O fikcji doręczenia wezwania z sądu
 Oceń wpis
   

cytat na dziś: "Nie odbierałam wezwań, bo byłam przez miesiąc w USA, a potem na zimowych wakacjach. Jeździłam potem po Polsce na spotkania w związku z przygotowywanym Kongresem Kobiet Polskich" -- profesorka Magdalena Środa w wypowiedzi dla Wyborczej o swoim -- przegranym -- procesie z TVP

Ja tego nigdy nie zrozumiem: przedsiębiorcy zmieniający adres prowadzenia działalności (albo i siedzibę), po czym nie rejestrujący zmian w ewidencji działalności gospodarczej -- zadziwieni kołaczącym do wrót biura komornikiem. Albo profesura tak zaaferowana wakacjami i jeżdżeniem po Polsce w ważkich sprawach (pytanie za dychę: czy ufacie komuś, kto chce zbawiać świat, ale sam nie potrafi zadbać o swoje sprawy? bo ja nie), że nie mają czasu obadać awizacji z poczty.

A później pojawia się na orbicie wyrok zaoczny albo prawomocny nakaz zapłaty i zaczyna się pomstowanie: jak to możliwe, żeby w demokratycznej Polsce sąd kapturowy wydał wyrok pod nieobecność i bez wiedzy nieszczęsnego pozwanego/oskarżonego?
Otóż tak to możliwe, że przedsiębiorca dla swojego dobrze pojętego dobra powinien, jeśli zmienia miejsce prowadzenia działalności gospodarczej, albo zgłosić to gdzie trzeba, albo chociaż odbierać korespondencję pod adresem widniejącym w stosownym rejestrze czy ewidencji. To samo tyczy się zwykłego śmiertelnika -- jeśli powodowi udało się ustalić prawidłowy adres pozwanego, to mamy fikcję prawidłowego doręczenia i z głowy (por. postanowienie SN 10 sierpnia 2000 r., IV CKN 1026/00 -- z tą różnicą, że już nie tydzień, a dwa tygodnie).

Co gorsza -- ja sobie troszkę drwię, ale mi szczerze profesorki szkoda -- co do meritum się z nią jak najbardziej zgadzam. Zgadzam się z nią tak samo, jak zgadzam się, że inny profesor (Zybertowicz) ma prawo denerwować redaktora Michnika, podobnie jak redaktorka hiszpańskiego El Pais miała prawo pisać głupoty o naszym Ukochanym Kraju.

No ale cóż, żeby w ogóle dojść do etapu wyjaśniania swojej motywacji, przekonywania sądu (i opinii publicznej), że wolność słowa polega także na tym, żeby drażnić i prowokować, trzeba wprzódy odebrać zakichany papierek z sądu (profesorka Środa, jak wynika z tekstu, nie odebrała 5 zawiadomień!), zareagować.
Jakież to proste.

PS jakby co to Wesołego Alleluja P.T. Czytelnikom.

Komentarze (64)
Tylko bez żartów proszę! Odmowa publikacji wizerunku
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |

bezczelna reklama:

Firma Prawnicza Lege Artis
www.LegeArtis.org

O mnie
Olgierd Rudak
Jesteś na stronie czasopisma internetowego "Lege Artis", które ukazywało się od 17 listopada 2006 r. do 16 maja 2014 r.
Najnowsze komentarze
2017-10-13 06:09
Gina Acampora:
O ochronie wizerunku złodziei
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
2017-10-10 01:40
jance:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Witam wszystkich, Nazywam się Ketesha Frank, jestem z Alabama, Stanów Zjednoczonych, jestem tu,[...]
2017-10-05 19:48
ArturZpl:
Rekordowe odszkodowanie za spam
Teraz to też my będziemy mogli starać się o odszkodowanie. Szukając informacji na ten temat -[...]
2017-10-02 10:03
CARO CATO:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
¿Necesita dinero para iniciar un negocio propio ...? ¿Necesita dinero también pagar[...]
2017-09-04 13:15
Walls:
Uważajcie na oszustów sprzedających samochody z UK
Dobry dzień,   Jesteśmy prawowitym, renomowanym rządowym pożyczkodawcą. Jesteśmy firma[...]