Saga rodu Listkiewiczów
 Oceń wpis
   

Najnowszy cyrk pt. minister sportu (ki diabeł?? czy nie czas już zlikwidować centralny urząd d/s gry w palanta i cymbergaja?) odważną grą doprowadza do zawieszenia zarządu PZPN i powołania komisarza o tyle mnie nie bawi, o ile jest nudny i/bo przewidywalny jak polski współczesny film fabularny. Minister Drzewiecki pokazał się jako twardy człowiek tego rządu, tupnął nóżką, a teraz pewnie -- dla dobra przyszłości polskiej piłki i kibiców -- skłoni Trybunał Arbitrażowy przy PKOl do cofnięcia decyzji i przywrócenia na stanowisko p. Listkiewicza i jego komilitonów.

Owszem, trudno będzie przyznać się, że ustąpiło się pod wpływem nacisków FIFA i UEFA, które -- zgodnie z zasadą, iż ręka rękę myje -- murem stoją za kierownictwem polskiej federacji. Zawsze jednak można będzie powołać się na nieprawidłowości proceduralne, o których ciekawie pisze w swojej analizie mec. Krzysztof Kluj (czytajcie ostatni akapit). Jakbym był zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, zapytałbym: a może specjalnie zadziałano w sposób urągający procedurze, aby błysnąć odwagą i bezkompromisowością w świetle fleszy, a następnie z żalem westchnąć 'znów spartolona robota' i przywrócić status quo ante?

Z drugiej strony myślę, że wielu -- niekoniecznie cynicznych sceptyków -- powinno być całkiem szczęśliwych, jeśli wywalą nas z eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 roku. Raz, że w ten sposób reprezentacja oszczędzi sobie wstydu, a piłkarze przykrości (co lepsi będą mogli skupić się na grze w klubach; reszta sobie posiedzi na ławkach rezerwowych albo trybunach). Dwa, że już dziś będzie można wskazać winnego nieszczęścia i tym razem nie będzie to angielski sędzia: wiadomo, że Polska byłaby mistrzem świata, gdyby nie niesprawiedliwe federacje światowa i europejska.

A jeśli zabiorą nam Euro 2012? No i co z tego, przecież i tak jesteśmy w czterech literach. Lepiej przerwać to już teraz, nie brnąć głębiej w opary absurdu.

Komentarze (2)
PL.2012 na tropie spekulantów i wyzyskiwaczy
 Oceń wpis
   
Jeszcze nie opadła piana pod wezwaniem ein Brauerei -- czyli jedenaste: nie będziesz pił piwa z browaru innego -- a meneżmęt spółki PL.2012 sp. z o.o. znów straszy.

Wprawdzie strona www.2012.org.pl nadal nie doszlusowała do wymogów określonych kodeksem spółek handlowych (skoro there's nothing to fear but fear itself, to może postraszymy jej zarząd dyszką na twarz z art. 595 par. 1 ksh? -- bo naprawdę jest tak, że ja nie powinienem szukać danych tylko w KRS) i do dziś nie wiadomo czym się tak naprawdę gremium to zajmuje oprócz organizowaniem przetargów na podróże zagraniczne oraz zakup sprzętu komputerowego (o przedziwnej specyfikacji...) -- ale w prasie już pojawiają się mrożące krew w żyłach opisy kar spadających na grzbiety spekulantów piratów decydujących się na nielegalną produkcję gadżetów ze znakiem polskich (jak długo jeszcze?) mistrzostw w piłce kopanej.

Konsekwencją zarejestrowania znaku towarowego jest -- to prawda dość oczywista -- wyłączne uprawnienie do oznaczania swoich towarów tymże znakiem bądź udzielania licencji na korzystanie z tego znaku. Mam jednak niejasne wrażenie, że za rozsiewaniem straszliwych opowieści w rodzaju 'Przedsiębiorcom grożą wysokie kary. W grę wchodzą nie tylko milionowe odszkodowania, ale kary do trzech lat więzienia, a dla tych, którzy z nielegalnego procederu zrobią stałe źródło dochodu - nawet do pięciu lat. Polscy współpracownicy UEFA zapewniają, że mają sposoby, by znaleźć nieuczciwych sprzedawców na straganach, czy też w internecie. Pomogą w tym m.in. celnicy' stoi wyłącznie chęć pokazania się, że coś się robi.
Gdzie bowiem jest organizacja mistrzostw każdy widzi -- dokładnie w szczerym polu, na którym mają wyrosnąć stadiony, hotele, autostrady.

