PKF Skarbiec ukarany za wprowadzanie w błąd klientów
 Oceń wpis
   

Na wieść o tym, że UOKiK nałożył na PKF Skarbiec (ten sam, co to mi jakaś pijarka pisała, że "Zważywszy na fakt, iż na prowadzonym przez Państwa forum internetowym portalu Money.pl został zamieszczony cały szereg obraźliwych wpisów naruszających w oczywisty sposób dobra osobiste PKF Skarbiec Spółka z o.o. (...)  wzywam Państwa, jako administratora tego portalu, do usunięcia w terminie 3 dni od daty otrzymania niniejszego wystąpienia wszelkich wpisów, które naruszają dobra osobiste PKF Skarbiec Spółka z o.o. (...)") 1,2 mln złotych kary, nie zdzierżyłem -- chwyciłem za pióro.

Jak dowiadujemy się z komunikatu UOKiK poświęconego karze nałożonej na PKF Skarbiec poszło o parę dość poważnych nieprawidłowości.

Po pierwsze klienci PKF Skarbiec byli wprowadzani w błąd co do kosztów udzielonych pożyczek, ponieważ wszelkie wyliczenia mówiły o kwotach 8000 złotych (czyli tak, jak mówi ustawa o kredycie konsumenckim), jednak znając kwotę udzielanej pożyczki przedsiębiorca powinien podawać prawdziwe i rzetelne dane o RRSO (jej zaniżanie na tym etapie miało za zadanie oczywiście zanęcić klientelę do podpisywania umów przedwstępnych).
Tymczasem wyższa w rzeczywistości opłata za udzielenie pożyczki -- o czym klienci dowiadywali się już po podpisaniu umowy -- powodowała chęć wycofania się pożyczkobiorcy z takiego interesu. Sankcją za to była, a jakże, utrata pieniędzy zapłaconych tytułem przygotowania oferty.

Co więcej PKF Skarbiec pozwalał sobie zawyżać kwoty owych opłat przygotowawczych: obliczano ją na podstawie kwoty, o jaką konsumenci się ubiegali -- nie zaś na podstawie faktycznie pożyczonych pieniędzy. W ten sposób przedsiębiorca miał dodatkowy przychód "od niczego".
(Przypomnę w tym miejscu, że zgodnie z przepisami łączna wysokość wszelkich opłat i prowizji związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki nie może przekraczać 5% kwoty udzielonego kredytu -- zdaniem UOKiK w ten bystry sposób profesjonaliści z PKF Skarbiec obchodzili ów zakaz.)

Oprócz nałożenia kary Urząd nakazał także zmianę praktyk, co jednak nie oznacza, że potencjalni klienci PKF Skarbiec nie muszą mieć się na baczności: decyzja nie jest prawomocna i Skarbcowi przysługuje od niej odwołanie. Natomiast osoby, które dotąd poniosły szkodę wskutek robienia takich interesów, niestety, muszą wystąpić do sądu indywidualnie.

UOKiK podkreśla, że jest to już piąta decyzja dotycząca PKF Skarbiec od 2003 r., ja zaś mogę tylko dodać, że jeden z ciekawszych wpisów w rejestrze klauzul niedozwolonych dotyczy następującego postanowienia umownego: "Oświadczam tym samym, że jestem świadom konsekwencji wynikających z Ogólnych Warunków Umowy Przedwstępnej Pożyczki oraz rezygnuję z jakichkolwiek roszczeń w stosunku do firmy PKF "Skarbiec Sp. z o.o. i jej pracowników" (XVII AmC 103/04 -- skądinąd pod tą sygnaturą jest jeszcze parę innych ciekawych postanowień stosowanych ongiś przez PKF Skarbiec).

Nie ukrywam, że z utęsknieniem czekam dnia, kiedy polski rynek finansowy pozbędzie się takich graczy jak PKF Skarbiec. Ludzie pomstują na banki, na ich (rzekome) złodziejstwo -- tymczasem co tam się dzieje...
 

PS (i ostrzeżenie): PKF Skarbiec sprzedaje swoje usługi także jako "Dobra pożyczka" (dość mocno się wypozycjonowali w internetach), jednak nie dajcie się zwieść -- to jest ten sam temat, za który UOKiK nałożył 1,2 mln kary.

