Jak Waldek chciał się sprawdzić w biznesie
 Oceń wpis
   

Wszystko wskazuje na to, że Waldemar Pawlak -- znany internauta, miłośnik komputerów -- musi czytać (mam nadzieję, że nie per procura) grupy dyskusyjne. Tylko tam bowiem mógł się dowiedzieć, że lud polski wierzy w jego Moc Sprawczą: tylko wicepremier Pawlak wie jak unieważnić kryzys -- i to jednym pociągnięciem pióra.

Będzie ustawa o unieważnieniu opcji. Coś w rodzaju wywłaszczenia banków z części kontraktów. Oto i cena reżimu sprawowanego przez demokratyczną władzę, demokratycznych polityków: jedna ręka daje, druga pałką po łbie tłucze.

Zaczęło się dość niewinnie, czyli od informacji, że kilka miesięcy temu część przedsiębiorstw uważała, że silna złotówka może być tylko jeszcze silniejsza, a zatem warto zagrać z bankami w opcje. Rekordziści pozawierali po osiem różnych kontraktów na opcje, w ośmiu różnych bankach; ich sukces miał być zatem ośmiokrotny.
Niestety, świat się obrócił dookoła nogami, rychło okazało się, że hiperprzychody z opcji będą stratostratami.

Art. 58 kodeksu cywilnego
§ 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
§ 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
§ 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.

Znakomity przykład to sytuacja Zbigniewa Jakubasa, który długi czas przekonywał, że wystarczało zachować umiar w podejmowaniu ryzyka, aby uniknąć nieszczęścia. Rychło okazało się, że jeden z jego menedżerów postanowił pograć z bankami -- zawarł cztery kontrakty o wartości 10-krotnie przewyższającej majątek spółki Feroco SA -- i też się nie udało.
Od tego momentu Jakubas przestał grać jedynego-który-się-nie-dał i uderzył w tarabany: wkrótce dowiemy się o gigantycznych stratach, już wszystko obliczył dr Mariusz Andrzejewski z łódzkiego Uniwersytetu Ekonomicznego (kliknij by ściągnąć i poczytać opracowanie dr Andrzejewskiego nt. "wirusa wywołującego kryzys finansowy w Polsce").

Konkluzje płynące z raportu -- jak powiedział Z. Jakubas -- są proste jak słowo żołnierza: "rekomenduje władzom naszego kraju unieważnienie wszystkich transakcji, których przedmiotem są opcje asymetryczne. Krótko mówiąc, Sejm powinien unieważnić wszystkie opcje asymetryczne, łącznie ze skutkami pozytywnymi dla firm. Nawet jeśli firmy zarabiały - dwa, trzy lata temu. Skala zarobków wtedy, a straty dziś mają się jak jeden do dziesięciu. Wszystkie te transakcje powinny być unieważnione".
Jakbym czytał Kisiela, który przestrzegał tych, którzy wierzą, że herbata robi się słodka od samego mieszania.
Albo jakbym czytał Zbysia, który zapomina, że w biznesie domniema się profesjonalizm uczestników obrotu. Rozumiem, że dyrektor finansowy w przedsiębiorstwie produkcyjnym nie zajmuje się operacjami tego rodzaju na co dzień, ale i) nikt go do tego nie zmuszał, ii) gdzie był wówczas zarząd i jak ogólnie wygląda nadzór w tych spółkach??!

Stąd można ściągnąć opracowanie nt. sprawy Procter&Gamble vs. Bankers Trust, w której sąd stanu Ohio zajmował się dość podobną sprawą.Teza stojąca za projektem nowego prawa jest prosta: "Według ministra gospodarki istnieje taka możliwość, gdyż transakcje były sprzeczne z dyrektywą MiFID, która chroni strony transakcji związanych z papierami wartościowymi, którzy zostali wprowadzeni w błąd lub niepoinformowani o ryzyku inwestycji." Trudno o propozycji resortu gospodarki coś więcej powiedzieć, ponieważ na stronie ministerstwa brak stosownych dokumentów.

I teraz tak: możliwe, że zawierane kontrakty na opcje są niezgodne z przepisami i można dochodzić sprawiedliwości przed sądami. Napiszę to jeszcze raz: podważyć umowę można wyłącznie w postępowaniu sądowym, po wniesieniu przez stronę stosownego pozwu. Jeśli ktoś uważa, że dzieje mu się krzywda -- wolna droga, trzeba iść do sądu.