Niezwykle łatwo jest bowiem ścigać Polmos, który chciał wypuścić na rynek wódkę z Euro 2012 na etykiecie. Za szkolenia policji i straży miejskiej -- bo przecież interes sponsorów wymaga policyjnej pałki -- zapłaci podatnik (nie na darmo IP jest jedną z nielicznych dziedzin, gdzie naruszenie warunków zobowiązania cywilnoprawnego skutkuje odpowiedzialnością karną...)
Mało tego -- PL.2012 uchyliła rąbka tajemnicy jeśli chodzi o nasze swobody na stadionach -- ma bowiem 'zamiar patrzeć na ręce także kibicom. Na stadionach legalnie można pić tylko napoje wyprodukowane przez oficjalnego sponsora'.

Jest nadzieja -- a z pewnością powinni ją żywić panowie ze spółki PL.2012 -- że do 2012 roku powstanie u nas prawdziwa sieć Big Brothera, nie tylko pozwalająca rejestrować twarze kupujących, ale i zapalająca lampkę u dyżurnego w przypadku naruszenia któregoś z nowych zakazów stadionowych (za wypicie pepsikoli -- batów pięć, za koszulkę Pumy -- 1000-złotowy mandat).

Bo przecież -- jak podkreśla cytowany przez Sport.pl Tomasz Zahorski -- 'ta impreza niesie za sobą prestiż, a jeśli potraktować ją jak inwestycję - możliwość zarobku. Do nas należy, by stworzyć dla tej inwestycji odpowiedni klimat'.
(Nazwałbym to gadaniem pitu-pitu, gdybym nie wiedział, że taka jest prawda. Sport i kibice w tym wszystkim najmniej się liczą).
Komentarze (8)
Ein Bier, Ein Brauerei, Ein Trademark
 Oceń wpis
   
Twarda ochrona znaków towarowych, wzorów i haseł UEFA będzie tym, co wyróżni polsko-ukraińskie mistrzostwa. Pod względem ochrony znaków towarowych, wzorów oraz wyłączności dla sponsorów UEFA i mistrzostw będziemy skuteczniejsi niż Austriacy i Szwajcarzy, którzy organizują Euro w tym roku (cytat stąd, huragan braw i wiwatowania z taśmy).

Nie, Drodzy Państwo, to nie preambuła Ustawy Norymberskiej ani przemówienie il Duce, to tylko doktryna Ein Bier, Ein Brauerei, Ein Trademark dumnie wygłoszona przez mec. Tomasza Zahorskiego ze spółki PL2012 sp. z o.o. (najpierw zdębiałem, bo pierwsze co mi się rzuciło w oczy to jakiś napastnik Górnika Hindenburg, ale okazało się, że w jest osoba o takim nazwisku w kancelarii Chałas i Wspólnicy -- btw domenę to mają jak blokersi... CHWP.PL).

Rzecz w tym, że skoro 'nasze' Euro 2012 (o których od razu pisałem, że ich nie będzie, czemu nikt nie chciał się ze mną założyć?) -- skoro nie może być najlepsze organizacyjnie, skoro nie będzie autostrad, zamiast stadionów futboliści będą mieli do dyspozycji klepiska porośnięte zeschłym zielskiem, to niech chociaż będzie maksymalnie paranoiczne. My będziemy chronić trademarki.

Zgodnie z zapowiedziami Pana Zahorskiego podczas mistrzostw (które i tak się nie odbędą) będzie można pić piwko z tego tylko browaru, który wyłoży dostatecznie dużo kaski i zostanie oficjalnym sponsorem imprezy. Nie, nie chodzi o to, żeby komuś zepsuć smak (wiadomo, że najwięcej kasy na promocję mają producenci największego szitu -- będę zachwycony, jeśli miano to dostanie np. Warka Strong czy inna lura).

W praktyce sprowadzi się to także do tego, że... nie dostanie licencji na publiczne pokazywanie spotkań lokal, w którym serwowane będzie inne piwko, niż najoficjalniejsze. Żegnajcie porykiwania i oblewanie się browcem w cieniu parasola z napisem na Ż., żegnajcie wzruszenia cicho przeżywane ze szklaneczką Pilsnerka w łapce... PL2012 zapewni Wam jeden, jedyny -- dla wszystkich -- smak goryczki.