Komentarze (13)
Trybunał na straży stabilności zatrudnienia biurokracji...
 Oceń wpis
   

a wish for a big fish

Zadziwiające: w myśl wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego przyjęcie ustawy zakładającej redukcję zatrudnienia w administracji jest niezgodne z ustawą zasadniczą -- bo godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa.

Albo -- jak w publicystycznym stylu napisano w komunikacie prasowym po rozprawie na stronie internetowej TK -- zwalnianie pracowników mianowanych korpusu służby cywilnej jest niezgodne z konstytucją.

Wyłożone w owym komunikacie stanowisko sędziów jest proste i na pierwszy rzut oka wygląda całkiem sensownie: "kształtowanie zasad wykonywania pracy w administracji publicznej musi uwzględniać status urzędników (...) Szczególne znaczenie należy przypisać grupie urzędników tworzących korpus służby cywilnej, działający w urzędach administracji rządowej (art. 153 ust. 1 konstytucji). (...) Wszelkie modyfikacje odnoszące się do statusu oraz zasad funkcjonowania służby cywilnej należy oceniać każdorazowo pod kątem możliwości realizacji zadań administracji w sposób determinowany konstytucyjnie." Nie oznacza to jednak, że Trybunał chce widzieć klasę urzędniczą kastę nie do ruszenia; jakiegoś rodzaju ruchy kadrowe są do wyobrażenia, aczkolwiek "Trybunał Konstytucyjny dostrzegł możliwość wprowadzenia rozwiązań, które z uwagi na trudną sytuację budżetową państwa będą prowadziły ostatecznie do pogorszenia sytuacji prawnej urzędników służby cywilnej. Takie rozwiązania muszą mieć jednak charakter zrównoważony. Korzyści w sferze finansów publicznych oraz poprawy efektywności funkcjonowania administracji publicznej muszą być zbilansowane faktem uszczuplenia dotychczasowych gwarancji stabilizacji zatrudnienia urzędników służby cywilnej. W badanej sprawie ustawodawca przyjął natomiast dolegliwy mechanizm trwałego zwolnienia urzędników służby cywilnej w oparciu o kryteria, których treść nie stała się - nawet w minimalnym zakresie - przedmiotem regulacji na gruncie kwestionowanej ustawy".

wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 14 czerwca 2011 r., sygn. akt Kp 1/11

Generalnie i zasadniczo nie umiem się zgodzić z taką krytyką planowanej redukcji zatrudnienia w biurokracji: lawinowy wzrost liczby etatów w administracji jest faktem, oszczędności budżetowe -- jakby na to nie patrzeć chodzi o naszą kasę -- są koniecznością (i czasem nawet rząd wydaje się to pojmować) -- zaś żadna praca nie powinna oznaczać przywileju dożywotniego zatrudnienia. Byli kiedyś zecerzy (link dla najmłodszych Czytelników blogaska) -- i już nich nie ma, bo zmieniła się technologia wydawnicza. Nie było kiedyś informatyków -- a teraz już są, bo takie są potrzeby. Listę wymarłych i powstałych zawodów można ciągnąć w nieskończoność, nie widzę jednak najmniejszych przeszkód, by rząd -- a premier jest, pamiętajmy, zwierzchnikiem owej służby cywilnej -- w swojej mądrości nie mógł podejmować tego rodzaju decyzji.

(Idąc dalej w supozycjach: być może ktoś powinien teraz zaskarżyć przepis kodeksu pracy przewidujący możliwość wypowiedzenia umowy o pracę (albo chociaż tzw. "z przyczyn ekonomicznych" -- jakby na to nie patrzeć skoro wszyscy są równi wobec prawa, to nie można powiedzieć, iżby tylko wobec urzędników miała zastosowanie wyłożona przez Trybunał reguła o korzyściach z oszczędności vs. uszczuplenia dotychczasowych gwarancji zatrudnienia?)

Dość rzec, że wszystko wskazuje na to, że skutek wczorajszego rozstrzygnięcia odczujemy my wszyscy: "minister Michał Boni już zapowiedział, że nowej ustawy nie będzie. Rząd musi więc znaleźć inne źródła dochodów, by załatać niespodziewany ubytek" -- więc ja po prostu stawiam na dalsze podwyżki podatków.

