nie jest to neologizm, nie doszło nawet do jakiegoś niesamowicie odkrywczego wykorzystania tego słowa. Ot, po prostu fotka;

- (z tego co wiem) nie doszło do zarejestrowania znaku towarowego "fotka". Zresztą jeśli chodzi o znak słowny w klasie właściwej dla serwisów fotograficznych (już mi się nie chce grzebać, więc nie podpowiem czy to 38 czy raczej 41) URP nie wyraziłby na taką rejestrację. Może udałoby się zarejestrować znak słowno-graficzny, ale wówczas w żadnym przypadku nie dałoby to podstaw do żądania zaprzestania korzystania z tego określenia przez konkurencyjne serwisy;

- stosunkowo najmocniej wyglądałyby zarzuty z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ale - tu proszę moich Czytelników o logikę - to troszkę tak jakby Wirtualna Polska zaczęła ścigać o2.pl ("bo my byliśmy pierwsi"). Nigdzie nie jest powiedziane, że może być tylko jeden serwis, w którym użytkownicy mogą pokazywać zdjęcia swoich buzi czy też innych części ciała w nadziei, że inne osoby zdjęcie takie zobaczą i się zachwycą.

Reasumując: duża Fotka wydaje się uważać, że słowo "fotka" jej jest, mokra Fotka mówi, że fotki mogą robić i pokazywać wszyscy. Nie będę ukrywał, że w tym sporze górę biorą argumenty mokrej Fotki. Ponoć w sprawie już się pisze pozew, zatem być może z czasem zobaczymy czy mam rację (bo zawsze mogę się mylić ;-)


PS na zdjęciu fotka mojego własnego autorstwa. Drzewa nie moje, ambona też nie moja, ale chyba nikt się nie obrazi?
Komentarze (9)
Naszaklasa.pl kontra Nasza-klasa.pl
 Oceń wpis
   
Chciałem właśnie zerknąć pod najgorętszy adres w polskim internecie (chociaż ponoć nie każdy docenia Naszą-Klasę) - ocenić najnowsze dzieło kolegów - gdy zdumionym mym oczom ukazał się zwiastun serwisu, którego nie ma, ale być ma. Zdębiałem.

O cybersquattingu w Lege Artis już pisałem. I tak jak nie miałem wątpliwości, że Grupa Młodych Artystów i Literatów nie zrobiła nic niedobrego (jak się okazuje żarna sprawiedliwości nadal mielą sprawę), tak jest dla mnie oczywiste, iż zarejestrowanie domeny naszaklasa.pl ma na celu wyłącznie wykorzystanie renomy wrocławskiego serwisu społecznościowego.

Wykorzystanie cudzego dorobku to dość normalny, niestety, mechanizm. Po co wymyślać coś własnego - zwłaszcza, że wszystko już było - skoro można zapisać tę samą frazę na kilka sposobów, obdzielając kilka różnych serwisów?
Oczywiście, działanie takie można oceniać przez pryzmat ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a także zapewne nowej ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

Ciekawe kiedy zrobi się z tego temat. Bo granda już jest.
Komentarze (40)
hannagronkiewiczwaltz.pl
 Oceń wpis
   
Gdyby nie VaGla nie zwróciłbym uwagi na sprawę domeny hannagronkiewiczwaltz.pl, o której pisze dziś "Życie Warszawy". Oto jakiś pomysłowy Dobromir wziął był zarejestrował sobie taką właśnie domenę a następnie wystawił na Allegro (ŻW chwali się, że ją kupiło ale na stronie aukcji nie widzę na ten temat adnotacji).

Temat domen zawierających nazwiska znanych i popularnych ludzi jest faktycznie ciekawy i momentami bulwersujący. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że w przypadku rejestracji domeny hannagronkiewiczwaltz.pl brak dobrej wiary rejestrującego: po pierwsze wątpię, czy jest w Polsce inna osoba o tym imieniu i nazwisku, po drugie w opisie aukcji wyraźnie mówi się o nazwisku znanej polityczki. Z tego też względu uważam - podobnie jak VaGla - że sama w sobie rejestracja takiej domeny przez osobę trzecią naruszała dobra osobiste prezydentki Warszawy.