Jednakże rozwiązywanie problemu umów na opcje poprzez ustawę unieważniającą zawarte umowy jest niedopuszczalną ingerencją rządu -- rękoma władzy ustawodawczej -- w wolną gospodarkę. Jest to działanie nietrzyznaczne etycznie: dlaczego rząd ma wspierać, za nasze podatnicze pieniądze, część przedsiębiorstw, rzekomo pokrzywdzonych umowami na opcje, przeciwko innym przedsiębiorstwom?

Co więcej, jeśli wicepremier Pawlak jest zdania, że mu Trybunał Konstytucyjny nie uwali takiej ustawy -- gdyby w niejasnym zwidzie posłowie ją przyjęli, senat przyklepał, a (koncyliacyjnie nastawiony) prezydent podpisał -- to życzę powodzenia.
 

Komentarze (10)
Krosno SA: insider trading głównego akcjonariusza?
 Oceń wpis
   

Genialny Trystero -- im więcej czytam tego bloga tym bardziej uklękam -- wpadł na trop niezłej afery. Z oficjalnych informacji dotyczących obrotu akcjami Krosno SA wychodzi, że Zdzisław Sawicki, jej główny właściciel, zapewne dysponując informacjami na temat beznadziejnych wyników spółki -- wszystko wskazuje, że wiedział o tym wcześniej, niż reszta inwestorów -- gwałtownie wycofał się z inwestycji na kilka dni przed złożeniem przez zarząd wniosku upadłościowego z możliwością układu.

z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi:
Art. 154. Informacją poufną w rozumieniu ustawy jest - określona w sposób precyzyjny - informacja dotycząca, bezpośrednio lub pośrednio, jednego lub kilku emitentów instrumentów finansowych, jednego lub kilku takich instrumentów finansowych albo nabywania lub zbywania takich instrumentów, która nie została przekazana do publicznej wiadomości, a która po takim przekazaniu mogłaby w istotny sposób wpłynąć na cenę tych instrumentów finansowych lub na cenę powiązanych z nimi pochodnych instrumentów finansowych, (...)
Art. 156. 1. Każdy kto:
1)   posiada informację poufną w związku z pełnieniem funkcji w organach spółki, posiadaniem w spółce akcji lub udziałów lub w związku z dostępem do informacji poufnej z racji zatrudnienia, wykonywania zawodu, a także stosunku zlecenia lub innego stosunku prawnego o podobnym charakterze, a w szczególności:
a)  członkowie zarządu, rady nadzorczej, prokurenci lub pełnomocnicy emitenta lub wystawcy, jego pracownicy, biegli rewidenci albo inne osoby pozostające z tym emitentem lub wystawcą w stosunku zlecenia lub innym stosunku prawnym o podobnym charakterze, lub
b)  akcjonariusze spółki publicznej, lub
c)  osoby zatrudnione lub pełniące funkcje, o których mowa w lit. a, w podmiocie zależnym lub dominującym wobec emitenta lub wystawcy instrumentów finansowych dopuszczonych do obrotu na rynku regulowanym lub będących przedmiotem ubiegania się o dopuszczenie do obrotu na takim rynku, albo pozostające z tym podmiotem w stosunku zlecenia lub innym stosunku prawnym o podobnym charakterze, lub
d)  maklerzy lub doradcy, lub
2)   posiada informację poufną w wyniku popełnienia przestępstwa, albo
3)   posiada informację poufną pozyskaną w sposób inny niż określony w pkt 1 i 2, jeżeli wiedział lub przy dołożeniu należytej staranności mógł się dowiedzieć, że jest to informacja poufna
- nie może wykorzystywać takiej informacji.
2. Osoby, o których mowa w ust. 1, nie mogą:
1)   ujawniać informacji poufnej;
2)   udzielać rekomendacji lub nakłaniać inną osobę na podstawie informacji poufnej do nabycia lub zbycia instrumentów finansowych, których dotyczy ta informacja.
(...)
Art. 180. Kto wbrew zakazowi, o którym mowa w art. 156 ust. 2 pkt 1, ujawnia informację poufną, podlega grzywnie do 2.000.000 zł albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.
Art. 181. 1. Kto wbrew zakazowi, o którym mowa w art. 156 ust. 1, wykorzystuje informację poufną, podlega grzywnie do 5.000.000 zł albo karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, albo obu tym karom łącznie.
2. Jeżeli czynu określonego w ust. 1 dopuszcza się osoba, o której mowa w art. 156 ust. 1 pkt 1 lit. a, podlega ona grzywnie do 5.000.000 zł albo karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8, albo obu tym karom łącznie.
Art. 182. Kto wbrew zakazowi, o którym mowa w art. 156 ust. 2 pkt 2, udziela rekomendacji lub nakłania do nabycia lub zbycia instrumentów finansowych, których dotyczy informacja poufna, podlega grzywnie do 2.000.000 zł albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.
Po detale sprawy odsyłam do blogu Trystero -- Czy Zdzisław Sawicki jest oszustem giełdowym? Co zrobi KNF? oraz Czy Zdzisław Sawicki jest oszustem giełdowym? Co zrobi KNF? -- dość rzec, że wokół Krosno SA faktycznie działy się dziwne sprawy.
Najpierw poszły dwukrotne komunikaty zarządu spółki informujące o zbyciu przez Zdzisława Sawickiego znaczących pakietów akcji Krosna SA. Wskutek tych transakcji (miało to miejsce między 19 a 23 stycznia 2009 r.) zszedł on z poziomu 52,25% na 18,37%. Tydzień później okazało się, że spółka popłynęła na kontraktach terminowych na prawie 38 mln złotych, co stanowi 110% jej kapitalizacji rynkowej.