Komentarze (23)
Jeszcze o tajnych rządowych projektach aktów normatywnych
 Oceń wpis
   

Od paru dni przychodzi sporo korespondencji poświęconej tajnym opiniom prawnym sporządzonym na zlecenie Kancelarii Prezydenta RP w sprawie nowelizacji przepisów o naszych OFE-składkach, pomyślałem sobie zatem, że warto -- także w kontekście przebojów P.T. Kolegów z redakcji Money.pl, którzy nie mogli wydębić od rządu Wieloletniego Planu Finansowego Państwa -- napisać jeszcze parę słów na temat jawności procesu tworzenia prawa w kontekście przepisów o dostępie do informacji publicznej.

Z owym Wieloletnim Planem Finansowym sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o dostępie do informacji publicznej jej przedmiotem jest w szczególności informacja o projektowaniu aktów normatywnych.
Oznacza to, że uchwała nr 36 Rady Ministrów z dnia 5 kwietnia 2011 r. w sprawie aktualizacji Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2011-2014, opublikowana w Monitorze Polskim nr 29 poz. 324 (link zadziała pewnie dopiero we wtorek, może środę ;-) już na etapie prac rządowych powinna być nie tylko udostępniana każdemu chętnemu -- a więc i Łukaszowi -- na jego życzenie, ale i na bieżąco publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

Wynika z tego, że odmowa udostępnienia prasie projektu aktu normatywnego (uchwała rady ministrów, chociaż nie jest aktem powszechnie obowiązującym, jest aktem normatywnym) stanowi naruszenie obowiązującego prawa. Takim samym naruszeniem prawa jest litościwe udostępnienie dokumentu -- parę dni po złożeniu pisemnego wniosku, po licznych telefonach -- jednak z zastrzeżeniem embarga informacyjnego.

Proszę Państwa, polski rząd opracowuje dokument, który ma być podstawą założeń ekonomicznych na najbliższe lata -- i robi wszystko, by uniemożliwić nam wcześniejsze zapoznanie się z jego treścią. Mnie się od razu przypomina Sejm Wielki, który uchwalił Konstytucję 3 Maja 1791 roku podstępem -- wyczekawszy aż się opozycja rozjechała na przerwę, skrywawszy uprzednio swoje zamierzenia.

Kończąc ten nudnawy wpis odsyłam P.T. Czytelników do ciekawej opinii Mikołaja Barczentewicza (pozdrawiam!) w serwisie Wyborcza.biz, z której wynika, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta RP -- odmawiając udostępnienia treści tych nieszczęsnych opinii prawnych (bo "Ja jestem doradcą prezydenta i uważam za coś absolutnie niestosownego, by o moim doradzaniu informować media" albo "nie ma takiej praktyki") -- po prostu łamią prawo: bo opinie prawne powinny być udostępniane na podstawie przepisów ustawy, chyba że dotyczą spraw "niepublicznych" (tj. np. indywidualnego sporu cywilnego, etc.)

Komentarze (47)
Dlaczego Citibank zachowuje się jak zwykły phisher?
 Oceń wpis
   

logo Citibank PolandNiespełna 24 godziny po tym jak poskarżyłem się tu na Polbank sprawa wydaje się być załatwiona -- zgodnie z otrzymanym esemesem bank obiecuje poprawę i na przeprosiny zwalnia "pokrzywdzonych" klientów z opłaty za korzystanie z karty kredytowej przez kolejne 2 lata.

Tak sobie pomyślałem, że od razu załatwię jeszcze jedną -- znacznie bardziej irytującą -- przypadłość trapiącą inny bank.

Tym razem będzie o nieszczęsnym Citibanku, który z uporczywością godną lepszej sprawy zachowuje się jak prymitywny phisher.

