Kiepski żart w e-sklepie Play
 Oceń wpis
   

Play bzdury w informacji o wysyłce towaruNieczęsto zajmuję się tu zwykłym, codziennym narzekalnictwem konsumenckim. Czasem trafiają się jednak takie absurdy, że trudno zmilczeć.

Tym razem padło na Play -- tak, tego świetnego operatora, w którym jest tak tanio, bo o równość w nierówności dba Urząd (Komunikacji Elektronicznej). Który ma taki sklep internetowy, że mucha nie siada.

To, że w formularzu e-zamówienia nie da się wpisać adresu dostawy z frazą "pl." (od "plac"), można nawet przeboleć -- wystarczy, nie tracąc cierpliwości ni rezonu, po komunikacie "Wystąpiły następujące błędy: nieprawidłowy format pola Ulica" wpisać adres pełną nazwą (a więc nie "pl. Grunwaldzki", lecz "Plac Grunwaldzki"). Cóż, programista miał takie upodobania i już.

Ale wiadomość przesłana do szczęśliwego nabywcy po przyjęciu zamówienia przekracza ludzkie pojęcie: status przesyłki realizowanej przez kuriera UPS ("forma przesyłki") mamy sobie sprawdzać na stronie... www.dpd.com.pl (sic!).

Przeciętny klient -- a przecież, u licha, nie mamy obowiązku orientować się w niuansach i meandrach rynku kurierskiego -- nie wyczuje pomyłki. I może wpisywać numer listu przewozowego do później nocy...
... na bogackiego, czy oni naprawdę nie czytają tego, co wysyłają do swoich klientów?

Komentarze (29)
Co to jest "kradzież bazy danych"? Oponeo.pl vs. Opony.net
 Oceń wpis
   

oponeo.plWarto choćby dwa zdania poświęcić zakończeniu (?) sporu pomiędzy spółką Oponeo.pl SA oraz właścicielem serwisu z oponami Opony.net (skądinąd szeroko znanym z bardzo mocnego zaangażowania na rynku domen internetowych). O ugodzie, na podstawie której spółka Oponeo.pl SA ma otrzymać kwotę 95 tys. złotych tytułem naruszenia praw majątkowych można sobie poczytać na stronie sklepu (z przyjemnością dowiedziałem się, że spór w imieniu pokrzywdzonych prowadził r.pr. Tomasz Ejtminowicz -- pozdrawiam), ciekawy komunikat wystosował także -- pod komentarzem Vagli do sprawy p. Zajkiewicz ("Wiktor Zajkiewicz, właściciel serwisu OPONY.NET, kwestionuje zarzuty zawarte w (...) komunikacie (...) dotyczącego ugody" przez co "rozważa podjęcie kroków prawnych") -- (co za suspens! -- trudno zatem oczekiwać, bym i ja nie skrobnął paru zdań ;-)

Z jednej strony mamy więc kwestię ochrony praw do baz danych -- czyli prawa producenta jakiegoś zbioru danych (niekoniecznie podlegających ochronie na innej podstawie: znaczy się to nie muszą być utwory w rozumieniu prawa autorskiego) do cieszenia się swoim dorobkiem i pobierania z tego jakichś tam pożytków. (Od razu warto jednak przypomnieć, że prawa producenta do bazy danych nie są nieograniczone i czasem trzeba się godzić na korzystanie z niej przez inne osoby -- ważne: tylko w zakresie nieistotnym co do jakości lub ilości.)
I tak faktycznie można powiedzieć, że opisy produktów pochodzące od producentów ogumienia samochodowego -- generalnie niewątpliwie nie będące utworami w rozumieniu art. 1 ust. 1 pr. aut. (bo brak im tej iskry bożej) -- same w sobie nie mogą być chronione przez prawo, ale już właśnie przez to, że ktoś przedsięwziął pewne kroki w celu systematyzacji tych danych cały zbiór już podlega ochronie prawnej.