W tej sytuacji zarządowi nie pozostało nic innego, jak złożyć wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu.

Przez insider trading rozumie się -- pozwolę sobie zacytować pół akapitu z pozycji "Europejskie prawo spółek. Tom III. Corporate governance.", Cejmer Mirosław, Chruściński Marcin, Opalski Adam, Oplustil Krzysztof, Sójka Tomasz, Stroiński Rafał, Teichmann Christoph, Zakamycze 2006

Angażowanie się w obrót instrumentami finansowymi osób, które posiadają dostęp do wewnętrznych poufnych informacji emitentów instrumentów finansowych lub innych podmiotów zaangażowanych w obrót tymi instrumentami (z ang. insiders ). Zjawisko to jest więc powiązane z wykorzystywaniem określonych informacji na rynku kapitałowym przez osoby posiadające przewagę informacyjną w stosunku do pozostałych uczestników rynku. Dzięki tej przewadze mogą one osiągać zyski kosztem innych podmiotów na rynku. Sytuacja taka ma miejsce, jeśli na przykład insider wchodzi w posiadanie nieupublicznionej informacji na temat istotnych, negatywnych zdarzeń dotyczących działalności spółki X i dlatego podejmuje decyzję o sprzedaży jej akcji po aktualnym kursie, a kurs ów nie uwzględnia tej negatywnej informacji, ponieważ nie jest ona powszechnie znana. Owymi insiders są często osoby należące do władz emitenta instrumentów finansowych lub osoby powiązane z nimi, a przez to posiadające pełniejszy dostęp do informacji o danym emitencie lub wyemitowanych przez niego instrumentach finansowych niż przeciętny inwestor na rynku (zjawisko tzw. asymetrii informacyjnej).

Insider trading jest w polskim prawie zakazany ustawą z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Definicję informacji poufnej przynosi art. 154 ustawy, zgodnie z którym jest nią każda informacja dotycząca inwestycji w papiery wartościowe, która nie została przekazana do publicznej wiadomości, a która po takim przekazaniu mogłaby w istotny sposób wpłynąć na cenę instrumentów finansowych.
Zakaz posługiwania się informacjami poufnymi dotyczy wszystkich członków organów władz spółek, jej akcjonariuszy, pracowników, maklerów lub doradców, osób, które weszły w posiadanie takiej informacji wskutek przestępstwa, a także osób, które wiedziały (lub mogły się dowiedzieć), że posiadane przez nie informacje są poufnymi.

Zasada jest prosta: członkowie zarządów spółek mają wiedzę z pierwszej ręki na temat planów, wyników oraz kłopotów zarządzanych przedsiębiorstw. Nie byłoby nic prostszego, gdyby posiadaną z tytułu świadczonej pracy wiedzą dzielili się -- odpłatnie bądź za darmo -- z innymi zainteresowanymi osobami, które dzięki tej wiedzy mogłyby lepiej dla siebie decydować o nabyciu bądź sprzedaży papierów wartościowych.