Idąc jednak dalej mamy aukcję, na której pojawia się nazwisko tej samej osoby w nieco innych konfiguracjach. Jest tu i hannagronkiewiczwaltz.com.pl i gronkiewicz.waw.pl, a nawet hannagronkiewiczwaltz.warszawa.pl. Z tych trzech przykładów "bezpieczny" wydaje się być tylko adres gronkiewicz.waw.pl, pozostałe ewidentnie mogą spotkać się ze stosownym powództwem opartym na art. 23 kc.

Są jednak przypadki nietrzyznaczne. Jest oto sobie domena www.jankowalski.pl, której właścicielem podobno jest Jan Kowalski (piszę podobno, bo dane te są nieujawnione). Jest też domena kowalski.com.pl, na której podobno już niedługo ma się pojawić jakiś serwis www. Jaki to będzie serwis i czy raczej "dla dorosłych" czy "dla Kowalskiego" - nie wiem, może się przekonam jeszcze w tej pięciolatce. (Ja bym zrobił taki webdwazerowy serwis dla Kowalskich i sprzedawał subdomeny np.: jan.kowalski.com.pl, roch.kowalski.com.pl, marian.kowalski.com.pl.)
Stroną nowak.pl zawładnął Człowiek, Którego Ręce Uleczają, ale już nowak.com.pl ma jakaś Grupa Inwestycyjna.

Zapytacie Państwo czy zatem aktor Władysław Kowalski może rościć sobie prawa do strony kowalski.com.pl, a może o prawa do niej powinni wystąpić spadkobiercy Władysława Kowalskiego komunisty? Zresztą jakby się tak wszyscy Kowalscy, o których mówi Wikipedia zmówili, byłby całkiem niezły cyrk. Ale dlaczego odmawiać praw do domeny bezimiennym Kowalskim dywizjami zasiedlającymi nasze książki telefoniczne? Przecież internet jest dla każdego, podobnie domeny, prawda?

A co ma powiedzieć Pani Kowalska (ja jestem Pan Kowalski, a to jest Pani Kowalska) na widok strony kowalska.com.pl? Szukać linku do sklepu internetowego czy szukać prawnika znającego się na takich sprawach (namiary tutaj)?

Wariacji jest przecież nieskończona ilość, mamy przecież domeny funkcjonalne com, net, info, org, krajowe - pl oraz szereg regionalnych (waw, wroc itd.); dołóżmy te na oko przeszło 150 państw, które mają własną domenę krajową i już możemy dumać czy kowalski.tk przysługuje w pierwszym rzędzie potomkowi genialnego polskiego odkrywcy, który osiadł na Tokelau, czy jednak może się na nią połakomić Bożydar Kowalski z Nowego Tomyśla?

Dobra, dochodzi 16, powoli czas zamykać sklepik na dziś.
Pozdrawiam wszystkich Kowalskich! I przepraszam, jeśli któryś poczuł się urażony - jutro będzie o wisniewski.pl i wiśniewski.pl.
Komentarze (12)
Gmail.pl - cybersquatting czy nadużycie?
 Oceń wpis
   
Wydaje się, że czeka nas kolejna pasjonująca sprawa dotycząca cybersquattingu bądź też - jak chcą niektórzy - nadużywania swej pozycji przez wielkie koncerny.
Kolejna, bo niekoniecznie najstarsi użytkownicy sieci pamiętają aferę ze stroną microsoft.pl; kto nie pamięta niech zajrzy na micr0soft.pl - gwarantowana dobra zabawa.

Tym razem poszło o domenę gmail.pl, której właścicielem jest Grupa Młodych Artystów i Literatów (uwaga, strona raz po raz jest dostępna lub nie - to chyba efekt jej popularności wywołany aferką), ale na którą ostrzy sobie zęby Google Inc. Jak można się dowiedzieć z jednego z wpisów parę tygodni temu Amerykanie zaproponowali Artystom I Literatom bezpłatne przekazanie domeny, powołując się na rzekome prawa do niej. Bezskutecznie, co pozwala przypuszczać, ze kolejnym krokiem korporacji może być skierowanie powództwa do sądu.