Mało tego: jeśli owo skubnięcie bazy ma na celu odpalenie konkurencyjnego sklepu -- a więc zgrywamy sobie cały opis towarów tylko po to, żeby za tydzień zrobić coś podobnego -- to wchodzimy na grząski grunt czegoś, co można zakwalifikować jako czyn nieuczciwej konkurencji.

Co mnie w oświadczeniu Oponeo.pl niewątpliwie razi? Przede wszystkim użyte frazy: "przywłaszczone przez konkurencję produkty" -- no przepraszam, przywłaszczenie to przywłaszczenie, zatem dopóki doszło ledwie do skopiowania bazy danych (bez jakiegoś ataku chakierskiego na serwery "dawcy" -- nb. taki atak to też nie byłoby przewłaszczenie, lecz raczej cyberterroryzm z art. 269a kk) -- a później dla odmiany "kradzież baz danych" i znów "odszkodowanie za przywłaszczane bazy danych".

Ma to mniej-więcej tyle sensu, ile gadanie o "kradzieży oprogramowania komputerowego" (ale z drugiej strony: skoro nie rozumie tego kierownictwo MSWiA, to dlaczego ma coś rozumieć ktoś inny?) -- no więc (pomijając to, co sobie strony ustaliły w treści ugody i jakie były konkluzje stron) czemu ja się zastanawiam czy aby p. Zajkiewicz nie może mieć w swoich słowach sporo racji?

Komentarze (15)
Case study: jak dochodzić swego (na przykładzie iBOOD.pl)
 Oceń wpis
   

ibood zwrot za niedostarczony towarDobre: kupowanie w internetowych sklepach z okazjami wydaje się ludziom całkiem ryzykowne -- opisany przeze mnie przypadek dowodzi, że jak się wie co się chce, to przynajmniej się nie straci.

Otóż mój (disklajmer) kolega zdecydował się kilkanaście dni temu nabyć w sklepie iBOOD.pl nawigację samochodową. Zapłacił mTransferem z firmowego konta, dał dane do faktury (zakup był związany z prowadzoną przezeń działalnością gospodarczą.
Minęło parę dni, towar nie przyszedł, zaniepokojony wysłał zatem zapytanie "gdzie mój GPS?" 
Odpowiedź przyszła błyskawicznie, acz jej treść była lekko szokująca:

Pragniemy poinformować, iż płatność za złożone przez Panią zamówienie została zaksięgowana w systemie po kilku godzinach od wygenerowania zamówienia. Płatność Pani wpłynęła nie tylko po upływie wydłużonego czasu rezerwacji produktu, ale także po wyprzedaniu się całego zapasu magazynowego.
Nasz system, jak i system płatnosci.pl, w żaden sposób nie może przyspieszyć komunikacji pomiędzy bankami i szybkości autoryzacji przelewów. W naszym dobrze pojętym interesie jest przyjęcie i zrealizowanie jak największej liczby zamówień, jednakże w wypadku, kiedy zapas magazynowy zostaje wyprzedany, wysyłka dodatkowych produktów jest fizycznie niemożliwa.
W związku z zamiarem przeprowadzania procedury zwrotu pieniędzy przesyłamy w załączniku fakturę korektę w formacie pdf. (...) Zgodnie z obowiązującymi przepisami nie możemy zaakceptować faktury w formie elektronicznej (faks, skan) dlatego też uprzejmie prosimy przesłać ją w formie papierowej. Naturalnie przy zwracaniu kosztów zamówienia zwrócimy również koszty przesyłki odesłania faktury. (...) Informujemy również, że pieniądze możemy zwrócić dopiero w momencie otrzymania podpisanej faktury korekty (kopia). Im szybciej odeślą Państwo do nas fakturę tym szybciej dokonamy zwrotu.