W takim przypadku zakazane jest zarówno ujawnianie informacji poufnej, jak i rekomendowanie innym osobom podejmowania konkretnych transakcji (art. 156 ust. 2 i ust. 5), a także obrót takimi akcjami (ust. 4).
Takie czyny podlegają bardzo surowym karom. Zgodnie z art. 180-182 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi ujawnienie informacji poufnej może skończyć się grzywną w wysokości do 2 milionów złotych oraz 3 latami za kratami, zaś wykorzystywanie takich informacji może wiązać się nawet z pięciomilionową grzywną.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zbycie znacznego pakietu akcji przez głównego akcjonariusza na kilka dni przed ujawnieniem przez Krosno SA wiadomości o katastrofalnych skutkach inwestycji w opcje -- oraz przed złożeniem przez zarząd spółki wniosku o stwierdzenie upadłości -- może budzić poważne wątpliwości.

Owszem, być może Zdzisław Sawicki miał doskonałego nosa, aczkolwiek zakładając, iż zarząd nie informował wcześniej akcjonariuszy o zaangażowaniu w kontrakty terminowe (myślę, że już sam taki komunikat dałby do myślenia innym osobom zaangażowanym w tę inwestycję), można też śmiało przypuszczać, że ktoś z zarządu puścił mu farbę.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że sprawą naprawdę zainteresuje się KNF i prokuratura.

Komentarze (7)
Podatek od internetu dla artystów, lewa kasa dla żony
 Oceń wpis
   

Was rozbawiła -- i słusznie -- próba określenia siedziby Internetu (nie, ja nigdy nie zaakceptuję pisania słowa "internet" Wielką Literą), mnie zaś -- a na resztę środy -- dwa cytaty, oba wesołe.

§1. "Rozwiązaniem jest obciążenie opłatami nie tylko urządzeń kopiujących i środków umożliwiających kopiowanie, lecz także urządzeń umożliwiających dostęp do internetu i samych opłat za korzystanie z dostępu do internetu [podkreślenie moje - OR]. Szerokie ujęcie podstawy opłat pozwoli, z jednej strony, pełniej związać opłaty ze skalą eksploatacji, z drugiej, umożliwi ukształtowanie ich na relatywnie niskim poziomie." -- prof. Jan Błeszyński, zapytany przez Gazetę Prawną o sposób zagwarantowania interesu twórców, których utwory są rozpowszechniane w internecie.

Powiedziałbym, że pomysł jest dość stary, ale przemilczę, bo szkoda lasów na kolejne akty oskarżenia.

Ciekawe ilu internautów -- w tym premier Jarosław Kaczyński, który ma swojego człowieka od internetu -- przyklaśnie pomysłowi, aby obłożyć komputery, rutery i co tam jeszcze, a także opłaty abonamentowe za dostęp do sieci -- dodatkowym podatkiem "na artystów"? Podkreślam: wszystkie komputery i każdy abonament, nie tylko tych, którzy jumią, ale i tych jak niżej podpisany, który w wielu rzeczach z premierem Kaczyńskim się niezgadza, ale na pewno w jednym są podobni: ich noga na żadnych torrentach nigdy nie postała, zaś w przedmiocie oprogramowania stawiają na programowo bezpłatne narzędzia.

Osobiście skomentuję to w przyzwoity, acz dosadny sposób: mi się ten pomysł, Panie Profesorze, nie podoba. Odpowiedzialność zbiorowa nie jest sposobem na rozwiązanie jakiegokolwiek problemu.

 

§ 2. "Proszę o przygotowanie dla żony umowy-zlecenia na kwotę odpowiadającą tym ok. 22 tys. co niby ja mam pensji. Proszę jej wymyślić prowizję z jakiegoś dużego kontraktu lub coś podobnego. Te wyliczone ok. 22 tys. proszę przelać na konto" -- takiego listela miał ponoć wysłać wiceprezes giełdowej spółki Cash Flow SA.

Wiceprezes twierdzi, że listel nie jego jest, że to zwykła fałszywka, ponieważ od 22 grudnia 2008 roku ma zablokowany dostęp do systemów informatycznych spółki (rozumiecie: urzędujący wiceprezes zarządu) -- a cała afera ma być pokłosiem sporu pomiędzy akcjonariuszami -- jednak abstrahując od tego co jest prawdą (bo ja tego nie wiem) przyszła mi do głowy myśl natury ogólnej: oto i kolejny dowód na słabość "demokratycznego kapitalizmu", w którym rekiny finansjery obracają miliardami nie swoich złotówek, inwestując w nie swoje interesy, (nie)ryzykując nie swoje pieniądze... a taki drobny ciułacz de facto nie ma nic do powiedzenia na temat tego komu i na co powierzane są jego pieniądze.