Zacznijmy może od tego, co Citi Handlowy (już nawet nie wiem iloma markami posługuje się Bank Handlowy SA w Warszawie...) ma do powiedzenia o podstawowych zasadach bezpiecznego korzystania z jego usług via internet (wszystkie cytaty za stroną "Twoje pieniądze są u nas bezpieczne") -- myślę, że choć są to oczywiste oczywistości, warto to przepisać (i przeczytać) raz jeszcze:

 

    • Nie odpowiadaj na wiadomości e-mail, w których umieszczona jest prośba o podanie Twoich danych osobowych lub kodów dostępu. Zgłaszaj nam wszystkie takie przypadki.
    • Pamiętaj, aby Twoje hasła i kody dostępu były trudne do odgadnięcia (np. nie używaj daty urodzin).
    • Fałszywe wiadomości e-mail rozsyłane są przez oszustów podszywających się pod pracowników banku Citi Handlowy lub innych banków. Zwykle zawierają one załączniki i/lub prośbę o podanie poufnych danych. Taka wiadomość może również zawierać link do fałszywej strony internetowej serwisu Citibank Online, która wygląda niemal identycznie jak oryginalna.
    • Jeśli otrzymasz jakąkolwiek podejrzaną wiadomość e-mail, która sugeruje powiązanie z naszym Bankiem bądź z grupą finansową Citigroup - uprzejmie prosimy o zgłoszenie nam tego faktu.

 

W dużym skrócie: jeśli dostaniesz listela, w którym będzie napisane, że to twój bank chce, byś podał swoje dane -- zignoruj go. I nie rozpowiadaj swoich danych (loginu, hasła, numeru kart) nikomu, pod żadnym pozorem.

Co jednak robi dział sprzedaży Citi? Notorycznie i regularnie nęka swoich klientów w sposób, który idealnie odpowiada temu, co zrobiłby oszust-przestępca, gdyby chciał wyłudzić nasze dane:

  • handlowcy dzwonią z zastrzeżonych numerów telefonów (tylko przez krótki czas miałem takie połączenia z numeru, który znam jako numer Citibanku, ale gra w otwarte karty się skończyła);
  • po odebraniu połączenia przez klienta informują, że posiadają dlań jakąś super-ofertę, warunkiem zapoznania się z ofertą jest zidentyfikowanie się przez klienta: proszę podać imię i nazwisko, a następnie (losowo): data urodzenia, nazwisko panieńskie matki, etc. etc.;
  • nie ma możliwości zapoznania się z propozycją banku bez rozpoznania tożsamości klienta przez bank. Jeśli ktoś nie ufa, "zawsze może sprawdzić tożsamość dzwoniąc na CitiPhone" (ten tekst lubię najbardziej). Na uwagę, że przecież dzwonią na numer komórki, który mają zarejestrowany w systemie jako  m ó j  n u m e r -- brak sensownej odpowiedzi...
  • zabawnie się robi jak się klient uprze, że się nie przedstawi, argumentując, że takie prośby o podanie danych przypominają właśnie typowe zagrywki oszustów: "ale ja nie będę mogła panu przedstawić naszej oferty!" -- a procedura, z niejasnych przyczyn, nie obejmuje wygłoszenia paru reklamowych sloganów "anonimowemu" rozmówcy;
  • dopiero po pomyślnej weryfikacji przez bank (a może wcale nie przez bank?) dowiadujemy się jaką to atrakcję dla nas przygotowano. Niestety, najczęściej są to makabryczne bzdury -- moje ulubione to jakieś pożyczki gotówkowe albo rozłożenie dokonanych płatności na raty. (Najlepsze, że nie ma możliwości powiedzieć raz na zawsze, że nigdy w życiu nie weźmie się pożyczki -- bank i tak za parę tygodni znów sobie o nas przypomni...).

Plus w tym wszystkim jest taki, że Citi zatrudnia naprawdę bardzo miłe osoby (zaś infolinię cenię za rzetelność i prawdziwą kompetencję), zatem owe rozmowy -- tj. próba edukowania działu sprzedaży w zakresie bezpieczeństwa naszych danych -- przebiegają na najwyższym poziomie. Gorzej, że bank cały czas zachowuje się kompletnie inaczej, niż stara się swoich klientów wyedukować.

Citibanku, mam do Ciebie wielką prośbę -- zacznij się wreszcie stosować do podstawowych zasad bezpieczeństwa, nie przyzwyczajaj swoich klientów do zachowań, od których powinni być jak najdalsi.