Bzdura wielokrotna: kolega nie stał się przez te parę dni "Panią", przelewy via mTransfer idą online, nie czekając na sesje Elixir (zatem zaksięgowanie płatności po kilku godzinach mogło nastąpić wyłącznie z winy sklepu iBOOD.pl), zaś -- co w sumie najistotniejsze -- skoro sprzedawca wymaga dostarczenia faktury korygującej, to musiał wystawić fakturę sprzedażową (nabywca jej nie otrzymał) -- a więc, skoro została wystawiona faktura, to z całą pewnością doszło do zawarcia umowy sprzedaży, więc jak najbardziej można żądać wydania towaru.
Co więcej produkowanie "pustych" faktur to chyba przestępstwo karnoskarbowe -- podobnież produkowanie pustej faktury korygującej przez nabywcę (który, przypomnijmy, nie otrzymał faktury sprzedażowej).

Takie też wyjaśnienie poszło do iBOOD -- spokojne i rzeczowe (wiem, bo czytałem). Ale tym razem obsługa tego kramu wspięła się na wyżyny dialektyki (cytuję bez skrótów, ale podkreślenia moje):

Jak już informowaliśmy płatność za złożone prze Pana zamówienie została zaksięgowana w systemie po kilku godzinach od wygenerowania zamówienia, a znaczy to dokładnie tyle, iż płatność Pańska wpłynęła nie tylko po upływie wydłużonego czasu rezerwacji produktu, ale także po wyprzedaniu się całego zapasu magazynowego.
Platforma iBOOD.pl jest stale rozwijającym się systemem, dzięki między innymi sugestiom użytkowników przeprowadzone zostały zmiany związane z rezerwacją towarów dla klientów posługujących się kartami kredytowymi. Jednakże wszystkie zmiany mają swoje ograniczenia. Z przykrością informujemy, że nie możemy blokować idei działania sklepu, czyli zakupów na żywo w całej Europie, z powodu niewydajnie działającego systemu płatności, ze który nie możemy ponosić odpowiedzialności.
Nasz system, jak i system płatnosci.pl, w żaden sposób nie może przyspieszyć komunikacji pomiędzy bankami i szybkości autoryzacji przelewów, co więcej obarczanie któregokolwiek z w/w systemów za działania bankowe wykonywane przez programy od nas niezależne było by skrajną niesprawiedliwością.
W naszym dobrze pojętym interesie jest przyjęcie i zrealizowanie jak największej liczby zamówień, jednakże w wypadku, kiedy zapas magazynowy zostaje wyprzedany, wysyłka dodatkowych produktów jest fizycznie niemożliwa.
Jest nam niezmiernie przykro, jednak w tej sprawie jedynym możliwym rozwiązaniem jest zwrot wpłaconej należności. Dodatkowo, jesteśmy dotknięci próbami zastraszania, ponieważ wprowadziliśmy w życie wszelkie możliwe usprawnienia, które zabezpieczają przed takim zdarzeniami, niestety nie zabezpieczają one przed szybkością polskiego systemu bankowego. Jeśli natomiast czuje Pan nieodpartą potrzebę upustu złości w takiej formie, jakiej Pan opisał nie jesteśmy tego w stanie zmienić i pozostaje nam tylko nad tym ubolewać.
Dziękujemy za wszelkie sugestie, z naszej strony chcielibyśmy polecieć płatności.pl on-line bezpośrednio z konta na konto, które (jeżeli polski (Pana) bank działa w weekendy) realizowane są przeciętnie w czasie 10 minut.

Słowem: zero odniesienia się do istoty problemu, ba, nie raczyli nawet zauważyć, że kupujący skorzystał z płatności online -- natomiast można odnieść wrażenie, że treść pochodzi po prostu z jakiegoś szabloniku (iBOOD musi mieć sporo takich reklamacji, nie dziwię się zatem, że mają zrobione gotowce na każdą okazję).

Teraz już poszło z górki. Do nieuczciwego sprzedawcy zostało wysłane wezwanie (poleconym, ZPO) w prostym tonie: żądam wydania towaru, za który zapłaciłem, a jeśli sklepik nie jest w stanie wywiązać się z zawartej umowy, to żądam zwrotu zapłaconej ceny, przelewem na wskazany rachunek bankowy. Pod rygorem.
Trzy dni później pieniądze były na koncie (skanik na początku tekstu) -- bez żadnych faktur, korekt itp. historii. Dokładnie tak, jak powinno się to załatwiać.