Jakiż ten świat byłby prostszy, gdyby zamiast fikcyjnego rynku, fikcyjnych inwestycji -- i często fikcyjnych karier zbudowanych na bazie fikcyjnych sukcesów -- przedsiębiorstwami kierowali prawdziwi kapitaliści. Ze swoim kapitałem. Albo z powierzonym, ale z możliwością rozliczenia ich.

Czego sobie i Państwu życzę.

 

PS oba cytaty są do siebie niepokojąco podobne -- czy tylko mi się tak wydaje?

Komentarze (9)
Bessa umysłowa
 Oceń wpis
   

Czas się chyba pozastanawiać nad odpowiedzialnością dziennikarzy za pisanie głupot.

Ot, dzisiejszy tekst Marcina Bojanowskiego (w uparcie wieszczącej koniec świata Gazecie... ) pt. Bessa zjadła wszystkie zyski wypracowane przez OFE, z którego możemy się dowiedzieć, iż 'Komisja Nadzoru Finansowego podała wczoraj, że od początku reformy emerytalnej w 1999 r. fundusze faktycznie pomnażały i zarobiły dla nas 24,8 mld zł. Ale od stycznia z funduszy wyparowało prawie tyle samo - 24,2 mld zł! To przede wszystkim wynik spadków na giełdzie, na której fundusze zgodnie z prawem inwestują do 40 proc. naszych składek. Za resztę kupują głównie obligacje, które są mniej narażone na kryzys. - Jestem w szoku. Po dziewięciu latach reformy wyszliśmy na zero - mówi dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej.'

Sięgamy do stosownych materiałów KNF (konferencja prasowa z 22 października), w których jak byk stoi, iż 'Wynik OFE w bieżącym roku wynosi obecnie –24,2 mld zł (od początku funkcjonowania rynku II filara ubezpieczeń społecznych OFE wypracowały zysk na poziomie 24,8 mld zł)'.

Trzeba być chyba żurnalistą ekonomicznym Gazety Wyborczej, żeby nie zrozumieć tak prostego zdania. I ekspertem emerytalnym Politechniki Łódzkiej, żeby być w szoku.
Ale co tam: jest taki trynd, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. A jeśli fakty temu przeczą? Tym gorzej dla faktów.

Media, w tym Gazeta.pl dostały sprostowanie, którego na GW nie widzę. No cóż, my w Lege Artis uważamy, że kapitalizm to ustrój, w którym konkiunktura i dekoniunktura są wpisane zasady gry -- kryzysu nie ma i nie będzie -- zatem sprostowanie pojawia się na łamach Waszego Ulubionego lubCzasopisma.
Oddajmy głos faktom.

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych wyjaśnia, że informacja zawarta w artykule „Bessa zżera emerytury” autorstwa red. Marcina Bojanowskiego opublikowanym w Gazecie Wyborczej w dniu 23 października 2008 r. jakoby kryzys finansowy pochłonął wszystkie zyski wypracowane przez otwarte fundusze emerytalne od początku ich działalności, jest oparty na całkowicie nieprawdziwych faktach.

W okresie od maja 1999 r. OFE wypracowały ok. 49 mld zł zysku. Zła sytuacja na rynkach finansowych sprawiła, że w roku 2008 OFE poniosły straty w wartości aktywów rzędu 24,2 mld zł. Oznacza to, że OFE nadal mają wypracowany zysk z lat ubiegłych w wysokości 24,8 mld zł. Nie jest zatem prawdą, że kryzys finansowy pozbawił członków otwartych funduszy emerytalnych wszystkich zysków.

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych oczekuje, że niniejsze sprostowanie zostanie opublikowane w Gazecie Wyborczej zgodnie z przepisami prawa prasowego.

Ewa Lewicka, Prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

PS [w piątek]: na sprostowanie Gazeta się nie zdobyła, ale dziś -- już rękoma Konrada Sadurskiego -- zwala wszystko na KNF, której 'rzecznik przyznał się do pomyłki'.
A mi się nadal wydaje, że wystarczy umiejętność czytania ze zrozumieniem.