Osobną sprawą jest strona internetowa spółki PL2012 sp. z o.o. (2012.org.pl), na której brak informacji, o których mowa w art. 206 ksh, co oznacza, że zarząd kwalifikuje się do grzywny w wysokości 10 tys. złotych (art. 595 par. 1 ksh) -- czyżby szewc znów bez butów chodził??(Nawiasem mówiąc spodziewam się niezłej aferki -- Gazeta pisze, że tradycyjnie silny w tej branży jest Calrsberg, jednak warto pamiętać, iż sponsorem polskiej reprezentacji jest Tyskie... kufle pójdą w ruch!)

Sportem w dzisiejszym wydaniu interesuję się coraz mniej (ach, nikt mi nie odbierze meczu Śląska z 'tamtym' Widzewem, kiedy nasi wygrali 2:1 -- mimo czerwonej kartki dla Sybisa), troszkę odrzuca mnie na megabiznesowe podejście (nie mówiąc o robieniu herosów z grajków...)
Pamiętam też historię z ostatnich zimowych igrzysk, kiedy organizatorzy taśmą klejącą zalepiali widzom logo na odzieży -- żeby kamera nie chwyciła i w świat obraz nie poszedł -- oraz naszą sprawę 'esemesów na siatkarzy', które wysyłać mogli tylko abonenci Polkomtela.

Rozumiem postawę organizatorów i federacji, która żyje z kasy od sponsorów, więc musi robić im dobrze. W tym łańcuchu pokarmowym szary kibic jest na szarym końcu, widać to choćby po fakcie, że tradycyjnie biletów na mecze starcza dla VIPów, sponsorów i gości sponsorów, zaś dla przeciętnego Polaka-szaraka -- nie starcza.
Ale tak ortodoksyjne podejście kłóci mi się jakoś z wizją sportu przyjaznego, dla każdego, ze wspólnym przeżywaniem (ładnie napisałem? bo jak rzeczniczka prasowa Grupy Żywiec to się chyba nigdy nie nauczę...)

No dobra, dość utyskiwania, czas zakasać rękawy i brać się do roboty, podobnie jak biorą się do roboty panowie ze spółki PL2012 sp. z o.o.

Na zakończenie coś jeszcze dla ubawu, oto jak szpece z PL2012 przyjmują te dwa nagie miecze jako rękojmię zwycięstwa.
'Pracownicy spółki PL2012 już teraz twierdzą, że mistrzostwa Europy w 2012 r. pod wieloma względami będą lepiej zorganizowane niż tegoroczne czerwcowe w Austrii i Szwajcarii. - Im zabrakło koordynacji. Austriacy przyznają, że z powodu jej braku zmarnowali sporo wysiłku różnych miast. Uzyskali też zbyt mało w negocjacjach z UEFA. U nas będzie inaczej - zapewnia Marcin Herra, prezes PL2012. - Do Euro zostały cztery lata, a już teraz wiemy, co chcemy zrobić.'

A o co chodzi? Otóż -- uwaga, Warszawiaków i Warszawianki proszę o podkręcenie ostrości -- jesteśmy lepsi w tym, że już w 2012 ma być u Was druga nitka metra. Wiedeń jest gorszy od Warszawy, bo... takie metro, które podjeżdża pod stadion już ma.
Ironii tej wypowiedzi nie muszę chyba nikomu tłumaczyć.

Mało tego, Klagenfurt ma małe lotnisko -- 'mniejsze niż jakiekolwiek miasto organizujące Euro 2012 w Polsce. Miał jednak szczęście. Wylosował Polaków, Niemców i Chorwatów, którzy mają blisko i przyjadą samochodami czy pociągami' -- podczas gdy miasta, które będą (nie)organizatorami naszego Euro mają lotniska większe.
No tak, ale Celowiec ma -- podaję za Wikipedią -- coś kole 100 tys. mieszkańców -- więc tamtejsze lotnisko możemy porównywać tylko do tego w Koszalinie.



P.S. Na zdjęciu... nie, to nie grunwald partii, której nazwy przez grzeczność nie wymieniam. To tylko zalążek Polskiego Stadionu w Polskim Wrocławiu (fot. Tomek Brankiewicz/Money.pl).
Komentarze (0)
Eurokompromitacja?
 Oceń wpis
   
Polak potrafi. Jakby ktoś o tym zapomniał, wystarczy zerknąć na tę notkę w "Rzepie". Zobowiązaliśmy się, że Mistrzostwa Europy W Piłce Nożnej Dwa Tysiące Dwanaście odbędą się w Rzeczypospolite? Zobowiązaliśmy się! Dotrzymamy? Jeśli wytrzymamy.