Komentarze (22)
Polbank i jego kuriozalna wtopa z kartami (akt.)
 Oceń wpis
   

karta polbankNie ma chyba banku, który miałby większą szansę powalczyć o prymat w kategorii "najbardziej kuriozalny bank", niż Polbank EFG.
Cudaczny system bankowości internetowej Polbank24.pl, wymagający ściągnięcia specjalnego certyfikatu i wgrania go do przeglądarki (kiedyś było jeszcze śmieszniej, ale zdaje się, że coś się uprościło), zupełnie osobny serwis do pobierania wyciągów (sic!) (wyciagi.polbank24.pl), do którego trzeba mieć osobny login oraz hasło (przy czym wymagania dla tego hasła są poważniejsze, niż do systemu transakcyjnego) oraz specyficzne podejście do pojęcia prestiżu -- to największe wyzwania stojące przed śmiałkami decydującymi się na korzystanie z usług Greków.
Dla wytrwałych -- tj. takich klientów, którzy są na tyle odważni, by zanieść im swoje pieniądze -- przygotowano dodatkowe atrakcje.

Obecnie jednak dzieje się coś, co sprawia, że Polbank przebił swoje własne, z takim trudem ustanowione, rekordy.
Oto okazuje się, że jakoś pod koniec grudnia ubiegłego roku firma produkująca karty płatnicze wstrzymała -- ponoć nie wiadomo dlaczego -- wydawanie i wysyłkę wznowionych plastików. Po zalogowaniu w systemie użytkownik mógł zapoznać się ze wzmianką o nowej karcie, jednak na próżno było na nią czekać. Problem miał dotyczyć wyłącznie kart w systemie MasterCard (i rzekomo tylko złotych, chociaż z wiarygodnych źródeł wiem, że diabli wzięli także karty Polbank-Era) -- dość rzec, że jakaś ilość klientów (w tym niżej podpisany) zostanie dokładnie od jutra odcięta od swoich (pożyczonych od banku) pieniędzy.

Dziś udało mi się uzyskać informację, że właśnie w ostatnim dniu stycznia wszystkie "zaległe" karty zostały powysyłane do klientów. Zobaczymy.

Śmieszniejsze jest jednak to, co o problemie (nie)wiedzą pracownicy biura obsługi klienta. Wydaje mi się, że zawsze w przypadku takiego problemu firma powinna szybko udzielić wszelkich niezbędnych informacji pracownikom odpowiedzialnym za pomoc i wsparcie dla klientów -- ale nie w Polbanku.
Otóż telefonowałem tam w styczniu trzykrotnie, za każdym razem nadziewając się na osobę o różnym stopniu wtajemniczenia (tylko jedna dziewczyna była od początku wtajemniczona w problemy z kartami). Normą jest jednak sytuacja dzisiejsza, kiedy to po krótkim zreferowaniu przeze mnie problemu pracownik ichniego BOK... połączył się z obsługą kart, by potwierdzić moje przypuszczenia (ergo to mnie przyszło dokształcać pracownika polbankowej infolinii...)
Pomijam już, że na stronie Polbank.pl/aktualności rzecz jasna słowa o problemie znaleźć nie można. Najlepiej, żeby klienci nic nie wiedzieli.

Reasumując: od jutra nie będę miał sposobu na to, by skorzystać z kredytu udzielonego mi przez ten grecki wynalazek. Poradzę sobie z tym, jednak tak sobie dumam -- czy byłbym taki twardy, gdybym zdecydował się kiedyś powierzyć im moje własne pieniądze (czego w życiu nie zrobię)?


PS [1 lutego, wieczorem]: popołudniem otrzymałem od Polbanku esemesa, którego cytuję w całości:

Państwa Prestiżowa Karta Kredytowa została wysłana. Za zwłokę przepraszamy. Informujemy, że nie pobierzemy opłaty za kolejne 2 lata jej użytkowania. Polbank EFG

 

Pomijając już, że opłaty za korzystanie z karty i tak nie miałem zamiaru ponosić (w tym banku dość łatwo się z niej zwolnić), pozostaje tylko czekać jak to wszystko będzie dalej wyglądało.

Komentarze (25)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]