Komentarze (10)
Interwencyjny skup upadłych banków
 Oceń wpis
   

Rzadko zajmuję się w Lege Artis tematyką ściśle ekonomiczną -- bliskie jest mi bowiem powiedzonko przypisywane Karolowi de Gaulle (na pytanie o poglądy ekonomiczne miał on ponoć odpowiedzieć 'intendentura? musi nadążać!') -- ale w obliczu trwogi i rozpaczy, jaka zalała inwestorów z całego świata po upadku planu Paulsona czuję się w obowiązku napisania kilku uspokajających słów.

Nie powinienem bowiem taić, iż jako libertarianin jestem przeciwny owemu interwencyjnemu skupowi upadłych banków przez rządy. Inne banki niech sobie kupują te podupadłe banki -- dopóki to bank prywatny, a ja mogę z niego wycofać moją kasę, zarząd może robić co mu się żywnie podoba. Jednak ratowanie systemu finansowego publicznym pieniądzem -- co de facto sprowadza się do nacjonalizacji sektora -- uważam za karygodne.

Zaś moje credo dyletanta pozwolę sobie wyłuszczyć -- dla jasności przekazu -- w punktach. Enjoy it:

  • kapitalizm to nie tylko możliwość dorabiania się, to także ryzyko bankructwa. Nie interweniujemy jeśli upada warzywniak, dlaczego mamy interweniować jeśli upada bank? Czy to tylko kwestia skali? Ale przecież łatwiej i taniej jest pomóc choćby i 1001 warzywniakom. Prawa rynku powinny być równe dla wszystkich: jeśli nie potrafisz utrzymać się na powierzchni -- toń;
  • nie ma powodów, dla których pieniądze zabrane wszystkim w postaci podatków mają iść na wyrównanie strat niektórych (hmm gdybym chociaż mógł przypuszczać, że w ten sposób naprawimy część szkód wywołanych progresją podatkową...). Planowana przez Poulsena interwencja na poziomie 700 miliardów dolarów (!!!) to przeszło 2,3 tys. na każdego obywatela Stanów;
  • niestety, kryzys finansowy jest dowodem genetycznej słabości nowoczesnego, 'demokratycznego' kapitalizmu, w którym miliony bezimiennych drobnych ciułaczy-akcjonariuszy -- najczęściej zrzeszonych w dość dziwnych funduszach -- de facto nie mają nic do powiedzenia na temat 'ich' majątku. W spółce rządzi -- często zblatowany z większościowo-mniejszościowym akcjonariuszem (casus przejęcia Kruka przez Wólczankę, który okazał się przejęciem Wólczanki przez Kruka) -- odpowiedzialny wyłącznie przed Bogiem&Historią zarząd. Nie chcę bowiem, by w niepamięć odeszły już czasy realnego kapitalizmu, gdzie każde przedsiębiorstwo miało prawdziwego właściciela, który nie tylko wiedział, co się w jego interesie dzieje, ale i był w stanie raz-dwa usunąć ze stanowiska niewłaściwego zarządcę;
  • paradoksalnie, najbardziej niezadowoleni z odrzucenia programu Paulsona są ci, którzy -- w podobnej przecież sytuacji -- od czci i wiary odsądzają żądania 'interwencyjnego skupu roślin' bądź inne projekty angażujące publiczną kasę w realizację partykularnych interesów pewnych grup zawodowych. Wychodzi jednak na to, że w ich przekonaniu ICH interes usprawiedliwia sypnięcie publicznym grosiwem, 'bo cel jest słuszniejszy';
  • nawet mnie na pierwszym roku prawa uczono już (na zajęciach z ekonomii), że wolny rynek to efekt gry podaży i popytu, które dążą do jakiejś tam równowagi (nigdy jej nie osiągając?), zaś każda interwencja państwa od równowagi tej rynek oddala. Przyjmijmy zatem, że upadły bank, który został skierowany przez zarząd na rafę upadłości nie różni się szczególnie od innych graczy na rynku, ma przeto prawo czasem poczuć się gorzej;
  • a może państwo powinno interweniować, ponieważ wymaga tego np. interes przyszłych emerytów (w funduszach chętnie inwestują OFE, już słyszymy ile to tej naszej -- było nie było wirtualnej -- kasy wyparowało). No to ja się zapytam: może ma jednak rację człowiek, który uważa, że jego pieniądze jego są, nie jakichś OFE.
Komentarze (24)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]