Oczywiście nawet w chwili najgłębszej euforii narodowej ze sprawy polewali najgorsi złośliwcy, jednak dziś, kiedy opadł już kurz wzniesiony przez tłumy klakierów tańczących konwulsyjne pogo radości, coraz częściej widać, iż profetyczne wizje wyrażone w par. 1 i par. 2 wynurzeń wizjonera mają szansę się ziścić ("a nie mówiłem?").
Teraz się okazuje, że pouchwalaliśmy sobie różne ustawy, które to ustawy wykonują różne dyrektywy, wprowadzają szereg formalności i nakładają obowiązek wypełnienia setek papierków i formularzy, ale jak rząd chce dać tłumowi igrzysk, to sposób się znajdzie. Tj. ma się znaleźć, bo jak się nie znajdzie to ręka, noga, mózg na ścianie.

No to proszę Państwa, raz jeszcze lekcja szczerości: czy ktoś z Państwa wierzy w te setki (tysiące?) kilometrów autostrad, piękne acz niepotrzebne stadiony - a także cały ten ogólnonarodowy luksus, spływający na nas z okazji organizacji rozgrywek?

Jakby ktoś miał wątpliwość co dalej może się zdarzyć z takimi "przewalonymi" umowami, zapraszam do tekstu poświęconego podważaniu umów w interesie publicznym.
Zastanawiam się tylko czy ktoś - prokurator - odważy się zadziałać aż tak ambitnie w sprawie gardłowej, czyli naszego planu pięcioletniego na 2012?
Komentarze (15)
Odyseja komiczna 2012 (igrzysk i chleba)
 Oceń wpis
   


Patrzących na rok 2012 przez różowe okulary nie brak, piszą o tym nawet lepsze blogaski, ja zaś - korzystając z nieograniczonych zasobów drzemiącego we mnie sceptycyzmu - pozwolę sobie przylać chochlą dziegciu:

§ 1. Czas.

Do 2012 roku zostało 5 lat. Tyle czasu potrzeba było, żeby rozpocząć i zakończyć II Wojnę Światową, ale w Polsce nikt - z wyjątkiem prywatnej inicjatywy - nie jest w stanie choćby rozpocząć sensownej inwestycji w tak krótkim czasie. Jeśli ktoś myśli, że sprawę mistrzostw uda się załatwić w polskim stylu - panie kierowniku, na ten 2012 to nie zdążyliśmy, ale za dwa lata będzie jak ta lala to proszę bardzo, tak może się da.

Przykład? Proszę bardzo, właśnie mija 10 lat odkąd we Wrocławiu wyśmiano przeciwników budowy obwodnicy autostradowej. Warto dodać, że mimo tego sukcesu prace nie drgnęły ani o jotę, ponieważ okazało się, że szereg formalności załatwiono nieprawidłowo i całą procedurę trzeba było powtarzać. Roboty mają ruszyć w przyszłym roku, ale można się spodziewać dalszych perypetii, ponieważ przewiduje się wielki most na Odrze i przejście przez tereny lęgowe ptactwa.
A jak ktoś się chce jeszcze pośmiać to proszę kliknąć tu, jest opis tego co się dzieje z Galerią Grunwaldzką w moim Pięknym Mieście.

Zresztą co ja będę się rozpisywał: litości, przecież u nas nawet Świątyni Opatrzności nie potrafią skończyć.


§ 2. No właśnie, infrastruktura.

Zyliard kilometrów gładkich jak stół, prostych, bezpiecznych autostrad, po których pomykam moim kanarkowym Bentleyem.

Zawsze jak jadę naszą "aczwórką" z Wrocławia na Śląsk (i dalej), kombinuję gdzie tu z niej zjechać, żeby nie płacić durnowatych 13 zł za przejazd 60 km między Katowicami a Krakowem. Raz, że taka cena - 22 grosze za kilometr kolein! - to zdzierstwo, a dwa, że patrzę na sprawę ideologicznie: skoro drogę tę budowali własną krwawicą nasi dziadowie i była to "nasza wspólna sprawa", to dlaczego mam dziś płacić za wątpliwą przyjemność wykolebania się na niej?

Słowem: może z autostrad cieszyć się będą firmy je budujące, na pewno urzędnicy wydający pozwolenia na budowę, ale jeśli po wyborach do steru wróci minister Pol i jego koncepcja polnych dróg, to ja dziękuję.
No i znów nie zapominajmy, że to tylko 5 lat (7 w wariancie polskim): przecież to niemożliwe, w Polsce tak się nie da. To nie jest marudzenie, to są realia. Może Pan Prezydent mówić, że "teraz to już musimy". Może i musimy, ale przecież musi to na Rusi a w Polsce jak kto chce.