Morał z tego taki: jeśli trafia się wam taki przypadek, nie załamywać rąk, nie płakać, nie pisać do premiera, nawet niekoniecznie trzeba straszyć UOKiKiem i prokuraturą (akurat w tym przypadku UOKiK i tak nic by nie zdziałał -- to nie była sprzedaż konsumencka). Trzeba dążyć do rozwiązania problemu najkrótszą i najskuteczniejszą drogą, nawet jeśli wydaje się, że przesprytny kontrahent jest uzbrojony w parę bajtów tekstu na każdą okoliczność.

Komentarze (18)
Reklama na blogach -- czego nie robić!
 Oceń wpis
   

Tak mnie ostatnio naszło, przyznam, że pod wpływem lektury pewnego bloga, na małe mędzenie. Jeśli blogi to prasa (pisałem o tym wielokrotnie, przeto tym razem podpowiem, że warto przejrzeć dwa nieco starsze moje teksty, por. Blog=prasa oraz Internet to też prasa), jeśli to ma być poważne medium -- jeśli obruszamy się, że mainstreamowe przekaźniki czasem coś jumają nie podawszy nawet źródła -- i jeśli uważamy, że blog to taki sam nośnik treści/reklamy/whatever jak każdy inny, to traktujmy siebie samych i Czytelnictwo poważnie.

Będzie bez adresów, bez nazwisk, bez przykładów. Czyste, bezinteresowne mędzenie starego piernika.

Chodzi o reklamę, a ściśle: nie o reklamę, ile o kryptoreklamę. Przeciwko samej reklamie na blogach nic nie mam (a nie mam na pewno więcej, niż przeciwko reklamie w ogóle), i chociaż mam swoje zdanie nt. różnych kodeksów, nie zaprząta to mojej uwagi w jakiś szczególny sposób.
Biorąc jednak uwagę, że noblesse oblige, nie uważam, żeby etycznym było równoczesne stroszenie się w piórka -- aby w następnym rozdaniu grać w cymbergaja, sadząc ordynarną kryptoreklamę.

Pamiętajcie moi kochani, że:

  • zgodnie z art. 12 ust. 2 prawa prasowego Dziennikarzowi nie wolno prowadzić ukrytej działalności reklamowej wiążącej się z uzyskaniem korzyści majątkowej bądź osobistej od osoby lub jednostki organizacyjnej zainteresowanej reklamą. Przepis ten w wystarczająco jasny i precyzyjny sposób zakazuje przemycania jakichkolwiek treści reklamowych pod pozorem "obiektywnego" przekazu dziennikarskiego.
    Nie wyklucza to rzecz jasna oparcia artykułu na materiałach informacyjnych czy marketingowych pochodzących od przedsiębiorstw -- każdorazowo materiał taki powinien być jednak wyraźnie w taki sposób oznaczony. No i nie może być po prostu reklamą ;-)
  • ponadto art. 36 ust. 3 mówi, że Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego -- czyli chodzi właśnie o to, co napisałem powyżej: żadnego kombinowania z jakimiś krzyżówkami formy reklamowej i rzekomo odautorskiej;
  • kryptoreklama jest też wprost zakazana art. 7 pkt 11 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, zaś osoby zajmujące się takim kombinowaniem mogą ponieść odpowiedzialność cywilną, o której mowa w art. 12-14 ustawy;
  • sytuację uznałbym za krytyczną, gdyby taka reklama została zakwalifikowana jako czyn nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy, np. ze względu na jej sprzeczność z przepisami prawa lub dobrymi obyczajami (art. 16 ust. 1 pkt 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Także dlatego, że zgodnie z art. 17 ustawy Czynu nieuczciwej konkurencji, w rozumieniu art. 16, dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował; mało tego, można też dostać grzywnę albo nawet trafić do aresztu(!) z art. 25 ust. 2 ustawy; czy wyrażam się dość jasno?
  • gdyby Wam przyszło do głowy reklamować niektóre towary bądź usługi to proszę, pamiętajcie o takich przepisach, jak (wyliczanka jest niepełna, ma tylko uzmysłowić, że życie nie jest proste i bez prawnika tego nie rozbieriosz): Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych, Ustawa z dnia 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim, Ustawa z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne, Ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, Ustawa z dnia 5 lipca 2002 r. o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym, Ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim, etc. etc.