Strona sama w sobie jest raczej średnio ciekawa, ale trudno czynić z tego zarzut - w internecie jest cała masa stron, które są mniej ciekawe od dorobku twórców zrzeszonych w GMAIL. A może się po prostu nie znam.
Według Dziennika Internautów są niejasności jeśli chodzi o termin rejestracji domeny oraz jej dotychczasowy los. Anonimowy właściciel (baza Whois nie pozwala na poznanie jego tożsamości) zarejestrował ją dopiero jesienią 2006 r. (z tego też okresu są pierwsze wpisy na stronie), aby wkrótce później próbować odsprzedać prawa do niej na Allegro.
Prawdopodobnie w tym właśnie czasie domeną gmail.pl zainteresował się koncern Google, właściciel serwisu poczty elektronicznej Gmail.com (o perypetiach z domeną gmail.de pisałem tutaj). Firma, warto dodać, wcześniej sama nie była nią zainteresowana, nie podjęła bowiem żadnych kroków w celu jej zakupu.

Niewykluczone, że Google faktycznie zdecyduje się na podjęcie kroków prawnych. Nie budzi moich wątpliwości fakt, że domena gmail.pl została zarejestrowana wyłącznie w celu odsprzedaży - i dlatego oferta darmowego przekazania budzi uśmiech politowania.
Czy Google mają szanse "odzyskać" - a faktycznie zaanektować - magiczny adres poprzez postępowanie sądowe?

Biorąc pod uwagę zdrowy rozsądek i przepisy dotyczące nieuczciwej konkurencji - nie. Z tego, że korporacja posiada zarejestrowaną domenę gmail.com nie wynika, iż przysługują jej prawa do pierwszeństwa w rejestracji analogicznych adresów w innych domenach regionalnych.
Słowo "gmail" nie stanowi także nazwy spółki (firmy) w rozumieniu art. 43(5) kc, a z tego co się orientuję nie został także zarejestrowany w UPRP taki znak towarowy. Skądinąd nawet w przypadku zarejestrowania stosownego znaku towarowego podmiot nie powinien automatycznie uzyskiwać praw do żądania "wydania" jakiejkolwiek domeny, zwłaszcza, że zakres roszczeń byłby ograniczony wyłącznie wyobraźnią Google (com.pl, net.pl, org.pl, domeny regionalne).

Żądanie przeniesienia praw do domeny nie może także opierać się o nadużycie prawa podmiotowego czy też zarzut działania w złej wierze
, nawet jeśli Google wykaże, że Grupa Młodych Artystów i Literatów dokonała rejestracji wyłącznie z myślą o odsprzedaży praw. Chociaż nazwa Gmail związana jest z usługą świadczoną przez koncern z Mountain View - pamiętajmy jednak, że poczta Google jest także dostępna pod innym adresem - tego rodzaju rozpoznawalność marki nie stanowi wystarczającej przesłanki uzasadniającej żądanie przerejestrowania domeny na Google.

Z tego względu - należy to podkreślić bardzo wyraźnie - sprawa gmail.pl jest całkowicie różna od wzmiankowanej powyżej sprawy microsoft.pl. Oznaczenie Microsoft Sp. z o.o. funkcjonowało jako firma przedsiębiorstwa działającego pod tą nazwą (nie ma znaczenia, że pomysłowy zielarz zarejestrował znak w innej klasie towarowej), tymczasem Gmail jest wyłącznie nazwą usługi. Co więcej GMAIL nie zamierza zabraniać nikomu świadczenia usług pod tą nazwą (i przecież Google świadczy usługę w Polsce - pod adresem gmail.com).

Dlatego też żądania nieodpłatnego przekazania praw do domeny uważam za niepoważne nadużycie pozycji przez Google. Tak jakby koncern chciał nam powiedzieć "dużemu wolno więcej".
Tak czy inaczej zapowiada się ciekawa sprawa. Będziemy ją razem śledzić.
Komentarze (5)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]