Czyżby na Ukrainie miało się udać, a w Polsce - niekoniecznie?

No i jeszcze: czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć przez ile Rospud przejdą te wszystkie nowe piękne autostrady, które mają być "przy okazji" zbudowane? A nowe lotniska - przy ilu osiedlach będą one projektowane?


§ 3. Deficyt. I podatki.

Ministerka Gilowska już mi się śniła, a ściśle jej wygrażanie, że da miliard na boisko w Warszawie, jeśli... posłowie zgodzą się na jakąś tam podwyżkę podatków od hazardu. No bo przecież te wszystkie inwestycje będą częściowo finansowane z budżetu centralnego, prawda?

Bardzo fajnie, że władze publiczne tak hojnie chcą sypnąć groszem na boiska dla piłkarzy - wpisując się w ten trynd włodarze mojego Ukochanego Miasta zgodzili się na przejęcie prapiastowskiego klubu WKS Śląsk Wrocław (pewnie sytuującego się w czołówce środka stawki II ligii piłkarskiej - ale przecież to II liga kraju-organizatora Euro 2012!), jednak wolałbym, żeby - jeśli już grosz publiczny ma iść na sport - niech idzie na sport masowy, dziecięcy, rekreację.
Wrocławskie wróble ćwierkają, że te 5 milionów na Śląsk wyjmie się właśnie ze sportu młodzieżowego; skąd zatem wyjmie się kaskę na boiska dla dużych chłopców?

Druga sprawa w tym kontekście to kwestia zbilansowania się imprezy. Czy ktoś pamięta ile Albertville spłacało długi po zimowych igrzyskach olimpijskich? Bo niedawna olimpiada w Turynie zakończyła się z wynikiem 25 mln Euro pod kreską, znaczy się: Włosi musieli zebrać tyle podatków, żeby wyszło na zero. Powtarzam: na zero, tj. impreza nie przyniosła realnie przychodu, nie licząc - wiem, wiem, słodka naiwności - kosztów wylanego betonu, faktur za budowlankę itd.


§ 4. Zostanie śmietnik. I wielka polityka.

W Atenach wspaniałe obiekty sportowe po niedawnej olimpiadzie świecą pustkami.
Rozumiem, że na pięknym nowym wrocławskim stadionie zostanie rozegrane 9 spotkań grupowych i jeden wicećwierćfinał, później wystąpią jakieś dinozaury z Budki Suflera albo U2, ale co potem?

Nikt mi nie powie, że nasza liga zmieni się na tyle, że po 2012 roku będzie na mecze chodziło po 50 tys. ludzi. Może św. Listkiewicz będzie jeszcze bardziej srebrzystowłosy, może akurat powychodzą z pudła niektórzy sędziowie (powinni liczyć na warunkowe zwolnienia - przecież gospodarz musi mieć swoich ludzi z gwizdkiem!), ale - znów cytując Kisiela - herbata nie robi się słodka od samego mieszania łyżeczką.

Zyskają politycy. W zachwytach naszych władz widzę sporo samouwielbienia: dziś wydamy mnóstwo kasy na przygotowania i budowę, jutro się nam to zwróci. Raz, że będzie można znów mobilizować ludność do wytężonego wspólnego czynu (jak przed przystąpieniem do Unii E.), wszystko tłumacząc i podpierając naszym wspólnym celem, dwa, że obecna koalicja dostała nie lada prezent: stawiam dolary przeciwko orzechom, że w kampanii będzie ćwiczony wariant pt. "zmiana u steru może zagrozić harmonogramowi przygotowań do Euro 2012".

Ale co tam, każda władza musi mieć swoją Piramidę Cheopsa. Bierut miał Pałac, Gomułka 1000 szkół na Tysiąc lat Polski, Gierek - Hutę i jeszcze parę innych gigantów, które czkawką odbijają się nam do dziś.


Reasumując: jestem sceptykiem, ale chciałbym się mylić. Żeby się okazało, że wprawdzie banki poszły w kredyty dla przedsiębiorstw ale nie odbiło się to na podaży pieniądza dla ludzi, żeby się okazało, że nie wzrosło zadłużenie państwa, żeby finansowanie tej szajby nie było z obligacji, żeby za ten kaprys nie płaciły przyszłe pokolenia. Żeby autostrady nie czekały już w 2014 remontu jak kania dżdżu.


PS na zdjęciu el Presidente Wrocławia, zdjęcie za Gazeta.pl.
Komentarze (17)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]