PS zdjątko na górze zajumane z iza.forto.pl.

Komentarze (12)
Wnioski na przyszłość płynące z przekrętu 1RTV
 Oceń wpis
   

Chociaż naród mamy mądry, czasem mądrości tej nie starcza dla każdego. Do smutnego wniosku doprowadziła mnie afera łżesklepu internetowego 1RTV: według Dziennika Internautów wszystko wskazuje na to, że na przekręt mogło nabrać się nawet kilkuset naiwniaków, którzy wierzą, że można legalnie kupić wypaśny telewizor w cenie egzemplarza, który spadł z tira.

Zainteresowanych opisem sytuacji odsyłam do podlinkowanego powyżej tekstu, pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę na brawurę przekrętaczy, którzy podszyli się pod funkcjonujące Wydawnictwo Albatros oraz zamówili nawet wielgachne reklamy w "Fakcie" o wartości przeszło pół miliona złotych (za które nie zapłacili).
Tak to jednak jest, jeśli się wierzy w mit pieczątki -- wiadomo, bez pieczątki ani rusz (na ilu jeszcze całkiem oficjalnych formularzach straszy "miejsce na pieczątkę firmy"?) -- bo przybity jej odcisk najlepszym uwiarygodnieniem.

Nie wiem na ile sprawa 1RTV da ludziom do myślenia, że:

  • skoro jakiś telewizor kosztuje najmniej 4019 zł u konkurencji, to nie ma mocnych, żeby startujący od poświątecznej wyprzedaży nieznany nikomu sklep sprzedawał taki towar za 2499 zł,
  • wiarygodność buduje się z czasem i chociaż żadna informacja o zarządzie, kapitale nie zagwarantuje stuprocentowej pewności transakcji (w końcu tam też mogli wpisać co ślina na palec przyniesie, konto w banku też pewnie na słupa założyli, podobnie rejestrację domeny...), warto poświęcić trochę uwagi na zapoznanie się z danymi o sprzedawcy.

Ale warto też zwrócić uwagę na sprawę zasadniczą -- mój konik wręcz -- płacenie w internecie przelewem to ryzyko, żeby nie powiedzieć frajerstwo.
Ci, którzy posłali oszustom własne pieniądze mogą teraz pluć sobie w brodę -- zbyt szybko (o ile w ogóle) kasy nie zobaczą. Osobiście omijam szerokim łukiem -- i omijać Wam radzę -- sklepy internetowe, w których nie można płacić kartą płatniczą, pamiętam bowiem, że nad sklepowym jak miecz Damoklesa wisi groźba chargebacku (polecam też hasło na Wikipedii).

Trzeba bowiem pamiętać, że płacąc kartą płatniczą (nie tylko kredytową, z procedury mogą skorzystać także posiadacze kart debetowych) możemy pod pewnymi warunkami cofnąć transakcję, jeśli nie doszło do zrealizowania umowy z winy sprzedawcy czy usługodawcy. Przekonali się o tym klienci Air Polonii, którzy zostali na ziemi, z zakupionymi i opłaconymi już biletami -- korzystający z płatności karcianych mogli skorzystać z dobrodziejstwa chargebacku.

Słowem: rozsądny człowiek wchodząc na stronę "sklepu" 1RTV sprawdziłby, czy znajduje się tam charakterystyczny znak informujący, że przyjmowane są płatności kartami płatniczymi. Zasadą powinno bowiem być, że nieuczciwy sklep powinien mieć przejście z bankiem-wystawcą karty (i akceptantem karty), zaś zadowolony klient powinien de facto płacić dopiero po pomyślnym zakończeniu operacji.

Komentarze (18)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]