Wszystko wskazuje na to, że Waldemar Pawlak -- znany internauta, miłośnik komputerów -- musi czytać (mam nadzieję, że nie per procura) grupy dyskusyjne. Tylko tam bowiem mógł się dowiedzieć, że lud polski wierzy w jego Moc Sprawczą: tylko wicepremier Pawlak wie jak unieważnić kryzys -- i to jednym pociągnięciem pióra.
Będzie ustawa o unieważnieniu opcji. Coś w rodzaju wywłaszczenia banków z części kontraktów. Oto i cena reżimu sprawowanego przez demokratyczną władzę, demokratycznych polityków: jedna ręka daje, druga pałką po łbie tłucze.
Zaczęło się dość niewinnie, czyli od informacji, że kilka miesięcy temu część przedsiębiorstw uważała, że silna złotówka może być tylko jeszcze silniejsza, a zatem warto zagrać z bankami w opcje. Rekordziści pozawierali po osiem różnych kontraktów na opcje, w ośmiu różnych bankach; ich sukces miał być zatem ośmiokrotny.
Niestety, świat się obrócił dookoła nogami, rychło okazało się, że hiperprzychody z opcji będą stratostratami.
Art. 58 kodeksu cywilnego
§ 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
§ 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
§ 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.
Znakomity przykład to sytuacja Zbigniewa Jakubasa, który długi czas przekonywał, że wystarczało zachować umiar w podejmowaniu ryzyka, aby uniknąć nieszczęścia. Rychło okazało się, że jeden z jego menedżerów postanowił pograć z bankami -- zawarł cztery kontrakty o wartości 10-krotnie przewyższającej majątek spółki Feroco SA -- i też się nie udało.
Od tego momentu Jakubas przestał grać jedynego-który-się-nie-dał i uderzył w tarabany: wkrótce dowiemy się o gigantycznych stratach, już wszystko obliczył dr Mariusz Andrzejewski z łódzkiego Uniwersytetu Ekonomicznego (kliknij by ściągnąć i poczytać opracowanie dr Andrzejewskiego nt. "wirusa wywołującego kryzys finansowy w Polsce").
Konkluzje płynące z raportu -- jak powiedział Z. Jakubas -- są proste jak słowo żołnierza: "rekomenduje władzom naszego kraju unieważnienie wszystkich transakcji, których przedmiotem są opcje asymetryczne. Krótko mówiąc, Sejm powinien unieważnić wszystkie opcje asymetryczne, łącznie ze skutkami pozytywnymi dla firm. Nawet jeśli firmy zarabiały - dwa, trzy lata temu. Skala zarobków wtedy, a straty dziś mają się jak jeden do dziesięciu. Wszystkie te transakcje powinny być unieważnione".
Jakbym czytał Kisiela, który przestrzegał tych, którzy wierzą, że herbata robi się słodka od samego mieszania.
Albo jakbym czytał Zbysia, który zapomina, że w biznesie domniema się profesjonalizm uczestników obrotu. Rozumiem, że dyrektor finansowy w przedsiębiorstwie produkcyjnym nie zajmuje się operacjami tego rodzaju na co dzień, ale i) nikt go do tego nie zmuszał, ii) gdzie był wówczas zarząd i jak ogólnie wygląda nadzór w tych spółkach??!
Stąd można ściągnąć opracowanie nt. sprawy Procter&Gamble vs. Bankers Trust, w której sąd stanu Ohio zajmował się dość podobną sprawą.Teza stojąca za projektem nowego prawa jest prosta: "Według ministra gospodarki istnieje taka możliwość, gdyż transakcje były sprzeczne z dyrektywą MiFID, która chroni strony transakcji związanych z papierami wartościowymi, którzy zostali wprowadzeni w błąd lub niepoinformowani o ryzyku inwestycji." Trudno o propozycji resortu gospodarki coś więcej powiedzieć, ponieważ na stronie ministerstwa brak stosownych dokumentów.
I teraz tak: możliwe, że zawierane kontrakty na opcje są niezgodne z przepisami i można dochodzić sprawiedliwości przed sądami. Napiszę to jeszcze raz: podważyć umowę można wyłącznie w postępowaniu sądowym, po wniesieniu przez stronę stosownego pozwu. Jeśli ktoś uważa, że dzieje mu się krzywda -- wolna droga, trzeba iść do sądu.
Jednakże rozwiązywanie problemu umów na opcje poprzez ustawę unieważniającą zawarte umowy jest niedopuszczalną ingerencją rządu -- rękoma władzy ustawodawczej -- w wolną gospodarkę. Jest to działanie nietrzyznaczne etycznie: dlaczego rząd ma wspierać, za nasze podatnicze pieniądze, część przedsiębiorstw, rzekomo pokrzywdzonych umowami na opcje, przeciwko innym przedsiębiorstwom?
Co więcej, jeśli wicepremier Pawlak jest zdania, że mu Trybunał Konstytucyjny nie uwali takiej ustawy -- gdyby w niejasnym zwidzie posłowie ją przyjęli, senat przyklepał, a (koncyliacyjnie nastawiony) prezydent podpisał -- to życzę powodzenia.



Genialny
'Komisja Nadzoru Finansowego podała wczoraj, że od początku reformy emerytalnej w 1999 r. fundusze faktycznie pomnażały i zarobiły dla nas 24,8 mld zł. Ale od stycznia z funduszy wyparowało prawie tyle samo - 24,2 mld zł! To przede wszystkim wynik spadków na giełdzie, na której fundusze zgodnie z prawem inwestują do 40 proc. naszych składek. Za resztę kupują głównie obligacje, które są mniej narażone na kryzys. - Jestem w szoku. Po dziewięciu latach reformy wyszliśmy na zero - mówi dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej.'